Blog > Komentarze do wpisu

-> Cztery kobiety - cztery nie - pokoje...

Zupełnie wyjątkowy charakter miał ostatni w tym roku wernisaż w Galerii Miejskiej BWA, zlokalizowanej pod znanym wszystkim miłośnikom sztuki adresem czyli dworcu PKP, który w piątkowy wieczór 21 grudnia zgromadził tarnowskie środowiska twórcze. Jego wyjątkowość polegała na tradycyjnym już połączeniu  profanum z sacrum, czyli wystawy sztuki z misterium wigilii. Byli prawie wszyscy, którzy być powinni, artyści i przyjaciele galerii, urzędnicy i politycy, biznesmeni i mecenasi, z vice prezydentem miasta i duszpasterzem środowisk twórczych na czele. Godną oprawą tego jedynego w roku  był opłatkowa wystawa  „sztuk 4”, którą wypełniły prace znanych i uznanych oraz powszechnie lubianych tarnowskich artystek Doroty Bernackiej, Aleksandry Zuby – Ben, Renaty Stadler i Anny Śliwińskiej – Kukli. Okolicznościowe laudacje i świąteczno noworoczne życzenia, dopełniły część pierwszą tego niezwykłego wieczoru. Część druga należała do powszechnie lubianego duszpasterza artystów, ks. Tadeusza Bukowskiego, w cywilu dyrektora Muzeum Diecezjalnego w Tarnowie, który dopełnił wigilijnych obrzędów modląc się wraz z całym zgromadzeniem i inicjując wspólne wszystkich ze wszystkimi łamanie się symbolicznym opłatkiem i składanie życzeń… . 


Cztery kobiety – to jakby „cztery pokoje” w filmie Quentina Tarantino z porywającą rolą główną genialnego Tima Rotha pisze o najnowszej ekspozycji Galerii Miejskiej jej kurator prof. Stanisław Tabisz. Historia równie intrygująca i mająca odmienne, frapujące wątki w zamkniętych apartamentach zwariowanego hotelu. W każdym z pokojów, jak w osobnym i tajemniczym wnętrzu każdej kobiety, rozgrywają się misterne intrygi (nieprzewidywalne w swej zmysłowej subtelności) oraz mają miejsce gwałtowne napady agresji, w efekcie postępującej destrukcji uczuć. Kobiety bywają nieosiągalne, a te zdobywane i zdobyte również manifestują swoją niezależność i wolność w najmniej oczekiwanym momencie. Żar namiętności i porywy uczuć niczego nie mogą tu zmienić. Rozpoczyna się gra, na śmierć i życie, jak w piosence Leonarda Cohena. Między kobietą a mężczyzną rodzi się wojna - na śmierć i życie! Walka o miłość albo o śmierć, z wyrokiem brutalnego porzucenia i pogardy… W tym samym procesie intrygi rozpoczyna się niebezpieczna gra z losem, którego nieznane głębie i przypadki nikt z miłosnych „graczy” nie chce zastawić, jak w lombardzie, jako ostateczną cenę przegrania. Każdy gasi pragnienie, kropla po kropli, z buteleczki napełnionej trucizną. To są strategiczne dylematy wygrywania lub przegrywania walki przed lub po czasie, niezrozumiałej utraty zainwestowanych uczuć, nagle stłamszonej tożsamości zdobywcy i bolesnego odkrywania, że żadna z kobiet nie stanowi stałego lądu, że odpływa bezludna wyspa w stronę kontynentu i rozbija się o wybrzeże Kalifornii, a resztki z tej pięknej katastrofy spadają na migoczące kolorowymi światłami kasyna Las Vegas.


Ceną jest inne życie, wymarzone od dzieciństwa i sięgające gorącego okresu dojrzewania. Ceną jest samotność i dźwiganie ciężaru życia, bez uroków wsparcia i tandety spowszednienia. Ceną jest zimny dotyk bezsenności, maraton zmarnowanych nocy, dni połykanych w mechanicznym pośpiechu, ogłuszających permanentnym zmęczeniem… On okazuje się kimś innym, nudnym i skostniałym, w ostateczności pustym, pospolitym. Opadają projekcje idealizacji, kulturowe koturny i przypisywane, imponujące atrybuty. Ona pragnie miłości, jak Anna Karenina, porzucając wszystko i poświęcając rodzinę. Ale uświadamia sobie, że tej pułapki losu nie może dłużej znieść, że „zdobycz” zobaczona z bliska, w pełnej krasie nagości i realizmu, nijak się nie ma do utraty tak istotnych wartości i reguł etycznych, porządkujących życie społeczne i relacje powstałe z niegdysiejszych uczuć i błędów…


Cztery kobiety - cztery pokoje i cztery nie-pokoje. Cztery ciała i wnętrza skrywanej tajemnicy. Gdzieś daleko już pozostało wspomnienie rozstań, dramatycznych i bolesnych oskarżeń, udręki odcinania sobie (bez znieczulenia) zdrowej nogi… Dlaczego usta przestały całować, a oczy patrzeć w promiennym zachwyceniu… Za woalkami ślubnych kreacji przycupnęło na moment przeznaczenie. Ono się sprytnie, niczym wąż, wślizgnęło w przyszłość, która ogłosiła zwycięstwo po obydwu stronach. Co za bezczelność! On napisał: „między tobą a mną - świat się rozczepia, między tobą a mną - zieje przepaść”*. Ona zakryła twarz rękoma i teraz już tylko całą żałośnie opanował płacz… Ale nadeszło przebudzenie, a z nim nowy, radosny i jasny dzień. Zmieniła się pogoda. Wiosna i lato trwały znacznie dłużej niż w tamtych, straconych wiosnach i latach. „A może byśmy tak najmilszy / wpadli na dzień do Tomaszowa / Może tam jeszcze zmierzchem złotym / ta sama cisza trwa wrześniowa / W tym starym domu w tych pokojach  / gdzie cudze meble ustawiono”**. No tak, ale cztery kobiety żyją w czterech ścianach innych czterech pokoi, czterema innymi światami, chociaż ich światy są czasami towarzysko i twórczo zbieżne, a ich pokoje (chociaż na chwilę) bywają otwarte i gościnne. Kobieca przyjaźń jest ważna, spontaniczna, ale trwa tylko dotąd, dopóki nie zniszczy ją mężczyzna. On - jednak  jest ważny dla serca i umysłu. On -  zapowiada szczęście, ale rzecz z poetycka ujmując: „dla zakochanych to samo staranie, co dla umarłych”***. On (dla niej) - przynosi stanowczą ciekawość męskiej namiętności, ekscytację odmiennego spojrzenia, rozkosz i poczucie bezpieczeństwa. Ona (dla niego) - przynosi upojenie i szczęście tak wielkie, jak wielkie może być nieco późniejsze rozczarowanie. Pomiędzy nimi – pokój i  wojna! Niekiedy jednak może zapanować absolutna cisza… ale co ona oznacza. Po co jest ta cisza. Co z niej może się narodzić. Przecież to przedsmak nicości… ale, jak to optymistyczne brzmi: „Tak bardzo mi do ciebie blisko / ta cisza zrozumiała wszystko”***.  Płyta muzyczna p.t. „Ale” Doroty Miśkiewicz jest pełnym wdzięku i wrażliwości zbiorem piosenek o egzystencjalnym stanie zawieszenia kobiety pragnącej miłości, ale miłość albo nie nadchodzi, albo wydaje się oporna lub nieczuła na wszelkiego rodzaju zachęty i subtelności. „W głowie pomysł zamigotał / wpadnij do mnie dziś sobota (…) „Jestem zawieszona / z tobą oswojona / jestem zawieszona / bez Ciebie, dziś w siebie wtulona”****. I jak tu w tak poetyckiej mgiełce odnaleźć prawdziwe życie…


A oto notki biograficzne autorek wystawy:

Aleksandra Zuba- Benn
Studia w Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych ( obecnie Uniwersytet Artystyczny ) w Poznaniu. W 1986 dyplom z gobelinu w pracowni prof. Magdaleny Abakanowicz. W 2010 przewód kwalifikacyjny I stopnia z malarstwa na Wydziale Sztuki Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pracuje w Zespole Szkół Plastycznych oraz Instytucie Sztuki PWSZ w Tarnowie. Przynależność do ZPAP i Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Twórczego „ Wiklina”. Prace prezentowała na 30 wystawach indywidualnych oraz ponad 120 wystawach zbiorowych. Zajmuje się malarstwem, tkaniną unikatową, wikliną artystyczną. Bierze udział w plenerach i seminariach z zakresu sztuki.


Anna Śliwińska – Kukla
Studia w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Dyplom w 1994 roku na Wydziale Malarstwa w pracowni prof. Jerzego Nowosielskiego oraz w Pracowni Tkaniny Artystycznej u prof. Ryszarda Kwietnia i prof. Lilli Kulki. Aneks w Pracowni Projektowania Książki i Typografii u prof. Romana Banaszewskiego. Członek ZPAP Okręg Tarnowski (w latach 1997-2006 praca w zarządzie: sekretarz, wiceprezes) oraz Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Twórczego „Wiklina”, a także Klubu „Struktura” ZPAP Okręgu Krakowskiego, współtwórczyni Grupy Sztuk 4. Od 1997 r. działalność w projekcie Międzynarodowego Festiwalu Sztuka Książki. Udział w ponad 80 wystawach w kraju i za granicą. Realizacja około 30 wystaw indywidualnych. Stypendystka Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na rok 2000, 2003, laureatka nagród i wyróżnień. Od 1995 roku nauczyciel w Zespole Sztuk Plastycznych w Tarnowie. W 2012 roku doktorat na Wydziale Malarstwa w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.

Dorota Bernacka
Studia na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Dyplom w 1987 r. w Pracowni Wklęsłodruku prof. A. Pietscha oraz w Pracowni Projektowania Książki i Typografii prof. Romana Banaszewskiego. Wieloletni członek Związku Polskich Artystów Plastyków, Grupy Tarnowscy Artyści, Grupy Sztuk4, udział w działaniach Grupy Ruchome Święto. Prace prezentowała na kilku wystawach indywidualnych oraz licznych wystawach zbiorowych. Zajmuje się grafiką projektową projektując głównie dla potrzeb poligrafii oraz malarstwem i rysunkiem. Prowadzi własne studio graficzne.


Renata Stadler
Studia w PWSSP  we Wrocławiu (obecnie ASP).  Dyplom 1994 na Wydziale MGRZ/malarstwo grafika rzeźba /w Pracowni Malarstwa prof. Konrada Jarodzkiego. Uprawia malarstwo, zajmuje się grafiką, konserwacją wciąż poszukuje nowych tworzyw i środków wyrazu. Autorka 16 wystaw indywidualnych /m.in Wrocław, Konstancin Jeziorna, Tarnów, Kielce, Gorlice, Bochnia, Maleniec, Wojnicz/ oraz kilkudziesięciu wystawach zbiorowych w kraju i zagranicą. Bierze udział w projektach i działaniach grup twórczych SZTUK 4 i  ARS,  RUCHOME ŚWIĘTO  m.in TYGIEL KULTURY Piece Węgierskie Tarnów, Zielona Góra, KIN_KIET Wrocław, oraz  ZPAP o.k. Tarnów. Laureatka nagród i wyróżnień. Praca w zbiorach BWA Galerii Miejskiej w Tarnowie, Muzeum Okręgowym w Tarnowie oraz w prywatnych w kraju i za granicą.

Przygotował -  Ryszard Zaprzałka
Zdjęcia: Paweł Topolski



sobota, 29 grudnia 2012, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

  • -> Najstarsze istniejące...

    Tarnów ma najstarsze w Polsce muzeum diecezjalne. Placówkę założył w 1888 r. ks. Józef Bąba. W ten sposób uratował wiele bezcennych dzieł. Muzeum mieści się prz

  • ->„Pod lekkim napięciem”

    To tytuł wystawy – wydarzenia, fotokolaży Andrzeja Dudzińskiego, otwartej w ramach Festiwalu ArtFest w piątek 30 listopada w Centrum Sztuki Mościce. Ten ś



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -