Blog > Komentarze do wpisu

-> Tadeusz Janota Bzowski – hrabia, który został królem

Kiedy szedł ulicą, nad tłumem przechodniów górował wzrostem, wyższy co najmniej o głowę od innych. Zawsze wyprostowany, z czystym wejrzeniem. Nieodmiennie w ubraniach szytych na wzór wojskowy i wysokich butach – oficerkach. Takim zapamiętali go mieszkańcy Tarnowa i Mościc. Ci, którzy znali hrabiego Bzowskiego osobiście, mogliby o tym niezwykłym człowieku powiedzieć wiele, bo tez on sam, dokąd sił starczało, potrafił wieść długie gawędy o swoim życiu, z prawdziwą radością przekazując, to czego w życiu doświadczył. A trzeba powiedzieć, że życiorys Tadeusza Bzowskiego to gotowy scenariusz pasjonującego filmu.


Kiedy przyszedł na świat, była ciemna grudniowa noc roku 1904. Rodzice – Józef i Wanda z Poklewskich Koziełłów Janota Bzowska - powitali swoje trzecie z kolei dziecko - dużego i zdrowego chłopca. Jak się z biegiem czasu okazało, chłopiec wyrósł na dorodnego, blisko dwumetrowego, przystojnego młodzieńca.

Szczęśliwe dzieciństwo upływało w bajecznych krajobrazach majątku Bobrowniki nad Pilicą. Wspomina Bzowski: „ W tej pięknej kieleckiej ziemi płynęło – wówczas jeszcze beztrosko – życie naszej gromadki. Czwórka nas, chłopców, prowadziła swoje własne „męskie życie”. Posiadało ono dla nas tyle, tyle uroków: kuce, na których odbywało się dalekie wyprawy, zdobycie nowego psa, wdrapywanie się na drzewa w pogoni za wiewiórkami…”

Przyszedł jednak czas trudny, zwiastowany przez złowróżbnie wczesny odlot bocianów z bobrownickich gniazd. Za sprawą I Wojny Światowej w niepamięć odchodziła „stara” epoka, otwierając pasmo wydarzeń, które naznaczą wiele życiorysów.  Tymczasem jeszcze przyszedł okres powojenny, okres bujnej i szumnej młodości gimnazjalisty Bzowskiego, spędzony w Warszawie. Były zabawy i dziewczęta, „nikłe” zainteresowanie nauką, bowiem „w głowie szumiało od uroków życia ścielących się z taką łatwością przede mną”. „Uroki życia” okazały się na tyle zgubne, że Tadeusza relegowano z gimnazjum i „zesłano” do Szkoły Rolniczej w Bojarowie Poznańskim.    

„Zesłanie” mające na celu również oddalenie młodzieńca od pokus dużego miasta, nie do końca przyniosło zamierzony cel: „Okres był to w moim życiu burzliwy”. Zdawałem sobie sprawę, że toczy się we mnie jakaś wielka walka złego złego i dobrego. Było chyba więcej rzeczy złych. Zbyt intensywne zainteresowanie się kobietami powodowało przesyt bliski cynizmu. Łatwe zdobycze spłyciły odczucia – kobiety przychodziły i odchodziły. W parę dni potem nie pamiętałem nawet koloru ich włosów czy oczu”.   

Nie inaczej powodziło się Tadeuszowi na pierwszych praktykach w majątku Zatory. Liczne delegacje do Warszawy stwarzały doskonałe okazje do poznania świata (czy jak wspominał sam bohater „półświatka”) teatru, kabaretu, operetki czy baletu, tajemniczych lokali, ukrytych mieszkań i domów, mieszczących przybytki znane z libacji i rozpusty. Mało higieniczny tryb życia odbił się wkrótce na zdrowiu młodego Tadeusza, co paradoksalnie ocaliło go przed zupełnym pogrążeniem się w zgubnych nałogach. Lekarz zalecił przeprowadzkę w czyste, górskie rejony. W ten sposób Bzowski trafił jako praktykant do hodowli bydła w Rabie Wyżnej, majątku państwa Głowińskich. Rodzinna atmosfera, gromadka uroczych dzieci, wędrówki po okolicach, co jeszcze – nie widomo, dokonały takiej zmiany w Tadeuszu, że wkrótce sam zaczął odczuwać… obrzydzenie do swego dotychczasowego życia.    

Przemiana, jaka nastąpiła w Tadeuszu podczas pobytu w Rabie Wyżnej, zapoczątkowała jego dorosłe życie i zaważyła na przyszłych losach i wyborach. Był więc zarząd nad rodzinnym majątkiem w Bobrownikach, powrót do Raby Wyżnej, gdzie otworzono w majątku Głowińskich sanatorium, w końcu wyjazd do pracy jako zarządca Białej Waki, na Wileńszczyźnie, gdzie zastała Bzowskiego wojna. Powrót do Warszawy i ciemne wspomnienia „dni grozy i męki niewypowiedzianej. A jednak… gorszy chyba od nich był dzień, kiedy ustały strzały, kiedy zaległa nad miastem tragiczna, martwa cisza. Był to dzień kapitulacji…”   

Po poddaniu stolicy, Tadeusz rozpoczął wędrówkę po kraju, odwiedzając rodzinę, przyjaciół; szukając schronienia trafił do Borussowej Obrusowa k. Tarnowa), gdzie majątek posiadali Krzyżanowscy. W tych niesprzyjających, wojennych okolicznościach, zupełnie niespodziewanie, odnalazł Tadeusz miłość swojego życia, przyszłą żonę, poślubioną w 1943 r., „Nunusię” Krzyżanowską. Uczucie to do reszty „wyprostowało” Tadeusza, choć sam musiał mieć wątpliwości, czy wytrzyma małżeńską „niewolę”, skoro oświadczał się słowami: „Czy zaryzykujesz choć raz w życiu i zechcesz zostać moją żoną?”.    

Pomimo rodzinnego szczęścia, nie dało zapomnieć się o trwającej wojnie, odczuwanej coraz bliżej, w obawie przed którą coraz więcej sąsiadów Bzowskich opuszczało swoje domostwa. Najpierw Niemcy, a później wojska rosyjskie, których „przedstawiciele” w tępym zdziczeniu rabowali, co uznali za cenne, a wszystko inne niszczyli, dotarli i do Borussowej: „Tego dnia rano zobaczyliśmy pierwszych bolszewików, którzy – pod pretekstem zapytania gdzie są Niemcy, szukali jednego: wódki i tylko wódki. Jeden z nich, mocno już woniejący bimbrem, przebijał z uporem brudnym palcem wszystkie zakrycia słoików z konfiturami i dżemami (…) Szukał dalej. Znalazł wreszcie jakiś przedmiot, który wzbudził jego ciekawość. Wyniósł go z ciemnego salonu. Była to… ludzka noga zawinięta w bandaż razem z wysokim butem. (…) Uspokoił się dopiero, gdy dałem mu wyciągniętą z kredensu karafkę z wódką”.

Po wyprowadzce z Borussowej, Bzowscy zamieszkali w Mościcach. Nowy, powojenny „ład” rozpoczął się dla Tadeusza półrocznym aresztem i przetrzymywaniem w więzieniach (Tarnów, Dąbrowa, Kraków), na podstawie bliżej nie sprecyzowanego oskarżenia (de facto „za pochodzenie”). Po otrzymaniu wyroku uniewinniającego, mógł rozpocząć normalne życie – teraz jednak dopiero okazało się, jak mściwy „system” uniemożliwia chociażby znalezienie pracy. Powiększająca się rodzina i trudna sytuacja finansowa, zmusiły do podjęcia pierwszego zajęcia, jakie w ogóle się pojawiło – Tadeusz rozpoczął pracę przy załadunku drewna do wagonów. Nie trwało jednak długo, kiedy zwierzchnicy poznali się na Bzowskim, powierzając mu opiekę nad transportem konnym Dyrekcji Lasów Państwowych. 

I tak, hrabia Tadeusz Janota Bzowski trafił w Bieszczady, gdzie szybko (pomimo swojej „przeszłości”) awansował na inspektora parków konnych. Niełatwy to był kawałek chleba; praca ciężka, w terenie, „zakazanych”, górzystych ostępach, pośród ludzi o wątpliwej proweniencji, którzy czy to ukrywali się, czy uciekali przed władzą, przed swoją przeszłością. „Niejeden z nich miał krew na rękach. Mieli pod ręką jakąś przechowaną broń. Pili mnóstwo i właściwie stale”. W tych warunkach Bzowski pozostał sobą. Wówczas ustalić się musiał jego „styl bycia”, który być może stanowić zaczął dla niego „zbroję”, która nie dała ulec pokusom samotnego życia, pośród prostych, zdeprawowanych wozaków. Z początku nieufni, może nawet wrogo nastawieni robotnicy, z czasem ubranego w mundur, świeżą koszule i krawat, zawsze ogolonego ‘na gładko” Bzowskiego, zaczęli uważać za swego przyjaciela i w pewnym sensie dowódcę.

Urzędnicy, którzy nie wierzyli w przetrwanie „pana” pośród dzikiej bieszczadzkiej natury i równie „dzikich” ludzi, z przekąsem zaczęli nazywać Bzowskiego „królem bandytów”. On zaś swoją kompetencją, ciężka pracą, uczciwością i stanowczością charakteru zdobył szacunek i sympatię tych prostych ludzi. Nie spoufalał się, nie pił wódki – w długie wieczory snuł swoim wozakom opowieści z sienkiewiczowskiej „Trylogii”, zachęcał do zakładania rodzin, do zapuszczania korzeni w surową bieszczadzką ziemię. Wspominał: „na moich oczach zmartwychwstawały Bieszczady”. A kiedy odszedł, ktoś sparafrazował nadane niegdyś Bzowskiemu przezwisko, z prawdziwym przekonaniem nazywając go „królem Bieszczadów”.

Agata Żak (Gazeta Krakowska)


poniedziałek, 16 lipca 2012, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej

    Boże Ciało to zwyczajowa nazwa katolickiej uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, zwanej również Świętem Najświętszego Ciała Chrystusa. Jest to święt



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -