Blog > Komentarze do wpisu

-> ROCK-MANN (felieton nr 68)

ml

Tym razem miałem zamiar (pod kątem płytowo-książkowym) z grubsza podsumować nasz muzyczny rynek wydawniczy roku 2010. Jednak, zdecydowałem, że słów więcej niż kilka poświęcę tylko jednej pozycji - książce Rock-Mann, która na półkach księgarskich znalazła się pod koniec minionego roku. Przy tej okazji, co jak sądzę uzasadnione, będzie to i owo o jej autorze – Wojciechu Mannie.



    Z Wojciechem Mannem, a raczej z jego głosem spotkałem się jako smarkacz zainteresowany muzyką słuchając programów radiowej Trójki. Było to w głębokich latach siedemdziesiątych. Wtedy to Mann prowadził takie programy, jak: Muzyczna poczta UKF, Bielszy odcień bluesa, latem Dyskoteka pod gruszą i, bodaj, W tonacji Trójki. Fajnie brzmiał, a choć wówczas jeszcze nie mógł być dla mnie taką wyrocznią, jak Piotr Kaczkowski, Roman Waschko, czy Marek Gaszyński to jednak polubiłem gościa.
    Mann, absolwent anglistyki, współpracę z radiem podjął jeszcze w latach sześćdziesiątych, najpierw była to Rozgłośnia Harcerska, a wkrótce potem Program III Polskiego Radia. W latach siedemdziesiątych, gdy jego pozycja radiowca ugruntowała się, rozpoczął współpracę z Telewizją Polską prowadząc m.in. SSM -Sobotnie Studio Młodych, a potem własny kącik w Studio 2 pt. Magazyn pana Manna. W latach 1983-1988 był redaktorem naczelnym miesięcznika Non Stop.
    W drugiej połowie lat 80. prowadził, wspólnie z Janem Chojnackim na antenie TVP 2 jedyny wówczas program poświęcony muzyce rockowej - Non Stop Kolor. Wraz z Krzysztofem Materną, Grzegorzem Wasowskim, Sławomirem Szczęśniakiem i Arkadiuszem Stegenką tworzył programy pt. Mądrej głowie..., Za chwilę dalszy ciąg programu (w latach 1989-1994) oraz Bardzo ostry dyżur, również w TVP 2.
    Mann to również świetny, choć – z racji postury – raczej statyczny showman. Owa statyczność nie ma to jednak znaczenia, bo przy jego erudycji i poczuciu humoru showmańskim narzędziem, którym posługuje się po mistrzowsku jest giętki język. Warto, ot, choćby podczas telewizyjnej Szansy na sukces, przysłuchać się wypowiedziom Wojciecha Manna. Jego nienaganna polszczyzna, historyjki zabarwione dowcipem i - jakże rzadka wśród gwiazd TVP – autoironia są nader ujmujące. Mann mawia o sobie, że jest człowiekiem starszej daty, a w związku z tym cechuje go - właściwe wiekowi - tradycyjne podejście do muzyki. Jednak, co by nie mówił, trudno zarzucić mu zgredziarstwo.
    Czas jednak aby wreszcie pojawiło się coś o książce, wydanej przez bliskie mi (z racji moich studenckich sentymentów) Wydawnictwo Znak.
    Książka Rock-Mann czyli jak nie zostałem saksofonistą nie jest typową biografią. To raczej mozaika barwnych historii i anegdot dotyczących wydarzeń muzycznych, zresztą sprzed wielu lat, w które, mniej lub bardziej oficjalnie, zaangażowany był autor.
    Przyznam szczerze, iż nie sądziłem, że Wojciech Mann ma aż tak bogaty świat wspomnień, zwłaszcza jeśli chodzi o pionierskie w historii naszego rock and rolla lata sześćdziesiąte. Zresztą nie tylko tego rodzaju wspomnienia można znaleźć na kartach Rock-Manna. Z książki można dowiedzieć się także o tym jakimi metodami Mann odmładzał kompletnie zajechane winyle, czy też w jaki sposób grupie nastoletnich zapaleńców udawało się ściągać do zgrzebnego i zszarzałego PRL-u gwiazdy rocka. Wszystko skrzy się właściwym Mannowi humorem. Całość czyta się na pewno lekko, raczej łatwo i zdecydowanie przyjemnie oraz, a chodzi tu o wiekowo dojrzałych czytelników, z nostalgicznym biciem serca.
    Oto, dla przykładu, jeden z fragmentów książki, dotyczących nieco dłuższej historii (sprzed czterdziestu kilku lat), w której autor opisuje spotkanie z muzykami zespołu The Animals - w domu Marii Szabłowskiej, na Saskiej Kępie. Rzecz dotyczy między innymi Erica Burdona oraz Chasa Chandlera – basisty zespołu i późniejszego odkrywcy oraz menadżera Jimiego Hendrixa. Ten wysoki, postawny mężczyzna przydybał mnie w kuchni i porosił, żebym go uświadomił, co to znaczy pić po polsku, bo wiele o tym słyszał. Nie byłem specjalistą od tych spraw ani pijakiem, ale moja patriotyczna duma kazała mi zachować się godnie. Do wysokiej szklanki wlałem w równych proporcjach piwo, wino, wermut, wódkę i trochę likieru do smaku, po czym powiedziałem Chandlerowi, że trzeba to wypić duszkiem. Był zachwycony, że wreszcie pozna lokalny obyczaj. Kiedy go przeniesiono z kuchni na leżankę, mimo zamkniętych oczu wyglądał na szczęśliwego. Gdy po pewnym czasie odzyskał przytomność, przyznał, że nie spodziewał się, iż my Polacy mamy w sobie tyle siły.
Oj, mamy, mamy. I tejże siły autorowi oraz wszystkim czytelnikom serdecznie życzę.


Krzysztof Borowiec




środa, 04 maja 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> WENUS Z KRAJU TULIPANÓW (felieton nr 99)

    Było to 42 lata temu. W styczniu 1970 roku piosenka Venus mało znanej w Ameryce holenderskiej grupy Shocking Blue weszła na listę bestsellerów singlowych magaz

  • -> Skład Kultury

    14 grudnia odbędzie się kolejny koncert z cyklu Skład Kultury, którego organizatorem jest Tarnowskie Centrum Kultury. Gospodarzem imprezy będzie tarnowski zespó

  • -> PROWOKACYJNY DEBIUT (felieton nr 98)

    16 czerwca minęło 40 lat od dnia, w którym ukazał się pierwszy album Roxy Music - zespołu, który w dziejach rocka był uważany za glamrockowy, progresywny, artro



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -