Blog > Komentarze do wpisu

-> Po prostu krawiec…

Z cyklu znani i nie znani...

„50-letni jubileusz obchodził Stanisław Szeligiewicz, przełożony korporacji krawieckiej. Toteż w dniu tym zgromadził się u jubilata niemal cały cech krawiecki, nie tylko katolicy, a i Żydzi, którzy uznając życzliwość, koleżeńskość i obywatelską działalność p. Szeligiewicza, czego chyba najlepszym dowodem jest, że przez 44 lata urząd radnego miasta sprawował, z całego serca życzenia mu składali. Na intencję jubilata odprawił rano ks. Warchałowski Mszę świętą w kościółku NMP na Burku, a wieczorem dnia tego urządzono na cześć solenizanta w Stowarzyszeniu Gwiazda skromną biesiadę, wśród której posypał się szereg toastów na cześć jubilata” – pisała tarnowska prasa w 1903 roku. Rodzina Szeligiewiczów od wielu pokoleń zamieszkiwała w Starym Sączu, gdzie jej przedstawiciele trudnili się rzemiosłem. Wszyscy Szeligiewicze byli typowymi mieszczanami. Stanisław pochodził ze Starego Sącza, ale prawie całe swoje życie związał z Tarnowem. Urodził się w 1821 roku, jako syn miejscowego kuśnierza Marcina i Agnieszki Szeligiewiczów. Po ukończeniu szkoły podstawowej, tradycyjnie zaczął naukę w zakładzie krawieckim. Musiał być bardzo zdolnym terminatorem skoro już w wieku 22. lat zdał egzamin mistrzowski. Prawdopodobnie już jako mistrz krawiecki zamieszkał na stałe w Tarnowie. Specjalizował się w krawiectwie męskim, a jego pracownia początkowo mieściła się na Placu Katedralnym i następnie przy ulicy Panny Marii. W ciągu swojego długiego życia stał się postacią bardzo szanowaną i wzorem cnót patriotycznych.


W latach wiosny ludów i powstania styczniowego był więźniem stanu. W 1948 roku, gdy Tarnów stał się miejscem wielu patriotycznych wydarzeń, Stanisław należał do Obwodowej Rady Narodowej i Gwardii Narodowej. W latach poprzedzających powstanie styczniowe zasłynął w Tarnowie jako organizator wieców i licznych manifestacji, stając się obiektem inwigilacji policji austriackiej. 2 listopada 1861roku zorganizował i poprowadził na Starym Cmentarzu wielkie zebranie ponad dwóch tysięcy tarnowian. Ta patriotyczna manifestacja stała się zalążkiem udziału w powstaniu styczniowym kilkuset mieszkańców naszego miasta, którzy wzięli bezpośredni udział w bitwach powstańczych na terenie zaboru rosyjskiego. Szeligiewicz nie brał bezpośredniego udziału w powstaniu, ale był członkiem Komitetu Rewolucyjnego, który zajmował się gromadzeniem pieniędzy i wyposażaniem powstańców. Należał do ścisłego dowództwa Ławy Obwodowej. Podejrzewany przez policję o szycie mundurów powstańczych był często aresztowany, a jego dom i pracownia przeszukiwane. Szacunek jaki wzbudzał wśród mieszkańców Tarnowa spowodował, że został wybrany w do ostatniej przedautonomicznej Rady Miejskiej. Funkcję radnego piastował nieprzerwanie przez 44 lata. Był także wybierany na stanowisko asesora magistrackiego. Przy tych wszystkich zasługach był też bardzo dobrym krawcem, u którego ubierali się panowie z tarnowskiej śmietanki towarzyskiej. Jego garnitury były zawsze modne i rozpoznawalne z daleka. Po ustanowieniu autonomii dla Galicji Szeligiewicz zaangażował się w powstanie Stowarzyszenia Rzemieślników Gwiazda, którego był wieloletnim kuratorem i został jego dożywotnim honorowym prezesem. Angażował się również w działalność na rzecz cechu krawieckiego i był przez 50 lat – co było wydarzeniem bez precedensu w Tarnowie, a nawet w całej Galicji – jego prezesem. Życie rodzinne nie było dla Szeligiewicza szczęśliwe. Pierwszą jego małżonką była Antonina Dobrowolska, która zmarła na zapalenie płuc po kilku latach małżeństwa. Z tego związku urodziło się troje dzieci – bliźnięta Edward i Tekla, a po roku Karol - wszystkie zmarły w wieku dziecięcym. Druga żona, Anna Fuchs, urodziła jedną córkę, która zmarła tuż po narodzinach. Anna Szeligiewiczowa odeszła tuż po śmierci córeczki. Trzecią małżonką Szeligiewicza została Maria Dobrzańska i urodziła mu jedenaścioro dzieci, w tym czterech synów. Trzech z nich ukończyło tarnowskie gimnazjum i zostało urzędnikami, natomiast jeden, Walenty, został zegarmistrzem i nie przyniósł sławnemu ojcu powodów do dumy rodzicielskiej. W 1897 roku Stanisław Szeligiewicz zamieścił na łamach tarnowskiej gazety Pogoń następującej treści ogłoszenie: „Zawiadamiam pp. kupców, przemysłowców i w ogóle wszystkich mogących mieć styczność z moim synem Walentym, zegarmistrzem, umysłowo chorym, aby temu nic nie kredytować, gdyż długów przez niego lekkomyślnie zaciągniętych, płacić nie będę.”. Nieznane są losy niesfornego, albo jak twierdził jego ojciec, umysłowo chorego Walentego. Trzecia żona Stanisława zmarła w 1885 roku, ale po kilku miesiącach obowiązującej żałoby wstąpił w czwarty związek małżeński z Anną Rudnicką. O czwartym i ostatnim małżeństwie Szeligiewicza nic nie wiadomo. W tym czasie mieszkał i pracował w swoim mieszkaniu przy ulicy Panny Marii. W działalności publicznej zapisał się również dwoma poważnymi inicjatywami, które nie doczekały się realizacji za życia Szeligiewicza. W 1881 roku należał do patriotycznej grupy mieszkańców Tarnowa, którzy starali się o wybudowanie w mieście grobu i pomnika generała Józefa Bema, a kilka lat później starał się o usypanie na górze Świętego Marcina pamiątkowego kopca, ku chwale ofiar rabacji galicyjskiej i żołnierzy powstań niepodległościowych. Niestety, pomysły nie znalazły przychylności wśród austriackich urzędników i tylko jeden z nich – grób mauzoleum generała Józefa Bema – doczekały się realizacji. Szeligiewicz, poprzez działalność w Tarnowskiej Gwieździe, pomagał ubogim, a zwłaszcza wdowom po poległych powstańcach. Wielokrotnie zgłaszał postulaty na posiedzeniach Rady Miejskiej, mających na celu niesienie wszelakiej pomocy rękodzielnikom i upadającym zakładom rzemieślniczym. Na jednym z walnych posiedzeń Gwiazdy tak opisywał sytuację upadającego rękodzielnictwa w Tarnowie: „Zapytacie, jaki jest cel stowarzyszenia i jakie dla was zyski? Że dzisiaj luźna jednostka niczego dokonać nie zdoła i że każdy rękodzielnik i przemysłowiec, jeżeli nie ma gotówki, upada i upaść musi; wszystkim to wiadomo, a najlepiej rękodzielnikom, którzy ledwo tyle zarobić mogą, by siebie i rodzinę od śmierci głodowej uchronić. Czemuż się tak dzieje? Czemuż dawne złote wieki rękodzielników są dzisiaj pięknem tylko wspomnieniem? Ludzkość postępuje naprzód.
Człowiek po wielkich wytężeniach ujarzmił ogień i wodę. Te dwa żywioły, ujęte dzisiaj silną a biegłą dłonią ludzką, poruszają maszyny. Maszyna parowa dzisiaj zastosowana do wszystkich rodzajów pracy, przeobraziła cały świat i na nowe tory popchnęła. Dzisiaj już nie ludzie, ale maszyna kuje, przędzie, miele, szyje, tka i t. d . A ile maszyn nowych przybywa, tyle setek rękodzielników pozostaje bez pracy. Ale maszyna nie tylko wyrwała pracę rękodzielnikowi, ale nadto pracuje ona i prędzej i taniej. A tak upadli wszyscy do niedawna sławni nasi tkacze, pozamykali warsztaty tkackie; a prządki i tkacze poszli pracować jako wyrobnicy do fabryk. Upadło kowalstwo i ślusarstwo, bo począwszy od gwoździ, zamków, aż do narzędzi rolniczych, wszystko to wyrabia dzisiaj maszyna. A któż z was nie wie, że mniej kosztuje utrzymanie kotła i innych przyrządów fabrycznych.”.
Stanisław Szeligiewicz zmarł przeżywszy 83 lata 27 kwietnia 1904 roku w Tarnowie. Został pochowany na Starym Cmentarzu, lecz do dnia dzisiejszego na rodzinnym grobowcu nie ma jego tablicy nagrobnej.
(za Antoni Sypek – Stary Cmentarz, tom II)


Jerzy Reuter
(Gazeta Krakowska)




wtorek, 05 kwietnia 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -