Blog > Komentarze do wpisu

-> Anny Woźniakowskiej Tydzień Talentów


Część pierwsza

Stała bywalczyni dworku mistrza Ignacego Jana Paderewskiego w Kąśnej Dolnej, teoretyk muzyki, krytyk muzyczny oraz wieloletnia publicystka rozgłośni Polskiego Radia w Krakowie i „Dziennika Polskiego”. Oto pofestiwalowe impresje Anny Woźniakowskiej – tyleż smakowite, co merytoryczne, pisane sercem i mędrca szkiełkiem i okiem.


"Mocny początek"

Tydzień Talentów od lat rozpoczyna się Wielkim Powrotem czyli koncertem znanego artysty lub zespołu, który u początku swej kariery brał w Tygodniu udział. Słynne Motion Trio w tej imprezie w Tarnowie wystąpiło po raz pierwszy w 2000 roku. O trójce akordeonistów z Krakowa: Januszu Wojtarowiczu, Pawle Baranku i Marcinie Gałażynie, było już wówczas głośno, ale największe triumfy artyści mieli jeszcze przed sobą. Dziś są znani w całym świecie, występują w najsłynniejszych salach. Znaleźli jednak czas, by przyjechać do Kąśnej Dolnej i we wtorek 16 października zainaugurować jubileuszowy, trzydziesty już festiwal. W znakomitej kąśniańskiej sali koncertowej z przyzwyczajenia chyba wciąż zwanej stodołą przedstawili program zróżnicowany – od Chopina i Kilara po pastisze gier komputerowych. Już to samo dowodziło szerokiego wachlarza możliwości wykonawczych zespołu. Sposób w jaki trójka artystów ten program interpretowała przeszedł moje oczekiwania.

W przypadku Motion Trio trudno właściwie mówić o trójce wykonawców. Wprawdzie każdy z nich jest inną osobowością, wnosi do zespołu inne cechy i wartości, to przecież od pierwszego dźwięku są jednością, jakimś wielkim, potrójnym instrumentem o możliwościach nie mających wprost granic. We wtorek wspaniale się wzajemnie wyczuwali, idealnie reagowali na sugestie każdego z nich, ogarnięci byli jednym pulsem, oddychali jednym oddechem. Zachwycali wrażliwością muzyczną objawiającą się bogactwem barw, dbałością o każdy detal, o zróżnicowanie gatunku dźwięku, o wykończenie każdej frazy. Artyści obdarzeni wielką wyobraźnią i fantazją o akordeonie wiedzą wszystko i potrafią wspaniale tę wiedzę wykorzystać zarówno w dowcipnym, pełnym muzycznych aluzji utworze DJ Chicken (kompozycja zbiorowa), jak i w onirycznej Silance Janusza Wojtarowicza. Każdy z dziesięciu przewidzianych programem (były jeszcze bisy) utworów ukazywał inne oblicze zespołu, choć w ich kompozycjach wyczuć można było predylekcję do muzyki repetytywnej i bałkańskich rytmów. Cały program był interesujący, ale artyści zaimponowali mi interpretacjami dwóch utworów: Preludium e-moll op. 28 Chopina i Orawy Kilara. Z Chopinem jego aranżer Janusz Wojtarowicz postąpił na pozór dość swobodnie rytmizując współcześnie jego ostinatowy rytm. Mimo to potrafił jednak zachować to co najważniejsze, czyli jedyny w swoim rodzaju romantyczny, tajemniczo-nostalgiczny nastrój utworu i choć nie lubię przenoszenia wyrosłych z ducha fortepianu utworów Chopina na inne instrumenty, to w tym przypadku muszę uznać trafność takiej interpretacji. Orawę Kilara słyszałam w wykonaniu Motion Trio już kilkakrotnie, za każdym razem graną zresztą nieco inaczej. Tym razem połączenie perfekcji ze spontanicznością graniczącą z zapamiętaniem przyniosło fantastyczny rezultat.
Muszę się przyznać, że trochę obawiałam się tego koncertu. W letnich miesiącach dwukrotnie uczestniczyłam w koncertach Motion Trio i odniosłam wrażenie jakiegoś wypalenia się muzyków. Niby wszystko było w porządku, ale brakowało emocji, która dotąd zawsze zachwycała słuchaczy. Być może było to po prostu zmęczenie, bo tym razem z artystów emanowała pasja, a każda z interpretacji była świeża i porywająca. Oby tak dalej!

L’Arte del violino

W tym roku popisy skrzypków w ramach Tygodnia Talentów miały szczególną atmosferę. Środowy koncert w tarnowskiej Sali Lustrzanej był bowiem poświęcony pamięci profesor Jadwigi Kaliszewskiej, która przez lata przedstawiała publiczności Tygodnia młodych adeptów wiolinistyki i przybliżała jej ich repertuar. Uroku Pani Profesor, Jej serdeczności, bezpośredniości w kontaktach z ludźmi i widocznego na pierwszy rzut oka Jej oddania muzyce i młodym muzykom bardzo brakuje wszystkim uczestnikom tegorocznego Tygodnia Talentów. W środę Jej funkcję przejął wychowanek i współpracownik Jadwigi Kaliszewskiej, prof. Marcin Baranowski, a prezentację młodych skrzypków poprzedził pięknym, bardzo osobistym wspomnieniem o Pani Profesor. Słuchając tych opowieści raz jeszcze rozumieliśmy jak barwna i wielowymiarowa, jak nietuzinkowa była to postać.
W koncercie wystąpiło dwóch skrzypków. Stanisław Podemski jest studentem III roku AM w Poznaniu. Błażej Kociuban studiuje w krakowskiej AM i w Zürcher Hochschule der Künste w Szwajcarii. Obaj przedstawili się z jak najlepszej strony prezentując bardzo dobry warsztat i dużą wrażliwość muzyczną. Obaj sięgnęli po sonaty będące sprawdzianem i umiejętności solistycznych i predyspozycji do kameralistyki.

Stanisław Podemski wraz z pianistką Joanną Zathey-Wójcińską grał Sonatę c-moll op. 45 Edwarda Griega. Ten zróżnicowany w emocjach, trzyczęściowy utwór charakteryzuje piękna, potoczysta melodyka, co stwarza pewne niebezpieczeństwo dla wykonawcy, łatwo bowiem popaść tu w pewien sentymentalizm, wręcz banał. Stanisław Podemski wraz ze swą partnerką potrafili nadać muzyce  Griega właściwy jej szlachetny romantyzm. I część nasycili wręcz namiętnym uczuciem, II część pięknie wyśpiewali zachowując właściwą powściągliwość w tym śpiewie, wreszcie w III części wydobyli wszystkie charakterystyczne cechy muzyki Griega – fantastyczność i tajemniczość, północną nostalgię i wręcz trollowską ruchliwość.
W zupełnie inny świat wprowadzili słuchaczy Błażej Kociuban i partnerujący mu na fortepianie Paweł Motyczyński. Grali I Sonate f-moll Siergieja Prokofiewa. Obszerny, czteroczęściowy utwór napisany w latach wojny jest jednym z najmroczniejszych utworów rosyjskiego mistrza. Młodzi muzycy wybornie oddali tę gęstą atmosferę kompozycji podkreślając w I jej części właśnie jej mroczność i powagę, w II – dramatyzm sięgający chwilami brutalności łagodzony momentami typowej dla Prokofiewa, cierpkiej liryki. III część rozpoczęli intymnie, niemal szeptem by potem pozwolić linii skrzypiec pięknie wznosić się i rozwijać, jakby jej ład i słodycz miały zwyciężyć nad mrocznym światem. Dobrze też z tego jasnego napięcia zeszli znów do szmeru i mroku, by w IV części będącej konkluzją całości rozładować i wyjaśnić wszelkie muzyczne konflikty utworu. To ciekawe, jak bardzo muzyka Prokofiewa, na pozór trudna, niejednoznaczna, bliska jest młodemu pokoleniu muzyków.
Do Błażeja Kociubana i Pawła Motyczyńskiego mam jedną tylko uwagę. W czteroczęściowej Sonacie trzeba zbudować podwójne napięcia dramatyczne. Pierwsze – w ramach każdej z części. Temu zadaniu młodzi artyści dobrze sprostali. Gorzej było z dramaturgią całości dzieła, a to dlatego, że po każdej z części muzycy gasili napięcie zbyt długimi przerwami, gestami i zachowaniem graniczącym z prywatnością. To na estradzie błąd, na którego wyeliminowanie trzeba zwrócić w przyszłości uwagę.  

Tegoroczny Tydzień Talentów odbywa się pod hasłem „Gwiazdy promują”. Gwiazdą środowego koncertu był chyba najsłynniejszy wychowanek prof. Jadwigi Kaliszewskiej, laureat wielu międzynarodowych konkursów Bartłomiej Nizioł. Wraz z pianistą Marcinem Sikorskim wykonał Sonatę Es-dur op. 18 Richarda Straussa oraz Fantazję na temat walca  z „Kawalera srebrnej róży” R. Straussa opracowaną przez skrzypka Vašę Přihodę. Na bis artyści dorzucili Radość miłości i Cierpienia miłości Fritza Kreislera. Cóż powiedzieć? To było spotkanie z prawdziwymi mistrzami kreującymi arcydzieła. Cudowny dźwięk, lekkość, finezja, powaga gdzie trzeba, radość płynąca od artystów ku publiczności, to wszystko czyniło występ pary Nizioł-Sikorski artystycznym zjawiskiem, które na długo pozostanie w pamięci słuchaczy.

Współorganizatorem tegorocznego Tygodnia Talentów jest Państwowa Szkoła Muzyczna I stopnia w Bochni nosząca imię swego założyciela prof. Jerzego Żurawlewa. Jego pamięci poświęcony był popołudniowy koncert w sobotę. Utwory Griega i Chopina grała Ewa Pobłocka, pieśni Chopina, Moniuszki, Wolfa i Debussy’ego śpiewała z jej towarzyszeniem Ewa Leszczyńska. Życiorys wielkiego pianisty, pedagoga i organizatora polskiego życia muzycznego (m.in. inicjatora Międzynarodowych Konkursów Chopinowskich w Warszawie) przypomniał dyrektor bocheńskiej szkoły muzycznej Krzysztof Krawczyk.

Ewa Pobłocka to artystka wspaniała, docierająca w swych interpretacjach do sedna utworów, grająca pięknie, mądrze i spontanicznie zarazem. Pod jej palcami każda nuta ma sens i wartość. Jej prezentacje kilku miniatur z Utworów lirycznych Griega, Nokturnu cis-moll op. 27 i Scherza b-moll, a także zagranych na bis dwóch Mazurków Chopina, były prawdziwymi kreacjami, wyborną lekcją rozumienia muzyki romantycznej. Jerzy Żurawlew zainicjował niegdyś Konkursy Chopinowskie by udowodnić wartość muzyki Chopina, któremu w latach dwudziestych ubiegłego stulecia, w czasach „nowej rzeczowości”, zarzucano nadmierny sentymentalizm i salonowość. Właśnie głębię emocji i doskonałość warsztatu kompozytorskiego chopinowskiej muzyki uwydatniła w swych interpretacjach Ewa Pobłocka. Równie ciekawy muzycznie był krótki recital pieśniarski. Obdarzona sopranowym głosem Ewa Leszczyńska, śpiewaczka i pianistka, jest córką Ewy Pobłockiej a wnuczką świetnej niegdyś śpiewaczki Zofii Janukowicz - Pobłockiej. To „obciążenie rodzinne” zaowocowało przede wszystkim muzykalnością młodej artystki i jej wiedzą o interpretacji pieśni. W przekazie zróżnicowanego programu nie było nic przypadkowego, wszystko wypływało z należytego zrozumienia tekstu słownego i muzycznego. Każda więc z pieśni była odrębnym, wycyzelowanym w każdym szczególe obrazkiem muzycznym. Szkoda tylko, że nie w każdej sam tekst słowny należycie docierał do słuchaczy.

 

Wieczorem, już w dworze Ignacego Jana Paderewskiego w Kąśnej Dolnej, wystąpili akordeoniści, mistrz Klaudiusz Baran z dwoma swymi studentami z warszawskiego Uniwersytetu Muzycznego: Przemysławem Wojciechowskim i Patrykiem Sztabińskim. Każdy z młodych ludzi przedstawił zróżnicowany program pozwalający sprawdzić nie tylko ich umiejętności warsztatowe lecz przede wszystkim wiedzę (od baroku po współczesność) i wrażliwość muzyczną, a także różnice osobowościowe. Przemysław Wojciechowski (także twórca ciekawych transkrypcji) wydał mi się introwertykiem drążącym w głąb wykonywanych utworów. Patryk Sztabiński był w sobotę bardziej otwarty, pełen radości i wirtuozowskiego błysku. Obaj okazali się bardzo dobrymi muzykami, wrażliwymi na urodę dźwięku, należycie budującymi napięcia dramatyczne wykonywanych utworów.


Ich pedagog w krótkim recitalu na akordeonie i bandoneonie raz jeszcze udowodnił, że są to pełnoprawne z innymi instrumenty koncertowe. Ważne jest jedynie, by władać nimi mistrzowsko i umieć przekazać posługując się nimi piękno muzyki. Utwory Czajkowskiego, Nagajewa (bardzo ciekawa Sonata op. 13!), Albeniza i kompozytorów argentyńskich w szlachetnych interpretacjach Klaudiusza Barana prawdziwie zajaśniały pełnym blaskiem.  

Źródło: Centrum Paderewskiego Tarnów - Kąśna Dolna



poniedziałek, 05 listopada 2012, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> WENUS Z KRAJU TULIPANÓW (felieton nr 99)

    Było to 42 lata temu. W styczniu 1970 roku piosenka Venus mało znanej w Ameryce holenderskiej grupy Shocking Blue weszła na listę bestsellerów singlowych magaz

  • -> Skład Kultury

    14 grudnia odbędzie się kolejny koncert z cyklu Skład Kultury, którego organizatorem jest Tarnowskie Centrum Kultury. Gospodarzem imprezy będzie tarnowski zespó

  • -> PROWOKACYJNY DEBIUT (felieton nr 98)

    16 czerwca minęło 40 lat od dnia, w którym ukazał się pierwszy album Roxy Music - zespołu, który w dziejach rocka był uważany za glamrockowy, progresywny, artro



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -