Blog > Komentarze do wpisu

-> Kat Powiśla

Pierwszą wzmianką o Engelbercie Guzdku, nazywanym nie bez powodu „katem powiśla”, jest krótka relacja autora książki „Krwawe upiory” Adama Kazimierza Musiała. Pisze on o  spotkaniu Guzdka: – „Na pewno tę kanalię, tzn. tego samego (przeszło 190 cm wzrostu) mężczyznę widziałem w listopadzie 1939 roku w Katowicach, jak prowadził ulicą Powstańców, razem z innymi kolegami po fachu, czterdziestu ośmiu Polaków – skutych parami i połączonych łańcuchem – do lasu na rozstrzelanie.” Do dzisiaj nie wiadomo kto zabił tego zwyrodniałego kata niewinnych ludzi, Polaków, Żydów i Cyganów. Nawet toczone przed tarnowskim sądem procesy nie zdołały wyjaśnić owej zagadki, a jedynie okoliczności. Autor wspomnianej książki ustalił dokładną datę śmierci Guzdka na dzień 22 sierpnia 1943 roku, opierając się na dokumentach parafialnych i urzędowych. Natomiast żaden z domniemanych wykonawców wyroku śmierci na Guzdku nigdy tej daty nie podał. Nie wiadomo też gdzie został pochowany Guzdek – ponoć na którymś cmentarzu tarnowskim, ale tuż po wojnie groby niemieckie zostały usunięte z cmentarzy i trudno dzisiaj cokolwiek ustalić. Na temat tego niemieckiego żandarma ukazało się po wojnie wiele wstrząsających opisów i artykułów prasowych, ukazujących skalę zbrodni starszego wachmistrza Engelberta Guzdka.


Urodził się w miejscowości Stonawa, leżącej po czeskiej stronie Śląska Cieszyńskiego. Stonawa była największą i najładniejszą gminą w tej części Czechosłowacji. Po roku 1900 do Stonawy przybył czeladnik masarski Jan Guzdek, zapamiętany jako człowiek bardzo wysokiego wzrostu. Był synem Józefa i Marianny z Nowaków, urodzonym w 1880 roku w Andrychowie. Jan Guzdek, syn Józefa po zdobyciu uprawnień mistrzowskich w zawodzie masarza ożenił się z Anną Ciemałą, kucharką z plebanii w Skoczowie. Młodzi Guzdkowie zamieszkali w Stonawie, w domu oznaczonym numerem 258 i tam przyszło na  świat ich trzech synów, z których najstarszym był interesujący nas Engelbert (1909), przyszły morderca i zbrodniarz hitlerowski. Uczęszczał do szkół niemieckich, które pomimo istniejących na Śląsku Cieszyńskim szkół polskich i czeskich, cieszyły się największym prestiżem wśród wymieszanych trzech narodowości. Od lat młodzieńczych znany był w okolicy jako człowiek o bardzo negatywnych cechach, pijak i awanturnik. Mając zaledwie 20 lat został oskarżony o zabójstwo kelnera z miejscowego szynku, lecz uniknął procesu, zastraszając wszystkich świadków, którzy nie obciążyli Guzdka w swoich zeznaniach. Ożenił się wbrew woli rodziców panny w Czeskim Cieszynie z córką niemieckiego kolejarza Hildegardą Perleger. Po zajęciu przez Niemcy Czechosłowacji, a następnie Polski, Guzdek postanowił wstąpić do niemieckiego wojska. Odbył kurs żandarmerii w Krakowie i został skierowany na placówki w Gorlicach, Jaśle, Tarnowie, Radgoszczy, Mędrzechowie i Otfinowie. „W naszym rejonie w czasie okupacji zabił w ciągu roku tysiąc osób i już drugi liczyć zaczynał. Gdy przejeżdżał przez wsie w towarzystwie policjantów granatowych na wózku z karabinem maszynowym gotowym wciąż do strzału, wsie były jak gdyby wymarłe. Do każdego napotkanego zdolnego na partyzanta mężczyzny, strzelał bez zapytania. Na początku, przebrany za cywila, udając handlarza chodził po okolicy i nabierał sromotnie ludzi. Dokonywał mordów na bezbronnej ludności polskiej, żydowskiej i cygańskiej i był przez to pożytecznym narzędziem w tym wielkim potwornym mechanizmie hitlerowskiej zagłady” – pisał w swojej książce A.K. Musiał. Najbardziej wstrząsającym mordem było niewątpliwie zabicie kilkudziesięciu Cyganów, mieszkańców osiedla leżącego przy głównej szosie do Szczurowej. Większość z nich zabił Guzdek, a zwłaszcza małe dzieci, które podnosił jedna ręką, a drugą strzelał w głowy i odrzucał na rosnący stos ciał. Cyganów zapędzono na cmentarz, ale jeszcze gdy nie umarła nadzieja Cyganie zaczęli grać swoje melodie, by w ten sposób ułaskawić morderców. Gdy jednak zauważyli, że los ich jest już przesądzony rozbili instrumenty o drzewa i dali zaprowadzić się na miejsce kaźni. Guzdek był w swoim żywiole. Strzelał do wszystkich zgromadzonych Cyganów i liczył ofiary. W trakcie tej masakry przekroczył pierwszy tysiąc własnoręcznie zamordowanych ludzi. Jedna z ciężarnych kobiet, pomimo kilkukrotnego postrzelenia w głowę, powstawała po każdym strzale i ocierała chusteczką krew cieknącą z głowy. Przyglądający się tej niesamowitej scenie Niemcy stwierdzili, że taką siłę kobieta czerpie od noszonego płodu. Guzdek wystrzelił w brzuch kobiety cały magazynek i tym samym zakończył jej tragedię. Pomordowanych Cyganów pochowali na rozkaz Guzdka miejscowi strażacy. Guzdek mieszkał w Otfinowie nad Dunajcem. Żona z dwojgiem dzieci mieszkała na „posterunku”, czyli w domu wynajmowanym przez policję jeszcze przed wojną od pani Słupek. Guzdek zażyczył sobie mieszkać na plebanii i tu się stołować. Niektórzy się domyślali, że czuł się bardziej bezpieczny, a wspólne posiłki z księżmi miały go chronić przed otruciem. Mieszkał w północnym pokoju plebanii, do którego było osobne wejście. Pod tym pokojem była piwnica z zakratowanym oknem, którą Guzdek wykorzystywał jako tymczasowy areszt.
Proboszczem w Otfinowie był w tym czasie starszy już kapłan, ks. Józef Kloch, znający dobrze język niemiecki. Według zeznań naocznych świadków Guzdek był tchórzem. Otaczał się cały czas kilkudziesięcioosobową obstawą, nigdy nie wychodził z domu samotnie,  zwłaszcza w nocy. Zabijał ze strachu o własne życie. Uwielbiał, gdy stawał się obiektem strachu, skutecznie budował legendę mordercy i bezwzględnego psychopaty. Po wymordowaniu miejscowych Cyganów przyszła kolej na ukrywających się Żydów. Byli to przeważnie uciekinierzy z Tarnowa i Dąbrowy Tarnowskiej. Wabieni przez ludzi Guzdka obietnicami przeżycia wojny godzili się płacić wysokie haracze przyszłemu oprawcy i gromadzili się w okolicznych lasach. Potem Guzdek z granatowymi policjantami wyłapywał ukrywających się Żydów i zabijał na miejscu, ograbiając ze wszystkiego co zdołali uchronić ze swojego majątku. Proceder ten opisał w najnowszej książce „Złote żniwa” Tomasz Gross, ale całą winę przypisał Polakom, bez określania kim tak naprawdę byli ci degeneraci. Po zakończeniu wojny większość z nich została osądzona i skazana na długoletnie więzienie. Trudno jest dzisiaj opisać każdą zbrodnię Guzdka, ponieważ scenariusze są zbyt wypełnione krwią i niezrozumiałym sadyzmem. „Był takim nieludzkim psychopatą, że sami Niemcy mieli już go dość. Mówiono, że dzień zaczynał od wypicia pół litra wódki prosto z gwinta. Sądzi się, że Guzdek miał na sumieniu ok. 2000 zabitych ludzi, w tym wielu Żydów. Są cztery wersje jego śmierci. Pierwsza, że wyrok na nim wykonała AK, druga, że sam komendant niemieckiego posterunku w Otfinowie, trzecia, że przypadkowo zabity podczas nagonki na zbiegłych z obozów pracy Ukraińców, czwarta, że niemieccy żołnierze sfingowali ucieczkę partyzantów akowskich. Podczas obławy na wale Dunajca w Otfinowie Guzdka skosiła seria karabinu maszynowego. Guzdek pierwszy wbiegł na wał, żołnierze mieli rozkaz strzelać do pierwszego, który się na wale ukaże. W każdym razie zginął 22 sierpnia. O Guzdku do dziś krążą opowieści na Powiślu.” O pierwszej w nocy żona Guzdka została wezwana na posterunek żandarmerii. W jednej z cel leżał na wiązce słomy nieżywy mąż. Miał ranę postrzałową z tyłu głowy. Przy zwłokach czuwał wierny wilczur. Kiedy 5-letni Eryk chciał dotknąć twarzy ojca pies ugryzł chłopca w rękę, uszkadzając poważnie żyły w ręce, ledwie go uratowano po przewiezieniu do lekarza w Ujściu. Żona wspominała, że po paru dniach przyjechali rodzice Guzdka i jego brat. Zwłoki wzięto na sekcję do szpitala w Krakowie. Następnie pochowano go na jednym z cmentarzy tarnowskich. Winę za śmierć Guzdka wziął na siebie komendant posterunku w Otfinowie Wilhelm Stein, zeznając w czasie śledztwa, że Guzdek przypadkowo został przez niego trafiony w tył głowy. Uratował w ten sposób 100 mieszkańców wsi od rozstrzelania.
/za A. K. Musiał – Krwawe upiory i Portal Historyczny Parafii Wietrzychowice/


Jerzy Reuter
(Gazeta Krakowska)




środa, 08 czerwca 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

Komentarze
Gość: Wojciech, *.enviatel.net
2015/02/25 07:55:37
Dzień dobry Książka Pana Szycha w okrutny sposób zniesławia Pana Tadeusza Krasnodębskiego, bohatera i autorytet dla wielu prawdziwych Polaków. Pan Szych woli ufać gestapo i ludziom nieżyczliwym Panu Tadeuszowi Krasnodębskiemu, niż samemu autorowi wspaniałej książki "Policjant konspiratorem". Wystarczy prześledzić co pisał pan Szych w czasach PRL (link poniżej) aby już nie mieć wątpliwości, że nie warto czytać jego książki o "Guzdku". top.portal.salon24.pl/99052,co-robily-dzisiejsze-autorytety-w-czasach-komuny-zygmunt-szy Z poważaniem Wojciech


Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -