Blog > Komentarze do wpisu

-> "Groźny"

Pociąg Pancerny nr 54 zwany „Groźnym” dojechał jedynie do Biadolin. Tam został zniszczony przez Polaków, żeby nie służył Niemcom.

Przez ostatnie dni, forpoczty wrogich wojsk, niemieckie bombowce, zdążyły już kilkakrotnie przeciąć tarnowskie niebo. Za ogonami samolotów posnuły niszczycielskie pociski, spadając na największy obiekt przemysłowy w okolicy – Fabrykę Związków Azotowych i inne pomniejsze zakłady. Kilka, szczęśliwie niewiele, trafiło w obiekty mieszkalne. Nie trzeba było długo czekać, aby za tymi fatalnymi zwiastunami wojny, wkroczyły niemieckie oddziały. Okupant z marszu zajął się wprowadzaniem swoich porządków, a tymczasem na rogatkach miasta… Może nie na samych rogatkach, ale przecież niedaleko, zaledwie kilka kilometrów na zachód od Tarnowa, w Biadolinach, grupa niemieckich żołnierzy powoli zbliżała się do toru kolejowego. Teren był opustoszały, kto mógł, poukrywał się przed nadciągającymi od Wojnicza Niemcami. Obawę wzbudzał zastygły w bezruchu stalowy smok, pancerny pociąg w polskich barwach. Z wysokości nasypu, podejrzanie cicho, spoglądały ślepe otwory strzelnic, nieruchomo sterczały lufy dział. Pociąg był pusty…

Pociągi pancerne zmobilizowane do walk w kampanii wrześniowej, można by policzyć na palcach jednej ręki. Ten specyficzny rodzaj broni, jak pokazała historia, potrafił być niezwykle skuteczny. Jeśli tylko w pobliżu rejonu walk prowadziła linia kolejowa, taki pociąg nie tylko wspierał inne oddziały silnym, artyleryjskim ogniem, ale ewakuował rannych. Równie dobrze mógł w każdej chwili rzucić do bitwy silnie uzbrojonych żołnierzy, albo nawet sprzęt bojowy, który przewoził na platformach czołgi i tankietki.

Jednym z pociągów pancernych służących polskiej armii we wrześniu 1939 roku, był „Groźny”. W zasadzie, formalnie nosił nazwę pociągu pancernego nr 54, ale „Groźny” był nazwą historyczna, pochodząca jeszcze z lat wojny polsko-bolszewickiej. Wówczas Polakom udało się zdobyć nieco sowieckiego taboru pancernego, który w kolejnych latach wykorzystano do tworzenia nowych składów, m.in. „Groźnego”.

Pierwsze uderzenia po przekroczeniu przez armie III Rzeszy 1 września 1939 roku polskich granic, przyjęła na siebie Armia Kraków, a konkretnie jej Grupa Operacyjna „Śląsk”. Tam właśnie, praktycznie bez wytchnienia, walczyła załoga „Groźnego”.

„Powoli toczy się ten potwór ku nam z prawej strony na lewo... Przystaje, przez minutę prowadzi ogień, jedzie znów dalej. Pluje na nas takim gradem pocisków, że każdemu wydaje się, iż nadeszła jego ostatnia chwila. Raz jeszcze rozpętuje się to piekło, kiedy wracając pociąg przejeżdża koło nas” – wspomina nieznany niemiecki żołnierz.

Szybko następuje klęska tragicznej bitwy pod Pszczyną (walki 1 i  2września,w których udział brał również tarnowski 16. Pułk Piechoty, ponosząc znaczne straty), po której „Groźny” otrzymuje rozkaz wycofania się na Tarnów, a później dalej, na Rzeszów.

Teraz „Groźny” stoi opuszczony, a wokół gromadzą się Niemcy. Co tu się wydarzyło, dlaczego Polacy pozostawili jeden ze swoich niewielu pancernych pociągów w tej zapadłej okolicy? Sprawa wyjaśnia się szybko, ukrócając przedwczesną radość niemieckich żołnierzy z łatwej zdobyczy. Zaledwie pobieżny ogląd wykazuje, że „Groźny” jest zupełnie niezdatny do służby. W zasadzie stanowi teraz jedynie wielka, stalową atrapę: zniszczona lokomotywa, zero broni, zero amunicji, nawet ruszyć się nie da, ponieważ łożyska zasypane są piaskiem!

Tymczasem, tego samego dnia, 6 września, kilka godzin wcześniej, Tarnów znajduje się zaledwie o krok od walk toczących się na linii Dunajca, na której planowane było zatrzymanie ofensywy niemieckiej. Od Żabna, przez Zbylitowską Górę, po Zgłobice, polskie oddziały nie są w stanie zatrzymać wroga. Część przepraw przez rzekę niszczą niemieckie bombowce, kluczowy most kolejowy wysadzają w powietrze polscy saperzy z 24. dywizji piechoty.

„Groźny” spóźnia się o minuty. Chwila wcześniej i może udałoby się przekroczyć Dunajec. Niestety, wysłany z pociągu zwiad jednoznacznie przedstawia sytuacje: dalej nie pojedziemy. Nie ma też możliwości powrotu. Wiadukt w Podłężu wysadzony, kto wie, czy w międzyczasie niemieckie bomby nie dokonały kolejnych zniszczeń na trasie; przecież jadąc już w kierunku Tarnowa, trzeba było kilkakrotnie naprawiać torowisko. Kolejne sygnały donoszą, że od strony Wojnicza, w szybkim tempie nadciągają wrogie oddziały. Nie ma wiele czasu na zastanowienie. Kapitan Kulesza, dowódca „Groźnego”, ma, jak to zwykle bywa, dwa wyjścia. W tym przypadku, albo pozostać i bronić się do ostatniego naboju, albo…rozbroić pociąg i ze wszystkim tym, co da się unieść, przedrzeć się do innych polskich jednostek.

 Członek załogi pociągu, kapral Józef Siniakiewicz, przypomina nerwowe chwile rozbrajania „Groźnego”: „Następnie kazał mi (kpt. Kulesza) wymontować wszystkie karabiny maszynowe i zabrać amunicje na wóz ciężarowy. Plutonowy Franciszek Majcher i kapral Zenon Kułakowski z 18 żołnierzami zdemontowali zamki dział, przyrządy celownicze, zawinięte w plandekę zatopili w pobliskim stawie. W czołgach rozbito silniki i chłodnice, bo już nie mieliśmy benzyny. Maźnice kół pociągu zasypano piaskiem, maszynista rozpalił pod kotłem i spuścił wodę, aby spowodować zniszczenie parowozu. Samochód ciężarowy stojący na platformie sprowadzono przy pomocy prowizorycznej rampy, zrobionej z szyn i podkładów. Plutonowemu Majcherowi – mechanikowi – udało się zjechać z platform”.

Były jeszcze „Dwa motocykle z przyczepami i mały fiat typu wojskowego zniesione przez żołnierzy. Po wykonaniu zadania plutonowy Majcher z żołnierzami załadował się na samochód ciężarowy, kapral Kułakowski siadł za kierownicą fiata, ja z plutonowym Skórą i st. Strzelcem Lenartem siedliśmy na drugi motocykl”.

Załoga „Groźnego” ruszyła na północny wschód, mając za sobą niemieckie oddziały. Szerokim łukiem omijając Tarnów, który w słusznych przypuszczeniach, musiał już być zajęty przez wroga. Podzieliwszy się w Szczucinie na dwie grupy, jednej udało się zasilić obsadę  innego pociągu pancernego, działającego wtedy jeszcze w okolicach Tarnobrzega.

Tymczasem „Groźny” unieruchomiony, stał w Biadolinach, dopiero po kilku miesiącach otrzymując kolejne„wcielenie”. Poszczególne wagony trafiły do dwóch niemieckich „panzerzugów”.

Czy gdyby „Groźny” zdążył przekroczyć Dunajec przed wysadzeniem mostu, mógłby pomóc w obronie Tarnowa? Tego pewnie już nigdy się nie dowiemy.

Agata Żak  (Gazeta Krakowska)


piątek, 09 listopada 2012, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej

    Boże Ciało to zwyczajowa nazwa katolickiej uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, zwanej również Świętem Najświętszego Ciała Chrystusa. Jest to święt



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -