Blog > Komentarze do wpisu

-> Środa Popielcowa

Środą Popielcową rozpoczynamy czterdziestodniowy okres Wielkiego Postu. To czas pokuty i osobistego nawrócenia. W czasie Mszy św. kapłani posypią wiernym głowy popiołem, mówiąc: „Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz” albo „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Wielki Post to okres, w którym katolicy w szczególny sposób kładą nacisk na osobiste nawrócenie i pokutę.

Co dobre zwykle szybko się kończy. Tak jest i z karnawałem. Stąd chyba wzięło się powiedzenie: "Powiedzcie wstępnej środzie niech czeka w ogrodzie". Określenie wstępna oznacza, że jest wstępem do Wielkiego Postu. Całość Wielkiego Postu zwana jest to łacinie Quadragesima. To określenie znane już Soborowi w Nicei (325rok), podkreśla czterdziestodniowy czas trwania tego okresu. Początkowo poszczono tylko dwa dni przed Paschą. Aby nadać temu charakter symboliczny, mówiło się o poście czterdziestogodzinnym (miał on odpowiadać 40 dniowemu postowi Jezusa na pustyni). Taki rodzaj postu jest już udokumentowany w III wieku. Czterdziestodniowy post wspomina po raz pierwszy Atanazy, biskup Aleksandrii w swoim liście pisanym z okazji Wielkanocy w 334 roku. Jak zatem wytłumaczyć wystąpienie sformułowania  Quadragesima Paschae w dokumentach Soboru Nicejskiego? Otóż owa „czterdziestnica” była traktowana bardziej symbolicznie niż literalnie, była odwołaniem się do Pisma Świętego (40 dni przebywał Jezus na pustyni (por.Mt 4,2), 40 dni trwał potop (por. Rdz 7.4), 40 dni i 40 nocy przebywał Mojżesz na Synaju (por. Wj. 24.18), 40 lat trwała wędrówka Izraela do ziemi Obiecanej, 40 dni i 40 nocy wędrował prorok Eliasz na górę Horeb (por.1 Krl 19.8). To wszystko wskazuje, że liczba 40 jest „zarezerwowana” w Biblii dla dzieł oczyszczenia i przygotowania. Podobnie jak kiedyś i dziś przygotowanie do Wielkanocy trwa 40 dni, choć uważni dostrzegą od razu pewną „nieprawidłowość”. Patrząc w kalendarz łatwo bowiem obliczą,  że od Środy Popielcowej do Niedzieli Wielkanocnej jest 47 dni. Błąd nie wynika z obliczeń. Wszystko spowodowane jest tym, iż już od starożytności Kościół nigdy nie pościł w Niedzielę, która jest dniem radości ze Zmartwychwstania Pana.



Dziwny dzień ta Środa Popielcowa, bowiem z wtorku na Środę Popielcową walczą ze sobą nurt religijno-ascetyczny i obyczajowo-rozrywkowy. W Środę Popielcową do kościołów szli wszyscy katolicy by posypać głowę popiołem i nawet chorzy prosili, by posypać im głowę w łóżku, a z drugiej strony młodzieńcy czatowali przed kościołem, by przypiąć do sukien panien skorupy z jajek, indycze szyje, kurze łapki, kości uwiązane na sznurku, a wszystko po to by wzbudzić śmiech na poważnych nabożeństwach.

W ostatkowy wtorek bawiono się do północy. Był zwyczaj, aby zapustny wtorek pożegnać po skończonych tańcach "popielcowym kazaniem". Jeden z biesiadujących przebrany za księdza "w koszuli zamiast komży, z pasem na szyi zamiast stuły" stawał na środku pomieszczenia, w którym się bawiono i wygłaszał kazanie pełne dowcipnych morałów i aluzji dotyczących osób zebranych na zabawie. Głoszącemu nie wolno było jedynie obrażać uczuć religijnych i być złośliwym wobec gości.

Wygłaszano też kazanie na "zadany temat". Powinno ono trwać przynajmniej pół godziny i być naszpikowane dowcipami bez składu i ładu, ale orator musiał się wykazać przy tym erudycją i znajomością tak dziejów starożytnych jak i nowożytnych. Nie należało się powtarzać a oracja powinna być płynna.

O północy milkła muzyka, gasły wszędzie światła a w kościołach dzwoniły dzwony. Gospodarz wnosił do izby na lasce przywiązaną wiązkę śledzi, co zapowiadało koniec dni szalonych. Gospodyni natomiast wnosiła półmisek przykryty pokrywą. Gospodarz podnosił pokrywę, spod której "ulatywało ptasię, najczęściej wróbel mające symbolizować płochość".

Na półmisku pozostawały śledzie, jajka i kubek mleka - potrawy maślanej kolacji zwanej też podkurkiem.

O ile zapusty miały być wesołe o tyle post miał być smutny, bo w przeciwnym wypadku jak mówi przysłowie: "Zapust smutny post wesoły - będziesz człeku przez rok goły".

W pierwszych wiekach chrześcijaństwa przygotowanie do świąt Zmartwychwstania trwało tylko czterdzieści godzin. W późniejszym czasie przygotowania te trwały cały tydzień, aż wreszcie ok. V w. czas ten wydłużył się. Po raz pierwszy o poście trwającym czterdzieści dni wspomina św. Atanazy z Aleksandrii w liście pasterskim z okazji Wielkanocy z 334 r.

Właściwie dopiero w V wieku ustanowiono Wielki Post przed Wielkanocą i Adwent przed Bożym Narodzeniem.

Zgodnie z liturgią, post powinien trwać czterdzieści dni, nie licząc niedziel, które są pamiątką zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.

Sam zwyczaj posypywania głów popiołem na znak żałoby i pokuty znany jest w wielu kulturach i tradycjach. Znajdujemy go zarówno w starożytnym Egipcie i Grecji, jak i u plemion indiańskich oraz oczywiście na kartach Biblii, np. w Księdze Jonasza czy Joela.

Tradycja posypywania głów popiołem na znak pokuty pojawiła się w VIII wieku.
                                                        
Do X wieku przeznaczony był dla osób publicznie odprawiających pokutę. Ten prosty obrzęd stanowi pozostałość po starożytnej liturgii nakładania pokuty na publicznych grzeszników. Pokutnicy gromadzili się w świątyni, wyznawali grzechy, kapłan zaś posypywał ich głowy popiołem, nakazując opuszczenie wspólnoty na czas pokuty. Progi świątyń wolno im było przestąpić dopiero po spowiedzi w Wielki Czwartek.

Pierwsze świadectwa o święceniu popiołu pochodzą z X wieku.

W 1091 roku papież Urban II dla podkreślenia solidarności Kościoła z uznanym za trędowatego grzesznikiem, rozciągnął ten zwyczaj na wszystkich uczestników liturgii i uczynił go obowiązującym zwyczajem w całym Kościele. Wówczas postanowiono, że popiół będzie pochodził z palm poświęconych w Niedzielę Palmową z ubiegłego roku. Kapłan posypując wiernym głowy popiołem wypowiada słowa "Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz" albo "Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię", co ma przypomnieć człowiekowi o słabości, ułomności i przemijaniu.

Wróćmy do obrzędów. Zgodnie ze starą tradycją, rano we wstępną środę, w karczmie, u belki przy drzwiach zawieszano przetak z popiołem a pociągnięcie za sznurek powodowało obsypywanie każdego wchodzącego do karczmy, po to by przypomnieć mu, że w tym dniu nie należy spożywać alkoholu.

Chowano też instrumenty muzyczne a gospodynie lustra chowały w komorze lub przykrywały chustami. Kobiety ubierały się na czarno unikając kolorowych i błyszczących strojów. Dokładnie szorowano patelnie tak by nie było na nich śladów tłuszczu a następnie zamykano je w komorze lub wieszano w kominie.

W Polsce postu zaczęto przestrzegać bardzo wcześnie, bo już w X wieku, a w XIII wieku postu przestrzegano bardziej rygorystycznie niż w innych krajach katolickiej Europy. Gdy w innych krajach post rozpoczynała Środa Popielcowa i trwał on czterdzieści dni, to w Polsce siedemdziesiąt dni przed Wielkanocą, a zobowiązani byli go zachowywać wszyscy dorośli.

Gloger wspomina, że nasi przodkowie w pierwszych wiekach chrześcijaństwa "zachowywali Wielki Post tak surowo, że od jego połowy, czyli śródpościa, nie przyjmowali pokarmów ciepłych i gotowanych żyjąc tylko chlebem, suszonymi owocami i rybą wędzoną". Śródpoście przypadało zwykle w marcu a przysłowie mówiło: "Pierwszego marca trawy do garnca".

Oskar Kolberg wspomina jak w okolicach Rzeszowa "W Środę Popielcową gospodarze, zwłaszcza młodzi, w karczmach ukryci, chwytają przechodniów, powrozami przywiązują do kloca, na którym drwa rąbią lub w jego braku do kołka wbitego w ścianie przy drzwiach i przywiązanych doń trzymają tak długo, dopóki im się wódką nie wykupią". Do pierwszej wojny światowej w Charzewicach koło Tarnobrzega chłopcy przeciągali kloc do domu, w którym mieszkała stara panna. Jeżeli złożyła okup w wysokości 10 centów chłopcy ciągnęli kloc sami dalej a jeżeli nie, ona musiała ciągnąć do następnego domu niezamężnej dziewczyny.
 
Poczynając od Środy Popielcowej w okolicach Jasła przez cztery dni wróżono pogodę na cztery pory roku.

W kuchni królował żur, barszcz, jęczmienne kasze, ziemniaki postne, śledzie i ryby.

Czasem zastanawiam się, co pozostało z tamtych obrzędów dzisiaj. Już chyba tylko słowo pisane.


Tadeusz Mędzelowski
(Dziennik Polski)




środa, 09 marca 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -