Blog > Komentarze do wpisu

-> MACIEJ STUHR – część I

Był kolejnym gościem Łukasza Maciejewskiego w cieszącym się ogromnym zainteresowaniem cyklu spotkań filmowych w Centrum Sztuki Mościce. Ostatnie z nich miało miejsce w środę 5 grudnia 2012 roku. Tym razem  znany krytyk i dziennikarz filmowy zaprosił wybitnego aktora filmowego i teatralnego, znanego również z twórczości kabaretowej oraz udanych występów w roli konferansjera. Syna aktora i reżysera, Jerzego Stuhra. Okazją do spotkania z tarnowską publicznością był udział Macieja Stuhra w równie głośnym, co kontrowersyjnym filmie „Pokłosie” reżysera Władysława Pasikowskiego. I właśnie projekcja tego filmu otworzyła ten niezwykły filmowy wieczór. Jak powiedziała mi dyrektor CSM Agnieszka Kawa żadne z dotychczasowych spotkań z tego cyklu nie zgromadziło takiej publiczności, dla ostatnich widzów trzeba było robić tzw. „dostawki”. „Pokłosie” to dramat, thriller, western… Niezależnie od definicji film wciska w fotel. To bardzo sprawnie reżysersko opowiedziana historia braci Kalinów, z których starszy Franciszek po latach emigracji przyjeżdża do Polski, zaalarmowany wiadomością, że jego młodszy brat popadł w konflikt z mieszkańcami swojej wsi. Po przyjeździe odkrywa, że przyczyną jest mroczna tajemnica sprzed lat. Skłóceni od lat bracia próbują dojść prawdy. Prowadzone przez nich śledztwo zaostrza konflikt, który przeradza się w otwartą agresję. Ujawniona tajemnica okupacyjnych relacji polsko - żydowskich odciśnie tragiczne piętno na życiu braci i ich sąsiadów…


A tak recenzuje film Pasikowskiego na łamach Gazety Wyborczej Tadeusz Sobolewski: - Obejrzałem teraz "Pokłosie" po raz drugi. Działa jeszcze mocniej, mimo, że zna się przebieg akcji. Konstrukcja dramatu tworzy rodzaj rusztowania, na którym mogę umieścić wszystko, z czym przychodzę do kina. Mam, jak każdy z mojego pokolenia, jakąś wiedzę o okupacji, o tym, co działo się na wsi, o Polakach, Żydach i Niemcach. "Pokłosie" nie mówi mi nic nowego. To zresztą film współczesny, bez retrospekcji. Przynoszę do kina własne poglądy, uczucia, kompleksy, rodzinne historie, dobre i złe, które nie składają się w całość. Film układa je w całość. W tym jego wartość. Odzwyczailiśmy się w Polsce od kina, które w jakiś sposób dotyka nas wszystkich jako zbiorowości, i które działa jak antyczna tragedia: mnożąc niesamowite zbiegi okoliczności, czasem na granicy prawdopodobieństwa, wstrząsa i doprowadza do oczyszczenia. Kino rzadko dziś spełnia u nas podobną rolę. Kiedy oglądałem "Pokłosie", myślałem o innym zbiorowym misterium, które niedawno rozgrywało się na żywo na naszych ulicach. Czy nie z potrzeby przeżycia zbiorowego egzorcyzmu, tragedii na żywo, wziął się żałobny spektakl odbywający się spontanicznie wokół krzyża smoleńskiego? Jednak różnica jest zasadnicza. Happeningi na Krakowskim były manifestacją poczucia krzywdy, kompleksu podszytego nienawiścią: że oto nas "mordują" jacyś obcy. "Pokłosie" działa na innej zasadzie: wywleka na wierzch naszą winę wobec obcych, sąsiadów - tych "żydków", na których polach dziś mieszkają nasi.

Jądrem filmu są trzy monologi, genialnie zagrane, jakby wyrzucone z głębi własnej pamięci przez troje starych aktorów. Prawda okazuje się straszliwa. To musi kosztować. Ktoś za nią zapłaci życiem i znów we wsi poleje się krew. Ale zarazem stanie się coś, co połączy swoich i obcych, potomków morderców i potomków ofiar."Pokłosie" jest opowieścią o winie i rozgrzeszeniu. Te film tworzy jakby symboliczny model procesu, który w rzeczywistości przebiega z wielkimi oporami. Ludzie pójdą na niego i doznają ulgi, jeśli tylko nie zakrzyczą "Pokłosia" różni fałszywi obrońcy polskiego honoru, którzy powstrzymują proces ekspiacji. Rozpętany na ekranie horror, stopniowe odsłanianie wypartej wojennej zbrodni, co z kolei rodzi nową zbrodnię - wszystko w tej historii służy odkupieniu, przebaczeniu. "Pokłosie" działa religijnie: podszyte jest wiarą w obcowanie ze zmarłymi i możliwość pojednania z nimi, wybaczenia sobie win. Tak działa finałowy obraz: stojące na polu, wśród zboża, osmalone ogniem żydowskie macewy. Niegdyś sponiewierane, użyte jako bruk, potem wydobyte rękami Polaka. Cała konstrukcja fabularna "Pokłosia" prowadzi do splecenia obu wątków, uczynienia z nich jednej historii. Tym, co łączy, będzie - paradoksalnie - zbrodnia. Wszystko zostaje w rodzinie. Wartość "Pokłosia" nie polega na zebraniu faktów, znanych z powojennej polskiej literatury Adolfa Rudnickiego, Ludwika Heringa, Henryka Grynberga, Bohdana Wojdowskiego, Jana T. Grossa, Anny Bikont, Michała Głowińskiego, z filmów dokumentalnych Marcela Łozińskiego, Pawła Łozińskiego, Agnieszki Arnold. Pasikowski opowiada historię, która ma wymiar kameralny, rodzinny. Dzieje się wśród Polaków. Jej sens ma charakter nie tyle historyczny, czy polityczny, ale duchowy. Emigrant z Chicago przyjeżdża do swojego brata na polską wieś. Obaj bracia - Maciej Stuhr i Ireneusz Czop - idą razem na grób rodziców. Rozmawiają o tym, co się należy zmarłym i jakie to ma znaczenie, "skoro już ich nie ma". Tak zawiązuje się dramat, wynikający z poczucia winy wobec zmarłych. Zasadnicze pytanie filmu w tym się właśnie wyraża: czy zmarli żyją? Perspektywa opowieści dramatycznie rozszerza się. Historia rodziny Kalinów krzyżuje się z historią miejscowych Żydów. Ale pytanie pozostaje to samo: co możemy zrobić, dla tamtych umarłych i dla siebie? O tym jest ten film.


Maciej Stuhr urodził się 23 czerwca 1975 roku w Krakowie. Nie wiążąc swojej przyszłości z aktorstwem, najpierw wybrał studia psychologiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim i dopiero jako magister psychologii zdecydował się rozpocząć naukę na Wydziale Aktorskim PWST w Krakowie (dyplom w 2003 roku). W 2004 roku otrzymał angaż w warszawskim Teatrze Dramatycznym. Zanim stał się zawodowym aktorem, dał się zauważyć w różnych produkcjach filmowych. Zadebiutował jako 13-latek w filmie TV „Dekalog, Dziesięć” (1988) Krzysztofa Kieślowskiego. W 1991 roku pojawił się u Juliusza Machulskiego w filmie sensacyjnym „VIP” oraz w polsko- francuskim obrazie wojennym „Dzieci wojny” Krzysztofa Rogulskiego. W 1997 roku zagrał w niewielkiej roli u ojca, Jerzego Stuhra w „Historiach miłosnych”. Zawodowo spotkał się z nim jeszcze w 2003 roku, na planie komediowej „Pogody na jutro” oraz w 2007 roku, przy okazji realizacji „Korowodu”. W 1999 roku zagrał jedną z głównych ról w znanej komedii „Fuks” z Agnieszką Krukówną. Dobrze czując się w tym gatunku, w tym samym roku wystąpił w filmie „O dwóch takich, co nic nie ukradli” (1999) Łukasza Wylężałka, zaś w kolejnych latach – w znanych komediach Olafa Lubaszenki: „Chłopaki nie płaczą” (2000) i „Poranek kojota” (2001). Jednocześnie grywał też w odmiennych w tonacji filmach. W 1999 roku zagrał w miniserialu wojennym „Wszystkie pieniądze świata” w reżyserii Andrzeja Kotkowskiego, w 2001 wcielił się w postać Hipolita w ekranizacji „Przedwiośnia” Filipa Bajona (nominacja do Orła), a w 2002 zagrał u Agnieszki Holland w koprodukcji „Julia wraca do domu”. W latach 2003-2004 występował wraz z Jerzym Radziwiłowiczem i Robertem Gonerą w serialu kryminalnym Władysława Pasikowskiego „Glina”. W 2004 roku pojawił się w głośnym filmie Wojciecha Smarzowskiego „Wesele”, w 2006 – po raz kolejny spotkał się z Filipem Bajonem, tym razem na planie „Fundacji”, zagrał też obok Karoliny Gruszki w znanym przeboju polskich kin – „Francuski numer” (2006). Rok 2007 to udział w znanej komedii „Testosteron”, występ u Małgorzaty Szumowskiej w obrazie zatytułowanym „33 sceny z życia”, rola w polsko-słowackim projekcie pod zachęcająco brzmiącym tytułem „Wino truskawkowe” oraz praca przy najnowszym filmie ojca - „Korowód”. Niemałe sukcesy odniósł w dziedzinie kabaretu, zwłaszcza jeśli chodzi o występy parodystyczne. Był współtwórcą kabaretu „Po żarcie”. Wielokrotnie bywał zatrudniany przy realizacji dubbingu do filmów dla dzieci (m.in. „7 krasnoludków – historia prawdziwa” 2004, „Asterix i Wikingowie” 2006). W 2005 roku został wybrany Medialną Osobowością Roku w kategorii Najbardziej Popularny Aktor. W tym samym roku był też jednym z laureatów wyróżnionych tytułem „Mistrza Mowy Polskiej”. W 2006 roku, razem z Sophie Marceau, prowadził galę rozdania Europejskich Nagród Filmowych w Warszawie. W 2009 roku zagrał w filmie "Operacja Dunaj", a rok później w obrazach "Mistyfikacja" oraz "Śluby panieńskie". Rok 2011 to rola w filmie "Daas", 2012 -M „Obława” i „Pokłosie”.

Na podstawie materiałów CSM opracował - Ryszard Zaprzałka

sobota, 08 grudnia 2012, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Łukasz Maciejewski

    Zawsze pamiętam że jestem z Tarnowa. To punkt odniesienia dla wszystkich moich podróży. Filmoznawca, krytyk filmowy i teatralny. Prominentny Obywatel Tarnowskie

  • -> Anna Radwan

    Z cyklu znani i nieznani… Aktorka urodziła się w artystycznej rodzinie. Córka dyrygenta Józefa Radwana. Po czternastu latach nauki w szkole muzycznej wybr

  • ->Patrycja Nowak

    Z cyklu znani i nie znani… Scenarzystka, na stałe współpracuje z telewizją TVN. Autorka książki dla dzieci "Klątwa dżina", współautorka tekstu "Generacja"



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -