Blog > Komentarze do wpisu

->Książę Roman Sanguszko

Dokładnie 27 lat temu, 26 września 1984 roku w São Paulo w Brazylii zmarł książę Roman Sanguszko. Ostatni Pan na Gumniskach, jak zwykło się o nim mawiać, odszedł na tamten świat w wieku 83 lat w szpitalu im. Alberta Einsteina w dzielnicy Morumbi. Hospitalizacja w jednej z najlepszych na świecie klinik, której pacjentami bywali prezydenci Brazylii czy brazylijskie gwiazdy futbolu, nie przyniosła już pożądanego efektu i książę dokonał żywota o godzinie 330. Przyczyną zgonu były: cukrzyca, ostra infekcja płuc i niewydolność oddechowa. W świadectwie zgonu księcia odnotowano, że pozostawił po sobie syna Piotra w wieku 46 lat, majątek i testament. Odnotowano tam też, że książę pochowany został na cmentarzu da Paz w São Paulo. Mało kto wie, że książę - znany miłośnik i posiadacz szybkich samochodów - pochowany został niedaleko od miejsca, gdzie spoczywa inny, światowej sławy wielbiciel aut rozwijających olbrzymie prędkości, Ayrton Senna. Trzykrotny mistrz świata Formuły 1 pochowany został na cmentarzu w tej samej dzielnicy São Paulo (Morumbi) dziesięć lat później, po tragicznym wypadku jaki wydarzył się w czasie wyścigu na torze Imola we Włoszech. Trzeba jednak powiedzieć, że zarówno w przypadku księcia jak i "króla bolidów“ nie fakt upodobania do szybkich pojazdów sprawił, że pozostali oni po śmierci w życzliwej pamięci rzeszy osób. Tak naprawdę łączyło ich to, że obaj będąc milionerami umieli się dzielić swoim bogactwem i znani byli z działalności filantropijnej. Kolejna rocznica śmierci księcia, jak i 110 rocznica jego narodzin, która minęła latem tego roku, to okazja do przypomnienia postaci ważnej dla historii naszego regionu.

 



Kościół św. Piotra i Pawła w Porębie Radlnej, votum za narodziny Romana Sanguszki. fot. Maciej Sobol

Roman Władysław Stanisław Antoni książę Lubartowicz Sanguszko urodził się w Gumniskach 6 lipca 1901 roku, jako jedyny syn Eustachego Stanisława Salwatora księcia Lubartowicza Sanguszki i Konstancji Anny Marii Zamoyskiej z Podzamcza. Rodzice księcia pobrali się 23 lutego 1895 roku w Maciejowicach, a zatem książę urodził się sześć lat po ich ślubie. Ojciec księcia (w latach 1895-1898 namiestnik Galicji) liczył sobie w momencie przyjścia na świat syna 59 lat, natomiast matka miała lat 37. Chrzest księcia odbył się 11 lipca 1901 roku a na jego rodziców chrzestnych obrano krewnego od strony ojca - stryja Romana Damiana Sanguszkę (zamordowanego przez bolszewików w Sławucie na Wołyniu w roku 1917) i krewną matki - Jadwigę hrabinę Branicką z Potockich. Chrztu udzielał sam rektor Seminarium Duchownego w Lublinie, wybitny teolog, ksiądz Antoni Nojszewski. Radość starszych już wiekiem rodziców z narodzin syna była tak wielka, że w formie votum sfinansowali oni budowę kościoła pod wezwaniem apostołów św. Piotra i św. Pawła w Porębie Radlnej. Kościół ten wzniesiono według projektu prof. Jana Sas-Zubrzyckiego i konsekrowano w 1906 roku. Niestety, schorowany ojciec księcia - Eustachy niedługo cieszył się z potomka. Zmarł nim książę ukończył dwa lata. Odtąd wychowaniem księcia zajmowała się wyłącznie jego rodzicielka. Wywarło to znaczny wpływ na jego dalsze losy albowiem matka wykazywała objawy nadopiekuńczości. Z tego, między innymi, względu książę nie skończył żadnych szkół a wykształcenie odebrał tylko domowe. Gdy książę miał 13 lat wybuchła I wojna światowa. Troskliwa matka zapewniła na czas wojny sobie i synowi bezpieczne schronienie we Francji. Sanguszkowie przebywali wówczas głównie w Pau i w Biarritz w Akwitanii, tuż przy granicy z Hiszpanią. Gdy minął już czas wojennej zawieruchy a młode państwo polskie zwycięstwem nad bolszewicką Rosją zakończyło w roku 1921 krwawe boje o swe granice, książę wrócił z mamą do Gumnisk.Powróciwszy do kraju już jako dorosły mężczyzna książę stał się samodzielnym dysponentem ogromnej fortuny, zarządzanej dotąd w jego imieniu przez tzw. opiekę i jej organ wykonawczy czyli Centralny Zarząd Dóbr Książąt Sanguszków, powołany do życia w roku 1905. Posiadłości odziedziczone po ojcu obejmowały, w szczególności, dwa majątki: Gumniska koło Tarnowa (obejmujące pałac, kilkanaście tysięcy hektarów gruntów, zakłady przemysłowe i stadninę koni) i Podhorce między Złoczowem a Brodami, obecnie na Ukrainie (obejmujące pałac i kilka tysięcy hektarów gruntów). W skład spadku wchodziły też inne nieruchomości jak np. kamienica w Krakowie przy ul. Franciszkańskiej. Posiadane dobra i uzyskiwane z nich dochody pozwalały księciu uplasować się w okresie międzywojennym na 30 pozycji wśród najbogatszych Polaków i rozwijać swoje pasje a były nimi przede wszystkim: szybkie i piękne samochody, konie oraz polowania. Zarządzanie olbrzymim majątkiem nie było dla księcia zajęciem, które zanadto by go angażowało. Nie było zresztą takiej potrzeby albowiem mimo ustania opieki wraz z uzyskaniem pełnoletności, wszystkim zajmowali się - tak jak dotychczas - profesjonalni zarządcy i księgowi zatrudnieni w Zarządzie Dóbr (siedziba Zarządu mieściła się przy ul. Wałowej 2 w Tarnowie). Udzielenie stosownych pełnomocnictw Generalnemu Dyrektorowi Zarządu Dóbr oraz zaufanym adwokatom pozwalało księciu praktycznie nie zaprzątać sobie głowy sprawami rachunkowo-prawnymi. Trzeba w tym miejscu nadmienić, że z uwagi na wdrażanie w Polsce po I wojnie światowej reformy rolnej na bazie ustaw z 1920 i 1925 roku, książę jako jeden z największych obszarników województwa krakowskiego (według danych statystycznych z 1923 roku w samym tylko powiecie tarnowskim miał w swym posiadaniu grunty o obszarze 8524 ha) obciążony był obowiązkiem parcelacyjnym. Musiał przeto książę pozbywać się systematycznie określonego przez prawo areału gruntów. W ramach wyprzedaży ziemi doszło np. w roku 1927 do słynnej transakcji między księciem a Skarbem Państwa, który odkupił od księcia ponad 600 hektarów gruntów pod budowę Państwowej Fabryki Związków Azotowych w Mościcach za cenę przekraczającą 200 tysięcy dolarów. Z tego względu obszar jakim władał książę z roku na rok malał, co nie oznaczało jednak, że kurczył się jego majątek.

 

 Roman Sanguszko na wyścigach konnych. Fot. Archiwum Diecezjalne w Tarnowie.

Wracając do ulubionych zajęć Romana Sanguszki należy wspomnieć, że książę znany był z zamiłowania do szybkich samochodów. Uchodził też za pierwszego w tarnowskim posiadacza samochodu.W anegdotach utrwalonych w pamięci najstarszych Tarnowian a także w literaturze, książę wciąż pozostaje szalonym kierowcą różnego rodzaju automobili pędzących po drogach naszego regionu. Dla przykładu, w powieści Pawła Huelle "Mercedes-Benz" opisywany jest pewien wyczyn księcia. Miał on mianowicie zlecić robotnikom wymianę kawałka pałacowego muru na atrapę a następnie z całym pędem wjechać w niego swym sportowym Bugatti, podróżując w towarzystwie cioci. Krewna, która o wymianie muru nic nie wiedziała, w trakcie takiej przejażdżki z przerażenia niemal nie omdlała, ku nieskrywanej uciesze księcia. Wyrazem wielkiej miłości do samochodów było także zaangażowanie w działalność Krakowskiego Klubu Automobilowego, w którym książę zasiadał nawet w Zarządzie oraz w organizację wyścigów.Drugą miłością księcia były konie. Także w tym przypadku książę nie szczędził pieniędzy aby mieć w swej stadninie najlepsze wierzchowce nie tylko w Polsce ale nawet na świecie. Droga do realizacji tego celu wiodła najpierw poprzez zatrudnienie w latach dwudziestych XX wieku, najlepszego ówczesnego polskiego znawcy i hodowcy rumaków, Bogdana Zientarskiego a następnie sfinansowanie, zgodnie z jego sugestią, wyjazdu do krajów bliskiego wschodu w celu zakupu i sprowadzenia najlepszych na świecie arabów. Wyprawa ta odbyła się w latach 1930-1931 i zakończyła się sukcesem. Bogdan Zientarski wraz z innym wybitnym znawcą koni pochodzącym z Niemiec Carlem Raswanem przemierzyli wówczas olbrzymie odległości przez terytoria Egiptu, Syrii i Iraku w poszukiwaniu arabów godnych książęcej stajni. Sprowadzone do Polski konie, szczególnie ogier Kuhailan Haifi, zrekompensowały księciu poniesione na wyprawę nakłady. Stadnina należąca do Sanguszki uchodziła odtąd za jedną z najlepszych w Polsce jeśli nie na świecie a konie księcia brały udział i wygrywały w gonitwach i na wystawach. Całą wyprawę Zientarski opisał w wydanej potem książce "Pod namiotami Beduinów".Rok 1930 był dla księcia momentem przełomowym nie tylko dlatego, że rozpoczęła się wówczas wyprawa Zientarskiego do Arabii ale głównie dlatego, że książę, kawaler dobiegający już trzydziestki, wreszcie się ... zakochał. Niestety, miłość ta, choć odwzajemniona, miała okazać się w gruncie rzeczy nieszczęśliwą a to za sprawą wyboru życiowej partnerki jakiego dokonał książę. Otóż książę nawiązał romans z Wandą Krynicką, której status społeczny a szczególnie rodzinny stanowił znaczącą przeszkodę do tego aby Wanda mogła stać się księżną Sanguszkową. Wanda była wówczas mężatką, miała 4 letnią córkę Barbarę i była od księcia blisko siedem lat starsza. Urodziła się w roku 1894 w Winnikach pod Lwowem jako córka Kazimierza Zawadila i Emilii z Bauchów. Gdy jej matka owdowiała i ponownie wyszła za mąż, Wanda została adoptowana i otrzymała nazwisko ojczyma Kazimierza Turzańskiego. Pierwszy związek małżeński zawarła ze słynnym obrońcą Lwowa - rotmistrzem Tadeuszem Krynickim herbu Korab. Ponieważ Krynicki po zakończeniu walk o wschodnie rubieże Polski został inżynierem i znalazł zatrudnienie w budowanej właśnie Państwowej Fabryce Związków Azotowych w Mościcach, Wanda wraz z małżonkiem przeniosła się do Mościc. Przez kilka lat mieszkała z mężem i córką w Mościcach. W roku 1933 z powodu romansu z księciem zdecydowała się na rozwiązanie swego małżeństwa z Tadeuszem Krynickim. Odbyło się to za porozumieniem stron.Przez kilka lat po rozwodzie Roman Sanguszko i Wanda żyli w konkubinacie, mieszkając za granicą (głównie w Wiedniu i we Francji). Po tym jak Wanda zaszła w ciążę doszło wreszcie do ślubu. Ceremonia odbyła się 14 czerwca 1937 roku w Saint Cloud na przedmieściach Paryża. Wybór tak odległego miejsca zawarcia małżeństwa nie był przypadkowy albowiem związek księcia z Wandą nie był akceptowany przez jej teściową - księżną Konstancję, zamieszkującą wówczas w rodowej siedzibie Sanguszków w Gumniskach. Niedługo po ślubie, 12 października 1937 roku, Wanda urodziła w Londynie syna Piotra Sanguszkę.

 

W dniu 17 grudnia 1937 roku, a więc zaledwie pół roku po ślubie, Wanda zmarła w Londynie pozostawiając księcia Romana w głębokiej rozpaczy. Pogrzeb odbył się 10 marca 1938 roku - cztery miesiące po jej śmierci.Zdarzenie to wywarło wielki wpływ na dalsze życie księcia. Nie jest to pewne ale wydaje się, że tak bolesne przeżycie mogło być nawet powodem myśli samobójczych. Świadczy o tym choćby fakt sporządzenia w dniu 11 stycznia 1938 roku przez młodego, jakby nie było, księcia testamentu. Ostatecznie do targnięcia się na życie nie doszło ale uświadomienie sobie przez księcia tego, jak kruche jest życie i że nawet największe bogactwo nie jest w stanie zapobiec śmierci ukochanej, zmieniło człowieka nieco jeszcze niedojrzałego w znacznie już bardziej odpowiedzialnego mężczyznę.Na efekty tej życiowej zmiany nie trzeba było długo czekać. Jeszcze tego samego roku książę okazał gest, którym wszystkich zaskoczył i który poprawił jego wizerunek wśród współczesnych. Postanowił mianowicie darować miastu Tarnów blisko 17 hektarów gruntów położonych na Górze św. Marcina. Tereny te, stanowiące wówczas kopiec, kryły w sobie przysypane ruiny zamku Tarnowskich. Czyniąc darowiznę z okazji dwudziestej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości zastrzegł książę, iż teren ten ma być przeznaczony po wieczne czasy na park miejski i że park ten nosić ma nazwę "Park Niepodległości Miasta Tarnowa im. Romana Księcia Sanguszki, powstańca 1831 roku, Sybiraka". Uroczyste odebranie tego hojnego daru przez tarnowską Radę Miejską zaplanowano na czwartek dnia 10 listopada 1938 roku w Sali Lustrzanej przy ul. Wałowej.To znaczące w dziejach miasta zdarzenie odnotowała skrzętnie ówczesna prasa, opisując je następująco: "Na podium prezydialnym, kwieciem i zielenią udekorowanym, zasiedli prezydent miasta dr Mieczysław Brodziński oraz wiceprezydent mgr Kołodziej. Poniżej zasiedli w swych rajcowskich fotelach, sprowadzonych z Magistratu, sławetni radcowie i ławnicy. Po prawej stronie sali zgrupowali się przedstawiciele władz a to Wojewoda Krakowski dr Józef Tymiński, biskup ordynariusz, ks. dr Lisowski, Roman ks. Sanguszko, starosta Syska, płk. Matuszek, dyr. Wowkonowicz, Rejenci Geisler, Pawłowski, Sadowski, pełnomocnik R. ks. Sanguszki major Arczył Beck Jedigaroff, dyr. Zakładów Przemysłowych ks. R. Sanguszki Adam Dygat, insp. Tomaszkiewicz, nadk. Podfilipski, dyrektorzy zakładów naukowych, naczelnicy urzędów, przedstawiciele Związków oraz delegacje Zrzeszeń i wójtowie. Olbrzymią salę zapełnili goście zaproszeni, tak z miasta, jak z powiatu. Wśród uroczystej ciszy zagaił posiedzenie p. Prezydent miasta, witając przedstawicieli władz, duchowieństwa, wojskowość oraz licznie zebranych gości. Po skonstatowaniu kompleta rady, oznajmił p. Prezydent, że przedmiotem obrad będzie przyjęcie darowizny Góry Marcina z przynależnościami, którą Miastu ofiaruje Roman ks. Sanguszko, w celu upamiętnienia 20-lecie naszej Niepodległości, na utworzenie Parku Niepodległości. W tej sprawie udzielił p. prezydent głosu p. mgr. Kołodziejowi, który odczytał akt darowizny, po czem wniósł wniosek o przyjęcie tego daru i stworzenie na Górze Marcina Parku Niepodległościowego im. Romana ks. Sanguszki, powstańca oficera z roku 1831 Sybiraka."Jak to już dziś wiemy, wola darowania nie przerodziła się ostatecznie w ważną z prawnego punktu widzenia darowiznę z tego względu, że nie doszło ostatecznie do podpisania aktu notarialnego. Nie zmienia to jednak faktu, że gest księcia został przez jemu współczesnych zauważony i nie pozostał bez nagrody albowiem jeszcze na tym samym posiedzeniu książę otrzymał w zamian tytuł honorowego obywatela miasta Tarnowa. Wydarzenie to prasa zrelacjonowała tak:Wśród uroczystej ciszy zabrał głos wiceprezydent miasta mgr. Kołodziej, zgłaszając wniosek nagły do świetnej Rady, aby w dowód wdzięczności za zasługi, jakie Roman ks. Sanguszko położył dla miasta, nadać Mu najwyższe odznaczenia, jakim miasto dysponuje, to jest obywatelstwo honorowe. - Burza niemilknących oklasków, jaka wszczęła się na sali, świadczyła o zadowoleniu, jakim przyjęło społeczeństwo to odznaczenie ks. Romana Sanguszki. Radni miejscy powstali z miejsc, zaświadczając tym swoją aprobatę. Prezydent Miasta zwrócił się do Romana ks. Sanguszki gratulując Mu imieniem miasta i prosząc go do wpisania swego nazwiska w księdze obywateli honorowych. Należy nadmienić, że ojciec ks. Romana Sanguszki, Eustachy, był również obywatelem honorowym Tarnowa. W roku 27 Tarnów obdarzył honorowym obywatelstwem Pierwszych Obywateli Polski, Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Prof. Ignacego Mościckiego oraz I Marszałka Polski śp. Józefa Piłsudskiego. Po wpisaniu swego nazwiska do księgi obywateli honorowych podziękował ks. Roman Sanguszko Radzie Miejskiej za tak zaszczytne odznaczenie, podnosząc, że dobro i rozwój miasta Tarnowa leżą mu bardzo na sercu. Swoje przemówienie zakończył ks. Sanguszko okrzykiem na cześć miasta. Uroczyste zebranie zakończył prezydent miasta okrzykiem na cześć Rzeczpospolitej Polskiej oraz pana Prezydenta Rzeczpospolitej Ignacego Mościckiego i Marszałka Polski Śmigłego Rydza."Ostatnie dwa lata przed wybuchem II wojny światowej książę spędził w Gumniskach, przyzwyczajając się powoli do swych nowych ról życiowych. Z jednej strony do roli osamotnionego ojca swego nowonarodzonego syna Piotrusia, z drugiej do roli ojczyma i opiekuna swej kilkunastoletniej pasierbicy Basi.


Grzegorz Szczerba

(Dziennik Polski)

 


wtorek, 27 września 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej

    Boże Ciało to zwyczajowa nazwa katolickiej uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, zwanej również Świętem Najświętszego Ciała Chrystusa. Jest to święt



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -