Blog > Komentarze do wpisu

-> Komeda - Chopin jazzu

Krzysztof Komeda (1931 – 1969) to jeden z najwybitniejszych kompozytorów muzyki filmowej, słynny jazzman, pionier jazzu nowoczesnego w Polsce, autora muzyki do 65 filmów.  Był absolwentem konserwatorium w Poznaniu. Po ukończeniu szkoły średniej wybrał zawód lekarza - laryngologa. Jednak jego młodzieńcze zainteresowania muzyczne zwyciężyły. W kwietniu tego roku obchodzimy 80. rocznicę urodzin  Krzysztofa Komedy, charyzmatycznego artysty, który naprawdę nazywał się Krzysztof Trzciński. Z tej okrągłej okazji w sobotę 2 kwietnia o godz. 18:00 w Centrum Sztuki Mościce miało miejsce znaczące interdyscyplinarne wydarzenie „Komeda – Chopin – Komeda”, na które złożyły się: wernisaż wystawy zdjęć poświęconych Krzysztofowi Komedzie, autorstwa Marka Karewicza, koncert znakomitej pianistki Leny Ledoff i Atom String Quartet oraz najnowszy film poświęcony artyście. Komeda najczęściej występował z własnym sekstetem (założonym w 1956 roku). Pierwszym filmem zilustrowanym muzycznie przez Komedę była etiuda filmowa Romana Polańskiego Dwaj ludzie z szafą (1958), ostatnim zaś, również film tego reżysera - Dziecko Rosemary (USA, 1968) ze słynną "Kołysanką" jako motywem przewodnim. Wielką karierę Komedy zapoczątkował występ na Festiwalu Jazzowym w Sopocie w 1956 r. wraz z "Ptaszynem" Wróblewskim i Millionem. Liczne koncerty i wyjazdy zagraniczne spowodowały, że Komeda zaczął poszukiwać nowych inspiracji i rozwiązań. Zainteresowała go muzyka filmowa. Powstały ilustracje muzyczne do filmów Wajdy, Morgensterna, Nasfetera. Współpraca kompozytora z Romanem Polańskim zaowocowała powstaniem wspaniałej muzyki do takich obrazów jak "Nóż w wodzie", czy "Dziecko Rosemary". Komeda był niepowtarzalny w tym co robił. Jego muzyka stwarzała wyjątkową atmosferę a swoisty klimat nadawał filmom nowy, poetycki wymiar. W 1968 r. w Los Angeles uległ tragicznemu wypadkowi. Po przewiezieniu do kraju zmarł 23 kwietnia 1969 r. Oto fragment wywiadu udzielonego Gazecie Wyborczej przez żonę artysty – Zofię Komedową, także już nie żyjącą: „W fatalnym 1969 roku tragicznie zginęli pani mąż Krzysztof Komeda, po nim Bogumił Kobiela, Marek Hłasko - To był czas śmierci, przychodziły jedna po drugiej. Agnieszka Osiecka powiedziała, że teraz trzeba się pilnować, bo wszyscy umierają. Musiało być jakieś fatum, bo przecież nie szaleli aż tak bardzo. Cybulski, który zginął przed nimi, potwornie się bał wskakiwania do pociągu, a w końcu pod niego wpadł. Na jego pogrzebie w Katowicach przemawiał Kobiela. Powiedział: "Ciekawy jestem, kto następny z tego grona odejdzie". I zginął niedługo potem. Chyba dlatego te słowa zapamiętałam. A Krzysiu od dzieciństwa bał się widoku popękanej, wysuszonej ziemi. Mówił, że nie może na nią patrzeć, bo ma gęsią skórkę na rękach. I na taką ziemię potem spadł.
Tu, w Polsce, ludzie mają teorię spiskową. Przyszła pani, która chce zrobić film o Komedzie, i pyta mojego syna, czy przy kręceniu "Dziecka Rosemary" ukazał się szatan, czy śmierć Komedy, Hłaski i morderstwo Sharon Tate to jakaś kara. Zresztą Marek Niziński - poeta, który w Ameryce był sekretarzem Krzysia - też sobie życie odebrał. Ludzie szukają w tym siły diabła. To, że Krzysiowi tam się udało, schodzi na drugi plan. A przecież był niewiarygodnie pracowity. Tu, w Warszawie, całe dnie siedzieliśmy cicho w kuchni, bo on pracował w pokoju. Napisał muzykę do 65 filmów, wszystko w pokojowej wnęce. Nieraz wyciągałam go do SPATiF-u, patrzyliśmy, gdzie kto siedzi, i dołączaliśmy do najmilszego stolika. Czasem do Tadzia Konwickiego, z którym się przyjaźniłam, czasem do innych. "Ty komunistyczny chuju złamany" - mówiłam Tadziowi, bo w partii był. Wszystko znosił. Bardzo go kochałam….”

Jako muzyk jazzowy wywarł istotny wpływ na ukształtowanie się oryginalnego stylu, określanego jako polska szkoła jazzu, który już po tragicznej śmierci artysty miał wpływ na rozwój międzynarodowej sceny jazzowej, zwłaszcza awangardy lat 70. XX wieku skupionej wokół wydawnictwa ECM. Twórczość Krzysztofa Komedy zyskała niebywałe uznanie między innymi w krajach skandynawskich - w Szwecji nazywany jest on Chopinem świata jazzu, na akademiach muzycznych Danii, gdzie uznawany jest za kompozytora narodowego, funkcjonują wydziały jego muzyki.


Oto szczegółowy program tego wieczoru:

godz. 18.00 - foyer Centrum Sztuki Mościce, Tarnów

Wernisaż wystawy fotograficznej Marka Karewicza pt. Komeda. Promocja książki Krystiana Brodackiego "Historia jazzu w Polsce". Spotkanie z udziałem Marka Karewicza i Krystiana Brodackiego. Projekcja filmu "Marek Karewicz - człowiek ze złotym obiektywem".

Marek Karewicz to człowiek legenda, który przez pół wieku fotografował polskich i zagranicznych muzyków. Dobre zdjęcie muzyka lub koncertu jazzowego to jego wizytówka: jest najsłynniejszym polskim artystą fotografikiem w branży. Także dziennikarzem muzycznym, autorem radiowym i telewizyjnym oraz prezenterem muzyki jazzowej. Robienie zdjęć to jednak jego główne zajęcie, o czym świadczy archiwum około 2 milionów negatywów. To jego fotografie dokumentują legendę ostatniej trasy koncertowej Milesa Davisa, a także europejskiej trasy Raya Charlesa. Tadeusz Nalepa prowadzący za rękę swojego syna na okładce ważnej w historii polskiego rocka płyty Blues Breakout-u to również praca tego artysty.
Archiwum Marka Karewicza, to chyba największy w Europie gwiazdozbiór stworzony ręką jednego człowieka.

Człowiek ze złotym obiektywem” - film dokumentalny, 43 min, Polska 2009. Reżyseria: Tomasz Radziemski Scenariusz: Wojciech Fułek, Paweł Chmielewski, Tomasz Radziemski Zdjęcia: Wojciech Ostrowski, Sławomir Pultyn, Paweł Figurski, Tomasz Radziemski Wykonawcy: Marek Karewicz, Irena Santor, Leszek Możdżer, Ewa Bem, Grzegorz Markowski, Marek Gaszyński, Stefan Kraszewski, Maciej Kosycarz, Przemysław Dyakowski, Piotr Metz i inni. "Człowiek ze złotym obiektywem" to portret najsłynniejszego polskiego fotografika, dokumentującego w szczególności świat muzyków jazzowych i rockandrollowych. Opowieść osadzona na tle społeczno - polityczno - obyczajowym, odwołująca się do realiów epoki PRL - u, począwszy od przełomu roku 1956, poprzez "małą stabilizację" epoki gomułkowskiej oraz gierkowską dekadę propagandy sukcesu, aż po lata 80. z solidarnościowym zrywem, stanem wojennym i ostatecznym upadkiem systemu w roku 1989. Autorzy stworzyli swoisty "portret artysty z czasów młodości", przypominając największe sukcesy Marka Karewicza jako fotografika, autora okładek płytowych i żywą legendę życia artystycznego oraz towarzyskiego, zwłaszcza lat 60. i 70. Naturalnym tłem opowieści o niecodziennym życiu i fotograficznej pasji Marka Karewicza jest PRL-owska rzeczywistość, której realia tak naprawdę uniemożliwiły światową karierę jednemu z najlepszych polskich fotografików muzycznych. W dokumencie znalazły się rozmowy z muzykami, menedżerami branży muzycznej, artystami, dziennikarzami, z przyjaciółmi Karewicza oraz samym bohaterem filmu. Wykorzystano fragmenty pierwszego festiwalu jazzowego w Sopocie, a także występów Ireny Santor (festiwal w Sopocie w 1966r.), Elli Fitzgerald (Warszawa 1965 r.), Milesa Davisa (Jazz Jamboree, Warszawa 1983 r.), Rolling Stones (Sala Kongresowa, rok 1967).

”Historia jazzu w Polsce” Krystiana Brodackiego, to książka, na którą polska jazzologia czekała wiele lat. Dotkliwy brak opracowania dziejów jazzu w Polsce skłonił do przedsięwzięcia ambitnego, niemal karkołomnego, gdyż postawiło ono przed jej autorem szereg wyzwań, z których najważniejszym było holistyczne ujęcie całości opisywanego zjawiska. Brodacki podniósł poprzeczkę jeszcze wyżej - postanowił przybliżyć czytelnikom polskie losy jazzu w popularnonaukowym stylu, dlatego też jazz jego oczami (i uszami) to nie tylko dźwięki, koncerty i płyty. To także ludzie i historia, miejsca i sytuacje, emocje i tęsknoty, to chwile promienistej sławy i chwile gorzkich rozczarowań.
Książka w chronologiczny sposób omawia zjawiska i tendencje polskiego jazzu, od nieśmiałych początków z lat 20. ubiegłego stulecia, przez coraz liczniejsze kontakty z zagranicą i inspiracje, aż po umocnienie solidnych fundamentów tego rodzaju muzyki w Polsce i zainfekowanie ?bakcylem jazzu? nie tylko pokaźnego grona utalentowanych twórców, lecz również całej rzeszy słuchaczy. Mnogość cytatów z wypowiedzi muzyków i krytyków muzycznych nadaje książce wartość naukową, ale również uatrakcyjnia snutą opowieść, pozwalając wniknąć w ducha przeszłych dni, które upływały pod znakiem jazzowych brzmień.

Około godz. 19.00 - koncert poświęcony pamięci Krzysztofa Komedy w wykonaniu Leny Ledoff i Atom String Quartet. Prowadzenie: Przemysław Dąbrowski - aktor. Miejsce: Scena na Antresoli.

Lena Ledoff znakomita pianistka i kompozytorka światowej klasy. Jej klasyczne wykształcenie muzyczne i ogromne doświadczenie jazzowe w połączeniu z nieprzeciętną osobowością pozwalają tworzyć oryginalny i uniwersalny język muzyczny. Urodziła się w Petersburgu. Absolwentka wydziału fortepianowego na Akademii Muzycznej w Woroneżu w klasie prof. T. Gaponienko. W latach 1988 - 1994 akompaniator i wykładowca jazzu w Liceum Muzycznym i na Uniwersytecie im. Janki Kupały, Białoruś. Od 1994 r. mieszka na stałe w Polsce. W 2010 roku została stypendystką Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawa.
Z muzyką Krzysztofa Komedy zetknęła się dopiero po przyjeździe do Polski, to było jednak piorunujące i inspirujące "spotkanie", powstał wyjątkowy projekt Komeda - Chopin - Komeda"-, w którym Lena Ledoff sięgnęła po kompozycje Fryderyka Chopina i Krzysztofa Komedy. Całość połączyła w jedną suitę. Wyobraźnia muzyczna Leny sprawiła, że słuchając suity "Komeda - Chopin - Komeda" udajmy się wraz z nią w podróż przez życie K. Komedy. Wśród osób blisko związanych z Komedą muzyka Leny cieszy się wielkim uznaniem. Wywarła na nich ogromne wrażenie.
Wierną wielbicielką talentu Leny Ledoff jest siostra Krzysztofa Komedy Pani Irena Orłowska, która napisała: "Lena Ledoff w cudowny sposób połączyła muzykę Chopina i mojego brata Krzysztofa. Jestem pod ogromnym wrażeniem tej pięknej muzyki. Szkoda, że Krzysztof nie może tego posłuchać".
Z kolei przyjaciel i współpracownik Komedy Jerzy Milian napisał: "Lena jest zrośnięta psychicznie, ze wszystkim co zagra. I nie pytam się już dlaczego Komeda, a nie kto inny. Bogactwo i nieoczekiwane modulacje z pozytywnym zalewie chopinalii?. Inne spojrzenie i próby Leny wydają się być balsamem. Zamykasz oczy, palisz fajkę i wysłuchujesz płyty do końca. Czasami nawet kołysanki Komedy sięgają do półki Geniusza. Pierwszy raz mi się to zdarzyło".

Najnowszym projektem Leny Ledoff jest koncert na fortepian i orkiestrę symfoniczną "Komeda". W Centrum Sztuki Mościce zostanie zagrana II cześć "Canzone For Warschau" z trzyczęściowego koncertu, w aranżacji na fortepian i kwartet smyczkowy - usłyszymy Atom String Quartet.

Około godz. 20.45 - projekcja najnowszego filmu "Komeda - muzyczne ścieżki życia" - filmowy esej Claudii Buthenhoff-Duffy, kameralna sala kinowa.

Filmowy esej na temat życia i twórczości wybitnego pianisty jazzowego i kompozytora muzyki filmowej Krzysztofa Komedy Trzcińskiego. Artysta jest autorem kompozycji do filmów Romana Polańskiego (m.in. "Nóż w wodzie", "Matnia", "Dziecko Rosemary"), Andrzeja Wajdy ("Niewinni czarodzieje") czy Janusza Morgensterna ("Do widzenia, do jutra"). Mało kto wie, że twórca znanych na świecie standardów jazzowych i ojciec polskiej szkoły jazzu z wykształcenia był laryngologiem. W latach 50. i 60. Komeda był symbolem artystycznej opozycji w komunistycznej Polsce. W filmie muzyka wspominają m.in. Roman Polański, Tomasz Stańko, Jerzy Skolimowski, Andrzej Wajda i Zofia Komedowa. Ich wypowiedzi ilustrują materiały archiwalne oraz fragmenty filmów, do których muzykę skomponował Trzciński.


oprac. na podst. materiałów MCS
Ryszard Zaprzałka


foto by Filip Jarema




środa, 06 kwietnia 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> WENUS Z KRAJU TULIPANÓW (felieton nr 99)

    Było to 42 lata temu. W styczniu 1970 roku piosenka Venus mało znanej w Ameryce holenderskiej grupy Shocking Blue weszła na listę bestsellerów singlowych magaz

  • -> Skład Kultury

    14 grudnia odbędzie się kolejny koncert z cyklu Skład Kultury, którego organizatorem jest Tarnowskie Centrum Kultury. Gospodarzem imprezy będzie tarnowski zespó

  • -> PROWOKACYJNY DEBIUT (felieton nr 98)

    16 czerwca minęło 40 lat od dnia, w którym ukazał się pierwszy album Roxy Music - zespołu, który w dziejach rocka był uważany za glamrockowy, progresywny, artro



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -