Blog > Komentarze do wpisu

-> Śpiewał, jakby walczył o życie...

"Uczyniwszy na wieki wybór, w każdej chwili wybierać muszę" -  Jerzy Liebert

Był jednym z najlepszych kompozytorów i śpiewaków ostatnich 50 lat. Jego charakterystyczny głos i sposób wykonywania piosenek przyprawiały o dreszcze. Odszedł w sobotę w wieku 61 lat po ciężkiej chorobie. Przemysław Gintrowski urodził się w 1951 roku w Stargardzie Szczecińskim, jednak większość życia spędził w Warszawie. Napisał muzykę m.in. do „Człowieka z żelaza” Andrzeja Wajdy, „Matki Królów” Janusza Zaorskiego, „ Zmienników” Stanisława Barei czy filmu "Tato". Znane są też jego interpretacje wierszy Zbigniewa Herberta. Przemysław Gintrowski był także wykładowcą muzyki filmowej w Warszawskiej Szkole Filmowej.   W 2006 r. prezydent Lech Kaczyński odznaczył Gintrowskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. W lipcu zeszłego roku zagrał niesamowity koncert na Festiwalu im. Jacka Kaczmarskiego „Nadzieja” w Kołobrzegu. Śpiewał jak zawsze - emocjonalnie, tym samym mocnym, przejmującym głosem, który znaliśmy od lat. Na koniec koncertu wykonał „Powrót”. Widownia miała łzy w oczach. W październiku 2010 roku w jednym z wywiadów Przemysław Gintrowski powiedział -  Żyjemy w medialnym matriksie. Wielkie media robią ludziom wodę z mózgu w tak prostacki sposób, że aż trudno w to uwierzyć. Myślę, że Polacy w końcu nie wytrzymają tego i dojdzie do powtórki sytuacji z 1980 r. - powstanie wielki narodowy ruch sprzeciwu. Dziś brzmi to jak testament…

Odszedł głos pokolenia

Charakterystyczny zachrypnięty głos przechodzący w dramatyczny krzyk, ciemne ubranie, pełna skupienia postać, której estradowa forma była nierozerwalnie spleciona z treścią - takiego Przemysława Gintrowskiego zapamiętali uczestnicy jego koncertów, pokolenie czasu "Solidarności". Śpiewał o Polsce, o wolności, o ludzkim losie, czerpiąc z wybitnej poezji. Później słychać go było coraz mniej, kończyły się też zamówienia muzyki filmowej. W końcu medialny mainstream zapomniał o Gintrowskim jako postaci nieprzystającej do politycznej poprawności obowiązującej w tzw. głównym nurcie.

Poważne występy sceniczne rozpoczął w 1976 roku na przeglądzie w warszawskiej Riwierze, wykonując "Epitafium dla Sergiusza Jesienina" i zdobywając pierwsze miejsce. Muzyką zajmował się już wcześniej w liceum, kiedy był współorganizatorem Harcerskiej Rozgłośni Muzycznej i członkiem młodzieżowego zespołu Między Niebem a Ziemią.

O niezwykłym talencie Przemysława Gintrowskiego mówi z uznaniem Michał Lorenc, wspominając, jak w 1974 r. po wysłuchaniu w gdańskim autobusie jednej z jego pieśni pomyślał: "Szkoda, że nie umiem tak pięknie jak on wymyślać utworów". W 1979 roku Przemysław Gintrowski wspólnie z Jackiem Kaczmarskim i Zbigniewem Łapińskim stworzyli trio i przygotowali program poetycki "Mury". Tytułowa piosenka programu - oparta na utworze katalońskiego barda Lluisa Llacha L´Estaca - stała się nieformalnym hymnem "Solidarności" i symbolem walki z reżimem. - Miał zasady, przekonania, talent, charyzmę - wylicza Jan Pietrzak, twórca legendarnego Kabaretu pod Egidą. - To, co tworzył, to nie była lekka muza, śpiewał tylko rzeczy poważne, wielką poezję - dodaje.

Jan Pietrzak szczególnie blisko współpracował z Gintrowskim w czasach tzw. karnawału "Solidarności" w latach 1980-1981. - Przyjąłem go razem z Jackiem Kaczmarskim do kabaretu i to był słynny sezon kabaretu, sezon buntu "Solidarności" - wspomina. - Z naszego kabaretu płynęły wtedy dwa hymny tamtego czasu: "Gdyby Polska była Polską" i "Mury". Te pieśni dostarczyły Narodowi utworów oddających ducha tamtego okresu, a następnie w stanie wojennym bardzo pomagały społeczeństwu zachować ideały "Solidarności" - dodaje.

 

Jan Pietrzak wspomina niezwykłą aktywność, odwagę i bezkompromisowość Przemysława Gintrowskiego z tamtego okresu. - Działała wtedy cenzura na Mysiej, agenci na każdym kroku, nie można było się wypowiadać wprost, nie wiedzieliśmy, jak daleko możemy się posunąć, ale Przemek był zawsze wśród tych, którzy radzili, żeby się nie przejmować, robić swoje, to, co nam w duszach gra, a nie przejmować się naciskami - mówi artysta. - Była w jego występach szalona emocja, to było śpiewanie niezwykle energetyczne i traktowało o podstawowych zasadach moralnych, co miało niezwykłe przełożenie na młode pokolenie. Dlatego byli z Jackiem Kaczmarskim tak szalenie wtedy popularni.

Niesłychanego wpływu tej twórczości na studentów lat 80. doświadczył Robert Kaczmarek, znany filmowiec dokumentalista, a wówczas student socjologii na Uniwersytecie Warszawskim. - "Mury" śpiewali wtedy wszyscy studenci, gdyby istniała w tym czasie prawdziwa lista przebojów, to oni znajdowaliby się na absolutnym topie - wspomina czasy studiów. - Nie było żadnego spotkania towarzyskiego czy imprezy, żeby nie było "Murów", a Jacka Kaczmarskiego, Przemysława Gintrowskiego i Zbigniewa Łapińskiego tworzących trio uznawaliśmy za bardów "Solidarności" - dodaje.
W stanie wojennym trio rozpadło się, lecz Gintrowski nigdy nie zrezygnował z opozycyjnego stosunku do rzeczywistości komunistycznej. Bardzo mocno udzielał się w podziemnych występach w kościołach, domach prywatnych, na spotkaniach plenerowych.

Na początku lat 90. Gintrowski sporo występował, także z Jackiem Kaczmarskim, który wrócił z Zachodu, ale w miarę upływu czasu media przestały się interesować jego twórczością. - W ostatniej dekadzie już w zasadzie nie istniał w mediach głównego nurtu - twierdzi Jan Pietrzak. - Wielu z tych, którzy go teraz tak opłakują w różnych telewizorach, dysponuje sporą dawką hipokryzji, bo udają, że go doceniali, a tymczasem tępili go przez wiele lat, nie pozwalając mu publicznie istnieć - dodaje.

Jedną z fascynacji poetyckich Gintrowskiego był Zbigniew Herbert, do którego wierszy napisał wiele pieśni. Zdaniem Haliny Herbert-Żebrowskiej, siostry Zbigniewa Herberta, adaptacje te znajdowały uznanie w oczach jej brata, choć Herbert zawsze traktował swoje wiersze jako dzieła skończone i uważał, że poezję należy recytować, nie śpiewać.

Album "Tren" to kolejna płyta Przemysława Gintrowskiego z muzyką napisaną do utworów Zbigniewa Herberta. Została ona wydana z okazji ustanowienia roku 2008 Rokiem Zbigniewa Herberta. - Mój brat żartował, mówiąc, że jest "tekściarzem" dla pana Gintrowskiego - wspomina Halina Herbert-Żebrowska. - Słuchałam koncertu pana Gintrowskiego na zakończenie Roku Herberta. Choć znać było po nim skutki choroby, ale utwory były wykonywane znakomicie, z wielką emocją. To jego przeżycie udzielało się nam wszystkim - dodaje.

W twórczości artysty wiele miejsca zajmowała muzyka filmowa. - Mówiąc o muzyce filmowej Przemka, łączę ją nieodparcie z pewnym okresem zwanym falą moralnego niepokoju i pewnego krzyku protestu, który był charakterystyczny dla tego nurtu - uważa Michał Lorenc. - Przemek był niesłychanie przenikliwym obserwatorem naszej rzeczywistości, którą oceniał krytycznie, i jego działalność artystyczna była formą sprzeciwu wobec polskich realiów. To zapewne sprawiło, że był coraz mniej obecny w mainstreamie medialnym.


Zdaniem Lorenca, dewiza barda "Solidarności" brzmiała: "Uczyniwszy na wieki wybór, w każdej chwili wybierać muszę", i pochodziła z twórczości Jerzego Lieberta. Nie rzucał słów na wiatr, ale nie wahał się ostro piętnować patologicznych zjawisk naszej rzeczywistości politycznej. To zapewne zmusiło go w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" w 2010 r. do następującej konkluzji: "Wielkie media robią ludziom wodę z mózgu w tak prostacki sposób, że aż trudno w to uwierzyć. Myślę, że Polacy w końcu nie wytrzymają tego i dojdzie do powtórki sytuacji z 1980r. - powstanie wielki narodowy ruch sprzeciwu".

Adam Kruczek  (Nasz Dziennik)




piątek, 26 października 2012, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> WENUS Z KRAJU TULIPANÓW (felieton nr 99)

    Było to 42 lata temu. W styczniu 1970 roku piosenka Venus mało znanej w Ameryce holenderskiej grupy Shocking Blue weszła na listę bestsellerów singlowych magaz

  • -> Skład Kultury

    14 grudnia odbędzie się kolejny koncert z cyklu Skład Kultury, którego organizatorem jest Tarnowskie Centrum Kultury. Gospodarzem imprezy będzie tarnowski zespó

  • -> PROWOKACYJNY DEBIUT (felieton nr 98)

    16 czerwca minęło 40 lat od dnia, w którym ukazał się pierwszy album Roxy Music - zespołu, który w dziejach rocka był uważany za glamrockowy, progresywny, artro



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -