Blog > Komentarze do wpisu

-> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu?

Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na budzącą się wiosnę. Odzyskana niecałą dekadę temu niepodległość dawała nadzieję i rodziła dumę, wciąż wymagała jednak ciężkiej pracy, czasem wydawało się – ponad siły. Kolejne rządy z trudnością radziły sobie z wyzwaniami, jakie stawiała im pozaborcza rzeczywistość. Pochodzący z Wierzchosławic Wincenty Witos, obecny w polityce już od wielu lat, w maju1926 roku po raz trzeci zostaje premierem. Wydaje się być „człowiekiem na ciężkie czasy” – pierwszy jego rząd przypada na okres wojny polsko-bolszewickiej, drugi boryka się z szalejącym kryzysem gospodarczym, opozycją narodowców(zdarzyło mu się być ranionym przez bojówki tej formacji) i rosnącymi w siłę piłsudczykami. Trzeci rząd Witosa powstaje dziesiątego maja1926 roku. Przetrwa zaledwie kilkadziesiąt…godzin.



W dniu powołania gazety drukują wywiad z premierem: „Niechże wreszcie Marszałek Piłsudski wyjdzie z ukrycia, niechże stworzy rząd, niech weźmie do współpracy wszystkie czynniki twórcze, którym dobro państwa leży na sercu. Jeśli tego nie zrobi, będzie się miało wrażenie, że nie zależy mu naprawdę na uporządkowaniu stosunków w państwie…”. W słowach Witosa odzwierciedla się klimat tamtych dni, napiętego oczekiwania na to, co zrobią piłsudczycy i czy w ogóle mają zamiar coś robić. Autorytet Piłsudskiego jest niepodważalny, murem stoi za nim część wojska i chyba wszyscy kombatanci Legionów. Poza tym, bezrobocie i bieda dają impuls ludziom do poparcia antyrządowych wystąpień. Witos miał w owym wywiadzie powiedzieć jeszcze coś, co uznano za warte „wycięcia”: „Mówią, że Piłsudski ma za sobą wojsko, jeśli tak, to niech bierze władzę siłą... ja bym się nie wahał tego zrobić; jeśli Piłsudski nie zrobi tego, to, zdaje się, nie ma jednak tych sił za sobą…”.Brzmi to na poły jak proroctwo, na poły jak zachęta.

Witos wiedział coś o szykowanym zamachu, który obali jego rząd? Coś musiało być na rzeczy, gdyż w ostatniej chwili władze postanowiły skonfiskować nakład Nowego Kuriera Codziennego, chociaż do gazety trafiła ocenzurowana wersja wywiadu z Witosem. Działać zaczęto jednak zbyt późno i duża część nakładu poszła w miasto. Tarnów w tym czasie, na początku lat 20. XX wieku, rozrastał się, przybywało mieszkańców. Wciąż jednak niezatarte zniszczenia wojenne i zacofanie we wszelkich dziedzinach życia nie pomagały ludziom w normalnym życiu. Nie istniały jeszcze wielkie zakłady przemysłowe, zatrudniające tysiące robotników. W Tarnowie dużym pracodawcą pozostawały Warsztaty Kolejowe. To tutaj zrodziło się zarzewie strajków, które wyprowadziły na ulice Tarnowa setki ludzi. „Z domu robotniczego przy ulicy Goldhammera wyruszył zorganizowany pochód robotniczy z czerwonymi sztandarami, transparentami z hasłami antyrządowymi, który zmierzał ku ulicy Wałowej, chcąc skierować się ku centrum miasta, być może pod gmach starostwa przy placu Sobieskiego. W przewidywaniu takiego rozwoju wypadków starosta Żułkiewicz i dowódca garnizonu tarnowskiego pułkownik Ehrbar postanowili przedsięwziąć energiczne działania, by nie dopuścić do powtórzenia się w Tarnowie wypadków krakowskich sprzed dwóch dni”– władze spodziewały się więc ,że napięta sytuacja może być brzemienna w skutki, zwłaszcza że wydarzenia miały swój precedens w innych miastach. Jakież to były energiczne działania?

 „Już o godz. 3.30 całą połać ul. Wałowej od rogu ul. Goldhammera do rogu ul. Senatorskiej oraz pl. Rybny obstawiono wojskiem i karabinami maszynowymi. Z góry już sprowadzono także nosze na rannych i zabitych. Wracający z wiecu ulicą Goldhammera zastali ulicę Wałową i pl. Rybny zamknięte kordonem policji i wojska”. Wydarzenia tego dnia zakończyły się tragicznie – zginęli ludzie. Przez kolejne dni starostwo ochraniali żołnierze, a całe miasto pozostawało pod czujnym okiem patroli.

Tak niepewna i napięta sytuacja towarzyszyła tarnowianom i całemu krajowi przez kolejne miesiące, aż do czasu pogodnych majowych dni, kiedy spełniły się przewidywania Wincentego Witosa. 12 maja1926 roku Piłsudski wyruszył do Warszawy ze swego domu w Sulejówku. Miał zamiar spotkać się z prezydentem Wojciechowskim i żądać od niego dymisji rządu Witosa. Głowy państwa nie było jednak w Belwederze. Poinformowany telefonicznie o rosnącym zagrożeniu, powraca ze Spały i już około godziny 17 spotyka się z Piłsudskim na… moście Poniatowskiego. Negocjacje nie trwały długo i zakończyły się fiaskiem.

 

 W spisanej później przez prezydenta notatce spotkanie miało błyskawiczny przebieg:„…po- witałem go (Piłsudskiego) słowami: stoję na straży honoru wojska polskiego - co widocznie wzburzyło go, gdyż uchwycił mnie za rękaw i zduszonym głosem powiedział - No, no! Tylko nie w ten sposób. –Strząsnąłem jego rękę i nie dopuszczając do dyskusji: - Reprezentuję tutaj Polskę, żądam dochodzenia swych pretensji na drodze legalnej, kategorycznej odpowiedzi na odezwę rządu – Dla mnie droga legalna zamknięta – wyminął mnie i skierował się do stojącego o kilka kroków za mną szeregu żołnierzy”. W ten sposób przesądzony został dalszy bieg zdarzeń – rząd Witosa został obalony, prezydent Wojciechowski złożył urząd. Wszystko to dokonało się na drodze bezprecedensowego w historii Polski puczu wojskowego, który nazywamy ładnie „przewrotem majowym”.

W wyniku tego „zamachu stanu” w Polsce powstał legalny rząd, powołany został prezydent, a władza „sanacji” przetrwała ponad dziesięć lat, aż do wybuchu II wojny światowej. I choć można być zwolennikiem Piłsudskiego, lub nie (to wciąż gorąca sporna kwestia), sanacyjny układ rządzący potrafił postawić Polskę na nogi, mając na to dziesięć lat.

Tarnowowi pozostał po tych czasach piękny spadek – Fabryka Związków Azotowych. Powstał jeden z najnowocześniejszych naówczas zakładów chemicznych w Europie. Cóż–wszystko jednak wskazuje na to, że i tej historii finał dopiszą akwizytorzy z  Wiejskiej.

Agata Żak  (Gazeta Krakowska)


sobota, 01 czerwca 2013, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -