Blog > Komentarze do wpisu

-> Obrazy z pałatki

W poniedziałek 23 maja w Muzeum Okręgowym otwarto kolejna cykliczną ekspozycję  „Tarnowscy artyści w galerii muzealnej”, zorganizowaną przez Muzeum Okręgowe, wspólnie z oddziałem tarnowskim ZPAP i w ramach obchodów 100-lecia ZPAP. Tym razem były to „Włoskie pejzaże” Stanisława Westwalewicza. Wystawa to wyjątkowa, bo prezentująca wycinek twórczości bodaj największego tarnowskiego artysty malarza w minionym stuleciu. Stanisław Westwalewicz z przekonaniem i determinacją spajał swoją twórczością dwie odmienne epoki w sztuce. Tę impresjonistyczną, w której zanurzył się jako początkujący malarz i student krakowskiej Akademii i tę współczesną. „Włoskie pejzaże” to unikat, rarytas wyciągnięty z bogatego dorobku artysty. Pejzaże te powstały, kiedy Stanisław Westwalewicz był żołnierzem polskiego korpusu pod dowództwem gen. Andersa na froncie włoskim. To, co w nich uderza, to przede wszystkim kolor, dla którego od wieków malarze pielgrzymowali za Alpy, gdzie nie tłumi barw wilgoć zawieszona w powietrzu północnej Europy. Warto obejrzeć tę wystawę, chociażby dla tego, aby podziwiać widoki, w których niebo jest nieraz bardziej fascynujące, niż naziemna panorama. Warto spojrzeć na pobladłe, stare akwarele, w których Westwalewicz był mistrzem. "Pejzaże włoskie" prezentują 24 olejne obrazy artysty malarza i ponad sto jego rysunków, udostępnionych przez A. Westwalewicza. - Ogromnie cieszę się, że mogę udostępnić dzieła ojca z czasu jego pobytu we Włoszech, tuż po zakończeniu wojny. To niezwykle ważny i inspirujący okres w jego życiu i twórczości – podkreśla syn artysty Andrzej Westwalewicz – znany tarnowski plastyk i strażnik pamięci swojego ojca. Stanisław Westwalewicz zmarł w 1997, ale pozostała bogata twórczość i pamięć o nim, pielęgnowana przede wszystkim przez syna Andrzeja i Gimnazjum Publiczne nr 8., noszące imię tego wybitnego obywatela Tarnowa. Obrazy S. Westwalewicza znajdują się w prywatnych kolekcjach na całym świecie i kilku polskich muzeach. W 1998 roku otwarto w dawnej tarnowskiej pracowni artysty Dom Pamięci Stanisława Westwalewicza, gdzie zgromadzona jest większa część jego dorobku. Składa się nań m.in. kolekcja obrazów i rysunków, wykonanych na Bliskim Wschodzie i przede wszystkim w słonecznej Italii. - Zarówno obrazy, jak i rysunki zawinięte pieczołowicie w wojskową pałatkę artysty-żołnierza wróciły do domu, do Polski. Przechowywane przez lata jak najcenniejsza rzecz, jak relikwia - dają teraz świadectwo o tamtych czasach i przybliżają nam idee, jakie wtedy rodziły się na obcej ziemi. Możemy zaryzykować stwierdzenie, że ówczesne stowarzyszenia twórców jak Circolo Artistico Internazionale (którego współzałożycielem był Stanisław Westwalewicz) były podwalinami nowoczesnej, zjednoczonej Europie, w której dzisiaj żyjemy... - pisze w folderze wystawy Stanisław Chmiel z tarnowskiego oddziału Związku Polskich Artystów Plastyków. Zaś Stanisław Potępa pisał o nim: „Wydaje się, że jego twórczości nie da się zaklasyfikować jednoznacznie. Była to sztuka, gdzie malarz używając tradycyjnej, znanej od końca XIX w. formy postimpresjonistycznej, zintensyfikowanej w latach 30-tych XX w. przez polskich kolorystów, traktował ją jedynie jako środek wyrazu. Forma ta była wyłącznie sposobem opisu świata bardzo indywidualnego, osobistego. Nie był więc Westwalewicz unikatem z zamierzchłej epoki, ale żywym autentycznym malarzem. Traktował swe powołanie w sposób dziś też nie częsty, ze śmiertelną powagą. Tyle ż ten sposób traktowania sztuki, nie jako gry plastycznej, ale sprawy wręcz życia i śmierci jest ponad czasem i charakteryzuje tylko prawdziwych artystów, niezależnie od epoki”.

Na wystawie poświęconej Stanisławowi Westwalewiczowi prezentowane są nie tylko włoskie pejzaże. Zobaczyć można także rysunki namalowane w Kairze czy Kurdystanie, a także akty kobiece z tamtych lat.

Jest na niej eksponowana również słynna wojskowa pałatka, w której malarz-żołnierz przywiózł do Polski namalowane przez siebie płótna. A także rysunki kobiet, które powstawały w Rzymie w 1945r. Są dokumenty wojskowe z czasów, gdy Westwalewicz był żołnierzem generała Andersa i służył w II Korpusie.

Generalnie na wystawie zgromadzono pamiątki po wybitnym tarnowskim malarzu, pochodzące z włoskiego okresu jego twórczości. Z czasów, gdy Westwalewicz z II Korpusem dotarł do Włoch i tam czekał na rozstrzygnięcia, które miało przynieść zakończenie II wojny.

Gośćmi i niejako gospodarzami poniedziałkowego wernisażu wystawy byli Andrzej i Aniela Westwalewiczowie.

Pan Andrzej wspominał ojca. Mówił, że przez cały czas jego ojcu towarzyszyła sztuka. Nawet w najtragiczniejszych chwilach, gdy Stanisław Westwalewicz przebywał w obozie sowieckim w Kozielsku. Gdy leżał tam na wznak na pryczy, nie myślał o wojnie, bo mógł oglądać anioły bizantyjskie cerkwi nad głową.

Stanisław Westwalewicz cały czas malował, a przy tym nie zamykał się w malarstwie. Gdy powrócił już do Polski, mieszkał przez jakiś czas w Pilźnie, potem osiadł w Tarnowie. Był otwarty na spotkania z ludźmi. Kochał Tarnów i tarnowian, lubił uczestniczyć w różnego rodzaju spotkaniach organizowanych w tarnowskiej bibliotece. Uważał, że zostanie artystą-malarzem było czymś szczególnym w jego życiu.

- Ojciec kiedyś powiedział nawet, że moment przyjęcia go do krakowskiej ASP w 1928r. był najszczęśliwszym dniem w jego życiu, bardziej szczęśliwym niż dzień ślubu - mówił z uśmiechem pan Andrzej Westwalewicz podczas wernisażu wystawy. - Ojciec starał się nie wspominać okropnych widoków wojny i tego co go tam spotkało. Często mówił, że na wojnie człowiek jest tylko kolejnym numerem i niczym więcej.

Wystawa malarstwa i rysunku Stanisława Westwalewicza jest kolejną zorganizowaną w tarnowskim Muzeum przy udziale Związku Polskich Artystów Plastyków. W tym roku ZPAP obchodzi swoje stulecie. - Również ojciec był członkiem związku i chętnie chodził na zebrania związkowe - wspominał w poniedziałek Andrzej Westwalewicz.

W poniedziałkowym wernisażu wystawy wzięli udział uczniowie tarnowskiego Gimnazjum nr 8, które nosi imię Stanisława Westwalewicza. Przyszli ze szkolnym sztandarem, na którym znajduje się podobizna artysty-malarza.



Dodajmy, że na wystawie zobaczyć można także plakat sławiący zwycięstwo żołnierza polskiego pod Monte Cassino. Jego autorem był nie kto inny, tylko właśnie Stanisław Westwalewicz. Zachowały się tylko trzy oryginalne plakaty, z czego jeden znajduje się w zbiorach Andrzeja Westwalewicza.

W tamtych latach Stanisław Westwalewicz był kierownikiem drukarni polowej w II Korpusie. Wygrał konkurs plastyczny ogłoszony wśród alianckich żołnierzy na projekt plakatu.



Stanisław Westwalewicz urodził się 13 listopada 1906 r. w Kozienicach koło Radomia. W roku 1928, po pomyślnie zdanych egzaminach rozpoczął studia w krakowskiej ASP, gdzie uczył się pod kierunkiem Włodzimierza Jarockiego, Ignacego Pieńkowskiego, Karola Frycza i Fryderyka Pautsch’a – wybitnych przedstawicieli realistyczno – postmodernistycznego malarstwa „Młodej Polski”. W roku 1933 po ukończeniu studiów powrócił do rodzinnych Kozienic i zajął się malarstwem pejzażowym i portretowym. Pierwszą indywidualną wystawę zorganizował w 1937 roku, w krakowskim Pałacu Sztuki.
W 1939 roku zgłosił się na ochotnika do Wojskowej Komisji Uzupełnień w Lublinie. Zgodnie z rozkazem udał się na wschód, gdzie dostał się do niewoli sowieckiej. W roku 1941 trafił do Armii Polskiej gen. Andersa. Wraz z nią przeszedł kraje Bliskiego Wschodu. Przez cały ten czas malował. Wystawiał swoje prace m.in. w Bagdadzie, Kairze, Damaszku, Bejrucie. Po ewakuacji II Korpusu Polskiego z Bliskiego Wschodu do Włoch w 1942 roku został przeniesiony do sekcji graficznej Oddziału Oświaty w Neapolu, a następnie trafił do Oddziału Dobrobytu Żołnierza w Rzymie. Tu również sporo malował. Powstawały wtedy bardzo barwne i dekoracyjne obrazy, których znaczną ilość przywiózł do Polski. Był jednym z założycieli Cricolo Artistico Internazionale – Międzynarodowego Koła Artystycznego zwanego również „Art – Club”. Należało do niego 60 malarzy z różnych krajów (Anglicy, Bułgarzy, Amerykanie, Czesi, Holendrzy, Jugosłowianie, Węgrzy, Włosi, Polacy, Szwed i Brazylijczyk).
W 1946 roku został zdemobilizowany, rok później wrócił do kraju. Początkowo mieszkał w Kozienicach, następnie w Pilźnie. Tu rozpoczął się kolejny etap jego twórczości. Malował bardzo dużo, szczególnie były to malowidła ścienne, sakralne wykonywane w kościołach. Od roku 1962 zamieszkał na stałe w Tarnowie, w wybudowanym przez siebie domu. Całkowicie poświęcił się malarstwu sztalugowemu, były to głównie pejzaże i martwe natury malowane we własnej pracowni. Ulubioną jego techniką były farby olejne i akwarelowe, malował także pastelą i temperą.
Zmarł w 1997 roku, pozostawiając po sobie ogromny dorobek twórczy, na który składają się liczne polichromie w kościołach i kaplicach (m.in. w Denkowie k. Skarżyska, Stryszawie k. Suchej, Wierzbicy, Oleśnie, Żyrakowie, Przecławiu, Borowej k. Dębicy, Zaborowie). Namalował kilka tysięcy prac: pejzaży, martwych natur, portretów, grafik i rysunków. Wziął udział w 24 wystawach zagranicznych, 60 indywidualnych, 22 zbiorowych ogólnopolskich, 90 okręgowych i 164 oddziałowych ZPAP. Przez całe życie czynnie uczestniczył w życiu artystycznym, otrzymał wiele odznaczeń, nagród i wyróżnień. Był bohaterem kilku filmów i programów telewizyjnych. W 1997 roku jego imieniem nazwano ulicę (dawniej Bałuta). W 2002 roku Gimnazjum nr 8 w Tarnowie otrzymało jego imię.


oprac. Ryszard Zaprzałka


foto by Robert Moździerz, Paweł Topolski




piątek, 03 czerwca 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

  • -> Cztery kobiety - cztery nie - pokoje...

    Zupełnie wyjątkowy charakter miał ostatni w tym roku wernisaż w Galerii Miejskiej BWA, zlokalizowanej pod znanym wszystkim miłośnikom sztuki adresem czyli dworc

  • -> Najstarsze istniejące...

    Tarnów ma najstarsze w Polsce muzeum diecezjalne. Placówkę założył w 1888 r. ks. Józef Bąba. W ten sposób uratował wiele bezcennych dzieł. Muzeum mieści się prz



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -