Blog > Komentarze do wpisu

-> „Rigoletto” w Mościcach

We wtorek 17 maja o godz. 19:00 w Centrum Sztuki Mościce dano słynną operę „Rigoletto” Giuseppe Verdiego w wykonaniu artystów Opery Krakowskiej, której premiera odbyła się 28 marca 2004 roku. To muzyczna opowieść o niezwykłej miłości, śmierci i przekleństwie, o olbrzymich emocjach. W centrum akcji nie stoi piękny bohater, tak jak przed Rigolettem we włoskich operach bywało. W krakowskiej inscenizacji  w szpetnym, ułomnym służącym toczą walkę dwie strony osobowości - lojalnego sługi okrutnego władcy i troskliwego, kochającego ojca. Ze śmiechem przygląda się on niecnym uczynkom swojego pana do czasu, kiedy ofiarą staje się jego własna córka. Przysięga wówczas zemstę, wynajmując płatnego mordercę. Czy może przypuszczać, że dla ocalenia księcia zakochana dziewczyna poświęci własne życie? Tak wypełnia się klątwa... "Jestem z siebie zadowolony i sądzę, że nie napiszę nigdy nic lepszego..." to słowa Verdiego, wypowiedziane w Wenecji w 1851 roku po premierze Rigoletta (polska premiera miała miejsce dwa lata później w Warszawie). Ta czteroaktowa opera rzeczywiście natychmiast odniosła ogromny sukces, ugruntowała międzynarodową sławę kompozytora i od ponad stu pięćdziesięciu lat niezmiennie cieszy się uwielbieniem publiczności na całym świecie. Libretto opery powstało na kanwie dramatu Wiktora Hugo „Król się bawi”. Tytułowy Rigoletto to postać tragiczna, błazen, który bezlitośnie szydzi z ofiar cynicznego uwodziciela, pozbawionego skrupułów księcia Mantui. Los jednak odwraca się od Rigoletta i drwi z niego okrutnie, a zgorzkniały starzec okazuje się kochającym ojcem, który w wyniku spisku traci ukochaną córkę. Mistrzowsko skomponowana opera urzeka pięknem swych melodii, idealnie zespolonych z akcją dramaturgiczną. Bez wątpienia najbardziej popularnym, popisowym utworem tej opery jest przebojowa aria „La donna mobile” (Kobieta zmienną jest). Krakowscy twórcy (kierownictwo muzyczne - Aurelio Canonici, reżyseria i scenografia - Henryk Baranowski scenografia - Henryk Baranowski, Sławomir Lewczuk, kostiumy Zofia de Ines) akcję Rigoletta, która rozgrywa się we włoskiej Mantui w XVI wieku, przenieśli w bardziej współczesne nam kostiumy i przestrzenie, aczkolwiek mocno nierealistyczne. Akcja jest rozwijaniem kontemplatywnych obrazów wynikających z muzyki i wewnętrznych motywacji bohaterów dramatu. W kontraście do niepokoju muzycznego preludium podziwiać możemy piękne kobiety, które prawie nieruchome, zamknięte w swoim świecie są tajemnicą dla męskich ciekawości i pożądań. Oto główni bohaterowie tej przebojowej opery oraz recenzja pióra Lesława Czaplińskiego.


Rigoletto
- jego historia: przenosi się z miasta do miasta. Ukrywa się - nie ma nazwiska, rodziny, przyjaciół. Zazdrosny, namiętny porywczy. Morduje językiem, nienawidzi innych. Kocha tylko córkę Gildę i zmarłą żonę. Zamordował żonę z zazdrości - kochając ją. Jest obłędnie zazdrosny o córkę. Gilda podobna do swej matki- jest także obiektem jego pożądania. Musi zabić Księcia bo córka go kocha - przecież mógłby po prostu z nią uciec. Udaje garbusa - w garbie trzyma swój majątek. Chce wzbudzać garbem litość u córki i innych. Znienawidzony przez innych jak zwykle musi uciekać, żeby ocalić swoje życie. Wciela się w postać Błazna - Kukły - jakby wewnętrzny obraz Rigoletta. Operuje tą kukłą atakując i ośmieszając innych. Kukła w pewnych momentach wyzwala się. Zaczyna działać samoistnie w scenach wizji z zamordowaną żoną, gdzie jest jego alter ego.

Gilda - kocha ojca, ale czuje jego "zły dotyk", boi się jego gwałtowności, zazdrości i miłości. Pogrążona w swoim świecie iluzji, przeczuć, złej przeszłości ojca i matki, pragnie innej miłości. Ale jej wyobraźnia ma skazę - dziwność zrodzoną z obcowania z ojcem - jego podłością, którą instynktownie wyczuwa, jego gwałtownością i bezwzględnością. Kiedy spotyka się z Księciem - pogrążona w medytacyjno-muzycznym odczuwaniu ich spotkania, nawet nie bardzo wie na ile to jest prawda, na ile wyobraźnia - sen szczęścia. Kiedy po porwaniu ponownie spotyka się z Księciem tworzy sytuację zbudowaną ze swoich pożądań i obaw w stosunku do mężczyzn. Byk władca i kobieta. Przerażona tym ucieka. Konsekwencje związku z Księciem są bardziej interesujące, gdy konsumpcja seksualna nie nastąpiła.

Sparafucile - nie ma żadnego powodu by mu wierzyć. Siostra Magdalena to jego główna prostytutka, kochanka, matka jego dziecka. Zbliżyć los Sparafucila do losu Rigoletta. Zazdrosny, władczy, oszust, bezwzględny, namiętny i chciwy, kłamca, uciekający z miasta do miasta, nie mający przyjaciół, rodziny i ojczyzny. Magdalena - połączyć ją z Giovanną, za którą się podaje - to "wtyka" Sparafucila, przez to zrozumiałe skąd Książe nagle znajduje się u Magdaleny w 3 Akcie. Zakochana w Księciu, co czuje zazdrosny Sparafucile i dlatego też chce go zabić.

Książę - z kompleksem Casanowy, zdobywający kobiety w poszukiwaniu tej jedynej. Niezdolny do miłości, bojący się jej, nagle wpada w sidła niewinnej dziewczyny. Nastąpiła tylko inicjacja tajemniczą wyobraźnią niewinnej dziewczyny. Książę się po raz pierwszy zakochał. Nastąpił związek duchowy a nie cielesny. Znalazł kobietę - tajemnicę. Kiedy ona od niego ucieka, a ojciec ją zabiera i znika, zostaje mu po niej tylko klatka z kanarkiem. Pijany, z klatką idzie do prostytutki, ale rozpamiętuje niepojętą dla niego przygodę, sięgającą jakiejś głębokiej tajemnicy. Upija się i mimo zalotów nie korzysta z zakochanej w nim Magdaleny. Kiedy się budzi rano, znowu powraca temat kobiety, której nie posiadł a pokochał.

* * *

Moc przekleństwa, albo w Mantui Książę się bawi

Varium et mutabile semper femina.
Vergilius, Eneida, 4, 569

„Kobieta zmienną jest jak piórko na wietrze”, tak brzmią trawestujące Wergiliusza słowa pieśni Księcia z III aktu Rigoletta Giuseppe Verdiego, w której dokonuje on przeniesienia własnej niestałości uczuciowej na ofiary swych uwodzicielskich zapędów. Stanowią one początek jednego z najbardziej popularnych ustępów tego dzieła, a może i w ogóle całej literatury operowej. Igor Strawiński przewrotnie utrzymywał, że mieści się w nim „więcej treści i więcej prawdziwej inwencji niż retoryce i wrzawie Tetralogii.

W każdym razie słowa i melodię wspomnianej pieśni znają prawdopodobnie nawet ci, którzy nie słyszeli o samej operze. Tę popisową z czasem pozycję w repertuarze licznych tenorów kompozytor utrzymywać miał w najgłębszej tajemnicy do ostatniej nieomal chwili, dostarczając nut śpiewającemu Księcia Raffaele Mirante dopiero w przeddzień próby generalnej, aby przez przedwczesne rozpowszechnienie nie osłabić efektu na prapremierze. Zważywszy ilość ustępów solowych, uznać można Księcia za postać pierwszoplanową jaką był jego tytułowy pierwowzór literacki – Franciszek I Walezy z romantycznego dramatu Victora Hugo Król się bawi.

W niewielkiej odległości od książęcej rezydencji w Mantui znajduje się domek Rigoletta, tytułowego bohatera opery Verdiego, choć jego historyczny prototyp Le Fleurial był Francuzem, mieszkał w Paryżu i jako nadworny błazen Ludwika XII i Franciszka I zyskał przydomek Trybuleta. Jako postać literacka po raz pierwszy pojawia się w rubasznym arcydziele François Rabelais’go, którego Panurg prześciga się z tytułowym Pantagruelem w obmyślaniu dla niego jak najbardziej pomysłowych, a zarazem absurdalnych określeń w rodzaju m.in. błazna „błędnego, patriarchalnego, transcendentalnego, algebraicznego, dobrze upyconego, piedestalnego, fiskalnego” i nomen omen „barytonowego”, co miało się sprawdzić w przyszłości, gdyż takim właśnie głosem śpiewa u Verdiego po zmianie zawołania na Rigoletto.

Franciszek I i Trybulet ponownie spotkali się w dramacie Hugo. Jego akcja ogniskuje się wokół motywu fatalnego igrania z losem i wynikającej z tego tragicznej ironii. Trybulet bawi bowiem swego pana nie tylko zręcznymi kalamburami, ale pośredniczy również w aranżowaniu jego kolejnych miłosnych przygód do czasu, kiedy ofiarą cynicznego uwodziciela pada jego własna córka – Blanka, którą starał się trzymać z dala od wielkiego świata i jego rozwiązłych obyczajów. Samą intrygę zaczerpnął Hugo z wystawionej rok wcześniej, a rozgrywającej się w Ferrarze dramy Trefniś Mélesville’a i Saintine’a. Paola, siostrzenica tytułowego trefnisia imieniem Bambetto, uprowadzona zostaje przez zausznika Księcia, w którym ku swojemu zaskoczeniu rozpoznaje tajemniczego, występującego wcześniej w przebraniu adoratora. Jak nietrudno się domyślić, była ona poprzedniczką Blanki - Gildy ze sztuki Hugo i opartej na niej opery Verdiego. Alexandre Dumas - ojciec trafnie wytknął niezbyt fortunną fuzję wątku melodramatycznego z zawartymi w fabule tezami natury społecznej, zauważając: „Ah! Gdybym posiadł umiejętność składania wierszy jak Hugo, a on moją pisania dramatów”. I rzeczywiście Król się bawi na prapremierze 22 listopada 1832 w paryskiej Comédie Française nie spotkał się z większym entuzjazmem publiczności, a mimo to władze polityczne zakazały nazajutrz dalszych przedstawień pod pretekstem propagowania nieprzyzwoitych treści, a faktycznie ze względu na jego antymonarchistyczny wydźwięk.

Verdi, mający już na swym koncie muzyczne opracowanie innego dramatu Hugo – Ernaniego – zaczął myśleć o Król się bawi jako podstawie libretta swej kolejnej opery w roku 1849. Zamiar ów urzeczywistnił się w następnym roku za sprawą zamówienia z weneckiego teatru La Fenice. Jednakże gdy wstępne projekty nabrały konkretnych kształtów, mnożyć się zaczęły trudności ze strony cenzury, od całkowitego zakazu do mniej, lub bardziej daleko idących ingerencji w tkankę przyszłego utworu. Jego pierwotnym tytułem miało być Przekleństwo (la Maledizione) jakie ściąga na siebie Rigoletto, szydząc z nieszczęścia ojca uwiedzionej przez księcia dziewczyny, wskutek czego dotknie go niebawem podobny los. Motyw ten stał się osią akcji, również muzycznej, po raz pierwszy pojawiając się w orkiestrowym wstępie, przywoływany przez trąbki i puzony, a następnie kilkakrotnie powracając na przestrzeni całej partytury.

Największą koncesję na rzecz ancien regime’u i reprezentującej jego interesy cenzury stanowiło przeniesienie akcji do Mantui i zdegradowanie Franciszka I do rzędu jej anonimowego władcy, w którego osobie dopatrywano się wszelako rysów historycznego Vincenza Gonzagi. Do pewnego stopnia wychodziło to naprzeciw miejscowym zwyczajom i tradycjom, albowiem w Mantui lubiano się hucznie bawić, czego muzycznym świadectwem był fakt, że podczas prapremiery na tamtejszym dworze Orfeusza Claudio Monteverdiego operowa akcja niepostrzeżenie przechodziła w trwający równocześnie bal. Dworskim balem zaczyna się także Rigoletto, co korespondowało z okolicznością, że powstał dla uświetnienia weneckiego sezonu karnawałowego, w trakcie którego odbyła się 11 marca 1851 roku jego prapremiera.

Z natury Verdi nie tylko nie był muzycznym rewolucjonistą ale także i programowym reformatorem, dążącym do z góry wytkniętego sobie celu. Wszelkie niekonwencjonalne rozwiązania dyktowały mu wyłącznie potrzeby dramaturgiczne, albowiem, będąc obdarzony niepospolitym zmysłem teatralnym, starał się zawsze podążać w swej muzyce za słowem i sytuacjami scenicznymi. A libretto Francesca Marii Piave dość ściśle trzyma się literackiego pierwowzoru, nie tylko w zakresie ogólnej wymowy, ale i dosłownego wręcz przeniesienia dialogów i monologów, a nawet konkretnych rozwiązań sytuacyjnych.

Stąd w partyturze, w zależności od biegu wypadków i stanu ducha bohaterów, występują obok siebie zarówno formy typowe dla opery włoskiego belcanta jak i ustępy swobodniej ukształtowane.

Do świata dawnej opery w znacznej mierze przynależy tenorowa partia Księcia, a zwłaszcza jego aria z II aktu, składająca się z lirycznej cavatiny, tzw. tempa di mezzo czyli dialogu z chórem, wreszcie wieńczącej cały numer błyskotliwej cabaletty. Zupełnie odmienny jest wizerunek wokalny Rigoletta, zwiastujący ewolucję stylu kompozytora w stronę dramatu muzycznego, czego najdobitniejszym przejawem jest w pełni tego słowa znaczeniu monolog „Pari siamo” z pierwszego aktu. Z kolei rozbudowana scena z jego udziałem w następnym akcie to swobodnie rozwijające się tzw. tempo d’attacco, w którym monologi, dialogi i ariosa na wzajem w siebie przechodzą. Pomiędzy tymi przeciwstawnymi biegunami sytuuje się muzyczne ujęcie postaci Gildy, z dyskretnie wprowadzonymi koloraturami. Te trzy portrety wokalne, do których dołącza w III akcie zmysłowa Magdalena, splatają się w mistrzowskim kontrapunkcie muzyczno-charakterologicznym sławnego kwartetu. Nawet Hugo, który podejmował liczne kroki, by nie dopuścić opery Verdiego na francuskie sceny (w 1857 roku podał do sądu impresaria paryskiego Théâtre Italien), po wysłuchaniu sześć lat później wersji w ojczystym języku musiał przyznać, że „chciałby w swych dramatach uczynić, aby cztery osoby mówiły jednocześnie w taki sposób, iż publiczność uchwyciłaby ich słowa i uczucia jak ma to miejsce w Rigoletcie”.

Triumfalny pochód Rigoletta przez sceny świata nie ominął Polski, dokąd dotarł już 8 listopada 1853 roku, zrazu w wersji oryginalnej z włoskimi śpiewakami, a w tłumaczeniu polskim J. Chęcińskiego pojawił się na scenie tego samego warszawskiego Teatru Wielkiego 14 sierpnia 1859.

Z kolei do Krakowa Rigoletto zawitał po raz pierwszy po niemiecku 6 grudnia 1856.


Lesław Czapliński


Realizatorzy:
* Kierownictwo muzyczne Aurelio Canonici
* Reżyseria Henryk Baranowski
* Scenografia Henryk Baranowski, Sławomir Lewczuk
* Kostiumy Zofia de Ines
* Przygotowanie chóru Ewa Bator
* Realizacja światła Robert Baliński
* Choreografia i ruch sceniczny Janina Nierobska


na podst. materiałów organizatorów
Ryszard Zaprzałka


foto by Michał Gąciarz




poniedziałek, 23 maja 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Tarnów ma budżet na 2013 rok

    Teatr za tak małe pieniądze to jest parodia teatru - Ewelina Pietrowiak.  Zdecydowali o tym radni podczas sesji 20 grudnia. Za budżetem zagłoso

  • -> Pytania o sens

    Do repertuaru Teatru im. L. Solskiego w Tarnowie końcem października dołączyło nowe przedstawienie – „Piosenki o wierze i poświęceniu” Przemys

  • -> „Brzydal"

    Teatr im. L. Solskiego w Tarnowie zaprosił w sobotę 30 listopada 2012 o godz. 18.00 na kolejną premierę (studencką) w 59 sezonie artystycznym. Tym razem na Małe



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -