Blog > Komentarze do wpisu

-> Teatr potrzebą dla wielu

To hasło tegorocznych obchodów święta ludzi sceny – aktorów, reżyserów, pracowników technicznych i obsługi, bez których niemożliwe jest prawidłowe funkcjonowanie teatru.
Międzynarodowy Dzień Teatru ustanowiony został przez IX Światowy Kongres ITI w Wiedniu w 1961 roku. Obchodzony jest na całym świecie od 1962 roku. Wybrano dzień 27 marca dla upamiętnienia pierwszego sezonu Teatru Narodów w Paryżu w 1957 roku. Z okazji tego święta publikowane są orędzia pióra najwybitniejszych twórców teatralnych. W tym roku napisała go znakomita polska aktorka Krystyna Janda, konstatując w nim m.in., że teatr jest – jednym z najczystszych, w sensie idei, najszczęśliwszych, najbezpieczniejszych miejsc na świecie. Miejscem, w którym ludzie, korzystając z cudownej umowy, na mocy której jedni wchodzą na scenę, a inni ich słuchają i oglądają, wciąż zastanawiają się nad największymi pojęciami ludzkości: nad miłością, moralnością, prawdą, przyjaźnią, człowieczeństwem. Również w Tarnowskim Teatrze był on obchodzony, aczkolwiek z racji powszechnie znanych remontowo - organizacyjnych turbulencji, miał on wymiar symboliczny. – Tegoroczne święto potraktowaliśmy, jako pożegnanie z tymczasową sceną w Pałacu Młodzieży – daliśmy jedno z naszych repertuarowych przedstawień, czyli „Przyjazne dusze” oraz przeczytaliśmy Przy Stoliku, tym razem ustawionym w kościele księży Filipinów, tekst  Jolanty Łady Pt. „Kropla”, przedstawiający postać św. Faustyny. Nie wręczyliśmy też tradycyjnych dyplomów i wyróżnień, poczekamy z tym do 14 kwietnia, kiedy to uroczyście zainaugurujemy  działalność teatru w nowym obiekcie – mówi Rafał Balawejder, zastępca dyrektora Tarnowskiego Teatru. A my z tej, bądź co bądź, wyjątkowej okazji przypominamy legendarną postać Zygmunta Bałuta, jednego z najlepszych inspicjentów, suflerów i choreografów, a także dogrywających aktorów w historii sceny przy ulicy Mickiewicza. To prawdziwy człowiek teatru, prawy i szlachetny, niezwykle skromny i zawsze „zakulisowy”, który pomimo przejścia na emeryturę nadal służy swoim bogatym doświadczeniem scenicznym swojemu teatrowi. Jego zawodowy życiorys to kawał historii tarnowskiej sceny. Wiem, co mówię bowiem przez całą dekadę miałem przyjemność współpracować z Zygą, jak go powszechnie nazywaliśmy. Jakiś czas temu Krystyna Drozd napisała  o nim w swoim publikowanym na łamach Dziennika Polskiego cyklu …po prostu jestem. Oto ten unikalny tekst:

Zygmunt Bałut

Urodził się na Grabówce, dzielnicy leżącej we wschodniej części  miasta. Blisko pięćdziesiąt lat temu, po minięciu Krupniczej,  Mostowej, Garbarskiej - niskie domy ze spadzistymi dachami i  gankami, ogródkami i drewnianymi parkanami, przylegającymi    płachetkami ziemi przypominały raczej wiejski krajobraz. Nawet błota nic z miejskości nie miały. Tam, gdzie dziś stoi Zenit, był miejski plac ze studnią, z której młody Zygmunt wodę nosił. W miejscu dzisiejszej Przychodni Rejonowej na Osiedlu XXV-lecia stał jego rodzinny dom.


Z sentymentem powraca do czasów,  gdy w tarnowskim teatrze grały Janusza Skubiejska, Zofia Zawadzka, Ela Okoniowa, Zofia Bienarz, Stefania i Witold Kopffowie, Janina i Zbigniew Misiągiewiczowie, Józef Szuszkiewicz, Wanda Frąckiewicz-Zach, Eugeniusz Kapralski. A i sam Roman Gryglaszewski - ojciec aktorki Haliny Gryglaszewskiej – nie tylko zabiegał, scalał, organizował. I swój niedoszły debiut w „Niemcach”  Kruczkowskiego, artystyczną opiekę Lilly Nowy. Pamięta też służbę junacką, i odchodzącą w sferę marzeń profesję aktorską, pracę w charakterze magistrackiego urzędnika, starania Irmy Gulskiej i Eugeniusza Kapralskiego nie dopuszczające do przeniesienia – na czas pierwszego remontu - tarnowskiego teatru do Skarżyska Kamiennej. Dziesięć kolejnych sezonów Kazimierza Barnasia i krakowskich reżyserów, min. Lidię Zamkow, Krzemińskiego, Jarockiego, Bujańskiego.

Szybko zakończył swój romans z administracją. Zawodowy flirt ze sceną przetrwał kolejne trzydzieści pięć lat. Był  suflerem, inspicjentem, statystą, ale i aktorem i tancerzem, asystentem reżysera i choreografa. Samodzielnym choreografem.
Przy udziale pana Zygmunta powstało 185 premier. Samodzielnie zrealizował 25 opracowań choreograficznych. Jacek Tomasik, Henryk Duda, Janina Nierobska, Kazimierz Barnaś, Józef Morgała, Ryszard Smożewski, Barbara Wałkówna i Józef Zbiróg, Wiesław Hołdys, Jan Borek to ludzie teatru, z którymi pan Zygmunt na co dzień współpracował, a oni pozwalali, ba, oczekiwali jego twórczej wrażliwości w kreowaniu  spektakli.
Teatr jest świątynią sztuki  - z radosną pokorą mówi pan Zygmunt, i  bardzo szybko dodaje:  za największą chlubę poczytuję sobie, iż dane mi było położyć cząstkę siebie w jej współtworzeniu...

A dał to, co jest jego największą wartością i zaletą: marzenia, pasja, oddanie bez reszty, perfekcjonizm. Od dziecięcych lat tańczył w zespole Alicji Preissowej, grał w sztukach reżyserowanych przez Lilii Nowy w amatorskim zespole w „Gwieździe”. W technikum Handlowym ćwiczył pod okiem Zofii Czajkowskiej, później Wandy Zachowej. Nie kto inny, ale właśnie Alicja i Jan Preissowie skierowali go do Studium Baletowego Towarzystwa Muzycznego w Krakowie.

Przez trzy lata, dwa razy w tygodniu, oczywiście po pracy, ujarzmiał swoje ciało, wstępował w wymarzony, wyśniony świat. Całym sobą chłonął niuanse  i tajniki ruchu, gestu, mimiki. 
Profesor Wanda Szczuka, wykładała nie tylko klasykę i plastykę ruchu, chętnie rozmawiała o sprawach najprostszych, ale ważnych zarówno w życiu jak i na scenie, podtrzymywała na duchu, gdy ten ulatywał z każdą kolejną odmową angażu adepta.
A powód był prozaiczny. Mira Zimińska-Sygetyńska oceniła: „świetny pod każdym względem, ruchowo bezbłędny, tylko mikra postura”. Podobną opinię wydał Mikołaj Kopiński, choreograf Operetki Krakowskiej.  Przez tę mikrość nie dostał się i do „Śląska”.
Ale cudowna Wanda Szczuka umożliwiła mu obserwowanie zajęć choreograficznych z zespołem Teatru Starego w Krakowie, przygotowującego „Medeę” w reżyserii Lidii Zamkow.
Tam zobaczył, że na równi z dykcją, poszanowaniem słowa, prowadzeniem dialogu ważna jest plastyka ruchu, utanecznienie.
 W Tarnowie debiutuje w „Cudownej Lampie Alladyna” w choreografii Marii Ciesielskiej, udowadniając że tańczyć naprawdę potrafi.

Przeglądając programy teatralne natrafiam na wpisy  reżyserów, choreografów, dyrektorów.
„Pięknie dziękuję Panu za spokój i takt, fachowość i odpowiedzialność – to była piękna praca, Ściskam dłoń” – Michał Pawlicki, reżyser „Pieszo” Sławomira Mrożka.
Po premierze „Małego Księcia” Cezary Domagała napisał: „Panie Zygmuncie, jest Pan fantastycznym inspicjentem, to rzadkość w teatrach”.
Samodzielnie przygotował choreografię m.in.” Do Betlejem polskiego” Lucjana Rydla, tak za   dyrekcji Barbary Wałkównej jak i Edwarda Żentary. W międzyczasie było tych samodzielnych opracowań jeszcze dwadzieścia trzy.
Pod adresem skromnego Pana Zygmunta wiele słów uznania, podziękowań. On zaś twierdzi, iż praca z mistrzami była i zaszczytem i zapłatą najwyższą.

Pana Zygmunta mogliśmy oglądać w tarnowskim  wydaniu „Spotkania z balladą”, gdzie występował w roli generała  Józefa Bema u boku samej Ewy Bem. Również w kabarecie Jerzego Kopczewskiego „Bułeczki” rezydującego w Klubie „Zachęta”.
Jest   instruktorem tańca ludowego, gdy istniał Dom Kultury „Mariensztat” prowadził w nim m.in. zajęcia rytmiczne dla dzieci i współtworzył widowiska teatralne.

Rażą go wulgaryzmy słowne, sytuacyjne. Twierdzi, że zło, które nas otacza powinno być łagodzone pięknem, dobrem i miłością. Życie powinno być tkane delikatnością i lekkością.
Dziś jest na emeryturze.


Krystyna Drozd
(Dziennik Polski)




poniedziałek, 28 marca 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Tarnów ma budżet na 2013 rok

    Teatr za tak małe pieniądze to jest parodia teatru - Ewelina Pietrowiak.  Zdecydowali o tym radni podczas sesji 20 grudnia. Za budżetem zagłoso

  • -> Pytania o sens

    Do repertuaru Teatru im. L. Solskiego w Tarnowie końcem października dołączyło nowe przedstawienie – „Piosenki o wierze i poświęceniu” Przemys

  • -> „Brzydal"

    Teatr im. L. Solskiego w Tarnowie zaprosił w sobotę 30 listopada 2012 o godz. 18.00 na kolejną premierę (studencką) w 59 sezonie artystycznym. Tym razem na Małe



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -