Blog > Komentarze do wpisu

->Generał Bronisław Rakowski

Geneza powstania pierwszej, polskiej jednostki komandosów, to sierpień 1942 roku, kiedy na rozkaz generała Władysława Sikorskiego zostaje sformowana kompania przeznaczona do wykonywania specjalnych zadań bojowych. Chociaż owa jednostka nie wzięła, w pierwszym roku, udziału w żadnej spektakularnej akcji bojowej przeprowadzonych przez wojska alianckie, przeszła do historii II wojny. Dopiero rok po powołaniu, dowódca Combined Operations, lord Louis Mountbatten, zadecydował o przyłączeniu do 2 Special Service Brigade, walczącej na froncie włoskim, polskiej i belgijskiej kompanii komandosów. Zgodnie z tym rozkazem we wrześniu 1943 roku polska kompania, w liczebności 91 żołnierzy,  przetransportowana została do Algierii, skąd 1 grudnia udała się do Tarentu. Po przekroczeniu przez polska jednostkę specjalną rzeki Sangro, rozpoczęła się, obfitująca do dzisiaj, w  niewyjaśnione pomówienia i oskarżenia kampania na froncie włoskim. Do 10 stycznia 1944 roku polscy komandosi zajmowali się głównie rozpoznaniem terenu i wywiadem terenowym, raz po raz staczając potyczki z przeważającymi siłami wroga. W wyniku ponoszenia poważnych strat, wynoszących około 80 procent stanu osobowego kompanii, generał Sosnkowski postanowił przeorganizować polską jednostkę komandosów i w 1944 roku powołał polskie Commando, składające się z pięciu kompanii, do których zgłaszali się ochotnicy nawet z greckich czy francuskich oddziałów partyzanckich, oraz Polacy wcieleni siłą do Wehrmachtu. Zapewne straty o których mówimy zostały poniesione podczas szturmu na wzgórze Monte Cassino, gdzie jednym z trzech dowodzących generałów, był pochodzący ze Szczucina, Bronisław Rakowski.



Po zdobyciu wzgórza, charakter walk na froncie włoskim wskazywał, że nie będą tam prowadzone operacje typowe dla komandosów i z tego względu w listopadzie 1944 roku przekształcono Commando w oddział zmotoryzowany pod nazwą: "2. Batalion komandosów". Zmotoryzowani komandosi wyruszyli na front i wkrótce w ramach Grupy "Rak" generała Rakowskiego przełamywali obronę na rzece Gaiana, przekraczali rzeki Quadermo i Idice. Doszli do Bolonii, gdzie ich piękna i bohaterska walka, choć bez spektakularnych wyczynów dobiegła końca. Co takiego wydarzyło się w polskich oddziałach, a szczególnie kompanii komandosów, że ich udział u boku aliantów stał się tematem wielu kontrowersyjnych osądów? Sprawa była niebagatelna bowiem dotyczyła do dzisiaj niewyjaśnionych aktów zbrodni wojennych, polegających na mordowaniu przez Polaków niemieckich jeńców.

Generał Bronisław Stanisław Rakowski urodził się 20 czerwca 1895 roku w Szczucinie. Po ukończeniu Akademii Górniczej w Loeben wstąpił do Związku Strzeleckiego, a następnie służył podczas I wojny w słynnej I Brygadzie Legionów Polskich i 1 Pułku Ułanów. Po odmowie złożenia przysięgi na wierność Austrii został na siłę wcielony do cesarskiej i królewskiej armii i uwięziony w obozie dla internowanych na Węgrzech – wizytatorem owych obozów był w tym czasie tarnowski generał Aureli Serda Teodorski – gdzie przebywał do zakończenia wojny. Po zakończeniu I wojny i odzyskaniu przez Polskę niepodległości, Bronisław Rakowski uczestniczył w tworzeniu 3 Pułku Ułanów Śląskich, a następnie walczył na wchodzie, w wojnach polsko – ukraińskiej i polsko – rosyjskiej. Był dwukrotnie ciężko ranny.

Kariera generała Rakowskiego w okresie dwudziestolecia międzywojennego była imponująca i postępowała iście pionowo. Po wielu awansach – mając zaledwie 39 lat był już pułkownikiem - został wykładowcą taktyki kawalerii w Wyższej Szkole Wojennej i Centrum Wyższych Studiów Wojskowych w Warszawie. Od sierpnia 1931 do lutego 1936 dowodził 12 Pułkiem Ułanów Podolskich. W lutym 1936 został wyznaczony na stanowisko szefa Wojskowego Biura Historycznego, a w wojnie obronnej 1939 był szefem Sztabu Frontu Południowego i Obrony Lwowa.

Schwytany przez NKWD podczas próby przedostania się na Węgry, był więziony na Łubiance w Moskwie. Tuż po uwolnieniu na podstawie układu Sikorski – Majski, Rakowski został awansowany do stopnia generała brygady i otrzymał stanowisko szefa sztabu w Armii Polskiej na Wschodzie, a następnie dowódcy 2 Brygady Pancernej, z która odbył całą kampanię włoską 2 Korpusu Polskiego. Wspomniane wyżej, poważne zarzuty o popełnianie przez polskich żołnierzy zbrodni wojennych pojawiły się już po 1945 roku i można, z braku konkretnych dowodów, przypuszczać, że były potajemnie rozpuszczane przez sowiecki wywiad. Oskarżenia były jednak bardzo poważne. Polakom zarzucano rozstrzeliwanie jeńców już podczas bitwy nad Bzurą we wrześniu 1939 roku czy rozstrzeliwanie strąconych i wziętych do niewoli niemieckich lotników. Dowodów jednak poza relacjami rzekomych świadków lub osób, które słyszały o tym z drugiej ręki nie ma.

Jak pisał jeden z historyków Przemysław Mandela, opierający się na opracowaniach Aleksandra McKee „Caen – droga do zwycięstwa”, artykule Grzegorza Czwartosza „Zwycięzców nie sądzi się”, opublikowanego w Polsce Zbrojnej i książce T. M. Czerkawskiego, „Byłem żołnierzem generała Andersa” – „Nieco inaczej prezentuje się kwestia polskich lotników, którzy sami przyznają, że podczas powietrznych zmagać w Bitwie o Anglię zdarzyło się im czy ich kolegom strzelanie do nieprzyjacielskich pilotów, którzy szybowali na spadochronach ku ziemi po ewakuacji z zestrzelonego samolotu. Zaznaczają przy tym, że takie praktyki rozpoczęli Niemcy i to już we wrześniu 1939 roku, a oni tylko się im rewanżowali.

Lecz najcięższy zarzut, popełnienia jednej z największych jednorazowych zbrodni aliantów na jeńcach wojennych ciąży na „pancerniakach” 1. Dywizji Pancernej generała Maczka po bitwie pod Chambois. Amerykański historyk Steven Ambrose w swojej książce „Obywatele w mundurach” zawarł relacje kapitana armii amerykańskiej Watersa, który po bitwie pod Chambois miał odebrać od Polaków 1500 niemieckich jeńców. Jednakże pancerniacy Maczka przyprowadzili ledwie 200. Gdy zdziwiony Waters zapytał gdzie reszta Niemców usłyszał w odpowiedzi od polskiego kapitana, że została rozstrzelana, a na tych, których przyprowadził zabrakło amunicji. Czy możliwe jest by Polacy rozstrzelali już po zakończeniu bitwy 1,300 niemieckich jeńców? Wszystko wskazuje na to, że tak.

Sam generał Franciszek Skibiński przyznał w swych wspomnieniach, że „kwestia jeńców w pewnym momencie wymknęła się nam z pod kontroli”. Gdy dodamy do tego relacje poszczególnych żołnierzy Maczka, którzy otwarcie mówią, że SS-manów i żołnierzy mających w książeczce wojskowej zapisany udział w kampanii 1939 roku rozstrzeliwali na miejscu, uzyskujemy ciemny cień jaki rzucają te wydarzenia na obraz naszych sił zbrojnych podczas II wojny światowej.

A nie był to niestety „wybryk” jednorazowy…”. Zarzuty owe dotyczyły również żołnierzy II Korpusu generała Andersa, a zwłaszcza rzekomej masakry jaką mieli popełnić polscy żołnierze na rannych spadochroniarzach niemieckich i krwawej likwidacji szpitali tworzonych przez Niemców w czasie owych walk.”. Dużo więcej wiemy dziś o rozstrzeliwaniu niemieckich jeńców i żołnierzy usiłujących się poddać w drugiej sztandarowej bitwie II Korpusu, a mianowicie bitwie o Bolonię. Generał Rakowski wydał wówczas rozkaz następującej treści: „Znaleziono ciała majora Czarneckiego i sierżanta Rzechowskiego. Zostali po wzięciu do niewoli zamordowani: mają poderżnięte gardła, wydłubane oczy, ucięte uszy. Rozkazuje nacierającym moim oddziałom: – nie dawać pardonu jeńcom. Podpisał – dowódca „Grupy Rak”, Rakowski, generał brygady.” Jak bardzo wzięli sobie do serca polscy żołnierze ów rozkaz? Tego już raczej się nie dowiemy.

Po zakończeniu II wojny generał Rakowski powrócił do kraju, ale w 1947 roku wyemigrował do Argentyny, gdzie zmarł 28 grudnia 1950 roku.

(za obiektyw.net, konflikty.pl, portalwiedzy.onet.pl, oraz materiały własne autora)

Jerzy Reuter  (Gazeta Krakowska)


środa, 05 grudnia 2012, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej

    Boże Ciało to zwyczajowa nazwa katolickiej uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, zwanej również Świętem Najświętszego Ciała Chrystusa. Jest to święt



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -