Blog > Komentarze do wpisu

->Grad

Podejrzany do końca życia

To było w Mościcach. Przyszło mnóstwo osób, wszystkie najważniejsze w Tarnowie. Przyniesiono prezenty i bukiety. Było miło... Ale tylko przez chwilę, dokąd Grad nie powiedział szybko, że za kwiaty dziękuje, ale teraz trzeba wziąć się do roboty - tak pożegnalne spotkanie z Aleksandrem Gradem - po jego niedawnym odejściu z polityki opisuje jeden z jego uczestników. Były minister skarbu opuścił pierwszy szereg polityki, ale w Tarnowie nadal jest postacią centralną.Od1998 roku zbudował tam sobie pozycję, która sprawia, że znienawidzona przez niego ksywka „Car Małopolski” wcale nie straciła na aktualności, choć zmienia jakość. W pewnym momencie wydawało mu się, że jego odejście do biznesu, wprawdzie robionego za państwowe pieniądze, ale jednak, odbędzie się w miarę bezkolizyjnie. Na kilka miesięcy przed ubiegłorocznymi wyborami zapowiedział, że po ewentualnym zwycięstwie PO nie będzie ministrem skarbu. Potem złożył mandat poselski i został prezesem państwowej spółki. W świat poszła wiadomość, że będzie zarabiał ponad 100 tysięcy złotych. Miesięcznie. Ale i to ucichło, choć nie dlatego, że w grę wchodzi kwota o połowę niższa. W lipcu Polacy zobaczyli w telewizorach na graną ukrytą kamerą rozmowę Władysława Serafina, szefa kółek rolniczych z byłym szefem Agencji Rynku Rolnego. Tematem kolejnych dni stał się nepotyzm, czyli zatrudnianie krewnych i politycznych pociotków na państwowych posadach. To musiało przypomnieć Aleksandra Grada. – Przez ucho igielne ciągłych oskarżeń będę przechodził jeszcze długo, może do końca życia –wzdycha były minister skarbu, który jako jedyny w historii IIIRP przetrwał na tym stanowisku pełną kadencję. Upłynęła ona pod znakiem dużych prywatyzacji, ale także na ciągłym przypominaniu przez opozycyjnych polityków i media nazwisk ludzi Grada, czyli jego krewnych, znajomych i politycznych pociotków ulokowanych w państwowych firmach i urzędach.



Dzisiaj byłego ministra można spotkać w eleganckim biurowcu w samym centrum Warszawy. Z niewielkiego gabinetu z przeszklona ściana kieruje państwową spółką PGE EJ1, która ma wybudować w Polsce pierwszą elektrownię jądrową. – Zauważyłem, że w polityce zachowywałem racjonalny sposób działania, ale przestałem odbierać bodźce. Nic mnie już bardzo nie drażniło, ale też w niczym nie umiałem znaleźć prawdziwej radości. Trochę przerażała mnie ta moja skorupa czy twarda skóra. Uznałem, że trzeba robić coś wymiernego i wrócić do właściwej hierarchii – tłumaczy. Aleksander Grad jest najmłodszym z sześciorga rodzeństwa, któremu niedługo po pięćdziesiątce zmarł ojciec. W większości mieszkają na Lubelszczyźnie, gdzie Grad się urodził. Tam też, a dokładnie w Tomaszowie Lubelskim szefem struktur powiatowych PO jest Mariusz Grad, członek PO od 2004 r. i poseł od dwóch kadencji i bratanek byłego ministra.

Grad został prawie tarnowianinem, kiedy ożenił się z pochodzącą z Pleśnej koleżanką ze studiów. I tu, pod Tarnowem, powstało kolejne ognisko rodu Gradów. Małgorzata urodziła czwórkę dzieci, z tego dwoje już się usamodzielniło. Ale żona byłego ministra ma jeszcze siostrę bliźniaczkę, do tego jeszcze dwie inne siostry i brata. Wszyscy mają małżonków, dzieci itd. Mężem bliźniaczej siostry żony Aleksandra Grada jest Stanisław Sorys, dzisiaj członek Zarządu Województwa Małopolskiego, a poprzednio wicewojewoda małopolski i m.in. wójt Pleśnej. Jest dla Grada także „szwagrem koalicyjnym”, bo ma funkcję wiceprzewodniczącego PSL w Małopolsce. Sorys przyznaje, że szwagier był dla niego kiedyś  inspiracją .Wzorując się na nim, założył firmę turystyczną, a potem przewozową. Do PSL wstąpił w1994 roku, ale zastrzega, że jego późniejsza kariera, która nabrała przyspieszenia po dojściu PO i stronnictwa do władzy (w grudniu2007r.został wicewojewodą małopolskim) jest zupełnie osobna. Sam Grad twierdzi, że dochodziło miedzy nimi kiedyś do ostrych sporów politycznych. – Spotykamy się często, bo nasze domy stoją obok siebie w Pleśnej na działce naszych teściów, ale polityki unikamy. Żony tego nie znoszą – przyznaje ze śmiechem. – Nie kiwnąłem nawet palcem, by któryś z moich krewniaków znalazł prace w państwowych spółkach – deklaruje oficjalnie Aleksander Grad.

Wszyscy ludzie Grada

Drugim filarem pozycji ,ale i elementem„ucha igielnego” Aleksandra Grada są jego ludzie. Nad stworzeniem ich grona pracował przez całą karierę. – Poznałem go, gdy w czasach AWS znienacka został wojewoda tarnowskim. Przypominał wtedy bardziej urzędnika niż działacza państwowego. Starał się nie uczestniczyć w walce politycznej i konsekwentnie budował swoje zaplecze – opowiada Krzysztof Janik, minister spraw wewnętrznych w rządzie Leszka Millera i kiedyś konkurent polityczny Grada w Tarnowie.

Sam Grad twierdził, ze najwięcej obrywał za lansowanie byłego szefa swojego gabinetu Jerzego Marciniaka, prezesa tarnowskich Azotów, które po wejściu na giełdę i dokonaniu szeregu przejęć innych państwowych firm, stają się dzisiaj drugim co do wielkości producentem nawozów sztucznych w Europie. Umocnienie pozycji Azotów, poprzedzone okresem wielkich kłopotów firmy z postępowaniem układowym włącznie, dokonało się za ministerialnej kadencji Grada i jest powszechnie uważane za jego sukces, przynajmniej z perspektywy Tarnowa. Świetnym przykładem„człowieka Grada” jest też Adam Leszkiewicz, ekonomista, dziennikarz w tarnowskim radiu RDN. Potem został rzecznikiem wojewody tarnowskiego, właśnie Aleksandra Grada. Po tym, jak ten został ministrem, Leszkiewicz też przeniósł się do Warszawy, gdzie został sekretarzem w magistracie rządzonym przez PO, a wkrótce zastępcą Grada w ministerstwie. Dzisiaj jest prezesem należących do grupy Azoty zakładów w Kędzierzynie.

Marzena Piszczek w ubiegłym roku została wiceprezesem w„jądrowej” spółce kierowanej od kilku miesięcy przez Grada. Poznali się ,według b. ministra ,w Krakowie, gdzie Piszczek pracowała w należącej do samorządu wojewódzkiego Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Grad jako minister mianował ją najpierw szefową krakowskiej delegatury Ministerstwa Skarbu, a potem szefową rad nadzorczych PZU, banku PKO BP i tarnowskich Azotów. Grad twierdzi, że sprawdziła się m. in. w czasie negocjacji nad ugodą miedzy PZU a Eureco. – Ja po prostu dobieram do współpracy i na ważne stanowiska dobrych ludzi. Gdybym się otaczał słabymi, to już dawno padłbym razem z nimi – mówi dzisiaj były minister.

Ścieżki kariery

Kariera jego samego zaczęła się w Pleśnej, gdzie w pierwszych wyborach samorządowych wszedł do Rady Gminy. Jest z natury nie śmiały, miał trudności z wystąpieniami publicznymi. Przyznaje, że dużo pracował nad tym, by to poprawić. Do po ważnej polityki wszedł jako członek Ruchu Stu w 1997 roku, kiedy został wojewodą w Tarnowie. Podkreśla, że znalazł się tam jako człowiek niezależny finansowo. I ta nie zależność to dzisiaj także element ucha igielnego ciągłych podejrzeń.

Chodzi o Małopolską Grupę Geodezyjno-Projektową z siedzibą w Tarnowie. To jedna z najpotężniejszych firm w branży, która jako grupa kapitałowa zatrudnia w Polsce i za granicą 450 osób. Jej wieloletni prezes Franciszek Gryboś jest poirytowany ciągłymi pytaniami o Aleksandra Gradai jego wpływ na interesy firmy. Przypomina, że w obecnej postaci powstała ona w1998r.,a wiec już po zaangażowaniu się Grada w politykę. Wcześniej miał on ze wspólnikiem własną spółkę w Tarnowie, a Gryboś w Gorlicach. Zostały one połączone w1996 r. Później Grad przekazał swoje udziały żonie. Dzisiaj Małgorzata Grad jest pracownikiem spółki, ma 25 proc. udziałów, ale jej status jako wspólnika jest taki, że formalnie nie ma wpływu na decyzje. Z mężem mają rozdzielność majątkową. – Oczywistym jest fakt, iż taka sytuacja (czyli podejrzeń wokół związków z A. Gradem– przyp. MB) negatywnie wpływała i wpływa na dobre imię MGGP, na które to pracowaliśmy od początku istnienia Spółki oraz podważa zaufanie partnerów handlowych, środowiska społecznego i branżowego. Ponadto spółka poddawana była i jest cyklicznym kontrolom, które niejednokrotnie są wynikiem nieuzasadnionych donosów i pomówień. Wszystkie kontrole zakończone zostały ze skutkiem pozytywnym dla MGGP, wskazując na rzetelność i uczciwość w prowadzeniu spraw Spółki – oświadczył nam F. Gryboś. Ciągłe podejrzenia biorą się z tego, że w ciągu ostatnich pięciu lat firma większość zamówień dostaje z sektora publicznego. W 2007 r., w którego końcu Grad został ministrem, na sprzedaż w wysokości 53 mln zł aż 93 proc. pochodziło z tego sektora. Dopiero w 2011 r. ten udział spadł istotnie – do 58 proc., a w tym ma wynieść 50 proc. Wśród zamawiających była m. in. gmina Tarnów, województwo małopolskie, agencje rolne, Generalna Dyrekcja Dróg i Autostrad, PKP, samorządy różnego szczebla, Lasy Państwowe, parki narodowe itd.

Można oczywiście tłumaczyć to specyfiką branży. W polskich warunkach głównie instytucje państwowe zamawiają tego typu usługi, a firma z udziałem żony A. Grada dysponuje unikalnym sprzętem do wykonywania pomiarów geodezyjnych, w tym własnymi samolotami. – Co mogę zrobić więcej w sprawie firmy, którą kiedyś budowałem? Od kilkunastu lat nie mam w niej udziałów. Za rządów PiS prokuratura dokładnie się jej przyglądała i umarzała doniesienia. Kiedy byłem ministrem, wystąpiłem nawet do CBA o zbadanie jej kontraktów z podmiotami państwowymi i samorządowymi. Postępowanie nic złego nie wykazało – mówi b. minister. Ale ostatnio, po wyjściu z polityki mógł wybrać pracę w czysto prywatnym biznesie. Przyznaje, że miał kilka takich propozycji. Utrzymuje jednak, że chce sprawdzać się w wielkich projektach, które popychają Polskę do przodu i lubi nimi zarządzać.

Pozycja b. ministra jest pochodną sytuacji politycznej. Gdyby władzę objął np. PiS, zostałby natychmiast zdmuchnięty, podobnie jak jego krewni i ludzie. Ale przez najbliższe lata to groźba teoretyczna. Aleksander Grad zapewnia wiec o swoim przywiązaniu do Tarnowa, gdzie przecież wygrał ostatnie wybory. Twierdzi, że miasto i region muszą przygotować się do wykorzystania pieniędzy, jakie napłyną z UE, w taki sposób, by przyniosły nowe miejsca pracy, a nie jak dotąd tylko polepszały jakość życia. Uważa też, że ukończenie autostrady A4 do Rzeszowa otworzy dla Tarnowa nowe możliwości. Zapewnia, że w Tarnowie nie pociąga za sznurki, a tylko doradza tym, którzy chcą słuchać.

W dzieciństwie specjalnej biedy nie zaznałem – opowiada. – Po śmierci ojca radziliśmy sobie, bo rodzina była duża. Starsze rodzeństwo jednak układało sobie życie, wyjeżdżało w świat. Ja zostawałem. Czasem zastanawiam się, od kiedy jestem dorosły. I wychodzi mi, że od 6 klasy. I nie dlatego, że trzeba było o świcie zaprzęgać dwa konie i jechać w pole. Musiałem decydować jak dorosły. Bardzo szybko wpadłem w wir życia dorosłych. To mnie utwardziło, przyniosło determinację w bitwach z życiem – twierdzi były minister.
Wygląda jednak i na to, że w znoszeniu ciągłego tkwienia w uchu igielnym podejrzeń  wspomniana determinacja też mu się przydaje.

Marek Bartosik  (Gazeta Krakowska) 


środa, 21 listopada 2012, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej

    Boże Ciało to zwyczajowa nazwa katolickiej uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, zwanej również Świętem Najświętszego Ciała Chrystusa. Jest to święt



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -