Blog > Komentarze do wpisu

->Sztuka Jacka Sztuki

Tradycyjnie we czwartek 15 marca o godz. 18 w prestiżowej tarnowskiej Galerii Sztuki „ Hortar” przy ul. Legionów, będącej prywatnym przedsięwzięciem znanej tarnowskiej rodziny przedsiębiorców i mecenasów kultury państwa Kopczyńskich, odbył się wernisaż wystawy malarstwa Jacka Sztuki. ”To co wnosi w te obrazy dramat i sięgającą w głąb intensywność przeżywania – to zwartość kompozycji, precyzja budowania formy, materia malarska i kolor stwarzający temperaturę obrazu (...)” - pisał w recenzji prof. Stanisław Rodziński, jeden z najznamienitszych współczesnych malarzy polskich. Jacek Sztuka ukończył  Studia w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych (1996-2001) na Wydziale Malarstwa w pracowni prof. Jacka Waltosia oraz w pracowni rysunku prof. Teresy Kotkowskiej- Rzepeckiej. Na swoim koncie ma również pobyt na stypendium w Akademie der Bildende Künste w Norymberdze w pracowni malarstwa prof. Johannesa Grützke w 1999/2000. Swoje wszechstronne studia zwieńczył dwoma certyfikatami: w 2000 roku – uzyskał dyplom ukończenia Studium Pedagogicznego pod kierunkiem prof. Adama Brinckena, a rok później w 2001 roku zrobił dyplom (z wyróżnieniem) w pracowni prof. Stanisława Rodzińskiego. W roku akademickim 2002/ 3 prowadził zajęcia z malarstwa i rysunku na wydziale  Artystycznym w WSP w Częstochowie. Od 2004 roku pracuje jako asystent w Zakładzie Kształtowania Otoczenia i Komunikacji Wizualnej Wydziału Zarządzania Politechniki Częstochowskiej. W 2006 roku uzyskał doktorat na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. W latach 2006- 2009 był członkiem zarządu ZPAP, oraz Sekcji Pastelistów ZPAP Okręgu Częstochowskiego. Tarnowska wystawa Jacka Sztuki to prace z ostatnich lat, m.in. z cykli "Podróżni", "W samochodzie" i "Zanurzenie". Obrazy bardzo realistyczne, z fotograficzną wręcz dokładnością odtwarzające rzeczywistość, będąc jednocześnie zagadkowe i tajemnicze - wciągające widza w bardzo osobisty, "osobny" świat artysty.

  

K: Witaj Jacku, co jest Twoim największym sukcesem związanym z malarstwem?

J: Chyba Grand Prix w 2008 r. na XXII Festiwalu Polskiego Malarstwa Współczesnego w Szczecinie. Jest to najstarszy i bardzo ważny polski festiwal. Bardzo mnie to podbudowało. Zawsze jest pytanie, czy malować, czy nie malować? Taka nagroda podbudowuje, a potwierdzenie ze strony znawców to jest napęd. Potwierdzenie, że to co robię ma jakiś oddźwięk.

K: Najbliższa wystawa?

J: Na jesieni tego roku planuję wystawę z niemieckim podróżnikiem, fotografikiem - Klausem Fahlbuschem. On interesował się m. in. fenomenem podróży - ludźmi widzianymi przez okna autobusu. Ja z kolei mam podobny cykl "Podróżni". Wpadliśmy na siebie przy okazji mojej wystawy w Berlinie. Wystawa będzie nazywała się "Unterwegs" (W drodze). On robił zdjęcia ludziom w autobusach w Boliwii. Ja natomiast malowałem ludzi w Krakowie i Częstochowie.

M: Co jest dla Ciebie inspiracją? 

J: Doświadczenie życia. Malarstwo u mnie jest reakcją na rzeczywistość, może nawet formą odreagowania. Lubię barok przede wszystkim z powodu konrastowego światła i „gęstej kompozycji”. Patrzymy na martwe natury barokowe - np. fajka, cytryna, a w istocie jest to rebus - tam każdy przedmiot miał określone znaczenie. Historycy sztuki, ikonolodzy znają się na tym najlepiej. Bawią się rozszyfrowywaniem symboliki np. małpka oznacza wyuzdanie, czyli – pani z małpką przedstawiona na obrazie oznacza najpewniej kobietę lekkich obyczajów. Ciekawe jest to, że barokowy obraz, który wtedy miał określone znaczenie, obecnie ktoś może odczytywać całkowicie inaczej. Ja chyba najbardziej interesuję się kolorem, który tak naprawdę nic określonego nie oznacza. Z punktu widzenia psychologii może on mieć  jednak niekiedy ogromnie intensywne działanie. Moim ulubionym malarzem jest Rembrandt. Uwielbiam jego cudowną meterię malarską. Szczególnie jego "Żydowską narzeczoną", którą podziwiałem kiedyś ze "Szpakami" w Rijksmuseum w Amsterdamie

  

M: Który z własnych obrazów lubisz najbardziej?

J: Zwykle najbardziej podoba mi się ostatni obraz. Lubię też „Atak” z 2006 r., jest chyba najbardziej nowatorski. Cały czas próbuję go „dogonić”. Odchodzi od realnej rzeczywistości. Chciałbym przerwać ciągłość form np. ręka jest osobno, głowa jest osobno - przerwana jedność, która służy mi jednak do skomponowania całości. Coś co w zasadzie jest nieharmonijne, przedmioty rozbite, np. poćwiartowany człowiek. Obraz jednak scala te elementy i … powstaje całość. Taką harmonijną kompozycję z części nie pasujących do siebie w realnej rzeczywistości, można stworzyć jedynie poprzez sztukę. To mnie fascynuje.

M: Z czego to wynika, z przeżyć?

J: Pewnie z przeżyć , które przetwarzam metaforycznie.

K: A czy Twoi koledzy z roku, malują, utrzymują się z malarstwa?

J: Niewiele z moich koleżanek i kolegów ze studiów maluje. To jest smutne, że utalentowani studenci  często „znikają”. Obok talentu istotny jest również  upór, warunki zewnętrzne. Są ludzie, którzy sprawdzają się dobrze, gdy ktoś im postawi zadanie. Gdy się kończy studia, kończą się zadania, następuje wówczas jakby  „brak ciśnienia”. Właściwie dopiero w życiu okazuje się, kto zostaje, a szkoda, bo przepada wielu, którzy mają wspaniały potencjał. Wyobraźnia jest ważna: ale też można ją rozwinąć. W dzieciństwie miałem przesyt obrazów związanych z telewizją. Od kilku lat nie mam telewizora i… „oczyściła mi się” wyobraźnia. Pomimo to, wczoraj jak miałem gorączkę, to mi się „filmy z dzieciństwa wyświetlały”

K: Czy zawód artysty malarza daje Ci satysfakcję?

J: W pewnym stopniu napędza mnie perspektywa wystawy (choć nie maluję  specjalnie „na wystawę). Oczywiście nie jako zjawisko komercyjne ale jako spotkanie. Najbardziej cieszą mnie poznawani  ludzie i ich reakcje. Grałem raz na wernisażu  i poznałem rodzinę państwa Pospieszalskich. Od tej pory mam zaszczyt grywać z Nimi „jamy”. Wspólne muzykowanie z tak wybitnymi muzykami, to dla mnie wielka radość. Poprzez szczecińską wystawę poznałem znakomitego gitarzystę Jana Oberbeka, który zagrał recital na mojej wystawie. Czasem podczas rozmowy z ludźmi, odkrywam, że komuś to jest do czegoś potrzebne, ktoś się w moich obrazach „odnajduje”. Lubię momenty, kiedy ktoś czuje co, chciałem wyrazić obrazem. Odkrywanie rzeczy, które wszyscy czują – mówią : „Tak. Tak to jest” - to jest właśnie piękne.

M: Zajmujesz się jakąś inną dziedziną sztuki?

J: Tak, gram na harmonijce. Jak już wspomniałem miewam  zaszczyt i przyjemność wspólnie muzykować ze wspaniałą rodziną państwa Pospieszalskich. Ostatnio miał miejsce ich wspaniały koncert z maestro Januszem Yaniną Iwańskim oraz z „jazzową” młodzieżą w” Konduktorowni „ w Częstochowie. Było to świetne, muzyczne wydarzenie. Marcin Pospieszalski jest doskonałym kompozytorem, potrafi genialnie porozmieszczać „punkty ciężkości”, wprowadzić  ład.  W odpowiednim momencie solówki, w odpowiednim momencie wchodzą wszyscy. Podziwiam tę jego wiedzę. Bo jak spotykają się ludzie, którzy nie znają się na kompozycji, to zwykle grają wszyscy na raz i wychodzi z tego często…  jedna wielka „bryja”. Muzyka jest fascynująca. Marzą mi się warsztaty jazzowe

M: Jesteś także wykładowcą. Jak ci się pracuje z młodzieżą?

J: Jak się odbiera nauczyciela, tak się widzi „przedmiot”. Wiele zależy od prowadzącego. Staram się rozbudzać kreatywność. Oczywiście nie pretenduję do roli mistrza. Ale jest coś takiego jak „głód mistrza średniowiecznego”, który pamiętam u mnie i u kolegów z ASP w Krakowie. Zwłaszcza dziś, (relatywizm i wyśmiewanie wszelkich autorytetów) ktoś taki jak mistrz to „coś z innego świata”. 

K: Jak wyglądało Twoje spotkanie z pielgrzymką?

J: Mieszkam w Częstochowie, wejście pielgrzymki widzę z okna. Pielgrzymka Szpaków zawsze była wydarzeniem, bo miała całkiem inny charakter. Mam zresztą wiele nagrań tych wejść. Szpaku w liściach. Wszystkie pielgrzymki zmęczone, a tu szaleńczy bieg. Po kilku wejściach zacząłem się  nią interesować. Byłem na kilku zlotach w Rzeszowie, we Wrocławiu, a także na pielgrzymce "europejskiej". Natomiast moja znajomość z Andrzejem zaczęła się kilka lat temu na zlocie. Zauważyłem, że człowiek jest wykończony totalnie, niewyspany, zaprosiłem go do pracowni żeby się wyspał. Zasnął od razu. On mnie wzruszył swoim oddaniem dla innych, pokorą. Jest ojcowski, niesamowicie oddany, temu co robi. Rzadko spotyka się ludzi z taką pasją. Przyciągnęła moją uwagę Msza święta, alternatywna, muzyczna, swobodna, twórcza. Bardzo ciekawa. Poza tym podziwiam jego otwartość. Szpak nie zamyka się w kręgu podobnie wierzących. Choćby na ostatnim zlocie – dziewczyna prezentująca wierzenia Rodzimowierców. Otwarcie znosić tak różne poglądy, to godne podziwu. Szpaku często mnie zwyczajnie wzrusza, szczególnie gdy się modli. Pamiętam taki moment, gdy przechodziliśmy koło figurki św. Józefa, bardzo się ucieszył. Dał coś nawet św. Józefowi...

K: Na ostatnim postoju pielgrzymki nasz bluesowy duet Alicja&Puniek planuje występ. Chciałbyś do nich dołączyć z harmonijką?

J: Oczywiście bardzo chętnie.

M: Tak więc dziękujemy i do zobaczenia.

J: Do zobaczenia.

Madzia i Kaja  Źródło - www.doziemiobiecanej.pl


środa, 21 marca 2012, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

  • -> Cztery kobiety - cztery nie - pokoje...

    Zupełnie wyjątkowy charakter miał ostatni w tym roku wernisaż w Galerii Miejskiej BWA, zlokalizowanej pod znanym wszystkim miłośnikom sztuki adresem czyli dworc

  • -> Najstarsze istniejące...

    Tarnów ma najstarsze w Polsce muzeum diecezjalne. Placówkę założył w 1888 r. ks. Józef Bąba. W ten sposób uratował wiele bezcennych dzieł. Muzeum mieści się prz



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -