Blog > Komentarze do wpisu

-> Stanisław Łukasik "Ryś" - żołnierz niezłomny

Przez lata nie wiedzieliśmy, gdzie zakopano doczesne szczątki bohaterów Polskiego Państwa Podziemnego. Badania prowadzone przez ekipę IPN, kierowaną przez dr. hab. Krzysztofa Szwagrzyka, doprowadziły do ustalenia, że wśród 117 szczątków ekshumowanych z Łączki na Powązkach Wojskowych znajdują się także te kpt. Stanisława Łukasika "Rysia". Daje to nadzieję, że ekipa IPN odnajdzie również szczątki Hieronima Dekutowskiego "Zapory" i innych zamordowanych wraz z nimi. Bohater tego wspomnienia Stanisław Łukasik "Rejs" należy do pokolenia wychowanego w Polsce niepodległej. Wydaje się zaprzeczeniem tezy latami lansowanej przez komunistycznych historyków, jakoby opór stawiany po wojnie dyktaturze PPR - PZPR był wyrazem toczącej się w Polsce "walki klasowej".


Urodził się 2 sierpnia 1918 r. w Lublinie, w rodzinie robotniczej - jego ojciec był robotnikiem kolejowym. Młody Łukasik wybrał drogę życiową będącą marzeniem wielu młodych ludzi w dobie dwudziestolecia międzywojennego, tj. zawodową służbę wojskową. Ukończył Szkołę Podoficerską dla Małoletnich w Koninie, uzyskując stopień kaprala. Służył w 23. pułku piechoty stacjonującym we Włodzimierzu Wołyńskim. Wraz ze swoją jednostką uczestniczył w wojnie obronnej 1939 roku. Do niewoli nie poszedł, powrócił do rodziny mieszkającej w Motyczu (pow. Lublin) i jeszcze jesienią 1939 r. podjął konspiracyjną działalność niepodległościową. Początkowo działał w Związku Czynu Zbrojnego (jako komendant w gminach Bełżyce, Jastków, Konopnica, Wojciechów). Po wejściu ZCZ do Polskiej Organizacji Zbrojnej w końcu 1941 r. był członkiem tej struktury, z ramienia której organizował konspirację na znanych sobie terenach położonych na zachód od Lublina. Po scaleniu w 1942 r. POZ z Armią Krajową został podoficerem wyszkolenia I rejonu w Obwodzie AK Lublin-powiat i jednocześnie pełnił funkcję dowódcy rejonowego patrolu dywersyjnego. Dowodzony przezeń patrol prowadził m.in. akcje skierowane przeciwko niemieckiej administracji (niszczenie akt w urzędach gminnych).
W walce z dwoma okupantami

Gdy zimą 1943/1944 konspiracja akowska w rejonie Konopnicy i Motycza została zagrożona aresztowaniami i elewi kursu konspiracyjnej podchorążówki z tego terenu w obawie przed "wsypą" zdecydowali się na przejście "do lasu", Łukasik stanął na czele grupy ochotników. Pierwszą akcję, na majątek pod zarządem niemieckim w Radawcu, wykonał z 19 na 20 stycznia 1944 roku. Dowodzony przez niego oddział bardzo szybko rozrastał się, osiągając w lipcu 1944 r. stan 126 żołnierzy. Grupa była silnie związana z terenem, na którym operowała. Jak oceniał historyk Lubelskiego Okręgu AK Ireneusz Caban, Stanisław Łukasik "Ryś": "Był rzadkim przykładem dowódcy uwielbianego nie tylko przez swoich podkomendnych, ale i przez wiejską ludność cywilną, którą wspierał materialnie, chronił przed zagrożeniem i unikał niepotrzebnego narażania jej na represje niemieckie. Bardzo starannie przygotowywał wszystkie akcje bojowe".

Gdy dowództwo Inspektoratu Lubelskiego AK próbowało dokonać "wymiany" komendanta oddziału na oficera ("Ryś" był wówczas tylko podoficerem - sierżantem), zamiar ten nie powiódł się. Nowy, nominalny dowódca, ppor. zaw. Adolf Kijowski "Antek", widząc więź łączącą "Rysia" z żołnierzami, zachował się taktownie i rozsądnie. Nie wtrącając się do dowodzenia, ograniczył swą aktywność do reprezentowania oddziału przed przełożonymi.
Po utworzeniu w kwietniu 1944 r. zgrupowania Oddziałów Partyzanckich 8. pułku piechoty AK (OP 8) oddział "Rysia" stanowił V pluton tej jednostki (choć faktycznie dysponował siłą kompanii). Większość uzbrojenia oddziału pochodziła ze zdobyczy na Niemcach. V pluton OP 8. pp AK przeprowadził bowiem szereg udanych akcji przeciwko niemieckim siłom okupacyjnym, wśród których można wymienić m.in. ataki na zarządzany przez SS majątek Rury Jezuickie, posterunki wojskowe w majątkach Wrzelów i Zagłoba czy zasadzkę pod Kukawą k. Bełżyc. 28 lutego 1944 r. w zasadzce na drodze Bełżyce - Lublin pod Wojcieszynem oddział "Rysia" odbił z konwoju SS blisko 20 aresztowanych. W kwietniu 1944 r. wraz z innymi oddziałami osłaniał operację "Most I" (lądowanie alianckiego samolotu pod Bełżycami). Jedna z drużyn oddziału ochraniała pracę radiostacji Komendy Lubelskiego Okręgu AK.

 

"Ryś", który w końcowym okresie okupacji został awansowany do stopnia podporucznika czasu wojny i odznaczony Krzyżem Virtuti Militari, miał ze swymi żołnierzami w ramach planu Odtwarzania Sił Zbrojnych wejść wraz z oddziałami "Jemioły" i "Nerwy" w skład I batalionu 8. pułku piechoty Legionów. Uczestniczył w koncentracji zgrupowania OP 8. pp w Polanówce i na ultimatum sowieckie musiał złożyć broń. "Ryś" uniknął wówczas zatrzymania, ale już w sierpniu 1944 r. został aresztowany przez NKWD. Zdołał jednak uciec z aresztu przy ul. Chopina w Lublinie. Znów musiał się ukrywać. Kontynuował konspiracyjną działalność niepodległościową.
Samoobrona przed terrorem

Wiosną 1945 r. z ludzi zagrożonych aresztowaniem, ściganych przez NKWD i UB, ponownie zorganizował oddział partyzancki liczący około 40 żołnierzy. Jednostka ta weszła w skład zgrupowania dowodzonego przez cichociemnego - Hieronima Dekutowskiego "Zaporę". Operowała jednak zazwyczaj samodzielnie. Latem 1945 r., w okresie zarządzonej przez Delegaturę Sił Zbrojnych akcji "rozładowywania lasów", zgrupowanie "Zapory" zostało rozformowane. Dowódcy podjęli próbę wyjazdu "na Zachód", która się nie powiodła. Dość szybko powrócili na Lubelszczyznę i wznowili zbrojną działalność niepodległościową - teraz w ramach Lubelskiego Okręgu Zrzeszenia WiN. "Ryś" został wówczas jednym z najbliższych współpracowników komendanta "Zapory". Podczas tego etapu swej służby podziemnej miał zostać awansowany do stopnia kapitana. Nadal dowodził oddziałem w sile około 40 ludzi operującym głównie w powiecie lubelskim i na terenach sąsiednich. Jesienią 1946 r. podporządkował sobie także działający pomiędzy Lubartowem i Puławami oddział Kazimierza Wodniaka "Szatana" (komendę przekazał Janowi Flisiakowi "Chłopickiemu", a następnie Edmundowi Tudrujowi "Mundkowi").

Ten ostatni etap walki "Zapory", "Rysia" i ich towarzyszy broni świetnie charakteryzuje mec. Grzegorz Wąsowski z Fundacji "Pamiętamy" w jednym ze swych tekstów: "W wymiarze ideowym była to dla nich nadal walka o wolność prowadzona pod sztandarami Armii Krajowej, o czym świadczą niektóre wewnętrzne dokumenty zgrupowania i liczne, współczesne świadectwa tych żołnierzy "Zapory", którzy doczekali odzyskania wolności przez Polskę w 1990 r. Natomiast w wymiarze praktycznym była to niezmienna od początku 1945 roku samoobrona przed terrorem komunistycznym, w tym przed przeciwpartyzanckimi operacjami organizowanymi przez NKWD, UB, MO i KBW".
Proces przy drzwiach zamkniętych

Oddział WiN dowodzony przez "Rysia" działał do kwietnia 1947 r., kiedy to na rozkaz dowództwa większość partyzantów zakończyła walkę i ujawniła się. Wśród tych, którzy stanęli przed komisjami amnestyjnymi, nie było jednak ani "Zapory", ani "Rysia". Stanisław Łukasik wraz ze swym legendarnym dowódcą i grupą towarzyszy broni zamierzali przedostać się na Zachód. W wyniku zdrady zostali jednak we wrześniu 1947 r. aresztowani na punkcie kontaktowym w Nysie. Przewiezieni do Warszawy, przeszli ciężkie śledztwo w MBP i zostali skazani na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie podczas procesu toczącego się w listopadzie 1948 roku. Składowi sędziowskiemu przewodniczył Józef Badecki ("morderca w todze" - skazał m.in. rtm. Witolda Pileckiego). Wyroki śmierci 15 listopada 1948 r. otrzymali: mjr cichociemny Hieronim Dekutowski "Zapora", kpt. Stanisław Łukasik "Ryś", ppor. Jerzy Miatkowski "Zawada" - adiutant "Zapory", ppor. Roman Groński "Żbik", ppor. Edmund Tudruj "Mundek", Arkadiusz Wasilewski "Biały" i Tadeusz Pelak "Junak". Jedynie sądzony z nimi kpt. Władysław Siła-Nowicki dzięki interwencji siostry Feliksa Dzierżyńskiego uniknął kary śmierci i został skazany na wieloletnie więzienie.

Zarówno w toku ciężkiego śledztwa, jak również procesu "Zapora", "Ryś" i ich towarzysze niedoli nie załamali się. Zapewne z tego powodu proces grupy "Zapory" toczył się przy drzwiach zamkniętych. Kapitan Zdzisław Broński "Uskok", który w tym czasie kontynuował partyzancką walkę, nawiązując do losu aresztowanych "zaporczyków", w swym pamiętniku zanotował pod datą 1 grudnia 1948 roku: "Z jak najwyższym uznaniem należy ocenić postawę aresztowanych. Był to bodajże jedyny z poważniejszych procesów, w którym nie udało się komunistom opluwać sądzonych przez samooskarżenie. Z tego powodu nie robili nawet rozgłosu z rozprawy. Niewątpliwie naszym bohaterom przez rok czasu nie oszczędzano prób zmierzających do zrobienia szmaty z człowieka, a jednak pozostali ludźmi!".

Skazani na przełomie stycznia i lutego 1949 r. podjęli brawurową próbę ucieczki z więzienia MBP przy ul. Rakowieckiej. Wyskrobali otwór w suficie celi i tą drogą zamierzali przedostać się na dach więzienia, a stamtąd - na wolność. I tym razem nie dopisało im szczęście, zostali bowiem wydani przez jednego ze współtowarzyszy niedoli - więźnia skazanego za przestępstwo pospolite.

Major cichociemny Hieronim Dekutowski "Zapora", kpt. Stanisław Łukasik "Ryś" i pięciu wymienionych wyżej oficerów i żołnierzy AK-WiN ("Zawada", "Mundek", "Żbik", "Biały" i "Junak") zostali zamordowani strzałem w tył głowy "w majestacie" komunistycznego prawa 7 marca 1949 roku. Do końca zachowali godną postawę. Ostatnie słowa komendanta "Zapory" brzmiały, że jeszcze "przyjdzie zwycięstwo, jeszcze Polska nie zginęła". Egzekucję nadzorowali wiceprokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej mjr Stanisław Cypryszewski i naczelnik więzienia przy ul. Rakowieckiej kpt. Alojzy Grabicki. Obecny był ppłk Marek Charbicz (lekarz) i płk Michał Zawadzki (ksiądz). Bohaterów Polski podziemnej zabijał st. sierż. Piotr Śmietański.
Ostatni żołnierz z oddziału "Rysia" - Tadeusz Szych "Biały" - zginął 27 października 1955 r., powieszony w więzieniu w Chełmie Lubelskim "na mocy wyroku" sądu komunistycznego.

Dr Kazimierz Krajewski   (Oddziałowe Biuro Edukacji Publicznej IPN w Warszawie)

 

Źródło: Nasz Dziennik


poniedziałek, 10 grudnia 2012, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej

    Boże Ciało to zwyczajowa nazwa katolickiej uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, zwanej również Świętem Najświętszego Ciała Chrystusa. Jest to święt



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -