Blog > Komentarze do wpisu

-> Ewa Kopsik

Gościem kolejnego spotkania w księgarni MATRAS z cyklu "inTARnetowe spotkania przy książce" była w czwartek 2 czerwca pani Ewa Kopsik, autorka książki "Uciec przed Cieniem". Opowiada ona historię młodej kobiety, która nie może znaleźć swojego miejsca w środowisku wiedeńskich artystów, w którym z konieczności obraca się, będąc żoną śpiewaka operowego. Ma zaniżoną samoocenę, cierpi na depresję i lęk przed utratą bliskiej osoby. Nieprzystosowana do życia jest emocjonalnie uzależniona od męża. Wolność urasta w jej oczach do rangi problemu. Coraz częściej dopada ją ponure wspomnienie z dzieciństwa, które potęguje zły nastrój. Czy zdoła przed nim uciec i zacząć wszystko od nowa? Książka przenosi nas do okresu siermiężnego PRL-u, ciemnych i brudnych zaułków wiedeńskiego środowiska emigracyjnego, a w końcu do Jagniątkowa, małej, nietkniętej przez czas wioski, której, jak się wydaje, niestraszne były rządy komunistów czy radykalna transformacja ustrojowa. Młoda bohaterka powieści wciąż dające sobie kolejne szanse, mimo trwania w sztucznym związku. Bywa zagubiona i niestabilna emocjonalnie. Nie może się odnaleźć w środowisku wiedeńskich artystów. W miarę czytania rzeczywistość schodzi jednak na drugi plan, a my udajemy się w podróż. W wędrówkę po ludzkim mózgu. Książka, nawiązując do jungowskiego Cienia, ukazuje mechanizm funkcjonowania wzorców i archetypów oraz ich, często nieuświadomiony, wpływ na życiowe decyzje. Ewa Kopsik pokazuje schematy i archetypy, nieustannie wpływające na nasze życie. Brutalnie obnaża słabość człowieka. Udowadnia, że tak naprawdę nie umiemy korzystać z wolności. Ewa Kopsik (rocznik 1957), bohaterka ostatniego spotkania w MATRASIE jest absolwentką Uniwersytetu Wrocławskiego, na którym ukończyła filologię polską ze specjalnością - językoznawstwo. Od 20 lat mieszka w Wiedniu. W latach od 1988 do 1996 pracowała jako nauczycielka języka polskiego w Szkole Polskiej przy Ambasadzie RP w Wiedniu. Obecnie, po uzupełnieniu wykształcenia z zakresu pedagogiki specjalnej, pracuje z młodzieżą niepełnosprawną. Tak o swojej drodze twórczej mówi sama pisarka: - Od trzech lat piszę krótkie opowiadania, które zdobyły wyróżnienia na konkursach literackich. Zadebiutowałam w 2008 roku opowiadaniem „Słowo”, opublikowanym w czasopiśmie literackim „Akcent” Moje opowiadania ukazały się również w czasopiśmie kulturalnym „Szafa”, a także w Zeszytach Naukowo- Literackich WTN „Aspiracje” Ponadto zajmuję się tłumaczeniami z języka niemieckiego na polski. Tłumaczenie literackie (opowiadania Petera Stamma) opublikował kwartalnik Literacko- Artystyczny Pobocza. W 2009 roku ukazała się pierwsza książka o charakterze popularnonaukowym w moim tłumaczeniu (wspólnie z Dorotą Subocz): „Uniwersytet dziecięcy” (wydawnictwo Dwie siostry). Jej debiutancka powieść "Uciec przed cieniem" ukazała się jesienią ubiegłego roku w wydawnictwie Novae Res. Powieść ta, jest jej pierwszą dłuższą formą literacką. Jak przyznaje została wydana po licznych przeróbkach i udoskonaleniach. - Jest to książka dla osób szukających czegoś więcej w literaturze, a nie tylko happy end'u, lekkiej i łatwej lektury. - mówiła podczas spotkania pani Ewa, jak się okazuje, tarnowianka na stałe mieszkająca w Wiedniu. Pani Ewa podkreśla również, że nie jest to autobiografia, choć główna bohaterka nosi pewne cechy pisarki. I chociaż głównym tematem jej spotkania z tarnowianami była debiutancka książka , jednak autorka chętnie odpowiadała na pytania o swoje zainteresowania, związki z polonią w Wiedniu i fascynacją naukami ścisłymi m.in.  ... astrofizyce. Zdradziła również, że pracuje obecnie nad trzema nowymi książkami. A my poniżej publikujemy interesujący wywiad z Ewą Kopsik, jaki przeprowadził z nią jej tarnowski „odkrywca” i promotor Jerzy Reuter z Gazety Krakowskiej.

Z cyklu znani i nieznani…

Rocznik 1957.Bsolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, wydz. Filologia Polska. Tarnowianka, mieszka na stałe w Wiedniu. Autorka powieści „Uciec przed cieniem”.



Czy można literaturę dzielić na męską i kobiecą? A może ten podział jest sztuczny i ma coś ukryć?

Moim zdaniem taki podział nie istnieje. Pisarstwo może być dobre, lub złe. Dzisiaj do literatury wdarła się kolorowa popkultura i zamiast dawać coś ciekawego wypiera prawdziwą sztukę. Pisarkami bywają panie z pierwszych stron tabloidów, szołmenki i tak zwane celebrytki. Proszę zauważyć, że prawdziwe pisarki odchodzą w niepamięć, co widać w księgarniach. Czytelnik chętniej kupi książkę napisaną przez panią, która dobrze tańczy, a jak w tej książce znajdzie się kilka pikantnych szczegółów, kto z kim i za ile, to sukces murowany. Olga Tokarczuk robi się nudna, bo nie występuje w „Jak oni śpiewają”.  Czy taki podział jest sztuczny? Jestem przekonana, że tak, bo łatwiej jest przy takim układzie przemycać do literatury bylejakość.

Kto tworzy, lub stworzył ten i inne podziały?
Głównie wydawnictwa, które kierują się rachunkiem ekonomicznym. To one narzucają styl, proponują swoje zakończenie, a nawet potrafią napisać za autora pół książki, tak żeby lepiej się sprzedawała i przynosiła zyski. Łamie się pisarzom kręgosłupy odbierając im prawa osobiste do utworu, a dając w zamian grosze za sprzedany egzemplarz. J. D. Salinger napisał jedną powieść w życiu, która, oprócz wielkiego skandalu, dała mu sławę i pieniądze. Czy dzisiaj jest miejsce na taką powieść jak „Buszujący w zbożu”? Raczej nie.

Jak długo powstawała pani książka? Moim zdaniem śmiało można ją zaliczyć w poczet powieści prawdziwie literackich.
Od pomysłu do realizacji upłynęło dziesięć lat. Moja bohaterka posiada bardzo głęboką osobowość, jest neurotyczna i pełna kompleksów. Normalna i szara, ale tylko powierzchownie. Musiałam się dobrać do jej wnętrza i poznać je na tyle gruntownie, by się z nią zjednoczyć. Potem było pisanie, ciągłe zmiany, kosz na śmieci zawsze był wypełniony. Nie jest to powieść napisana na kolanie, a każdy akapit ma tutaj znaczenie. Ja wiem, że takie historie czyta się topornie, że dla niektórych nudne i smętne, ale podaję w treści wyraźne klucze do zrozumienia bohaterki. Wystarczy je znaleźć i użyć.

Wiem, że miała pani problemy z wydawcami. Co im się najbardziej nie podobało w pani powieści?
Jeżeli duże wydawnictwo odpisuje mi, że w mojej książce za mało jest akcji, historii z przygodami, sensacji, a główna bohaterka jest antybohaterką, to ja rozumiem, że powieść się nie sprzeda. Mnie się nikt nie pyta, czy na tym akurat mi zależy, bo chodzi o zyski wydawnictwa. Miałam też propozycję przerobienia tej książki od nowa, a zwłaszcza zakończenia. Czy zna pan jakaś dziedzinę sztuki w której dokonuje się takich aktów kanibalizmu?

A może napisała pani zbyt ambitną powieść, która zamiast przyciągać odstrasza?
Być może dla wielbicieli „M jak miłość” tak. Ale, czy pisanie o nadwrażliwej kobiecie, jest aż tak ambitnym przedsięwzięciem? Moja bohaterka nie umie się znaleźć w towarzystwie, jest raczej mrukliwa i z góry zakłada, że każdy jest jej nieprzychylny, ale jest osobą wykształconą, oczytaną i wrażliwą, a pod tą skorupą dzieje się wielki świat ze wszystkimi jego przywarami i barwami. Wiem jak trudno zagląda się do cudzej duszy, ale też wiem jak łatwo zagląda się do pod sukienkę znanej piosenkarki. Chyba tutaj jest środek ciężkości. W końcu znalazłam wydawcę w Gdyni, który podszedł do problemu bardzo spontanicznie i książka zaczęła żyć jak powinna. Obecnie jest kilkudniowa promocja w Radiu Z, a potem znajdzie się na półkach Empików i księgarń w całej Polsce.

Czym zajmuje się pani poza pisaniem? Albo, od czego pani ucieka w zaczarowany świat literatury?
Mieszkam na stałe w Wiedniu, mam dwóch synów, męża i normalny dom. Pracuję z dziećmi niepełnosprawnymi, gram na gitarze i czytam traktaty o astrofizyce. Tęsknię za Tarnowem i górą św. Marcina. Przed niczym nie uciekam, a wręcz odwrotnie, ciągle coś gonię.


Jerzy Reuter
(Gazeta Krakowska)




wtorek, 07 czerwca 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -