Blog > Komentarze do wpisu

-> Jacek Wróbel (1960 – 2011)

W środku Wielkiego Tygodnia, we czwartek 21 kwietnia wieczorem zmarł Jacek Wróbel, oryginalny tarnowski malarz, grafik i rysownik, artysta osobny, wycofany, niezwykle rzadko pokazujący swoje prace. Miał 51 lat i był w pełni sił twórczych. Od 13. lat był członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków. Odszedł zdecydowanie za wcześnie, niespodziewanie…Jacek Wróbel urodził się w 1960 r. w Tarnowie. Ukończył Państwowe Zawodowe Studium Plastyczne Konserwacji Dzieł Sztuki, ponadto sam tworzył, malował i rysował, a jego dzieła pokazywane były na licznych wystawach. Jacek Wróbel miał 10 wystaw indywidualnych, a także brał udział w 33. zbiorowych, z czego 4 były za granicą (w Belgii, Francji, Niemczech i Anglii). Jacek Wróbel nazywany był malarzem wizji, w jego obrazach jest sporo światła, głównie w ciepłych barwach. Prof. Stanisław Tabisz o pracach Jacka Wróbla napisał m.in.: "Płótna są uduchowione i przeniknięte psychiczną atmosferą wewnętrznego przeżycia". Jacek Wróbel przyznawał się do inspiracji utworami muzycznymi Tomasza Budzyńskiego i zespołu Armia, na jego pracach często dostrzec można było ukryte twarze, niedopowiedziane zjawiska. Tytuły jego dzieł to m. in. "Adwent I", "Z twarzą na wschód" czy "Pieśń pasterska" – całość tekstu publikujemy poniżej. Miał żonę i dwie córki. Prywatnie był wielkim fanem żużla. Uroczystości pogrzebowe odbyły się w Wielką Sobotę, 23 kwietnia, o godz. 12 na cmentarzu parafialnym w Tarnowie-Rzędzinie. Żegnaj Jacku! A tak na Facebooku wspominają go jego przyjaciele i znajomi:

Piotr Kukla:
Był z mojego pokolenia urodzonych w latach sześćdziesiątych, pokolenia które dorastało w trudnych ale też ciekawych latach osiemdziesiątych. Żył sztuką, potrafił o niej rozmawiać... Jego obrazy, szkice, rysunki zawsze były o czymś, naszpiko...wane treścią, wizyjne. Jego malarstwo dalekie było od pustych formalnych rozgrywek, od zabawy kolorem ważniejszy był przekaz, dziś, teraz jestem jeszcze w szoku, parę dni temu spotkałem Jacka na stacji benzynowej, studiował czasopisma czekając na autobus... Jacek, wsiadaj podwiozę Cię gdziekolwiek chcesz z tobą zawsze jest mi po drodze... Rozmawialiśmy o psie, który niedawno uciekł, o znoju choroby ale też o radości tworzenia. "Autobus na drugi brzeg" , proroczy tytuł...

Grzegorz Osucha:
Pamiętam ja kiedyś z Jackiem czekałem na przystanku na dziewiątkę choć ona od roku juz tamtędy nie jeździła i tak staliśmy i gadaliśmy o muzyce ze dwie godziny zanim sie połapaliśmy bo taki był Jacek można było sie z nim zagadać i zapomnieć o całym świecie... widzę go teraz na tym przystanku jak czeka na autobus który nigdy nie przyjedzie....

Dariusz Kobylański:
Jeździłem z Jackiem dziewiątką. Jak zacząłem pracować w Muzeum na początku lat 90., zawsze się spóźniałem... I jak wsiadałem do autobusu przy kościele na Rzędzinie, On już w nim był... Też się spóźniał... Opowiadał, że malował do czwartej, ...piątej nad ranem... Mówił często, że przemalowywał kolejny raz, że nie jest zadowolony... Stare, dobre czasy... Wtedy jeszcze nie chorował. Eh... Za wcześnie odszedłeś. Patrzę na Twój obraz, wiszący na ścianie... "Znak na wodzie"... Już nigdy mi nie powiesz, co znaczą te symbole z tyłu płótna... A tyle razy pytałem...





NADREALNE PRZESTRZENIE

Jacek Wróbel jest malarzem wizji. Spotkanie z jego malarstwem otwiera w odbiorcy wymiar niecodzienny, rodem z krańców realnej rzeczywistości. W gorących i chłodnych przestrzeniach zjawiskowych fantasmagorii Wróbla pojawiają się postacie, fragmenty miast, świątyń, jezior, głębin morskich i kosmicznych bezkresów - ba, nawet wyłaniająca się z mgieł i oparów lokomotywa zdaje się nie należeć do naszego świata. Wszystko w obrazach Wróbla rozgrywa się w niesamowicie rozświetlonych strefach, a rozświetlenie to nasycane jest czerwieniami, oranżami i żółciami kontrastującymi z brunatnymi połaciami ciężkiego mroku, czasami nocy owianej mistyczną lub surrealistyczną grozą.

Na swój sposób płótna Jacka Wróbla są uduchowione i przeniknięte psychiczną atmosferą wewnętrznego przeżycia. Malarz zdaje się być krańcowo introwertyczny, chociaż pietyzm i dbałość o szczegół w obrazie nie są mu obce. Potrafi bowiem wpisać w tajemniczą głębię jakieś pejzażowej czy podwodnej mgławicy cierpiącą, skupioną, lub na wpół senną twarz Chrystusa albo opalizującą punkcikami świateł sylwetkę delfina. W obrazie zat. Autobus na drugi brzeg są to twarze pasażerów widniejące w oknie pojazdu. Jeden z nich gra na trąbce, podobnie jak w obrazie Pieśń pasterska na flecie koncertuje postać przypominająca Chrystusa.

Obrazy te, jak i wiele innych, są niezwykle muzyczne, ale muzyczność ta nie jest zawarta wyłącznie w samym przedstawieniu czy temacie, lecz w środkach wyrazu typowo plastycznych. Napięcia kontrastów walorowych i kolorystycznych, jak również mocno brzmiące nasycenia czystych barw tworzą ową muzyczność odbieraną poprzez oczy, a nie poprzez ucho. Wprawdzie Jacek Wróbel przyznaje się do inspiracji w swoich niektórych obrazach utworami Tomasza Budzyńskiego, lidera rockowego (chrześcijańskiego) zespołu Armia, ale zastrzega przy tym, że jego obrazy to nie są ilustracje utworów tekstowo-muzycznych lecz, jak twierdzi malarz: Muzyka i teksty inspirują. To jest tylko impuls. Reszta należy do mnie. Stwarzam własną wizję. I zdaje się, że tak jest. Może tylko atmosfera i dramaturgia rockowych brzmień ma jakieś wspólne korelacje, ale tematyka czy symbolika oraz wizualna scenografia obrazów Jacka Wróbla wydają się autonomiczne.

Droga do własnej twórczości malarskiej Jacka Wróbla jest nietypowa. Z fachowych szkół ukończył pomaturalne studium konserwacji w Tarnowie. Na podstawie prac został przyjęty do Związku Polskich Artystów Plastyków, co można uznać za sukces, bo przecież ZPAP jest stowarzyszeniem zrzeszającym profesjonalnych artystów sztuk pięknych. Pomimo różnych życiowych doświadczeń, tworzy i jego ambicją jest pokazywanie prac nie tylko na zbiorowych, środowiskowych salonach i ekspozycjach, ale również stara się prezentować publiczności wystawy indywidualne. A przecież w aktualnych realiach wolnorynkowych w Polsce przebijanie się ze swoją twórczością i konkurowanie z innymi, znacznie łatwiejszymi, lekkimi i powabniejszymi dziedzinami życia nie jest z pewnością łatwe. Dlatego godne podziwu są jego fascynacje i samodzielny upór aby zaistnieć jako artysta, aby żyć zgodnie ze swoją pasją i upodobaniami.

Pejzażowe wizje Jacka Wróbla, jak każda wyrazista twórczość z pewnością mają swych zwolenników i wrogów. Są krytycy i zwykli zjadacze chleba, którzy nie lubią ikonografii i stylistyk surrealizujących. Pozostawmy jednak te orientacje i potrzeby odbiorców na ich użytek własny, prywatny. Kiedy oglądam niezwykle dyskretny i przejmujący wizerunek Chrystusa na obrazie zat. Adwent I doznaję odczuć, które trudno opisać. A więc jest coś niezwykłego, metafizycznego, niewyrażalnego, transcendentnego w tym obrazie. Jest ludzki dramat przeżywania Chrystusa i niepojęta, mistyczna magia. Innym, bardzo intrygującym obrazem jest ten, opatrzony tytułem: Dla każdej błękitnej godziny. To wnętrze z dużym oknem, którego bohaterami są krzesła i jakby skamieniałe kopułki doniczkowych roślin (krzewów?) zapadło w jakieś absurdalne znieruchomienie. Tu jakby zatrzymał się czas i tylko delikatne, impresjonistyczne plamki świateł łagodzą nutką liryzmu być może przerażające osamotnienie i pustkę.

Również obraz p.t. Z twarzą na wschód, wart jest dłuższego obcowania z nim i kontemplacji. W oddali, gdzieś na miękko zarysowanym horyzoncie, trzy złotawe wieżyczki cerkwi czy azjatyckiej świątyni majaczą niczym, zrozumiałe tylko dla podróżnych, wskazanie jakiegoś celu, gdy na pierwszym planie plamy czerwieni i refleksy światła wyzwalają tęsknotę za tym, co jest nadprzyrodzone i piękne, ale niestety szybko przemija. To obraz o świetle, przestrzeni i czasie. To obraz, który jest, poprzez jakieś nie do końca sprecyzowane kształty, katastroficzny, ale właśnie nakierowany na wschód, gdzie duchowość człowieka ma zupełnie inne znaczenie aniżeli w krajach cywilizacji zachodnioeuropejskiej i tej najbardziej współcześnie postępowej, północnoamerykańskiej.


prof. Stanisław Tabisz




wtorek, 26 kwietnia 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

  • -> Cztery kobiety - cztery nie - pokoje...

    Zupełnie wyjątkowy charakter miał ostatni w tym roku wernisaż w Galerii Miejskiej BWA, zlokalizowanej pod znanym wszystkim miłośnikom sztuki adresem czyli dworc

  • -> Najstarsze istniejące...

    Tarnów ma najstarsze w Polsce muzeum diecezjalne. Placówkę założył w 1888 r. ks. Józef Bąba. W ten sposób uratował wiele bezcennych dzieł. Muzeum mieści się prz



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -