Blog > Komentarze do wpisu

-> Katastrofalne położenie

Polska między historią a geopolityką



Japonia ma biało-czerwoną flagę narodową, inną wprawdzie niż Polska, ale z pewnością biało-czerwoną. W każdym polskim domu jest co najmniej jeden wyrób oznakowany jako "Made in Japan": telewizor, komputer, zegarek, samochód, telefon, fax, laptop, radio, aparat fotograficzny. Japońskie jedzenie narodowe "sushi" właśnie zdobywa polską kuchnię i polskie stoły. Utwory Chopina od pokoleń są wśród Japończyków uważane za najlepszą muzykę europejską. To tylko kilka chaotycznych refleksji po katastrofalnym trzęsieniu ziemi, jakie spustoszyło Japonię. Kataklizm uderzył z siłą niespotykaną od lat, ale przecież każdego roku w rejonie wysp japońskich są mniejsze lub większe trzęsienia ziemi, a sami Japończycy w sposób niezwykle skuteczny potrafią walczyć z tym kataklizmem, który jest normalny w ich geograficznym położeniu. A jednak ostatnie trzęsienie ziemi, które nawiedziło Japonię, to zapewne jeden z największych kataklizmów ostatnich lat na kuli ziemskiej, który powinien nas skłonić do refleksji nad tym, jak nasza cywilizacja jest krucha, jak może i powinna się bronić przed katastrofami. Bo pierwszy wniosek, jaki można wyciągnąć, jest taki, że nasza cywilizacja nie jest mile widziana przez siły przyrody. Wdarliśmy się w nią. Mamy technologie i naukę, dzięki którym jesteśmy się w stanie w tym nieprzyjaznym dla nas środowisku utrzymać. Nie możemy się cofać, wrócić na drzewo, musimy iść do przodu. Dlatego z tego, co się stało w Japonii, cywilizacja ludzka musi wyciągnąć daleko idące wnioski. Japonia dzisiaj to nieszczęście milionów ludzi, ale w sumie, obserwując to, co się tam dzieje, widzę też niesamowity triumf człowieka, a nie tylko samych Japończyków.
Japonia jest realnie drugą potęgą gospodarczą świata XXI wieku, dlatego znamienne jest, że pierwszym efektem trzęsienia ziemi było wzmocnienie japońskiego jena i osłabnięcie walut państw najbardziej odległych od epicentrum; w tym złotego. Takich wtórnych wstrząsów w światowej gospodarce ekonomiści spodziewają się więcej. Ogromne zniszczenia spowodowane kataklizmem zmienią plany japońskich firm na zagranicznych rynkach. Korporacje już dziś zapowiadają ściąganie funduszy na ratowanie swoich zakładów w kraju. To w równym stopniu może oznaczać ograniczanie japońskich operacji w USA, Chinach, Brazylii, jak też w Polsce. Według Japońskiej Organizacji Handlu Zagranicznego (JETRO), na polskim rynku działają 244 firmy z kapitałem japońskim, z czego ponad 72 to firmy produkcyjne, wśród których są np. Toyota Motor czy producent opon Bridgestone. Ten ostatni otrzymał niedawno zezwolenie na budowę w Żarowie kolejnego zakładu o wartości 130 mln złotych. Na polski rynek weszły także japońskie firmy odzieżowe i z akcesoriami domowymi. Japończycy chcieli także zainwestować w polską infrastrukturę, np. w budowę Kolei Dużych Prędkości czy w polską energetykę jądrową. Teraz wszystko może ulec zmianie.
Katastrofalne położenie Japończycy mają od zawsze! Trzęsienia ziemi, tsunami, niegdyś wybuchy wulkanów to tylko niektóre spośród sejsmicznych nieszczęść, które od wieków nawiedzają Japonię. W przeszłości to był biedny kraj. Bogactwem Japończyków było morze otaczające ich zewsząd. Ale nie tylko. Największym bogactwem była ich mrówcza praca, pomysłowość i determinacja w walce z siłami przyrody. Jak najbardziej właśnie do Japończyków ma odniesienie przysłowie, że potrzeba jest matką wynalazków. Wielowiekowe doświadczenia historyczne pokazują, że Japończycy potrafili swoje największe klęski i katastrofy przemienić skutecznie w sukcesy i zwycięstwa. Dotyczy to nie tylko katastrof żywiołowych, jak trzęsienia ziemi i tsunami.
Dzięki Bogu położenie Polski jest dużo lepsze niż Japonii, jest lepsze niż wielu innych krajów narażonych na katastrofy przyrody. To jest prawda, ale zarazem nasze położenie geopolityczne wielokrotnie bywało w ciągu minionych stuleci wręcz katastrofalne. Marszałek Józef Piłsudski (był w Japonii w 1904 roku, a w japońskim sztabie generalnym omawiał współpracę militarną przeciwko Rosji w imię wolności Polski) precyzował to następująco. Polska od wieków leży pomiędzy młotem a kowadłem. Raz kowadłem była Rosja, a Niemcy młotem, czasami bywało odwrotnie, ale Polska i tak zawsze leżała pomiędzy nimi. Takie położenie stwarza dla Polaków stałe zagrożenia, bo każdy z naszych sąsiadów oddzielnie był od Polski dużo silniejszy, a jeżeli jeszcze się dogadywali między sobą, zawsze kończyło się to dla Polski katastrofą polityczną i militarną. Niepodległość Polski i suwerenność była permanentnie zagrożona właśnie przez złych sąsiadów.
Kataklizm, jaki wydarzył się w Japonii, skumulował w sobie elementy nie tylko przyrody, ale także cywilizacji. Bo przecież im bardziej rozwinięta cywilizacja, tym bardziej katastrofalne są szkody i straty. Gdyby w Japonii nie było elektrowni atomowych, wielkich fabryk, wielkich miast, milionów aut, mostów, dróg, fabryk, linii kolejowych i ogromnych portów - to przecież kataklizm trzęsienia ziemi i tsunami nie byłby aż tak niszczący, a straty byłyby o wiele mniejsze. Jestem jednak dziwnie spokojny, że Japończycy - naród samurajów - sprostają tym nowym wyzwaniom, ponieważ zawsze stali w obliczu zagrożeń. To nawet nowa wielka szansa dla Japonii, jak twierdzą eksperci. Co innego z Polską, która też stoi w obliczu zagrożeń, wyzwań i szans, ale zupełnie innych niż Japonia. W końcu różnica położenia pomiędzy nami jest taka, że Japonię od stuleci do dzisiaj nazywa się "krajem kwitnącej wiśni", a Polska też od stuleci i też po dziś dzień to "kraj kwitnącej lipy".


prof. Józef Szaniawski
(Nasz Dziennik)




piątek, 18 marca 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -