Blog > Komentarze do wpisu

-> Świat według Szulca

Ekstrawagancko odziany  przemierzał ulice Brzeska i Tarnowa. Koniecznie w kaszkiecie z przypiętą  do niego rzucającą się w oko  odznaką „przodownika pracy socjalistycznej”.  Koniecznie w kolorowej bluzie z drewnianymi, równie kolorowymi koralami, metalowymi naszyjnikami. Koniecznie z pierścieniami srebrnymi na palcach i szmacianą torbą  przerzuconą przez lewe ramię w której nosił swój „arsenał” – flamastry, redisy, czarny tusz, miękkie ołówki. W takim „rynsztunku”  pojawiał się obowiązkowo na różnych uroczystościach – zarówno państwowych, jak i prywatnych. Po prostu był sobą, Zbigniewem Szulcem, któremu przyjaciele dodali przydomek: „Bruno”. 

    

Zbyszek najbardziej związany był z Brzeskiem. Kochał to miasto. Łączyła go z nim pępowina grubości cumy…- tak często wypowiadał się o Brzesku. Tutaj chodził do szkoły podstawowej i liceum, grał w zespole szkolnym na perkusji, godzinami przesiadywał w kinie, nawet wówczas, kiedy na sali było kilku widzów i do którego miał parę kroków. Kino „Bałtyk” widział ze swego okna. Znudzony telewizją  wymykał się do kina, niektóre filmy oglądał po kilkanaście razy. Kino było  przecież  jego natchnieniem…

 

 

W latach młodości Zbyszek dużo tworzył. Przede wszystkim linoryty. Kilkakrotnie zdawał na Akademię Sztuk Plastycznych w Krakowie,  bezskutecznie. Rysował kolegom prace, które przedstawiali na akademii podczas ubiegania się o indeks… Oni dostawali się na ASP, a Zbyszek musiał zadowolić się Pomaturalnym Studium Geologicznym, które ukończył w Krakowie.

 

Rysunkiem satyrycznym zainteresował się w wojsku, gdy był jeszcze „kotem”. Właśnie w armii do wysyłania owych rysunków do różnych redakcji nakłonił Zbyszka artysta grafik Henryk Cebula.  Pierwsze rysunki satyryczne brzeskiego karykaturzysty zamieszczały „Płomienie”. Zbyszek lubił to pismo, bo dobrze za rysunki płaciło, a przecież „Bruno” nie śmierdział groszem… Jak młodzieżowe „Płomienie” zamieszczały rysunki Szulca, to Zbyszek miał i na „ popularne”, i na „flaszkę”, i  na stalówki oraz tusz, a także książki, które po prostu „pochłaniał”.

 

  

   

W rodzinnym Brzesku Zbyszek „Bruno” Szulc przez lata pracował jako szyldziarz w spółdzielni usługowej. Swoich przyjaciół przyjmował w tej spółdzielczej pracowni plastycznej mieszczącej się w przybudówce przy  głównej, brzeskiej ulicy – wśród puszek z farbami, wśród rozpuszczalników, płyt pilśniowych i tafli szkła. W takiej atmosferze dyskutowano o szeroko pojętej sztuce, zakładano grupy twórcze, snuto plany wystaw artystycznych.  Tutaj zapisał się do tarnowskiego Korespondencyjnego Klubu Młodych Pisarzy „Trop”, do sekcji plastycznej.

 


Zdarzało się, że w tej spółdzielni Zbyszek tworzył swoje dzieła, ale najczęściej czynił  to w swoim, brzeskim mieszkaniu w bloku przy ul. Kościuszki, gdzie miał swój ulubiony kąt – za szafą. Właśnie za szafą  na niewielkiej przestrzeni  mieszczącej ledwo stolik z lampką nocną, powstawały jego rysunki publikowane w wielu czasopismach.
Dla tarnowskiej prasy Zbyszek „Bruno” Szulc  pierwsze rysunki satyryczne wykonywał w końcówce lat osiemdziesiątych minionego stulecia będąc współpracownikiem „Metalowca Tarnowskiego” – dwutygodnika Zakładów Mechanicznych Tarnów, wówczas Fabryki Obrabiarek Specjalizowanych „Ponar – Tarnów”. Rysunki Zbyszka zamieszczane w tym tytule prasowym od czasu do czasu przedrukowywały „Szpilki” w rubryce prowadzonej przez Feliksa Dereckiego  „Polecamy humor i satyrę z gazet zakładowych”.  Za jakiś czas rysunki Szulca przedrukowane w „Szpilkach” pokazał „Magazyn Polski”. Takie jest bowiem  prawo serii…

    

Będąc redaktorem naczelnym „Metalowca Tarnowskiego” poszukiwałem usilnie grafików. Z twórczością Zbyszka „Bruno” Szulca zapoznał mnie tarnowianin Stanisław Jachym, historyk sztuki, rzeźbiarz, a wówczas szef Zbyszka w brzeskiej spółdzielni usługowej. Zaprosił mnie na pierwszą wystawę grafik  Szulca  w Biurze Wystaw Artystycznych przy ul. Wałowej podczas prezentacji dorobku ruchu amatorskiego z województwa tarnowskiego. Rysunki dla „Metalowca Tarnowskiego” najczęściej przesyłał Zbyszek listami poleconymi. Tak, listy pomiędzy mną, a Zbyszkiem były najlepszą formą komunikacji, gdyż jeszcze nikomu nie śniła się w Polsce poczta elektroniczna.  Zwykle domagałem się w listach jak najwięcej rysunków, a Szulc najzwyczajniej mi odpisywał:
„Sześć Ziuciu! (…) czekasz i czekasz na moje rysunki, a ja jakbym zapomniał o Tobie… Wybiłem palec i wierz mi, że teraz też nie jest mi ani łatwo pisać ani łatwo rysować. Mimo to posyłam Ci kilka rysunków nie najlepszych, które może wykorzystasz, może nie…”

 

Współpraca Zbyszka z „Metalowcem Tarnowskim” trwała dwa lata. W jednej z korespondencji „Bruno” przypomniał mi: „w lutym kochany jejmość czy waszmość redaktorze upłynie dokładnie dwa lata współpracy.  Wezmę urlop i przy okowicie dokonamy (jeżeli tobie czas pozwoli) przeglądu osiągnięć, klęsk, radości, smutków, wydarzeń na plus i na minus. Okey…To tyle…”. Zaraz później dodał: „U mnie bida (powtarzam się), muszę się koniecznie posprzątać i mniej improwizować.

 Wkrótce Zbyszek „Bruno” Szulc nawiązał współpracę z tygodnikiem regionalnym „TeMI”. Gościł w redakcji „TeMI” jeszcze w jej pierwszej siedzibie przy ul. Goldhammera. Przyjmowali Zbyszka później do pracy w tym tarnowskim tygodniku na stanowisku redaktora graficznego – Mieczysław Ziemiański oraz Józef Trędowicz. Trochę kręcili nosami, kiedy Zbyszek „Bruno” Szulc pojawił się w drzwiach redakcji „TeMI” przy ul. Krakowskiej 1 w swoim „roboczym” stroju, czyli „objuczony” koralami, naszyjnikami metalowymi, falbankami, mnóstwem socjalistycznych medali na piersi, pierścionkami na palcach. Naczelny i zastępca „TeMI” pomruczeli, gdy „analizowali” szulcową aparycję… Doszli jednak do wniosku, że przecież Szulc będzie przesiadywać najwięcej w redakcji, a  nie na konferencjach prasowych  i ostatecznie na cząstkę etatu go przyjęli. Siedział więc cichutko Zbyszek w największym redakcyjnym pokoju przy stole z zielonym suknem, ostro pracował, a w wolnych chwilach zacieśniał przyjaźnie z redakcyjnymi kolegami - Markiem Stremeckim, Krzysztofem Głombem, Arturem Kubanikiem, Tadkiem Sewerynem, Bogdanem Bodą, Przemkiem Koniecznym, Ryśkiem Lisem  oraz przyjaciółmi z „Pałacu Prasy” przy ul. Krakowskiej, głównie z Zygmuntem Szychem z „Dziennika Polskiego”.  Praca w tygodniku zaowocowała też największą wystawą dzieł Zbyszka Szulca we foyer  tarnowskiego teatru.
Kiedy „Bruno”  miał dość atmosfery Tarnowa i Brzeska wybierał się do Krakowa. Tutaj spotykał się z bardem Wojtkiem Belonem.  Wiedli nocne Polaków rozmowy, najczęściej w „Żaczku”, z pewnością w towarzystwie „Majstra Biedy”.

 

   


Zbyszek był również duszą „Brzeskiej Piwnicy”, którą przyozdobił swoimi grafikami i rysunkami.  Uczestniczył w wielu wystawach plastycznych m.in. „Plastyka Ziemi Brzeskiej”, „Człowiek  w Warszawie”, „Galeria na kółkach”, II wystawie grupy młodych „Grafika – fotografia-rzeźba”, „Nad poziomy” (Rzeszów), III triennale plastyki  nieprofesjonalnej (Częstochowa, Bielsko-Biała – Katowice-Kielce-Kraków-Nowy Sącz-Tarnów 1980), „Młodzi” (1975,1976,1977), „II Ogólnopolskim Konkursie na rysunek satyryczny i małą formę w rzeźbie (BWA Suwałki), „Natura matką ludzi”, „7 grzechów głównych i innych” zorganizowanej przez Muzeum Karykatury w Warszawie. W zbiorach tegoż muzeum znalazły się prace Zbyszka. Podczas pobytu w Warszawie Zb. Szulc nawiązał przyjacielskie kontakty ze znakomitym rysownikiem i satyrykiem, pomysłodawcą Muzeum Karykatury – Erykiem Lipińskim.
Systematycznie rysunki satyryczne „Bruna” publikowała łódzka „Karuzela”. Zainteresowały się również Szulcem łomżyńskie „Kontakty”, publikował także w „Tygodniku Chełmskim”, „Wieściach”, „Okolicach”, które poświęciły „Brunowi” jedno ze swoich wydań, „Radarze”, „Zarzewiu”, „Prometeju”, „Twórczości Robotników”.

 

Zbigniew „Bruno” Szulc zginął tragicznie w Jamnicy w 1985 r. Pochowany został na cmentarzu komunalnym w Brzesku. W 1985 r., kilka miesięcy po śmierci Zbyszka ukazał się pierwszy zbiorek jego rysunków satyrycznych pt. „Protestuję!”, wydany przez Tarnowską Oficynę Wydawniczą Młodzieżowej Agencji Kultury w Tarnowie.  Kilka lat później Oficyna Wydawnicza Wojewódzkiego Ośrodka Kultury w Tarnowie wydała drugi, o wiele grubszą książkę z rysunkami „Bruna” – „Peerelek”. Wojewódzki Ośrodek Kultury w Tarnowie podjął się także organizacji cyklicznych ogólnopolskich konkursów na rysunek satyryczny im. Zbigniewa „Bruno” Szulca. W konkursie tym startował m.in. Henryk Cebula, przyjaciel Zbyszka, kilkakrotnie zajmując wysokie miejsca.  Nie zapomniało o Zbyszku również Brzesko.  Tutejszy Miejski Ośrodek Kultury wydał przepiękny album pt. „Zaraz wracam” z rysunkami i grafikami Zbigniewa „Bruno” Szulca zawierający również analizę twórczości „Bruna” pióra Jerzego Wyczesanego oraz zdjęcie artysty wyglądającego przez okno pociągu wykonane z peronu przez dziennikarza Przemysława Koniecznego z Bochni.

 

Świat według Zbigniewa „Bruno” Szulca odarty jest z wszelkich ideałów, to świat pełen niesprawiedliwości, pazerności, fałszywych bożków wśród których króluje „forsa” (do niej nigdy Zbyszek nie przywiązywał wagi, ona też nie była celem jego tak krótkiego życia). Wiele rysunków satyrycznych „Bruna” jest ponadczasowych, jak na przykład te dotyczące naszych przemówień, polityki, polskich przywar. Szkoda tylko, że tak rzadko są w prasie przypominane.

JÓZEF KOMAREIWCZ

 

 


 

środa, 29 maja 2013, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

Komentarze
2013/05/29 18:20:53
W jednym z wymienionych czasopism pracowałam i pamiętam zarówno mojego szefa jak i Zbyszka Brunem zwanego. Zawsze byliśmy "uchachani" oglądając jego rysunki, po czym następowała bolesna refleksja, że tak naprawdę to nie ma się z czego śmiać, gdyż dotykał spraw uciążliwych, przykrych, których w czasach propagandy sukcesu "nie wypadało" brać na ząb satyry, nie było to dobrze widziane.


Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -