Blog > Komentarze do wpisu

-> Alpiniści

Historia polskiej wyprawy himalaistycznej z 1939 roku na szczyt Nanda Devi East (7434 m n. p. m.) przeleżała w zapomnieniu kilkadziesiąt lat, ukryta w archiwach Brytyjskiego Instytutu Filmowego (British Film Institute - BFI) w Londynie). Dwa lata temu alpinistka, filmowiec i dokumentalistka IPN, Anna T. Pietraszek, po siedemnastu latach poszukiwań, odnalazła film nakręcony podczas wyprawy polskiej ekspedycji, której celem był rekonesans i przygotowanie do planowanej już wtedy wyprawy Polaków na Mount Everest. Tragiczne i nigdy nie wyjaśnione losy uczestników polskiej grupy himalaistów sprawiły, że owa wyprawa nazwana została „klątwą Nandy”. Prawdopodobnie film przywiózł do Londynu, jeszcze w czasie trwania wojny, pochodzący z Maszkienic pod Brzeskiem, jeden z jej uczestników Jakub Bujak. Film nie wyjaśnił powodów dziwnej śmierci wszystkich uczestników, ale przypomniał o dramatycznych losach polskich zdobywców Nanda Devi East, świętej góry Hindusów - wierzą oni, że ktokolwiek odważy się postawić stopę na jej szczycie, niechybnie ściągnie na siebie nieszczęście, bo bogini Nanda, zamieszkująca szczyty góry pożera każdego śmiałka, który się odważy wtargnąć do jej królestwa.


Jakub Bujak, który dokonał wraz z Januszem Klarnerem ostatecznego zdobycia szczytu pochodził ze znanej i bogatej rodziny chłopów maszkienickich. Jego dziadek posiadał 100 morgów pola i wielki murowany dom, co pokazuje status społeczny Bujaków w ich rodzinnej miejscowości. Zaś ojciec Jakuba Franciszek był wybitnym naukowcem historykiem i profesorem uniwersytetów, UJ w Krakowie i Jana Kazimierza we Lwowie, a w latach międzywojennych ministrem rolnictwa w gabinecie Wincentego Witosa. Jakub Bujak urodził się w 1905 roku. Ukończył studia techniczne, po których odbywał staż w Czechosłowacji, Niemczech i Wielkiej Brytanii, dokonując wielu udanych badań. W 1937 roku opracował metodę zwiększenia mocy silników wysokoprężnych i obronił doktorat na Politechnice Lwowskiej. Był jednym z pierwszych w Polsce konstruktorem silników odrzutowych. W 1934 roku ożenił się z Marią Łomnicką. Całe swoje krótkie życie poświęcił pasji wspinaczki wysokogórskiej, zdobywał szczyty skandynawskie, alpejskie i kaukaskie.
Wyprawa na Nanda Devi była pierwszą polską ekspedycją w Himalajach, a sam szczyt był w 1939 roku szóstym w hierarchii zdobytych już szczytów na świecie.  Wyruszyli w bardzo niedogodnym momencie historycznym. W ówczesnej Polsce nikt już nie miał wątpliwości, że lada dzień wybuchnie wojna i choć wiara w niechybną pomoc sojuszników była zbyt mocno przesadzona, to jednak wszyscy z nadzieją spoglądali w stronę Francji i Wielkiej Brytanii. Rzeczą zastanawiającą jest fakt, że wszyscy uczestnicy byli inżynierami mechanikami i pracowali blisko przemysłu samolotowego, co być może zaważyło na ich późniejszych losach. Do zmierzenia się z wielką Nanda Devi wyjechali za pożyczone pieniądze. Janusz Klarner, najmłodszy i najmniej doświadczony wspinacz, pożyczył od swojego ojca znaczną kwotę, która pozwoliła na realizację wyprawy. Było ich czterech: 42-letni Adam Karpiński – kierownik wyprawy, lotnik i konstruktor szybowcowy, 34-letni Jakub Bujak, 32-letni Stefan Bernadzikiewicz – znany alpinista, 29-letni Janusz Klarner - najmłodszy i najmniej doświadczony, przeżył ich wszystkich, lecz nie na długo. – Nasz ojciec był oburzony, że Janusz, oficer rezerwy, mimo narastających nastrojów wojennych chce wyjechać z Polski – wspomina siostra Jadwiga Klarner-Szymanowska. – Janusz dał ojcu uroczyste słowo honoru, że w razie wojny na pewno wróci do kraju. Słowa dotrzymał.
Przygotowania do wyprawy trwały kilka tygodni. Po dotarciu na miejsce założyli obóz, który był jednocześnie bazą wypadową do ostatniego podejścia. Do zdobycia wierzchołka Nandy wyznaczeni zostali Bujak i chory na tropikalną dezynterię Klarner. Nękani przez liczne odmrożenia, spadek wagi i ogólne wycieńczenie, zatknęli polską flagę na szczycie, dnia 2 lipca o godzinie 17.30, stając się jednocześnie rekordzistami wysokości w Polsce i pierwszymi na świecie zdobywcami wschodniego szczytu Nanda Devi. „Podziwiamy roztaczający się widok. Nagroda taka rzadko tylko spotyka wspinacza zdobywającego szczyt. Wieloimienna bogini śmierci, Parwati – Kali – Nanda, uznała nas widać za pątników pobożnie odbywających pielgrzymkę, a nie za świętokradców wdzierających się do jej siedziby – chce nasze wysiłki wynagrodzić widokiem godnym bogów” pisał w książce o wyprawie Janusz Klarner. Schodzili w świetle księżyca. Tę polską drogę śnieżno-lodową granią Szerpa Tenzing Norgay, również zdobywca Nandy i przyszły zdobywca Mount Everestu, uznał za najtrudniejszą w swojej karierze. Wyprawa miała jednak swój tragiczny koniec. Pozostali niżej w obozie I Karpiński i Bernadzikiewicz uznali, że piękno Himalajów jest tak oszałamiające, że szkoda czasu na oczekiwanie powrotu Bujaka i Klarnera. Postanowili zdobyć jeszcze jeden szczyt. Z karawaną tragarzy przenieśli się do leżącej w pobliżu doliny Milan i założyli tam drugi obóz, skąd planowali wejść na górę Tirsuli. Przybyli na miejsce obozu II Bujak i Klarner zastali tam zwały śniegu, kamieni i porozrzucane przedmioty należące do kolegów. Ciał nie odnaleźli, a w miejscu tragedii wbili prymitywny krzyż.
W drodze powrotnej, na statku w Bombaju, dowiedzieli się o wybuchu wojny. 9 września przekroczyli od wschodniej strony granicę Polską i przedzierając się przez fale uciekinierów dotarli do Lwowa. Jakub Bujak, wedle relacji córki Magdaleny Bujak-Lenczowskiej, nie doczekał przybycia żony i dziecka. Przez Rumunię i Francję dotarł do Anglii i zaciągnął się do polskiej armii, gdzie służył w technicznej obsłudze lotniska. Po krótkim okresie wojskowym został przeniesiony do cywila i skierowany do fabryki silników Diesla, a potem pracował jako konstruktor silników odrzutowych w objętym tajemnicą dziale doświadczalnym Rolls-Royce’a. Pomimo obowiązków i bardzo odpowiedzialnej pracy nie porzucił swojej wspinaczkowej pasji i każdą wolną chwilę spędzał na wędrówkach po górach Wielkiej Brytanii. Należał do elitarnego klubu Alpine Club. Chyba wiedział zbyt wiele, bo przez cały ten okres towarzyszyła mu specjalna ochrona, nawet podczas górskich wspinaczek.
 Po zakończeniu wojny zapragnął powrócić do rodzinnych Maszkienic i otrzymał nawet pozwolenie. Jednak w przeddzień wyjazdu wybrał się ze znajomą na małą wycieczkę w góry Kornwalii… i nigdy już nie powrócił. Namiot i plecak Bujaka znaleziono nad brzegiem morza. Policja uznała, że prawdopodobnie ulegli wypadkowi lub utonęli. Przyjaciele wykluczali samobójstwo. Bujak tworzył nowoczesne technologie wojskowe, uważano, że mógł być zamordowany przez Brytyjczyków, kiedy postanowił wrócić do Polski, lub uprowadzony przez wywiad radziecki. A co z Klarnerem? Po powrocie do owładniętej wojną ojczyzny przedostał się do Warszawy i natychmiast wstąpił do walczącego podziemia. Był wielokrotnie ranny, stracił jedno oko podczas akcji w Lesie Kabackim. Był oficerem AK, walczył w powstaniu warszawskim. Po wojnie pozostał w stolicy, gdzie prowadził mały warsztat samochodowy na Saskiej Kępie. 17 września 1949 roku wyszedł ze swojego warsztatu i w drodze do domu zaginął bez wieści.
- Wyprawę na Nanda Devi East pogrążyły w niepamięci celowe działania Urzędu Bezpieczeństwa PRL – mówi Anna Pietraszek. – Kiedy w 1989 r. robiłam film w 50. rocznicę tej ekspedycji, zaskoczyło mnie, że w środowisku wspinaczy nikt o niej nie mówił, nie istniała jej legenda, tak jakby nigdy się nie odbyła. Klarner w 1949 r. przygotował książkę do druku. Sfilmowałam dokument, w którym żądano usunięcia jego nazwiska z okładki. Nie zgodził się. Wkrótce zaginął. Jakiś człowiek mówił rodzinie, że widział go skatowanego w kazamatach UB przy ul. Cyryla i Metodego. Nie udało się z tym mężczyzną ponownie skontaktować. Też przepadł jak kamień w wodę”.
W rodzinnych Maszkienicach Bujaków stoją dwie historyczne pamiątki. Jedna, to Dom Ludowy wybudowany z inicjatywy profesora Franciszka Bujaka, a druga, to grób na cmentarzu parafialnym, w którym spoczywa Anna, druga żona profesora i jego wnuk, zarazem syn Jakuba Bujaka, zmarły w 1963 roku Łukasz.


Jerzy Reuter
(Gazeta Krakowska)





czwartek, 19 maja 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -