Blog > Komentarze do wpisu

-> Grand Prix w Tarnowie dla "Erratum"

Tarnowska Nagroda Filmowa już od 25 lat jest wizytówką polskiego kina. Obok FPFF w Gdyni to najstarszy festiwal w całości poświęcony rodzimemu kinu. Decyzją tegorocznego Jury 25 Tarnowskiej Nagrody Filmowej w składzie: Jerzy Armata, Barbara Czekańska-Brożek, Roman Gutek, Jerzy Hebda, Ryszard Jaźwiński, Krystyna Latała, Łukasz Maciejewski, Grzegorz Molewski, Paweł Piszczek, Jacek Rakowiecki, Rosław Szaybo, Mariusz Wilczyński, Kamil Wszołek, pod przewodnictwem Jacka Bławuta nagroda Grand Prix 25 TNF – Statuetka Maszkarona i 10.000 zł trafia do Marka Lechkiego za film „Erratum”. Decyzją Jury Młodzieżowego 25 TNF w składzie: Poitr Boruch, Tomasz Broniewicz, Karolina Filip, Kamil Gibas, Jolanta Jasielec, Katarzyna Kubala, Alicja Machalska, Adrianna Mróz, Kinga Nowak, Katarzyna Okońska, Michał Prędota, Natalia Stręk, Bartłomiej Urbanek pod przewodnictwem Karolina Płanik nagroda w postaci Statuetki Kamerzysty i 5.000 zł trafia do Marcina Wrona za film „Chrzest”. Publiczność 25 Tarnowskiej Nagrody Filmowej najlepiej oceniła film „Wygrany”, tym samym Statuetka Publika i 5.000 zł trafia do Wiesława Saniewskiego. Wszyscy wyżej wymienieni laureaci odebrali swoje nagrody osobiście podczas uroczystej Gali Wręczania Nagród 25 TNF zorganizowanej na tarnowskim Rynku w sobotę 14 maja. Jury Dziecięce 25 TNF w składzie Dominika Onak, Nikola Leśiak, Aleksandra Wójcik, Karol Kaczmarczyk, Kornelia Rasińska, Michał Matusik, Katarzyna Mogilska, Filip Międlar, Kinga Chrobak, Aleksandra Wilczyńska, Dominika Zelek, Michalina Knot, Joanna Kurowska nagrodę w postaci Statuetki Kogut przyznało Andrzejowi Kukule, twórcy filmu animowanego z serii „Baśnie i Bajki Polskie” – „O Zefliku i Smoku”. W imieniu twórcy filmu nagrodę podczas Gali odebrała producent TV Studio Filmów Animowanych w Poznaniu – Ewa Sobolewska. Ponadto Jury 25 Tarnowskiej Nagrody Filmowej przyznało dwie nagrody specjalne. Za najlepszy debiut nagrodzono Pawła Salę za „Matkę Teresę od kotów” (nagroda w wysokości 4.000 zł ufundowana przez KPD koordynatora projektu KinoRP). Reżyser odebrał nagrodę osobiście podczas. Drugą nagrodę specjalną otrzymał Arkadiusz Jakibik za film „Prosta historia o miłości” (nagroda w wysokości 4.000 zł ufundowana przez telewizję Kino Polska). Także te nagrody reżyserzy odebrali osobiście. Natomiast prezydent Tarnowa Ryszard Ścigała uhonorował statuetką "Anioł Ciepła" Annę Grygiel z Tarnowskiego Centrum Kultury, która od samego początku związana jest z Tarnowską Nagrodą Filmową, pełniąc funkcję dyrektora festiwalu. Sobotnią Galę Wręczenia Nagród 25 TNF na tarnowskim Rynku uświetnił koncert „Kultowe Piosenki Filmowe” , specjalnie przygotowany na nasz Festiwal przez producenta, aranżera, kompozytora – Andrzeja Smolika, który zaaranżował na big band 14 utworów autorstwa m.in. Henryka Warsa, Jerzego Dudusia Matuszkiewicza, Krzysztofa Komedy, Seweryna Krajewskiego. Piosenki filmowe zaspiewali: Natalia Grosiak, Renata Przemyk, Tomek Makowiecki, Maciej Maleńczuk. Po oficjalnej celebrze na tarnowskim rynku, towarzyskie (czytaj: bankietowe) podsumowanie imprezy odbyło się w znanej artystom z całej Polski tarnowskiej Kawiarni „Tatrzańska”, która w tym roku świętuje swój jubileusz 75 – lecia istnienia. - Jubileusze rządzą się wyjątkowymi prawami. Myślę, że nasz uczciliśmy godnie. Świadczą o tym opinie gości, świetne recenzje finałowego koncertu i - co chyba najważniejsze - doskonała frekwencja na dwudziestu projekcjach konkursowych - podsumowuje tegoroczne, ośmiodniowe filmowe Dionizje Tomasz Kapturkiewicz, dyrektor Tarnowskiego Centrum Kultury, organizator festiwalu. Oto szczegóły w tekście członka jury Łukasza Maciejewskiego, znanego dziennikarza filmowego, opublikowane na łamach poniedziałkowego Dziennika Polskiego oraz zamieszczony tamże wywiad Michała Gniadka z Ryszardem Jaźwińskim, wieloletnim jurorem Tarnowskiej Nagrody Filmowej oraz dziennikarzem filmowym Programu Trzeciego Polskiego Radia.



W tym roku było odświętnie i jubileuszowo. Tradycyjnie, w konkursie głównym, zostały pokazane najciekawsze premiery sezonu, ale festiwal to także wiele imprez o charakterze interdyscyplinarnym. W ramach przeglądu "Kino Młodego Widza" zaprezentowana została roczna produkcja filmów dla dzieci, a w specjalnym projekcie przygotowanym przez Telewizyjne Studio Filmów Animowanych w Poznaniu - "Jak rysować muzykę", najmłodsi widzowie obejrzeli filmy realizowane do arcydzieł muzyki klasycznej.

Jubileuszowa Tarnowska Nagroda Filmowa to także debaty branżowe ("Utwór wizualny - ochrona prawna", "12 gniewnych o polskim kinie") oraz koncerty - m.in. Tomasza Stańki, Renaty Przemyk, Macieja Maleńczuka i Ani Dąbrowskiej.

Jako rodowity tarnowianian, mam prawo uważać się za prawdziwego weterana festiwalu. Pierwsze edycje "Nagrody" pamiętam jeszcze z pozycji ambitnego licealisty. Wspólnie z przyjaciółką z klasy, Moniką Strzępką - dzisiaj cenioną reżyserką teatralną, zrywaliśmy się na wagary, żeby na dodatkowych seansach zobaczyć "Zwolnionych z życia" Krzystka albo "Dotknięcie ręki" Zanussiego. Filmy pokazywane w ramach Tarnowskiej Nagrodzie Filmowej były oczywiście najważniejsze, ale liczyła się także aura miejsca, nazywanego ze względu na najwyższe roczne temperatury jako "polski biegun ciepła". Rzeczywiście, w Tarnowie słońce świeci najczęściej, a renesansowe i secesyjne kamieniczki w Rynku czy imponujący plac Katedralny, który stał się niedawno naturalnym plenerem do "Młynu i krzyża" w reżyserii Lecha Majewskiego, sprawiają, że do miasta po prostu chce się wracać.

Po latach uczestniczenia w obradach jury, do głowy przychodzą dziesiątki anegdot, wspomnień, dykteryjek. W tym roku to chociażby dzień spędzony w towarzystwie pani Danuty Szaflarskiej. Dla mnie było to spotkanie z 96-letnią młodością. Popołudnie pełne wspomnień, wieczór upstrzony anegdotami. Jestem pewien, że nigdy tej środy nie zapomnę.

Jeśli chodzi o zwycięzców, w plebiscycie publiczności triumfował "Wygrany" Wiesława Saniewskiego. Słusznie, film może się podobać. Podobnie jak w udanych obyczajowych obrazach hollywoodzkich, za jednym zamachem dostaliśmy moralitet (ale niezbyt głęboki), lubianych i popularnych aktorów (Janusz Gajos, Wojciech Pszoniak), wspaniałe plenery i optymistyczne przesłanie, że świat mimo wszystko jest dobry.

Bohaterem filmu jest Oliver (Paweł Szajda), wybitny amerykański pianista polskiego pochodzenia, który przyjeżdża do rodzinnego kraju, żeby odbyć triumfalne tournee. Na miejscu okazuje się jednak, że muzyk będzie musiał zmierzyć się z demonami przeszłości: apodyktyczną matką, ustawionymi konkursami, z życiem pod pręgierzem oczekiwań kolejnych zwycięstw. Oliver uzmysławia sobie, że jest takim samym koniem wyścigowym, jak ten, w którego inwestuje jego nowo poznany przyjaciel - Frank (Janusz Gajos). Tytułowa "Wygrana" ma zatem znaczenie dwojakie. Oznacza profity rzeczywiste - panowie stawiają na właściwego konia, ale także zwycięstwo indywidualne. Bohater filmu dopiero w momencie artystycznej "przegranej", stanie się człowiekiem wolnym.

Jury, pod przewodnictwem dokumentalisty Jacka Bławuta, w którego składzie zasiadali m.in. Roman Gutek, wybitny grafik i plakacista Rosław Szaybo, Jacek Rakowiecki i Jerzy Armata (pełniący również funkcję dyrektora artystycznego festiwalu), Specjalną Nagrodę Jury przyznało "Prostej historii o miłości" Arkadiusza Jakubika, nagrodę za debiut otrzymał z kolei Paweł Sala za intrygującą "Matkę Teresą od kotów". Historię poznajemy w tym filmie "od tyłu". Wszystko wiadomo od pierwszych minut. Synowie, Artur i Marcin, jakiś czas temu zabili matkę, siedzą teraz w policyjnym radiowozie, patrzą na siebie. Nie ma w ich spojrzeniu wielkiego lęku, jest premedytacja... Było to morderstwo w zasadzie bez powodu, w stylu "Immoralisty" Andre'a Gide'a. A co z rachunkiem sumienia?

Jury młodzieżowe nagrodziło "Chrzest" w reżyserii tarnowianina Marcina Wrony. W pewnym stopniu to kontynuacja "Mojej krwi". W głośnym debiucie reżysera umierający bokser szukał zastępczego opiekuna dla rodziny. W najnowszym filmie dwójka kumpli, których niegdyś połączyła przyjaźń, musi mierzyć się z nieuchronnością losu.

Jednogłośnym laureatem Grand Prix festiwalu został natomiast Marek Lechki, reżyser "Erratum" - małego, kameralnego kina, które przemawia przede wszystkim klimatem, atmosferą. Fabuła ma drugorzędne znaczenie. Michał (Tomasz Kot), na prośbę szefa, wraca do rodzinnego miasta. Musi odebrać sprowadzone z Ameryki auto. Robi to niechętnie, czuje, że powrót do miejsca, z którego kiedyś uciekł, wywołała nie tylko liryczne wspomnienia. Powrót Michała okazuje się zresztą zwodniczy. Mężczyźnie wydawało się, że wszystko się zmieniło. Definitywnie zam-knął etap dziecka, nastolatka, młodzieńca. Jednak po przybyciu do rodzinnego domu uzmysławia sobie, że ucieczka, którą wymyślił, nie była możliwa. Mieszkając gdzie indziej, zakładając rodzinę, tak naprawdę został w domu. Dzisiaj, jak przed laty, nie potrafi opuścić miasteczka. Jest jego częścią.

Lechki zbudował ten film na półtonach: delikatnie, skupiając się na detalach. Bohaterowie, filmowani w bliskich planach, stopniowo ujawniają tęsknoty. Erratum - czyli errata, przepisanie życia, to także świadomość momentu, w którym się znaleźliśmy. Tomasz Kot wspaniale zagrał mężczyznę, którego przerosło życie. Errata jego dotychczasowej drogi wciąż jest otwartą księgą. Bilans zysków waży dokładnie tyle samo, ile bilans strat. Nie wiemy, czy wracając z inicjacyjnej podróży rozpocznie kolejny rozdział życia. Na pewno coś ważnego zrozumiał i przewartościował. Milczący smutek ojca promieniuje na syna. W miejskim życiu Michał ciągle biegł przed siebie. Dostał zadyszki, przestał zauważać, że świat jest dziwny. Wracając w rodzinne strony przystanął, zatrzymał się, po raz pierwszy od wielu lat zatęsknił. Przyglądając się miejscom i twarzom zapamiętanym z młodości i dzieciństwa, mógłby powtórzyć za bohaterem "Duszyczki" Tadeusza Różewicza: "nie opuściłem cię, tylko odszedłem". Teraz wracam.

Łukasz Maciejewski



(kliknij w zdjęcie, by przejść do galerii)


Festiwal, który lubię

Rozmowa z Ryszardem Jaźwińskim o zakończonym w sobotę festiwalu Tarnowska Nagroda Filmowa



- Jak długa jest Twoja przygoda z Tarnowską Nagrodą Filmową?
- Nie jestem pewien, ale pierwszy raz gościłem na Festiwalu już w 1999 roku.

- To już ponad 10 lat. Jak na przestrzeni tego okresu czasu ewoluowała TNF?
- Bardzo się zmieniła. Kiedy byłem tutaj pierwszy, drugi, no może trzeci raz, był to bardzo skromny Festiwal, było niewiele filmów. Nie pamiętam dokładnie, od którego momentu Festiwal zmienił diametralnie swoje oblicze, jednak bardzo podoba mi się, że Gala Wręczenia Nagród, a przy okazji bardzo interesujący koncert odbywa się na Rynku. Festiwal wyszedł w plener. Macie piękny Rynek i jego okolice, które wszyscy chwalą. Jest to miejsce ze specyficznym klimatem i dobrze, że finał odbywa się na zewnątrz i wśród ludzi, gdzie wszyscy mieszkańcy mogą w tym uczestniczyć i to za darmo. Generalnie, jeżeli chodzi o merytoryczne zmiany dostrzegam, że odkąd od kilku lat dyrektorem artystycznym jest znany krakowski krytyk filmowy Jerzy Armata impreza pozytywnie się zmieniła. Jubileuszowa edycja jest najlepsza, najbardziej bogata. Dwadzieścia projekcji konkursowych, których byłoby więcej gdyby z powodu Gdyni jakiś producent czegoś nie wycofał albo pokazał tylko poza konkursem tak jak ,,Salę samobójców". Podsumowując: dużo filmów, jest w czym wybierać. Najlepszym dowodem na potwierdzenie mych słów jest fakt, że Jury Profesjonalne nagrodziło trzy filmy, a zupełnie inne nagrodziła publiczność oraz Jury Młodzieżowe. Prawie 1/4 filmów wyświetlanych w Tarnowie otrzymało nagrodę. Nasza dyskusja podczas obrad wskazywała na to, że jeszcze pewnie ze trzy filmy, gdyby była taka możliwość, chcielibyśmy docenić. Pozytywne jest też to, że Festiwalowi towarzyszy wiele imprez, jest wielu gości, debata krytyków filmowych...

Ta jubileuszowa edycja jest bardzo udana, a zrealizowana za bardzo niewielkie środki. Wiem, że bardzo mało, wręcz rażąco mniej w stosunku do poprzednich lat, Festiwal otrzymał z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Z tej racji były pewne ograniczenia i być może gdyby nie to, ta jubileuszowa edycja zorganizowana byłaby z jeszcze większą pompą.

- Zgodzisz się z twierdzeniem organizatorów, że w trakcie trwania TNF, Tarnów staje się stolicą polskiej kinematografii?
-Nie wiem czy rzeczywiście staje się stolicą polskiej kinematografii. W pewnym sensie tak i nie jest to przesadzone, bo proszę zobaczyć jak wielu i jak znaczących w Polsce ludzi kina zjeżdża do Tarnowa. Nie mogłem być od samego początku tej edycji, przyjechałem we wtorek i zastałem dużą rotację, wiele osób było na inauguracji oraz w pierwszych dniach Festiwalu. Wspomnę tylko o weterance polskiego kina Danucie Szaflarskiej. W sensie ludzi jakich Festiwal przyciąga, na pewno tak, na tydzień Tarnów staje się stolicą polskiej kinematografii.

W tym okresie nie dzieje się nic innego. Był festiwal OFF PLUS Camera w Krakowie, będzie za chwilę następny festiwal krakowski. Myślę, że TNF nie ma wymiaru ogólnopolskiego, ale w tym lokalnym, małopolskim ma na prawdę duże znaczenie.

- Nie uważasz, że twierdzenie organizatorów o tym, że TNF jest kameralnym wydarzeniem można podsumować jako swego rodzaju alibi na wypadek między innymi odwołanych spotkań lub słabej frekwencji?
- Jest to kameralny Festiwal i on zawsze taki będzie, bo on taki musi być. Pamiętajmy, że jesteśmy w mieście, gdzie mieszka około 115 tysięcy osób, dlatego wiadomo, że nie jest to Gdynia, Trójmiasto, Warszawa czy też Wrocław. W związku z tym i publiczność jest mniejsza i sam wymiar Festiwalu z oczywistych względów również jest mniejszy. Natomiast po Gdyni nie ma drugiego takiego Festiwalu w Polsce, wyłącznie polskich dobrych, głównie artystycznych filmów fabularnych. Dwadzieścia filmów w konkursie to naprawdę bardzo dobry wynik, jak na taki skromny, kameralny festiwal.

- Z racji wykonywanego zawodu odwiedzasz różne festiwale, w różnych miastach Polski i nie tylko. Rzeczywiście Tarnów jest tak dobry w organizowaniu TNF, że zasłużył na drugie miejsce po Gdyni?
- Tak, no bo pokaż mi inny Festiwal... Nie porównuję tego pod względem rozmachu, wielkości imprezy, gdyż w Tarnowie są włożone zupełnie inne środki niż w Gdyni. Ogromną różnicą między tymi dwoma Festiwalami polega na tym, że tam jest to impreza branżowa, profesjonalna, natomiast tu impreza robiona jest z myślą o widzach i rzeczywiście drugiego takiego Festiwalu nie ma.

- Jesteś od lat związany z TNF, jaką wróżysz przyszłość tarnowskiemu Festiwalowi?
- Trudno mi to oceniać. To w dużym stopniu zależy od, nie ma co ukrywać nakładów finansowych. Niemniej jednak Festiwal zmierza w dobrym kierunku. Właśnie Jurek Armata, Ania Grygiel, która od samego początku związana jest z Festiwalem, ale Jurek jest taką bardzo dobrą duszą oraz także jest człowiekiem niemalże stąd, bo z Krakowa i tutejszy klimat nie jest mu obcy, nie jest oderwany od tarnowskiej rzeczywistości. Ponadto, jestem zachwycony zmianami jakie zaszły w kinie Marzenie. Bardzo wyładniało i teraz robi wrażenie, bo wcześniej różnie z tym, jak dobrze pamiętamy, bywało.

- Co trzeba jeszcze zmienić?
- Sam Festiwal się zmienia. Na większości projekcji jest pełna sala. Sami pamiętamy, że w poprzednich latach różnie bywało i ta frekwencja czasami nie była zadowalająca. To jest dowód na to, że ten Festiwal idzie w dobrą stronę. Na takie rzeczy pracuje się całe lata, tego nie można osiągnąć od razu. Jest publiczność spragniona oglądania polskiego kina.

- Może jednak jest tak, że to nie Festiwal podnosi swój poziom tylko polska kinematografia?
- Ależ oczywiście, że tak. Były lata chude i też takie pamiętam w Tarnowie, bo te filmy bywały nie najwyższych lotów. Był czasem jeden faworyt od samego początku, bo nikt nie miał wątpliwości, że reszta była słaba. Teraz tych tytułów było pięć, które można było typować jako potencjalnych zwycięzców.

- Nowością podczas tegorocznej edycji był cykl ,,Poeci kina". Szczególny był pokaz filmu Lecha Majewskiego "Młyn i krzyż", do którego zdjęcia były realizowane w Tarnowie. Dostrzegłeś podczas oglądania filmu tarnowskie wątki?
- Chyba nie, a to z tego powodu, że są one użyte w filmie w bardzo szczególny sposób. To wszystko jest poddane obróbce komputerowej i jak wspominał przecież sam Lech Majewski, na przykład osobno było kręcone jedno z okien obok tarnowskiej katedry a dopiero w to okno wstawiany był Michael York. Jeżeli współczesna technologia pozwala na takie i większe cuda to jeszcze trudniej doszukać się szczegółów. Chmury sprowadzane z Nowej Zelandii to przykład, że w takim miszmaszu estetycznym trudno umiejscawiać dane sceny. Poza tym film jest tak bardzo malarski, wizyjny, skupiony na obrazie, że patrząc na te piękne obrazy dopiero przy kolejnych projekcjach można zwracać uwagę na ,,coś" poza. Jest to kino, które w Polsce robi tylko Lech Majewski, bo takiego kina nie ma - artystyczne, indywidualne, osobne...

rozmawiał: Michał Gniadek

foto by Paweł Topolski




środa, 18 maja 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> MACIEJ STUHR – część I

    Był kolejnym gościem Łukasza Maciejewskiego w cieszącym się ogromnym zainteresowaniem cyklu spotkań filmowych w Centrum Sztuki Mościce. Ostatnie z nich miało mi

  • -> Maciej Stuhr - część II

    Piotr Guszkowski: Rola w "Obławie" Marcina Krzyształowicza opowiadającej o ponurej rzeczywistości okupacyjnej. Długo oczekiwane „Pokłosie” Władysła

  • -> Łukasz Maciejewski

    Zawsze pamiętam że jestem z Tarnowa. To punkt odniesienia dla wszystkich moich podróży. Filmoznawca, krytyk filmowy i teatralny. Prominentny Obywatel Tarnowskie



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -