Blog > Komentarze do wpisu

-> Aborygeni w Mościcach

Kultury odległych państw fascynują i inspirują każdego człowieka. Chętnie zaglądamy sąsiadom przez płot, a jeszcze częściej zaglądamy tam, gdzie nasz wzrok nie sięga. Oczywiście bardzo przydatni są w tym światowej klasy podróżnicy, którzy wybierając się dalekie podróże zabierają ze sobą nie jedynie wspomnienia, lecz także zdjęcia, filmy i pamiątki. Wszystko to naturalnie po to, aby przybliżyć ludziom nie mającym tyle szczęścia, żeby móc tak podróżować, dalekie zakątki świata. Jedną z lepszych okazji, aby wejść w tamten fascynujący swoją egzotyką świat są organizowane co miesiąc spotkania w Mościckim Centrum Sztuki spięte jakże wymownym tytułem „Za horyzont domu”. Kolejna edycja tego bardzo lubianego i popularnego wśród tarnowian cyklu  odbyła się w  Mościcach 25 marca o godzinie 19.00. Tym razem zaprezentowana została wystawa fotografii ”Aborygeni Australii” Jadwigi Hadryś. O Australii i jej mieszkańcach interesująco opowiadał  Robert Andrzej Dul, wieloletni kustosz i pracownik Działu Kultur Pozaeuropejskich Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie. Wystawa fotograficzna "Aborygeni Australii" to efekt kilkumiesięcznego pobytu Jadwigi Hadryś w małej aborygeńskiej osadzie Ramingining, położonej na terenie ścisłego rezerwatu, w buszu na północy Australii. Ramingining leży w samym centrum Ziemi Arnhema, terenu należącego do pierwotnych mieszkańców tego kontynentu. Żyje tam ok. 8 tysięcy Aborygenów, którzy zachowują wierność tradycyjnej kulturze i obyczajom swoich przodków. Zwykli turyści nie mogą wejść na teren rezerwatu, jednak dzięki specjalnemu pozwoleniu wydanemu przez Aborygeńską Radę Praw do Ziemi, Jadwiga Hadryś w roku 1993 trafia do Ramingining - osady, w której lokalni artyści wytwarzają aborygeńskie instrumenty muzyczne, plecionki oraz obrazy malowane naturalnymi glinkami na korze. W odróżnieniu od ludności aborygeńskiej w wielkich miastach, mieszkańcy tej osady zachowali tradycyjny sposób życia, strukturę społeczną, rytuały i kulturę. Tutaj traktuje się środowisko naturalne z dużym szacunkiem i odpowiedzialnością, a natura i związana z nią mitologia determinują sposób pojmowania świata i rytm życia. Artystka zafascynowana kulturą Aborygenów spędziła w buszu, z dala od cywilizacji, kilka miesięcy. Z początku traktowano ją nieufnie i z podejrzliwością, lecz z czasem została nie tylko zaakceptowana przez lokalną społeczność, ale przeszła inicjację plemienną, dostała aborygeńskie imię i została „adoptowana" przez jedną z tamtejszych rodzin. Wraz z zaufaniem Jadwiga otrzymała dostęp do wielu sfer życia Aborygenów, które zazwyczaj ukrywa się przed ciekawością obcych. Obecnie także przebywa w jednej z ich osad zbierając materiały do książki poświęconej życiu współczesnych Aborygenów. Na unikalną wystawę fotografii Jadwigi Hadryś ”Aborygeni Australii” składają się portrety ludzi, miejsc świętych, sceny z obrzędów inicjacji, a także dzika, przepiękna przyroda północnej Australii.


Pierwotnie uważano, że Aborygeni zamieszkiwali ziemie Australii od ok. 40 - 60 tysięcy lat temu. Ostatnio datę tę przesunięto do 100 - 135 tys. lat temu. Jest to niewątpliwie najstarsza, wciąż żywa kultura etniczna świata. - Warto pamiętać, że lud ten pojawiał się na terenie Australii falami. Ostatni napływ Aborygenów z Nowej Gwinei miał miejsce na Północy tego państwa około 6 tys. lat temu. Było to już po zmianie klimatu w Australii, kiedy stała się ona wyspą - tłumaczył podczas spotkania  w MCS etnolog  Robert Andrzej Dul.

W tamtych czasach wśród ludów Aborygenów było około 700 grup plemiennych na terenie Australii. Każda z nich posiadała odmienne od pozostałych: język, wierzenia i kulturę. Aborygeni posiadają fizjologiczne przystosowania do życia w buszu, których nie ma mają mieszkańcy innych rejonów świata. Aborygeni antropologicznie są inaczej zbudowani. Mają bardziej rozbudowane czaszki, stopy przystosowane do specyficznego trybu życia. Ze względu na klimat tylko u tych ludów występuje pompowanie ciepłej krwi do serca, a jednocześnie wychładzanie nóg. Dzięki czemu nawet w najzimniejsze noce mogą oni spać bez przykrycia.

Jedną z najbardziej charakterystycznych cech kultury aborygeńskiej, oprócz wędrowania, jest jedność człowieka z przyrodą. Od wieków natura dla nich nie jest tylko żywicielką, ale posiada przede wszystkim magiczną moc. Dbają o zachowanie równowagi pomiędzy nimi a przyrodą. Kiedy zbierają jakąś roślinę na pożywienie, zawsze zostawiają jej część aby mogła się odrodzić. To jest wyraz ich szacunku do natury.

Gdzie mają swój początek wierzenia Aborygenów? Epoka snu jest bardzo ważnym dla tej kultury pojęciem. Jest to mityczny czas, kiedy przodkowie, bogowie i duchy stworzyły świat. Wtedy został ustalony porządek rzeczy na całym świecie. Człowiek ma przestrzegać wierzeń i rytuałów, aby zachować harmonię. Pośród wielu rytuałów kultury Aborygenów kluczowe miejsce zajmuje obrzęd tzw. inicjacji. Obrzęd ten dotyczył zwłaszcza chłopców. Każdy kilkunastoletni chłopiec musiał go przejść, aby stać się mężczyzną. Składał się on z kilku etapów, które trwały nawet kilkanaście lat. Najczęściej nastolatek zabierany był na długą wędrówkę w towarzystwie starszych mężczyzn. Uczył się tropienia zwierząt, polowania. Istniały także drastyczne metody takiej nauki przetrwania. Młodzi chłopcy musieli przez kilka miesięcy samotnie przetrwać w buszu i samodzielnie zdobywać pożywienie. Innymi praktykami podczas inicjacji były także samotne wędrówki do innych osad w poszukiwaniu glinki. Kulminacyjnym momentem inicjacji było poddanie młodych mężczyzn próbom fizycznym.

Niejednokrotnie zabiegów wzorowania ciała bliznami mężczyźni nie przeżywali. Dopiero po tym etapie wracali do społeczności rodzinnej. Pozwolenie na założenie własnej rodziny mężczyźni mieli w wieku 30 lat.

Wśród Aborygenów panuje ściśle określony podział zadań dla kobiet i mężczyzn. Kobiety zajmują się zdobywaniem pożywienia i wychowywaniem dzieci. Mężczyźni pilnują terytorium i polują.

Bardzo charakterystyczna dla tych ludów jest także ich rdzenna sztuka. Znane są malowidła naskalne wykonane z glinki, które liczą sobie nawet 30 tys. lat. Znana jest technika malarska nazywana rentgenowską. Z jej pomocą powstawały malowidła naskalne, jakby prześwietlone, które przedstawiały wnętrze ludzi lub zwierząt z zaznaczonymi wewnętrznymi narządami: sercem, żołądkiem czy wątrobą.

Inny znanym elementem kultury Aborygenów są bumerangi. Używane były kiedyś podczas polowań, a te w większym rozmiarze służyły do celów rytualnych lub podczas walk. Jak głosi tradycja tylko Aborygeni potrafili je zawracać.

Instrumentem charakterystycznym dla kultury aborygeńskiej jest didgeridu (trąbit). Powstaje on z młodego drzewa eukaliptusu. Jak głosi tradycja - nie jest on robiony ludzką ręką. Pomagają w tym termity, które wyjadają środek drzewa. Dopiero takie puste w środku drzewo nadaje się do wykonania tego instrumentu.  Aborygeni grali na nim i nadal grają podczas uroczystości plemiennych. Współcześnie jest to też jeden z instrumentów charakterystycznych dla "world music". - Kiedyś dźwięk didgeridu był zakazany dla kobiet i dzieci, gdyż przywracał głos przodków - wyjaśniał Robert Andrzej Dul. Według legendy skała Uluru (Ayers Rock), co oznacza "Miejsce Spotkań", została stworzona przez dwóch chłopców, którzy w mitycznych czasach bawili się gliną. U podnóża Uluru znajdują się jaskinie z cennymi malowidłami, które przedstawiają mitycznych przodków Aborygenów, np. Mala (kangur) i Liru (wąż).

Ich kultura przetrwała dzięki corroborres, ceremoniom towarzyszącym zgromadzeniom plemiennym, podczas których pieśniami, muzyką i tańcem odtwarza się pradawne opowieści o przeszłości Australii. Obecnie żyją głównie w rezerwatach, choć wielu z nich włączyło się w życie australijskiego społeczeństwa i pracują jako rolnicy albo hodowcy, a tylko kilkadziesiąt tysięcy rdzennych mieszkańców Australii kontynuuje tradycje swoich przodków.

Obecnie Aborygeni zamieszkują głównie słabo zaludnione i nieurodzajne obszary Australii Zachodniej, Queenslandu i Terytorium Północnego. Liczna populacja Aborygenów zamieszkuje także slumsy w wielkich australijskich miastach.

Uczestnicy piątkowego spotkania w Centrum Sztuki Mościce mieli również okazję zobaczyć pierwszy film o Aborygenach pt: "Dziesięć czółen". Osada w australijskim Ramingining, fotograficzna bohaterka tego niezwykłego wieczoru, wciąż pozostaje miejscem zagubionym na końcu świata, do którego nie ma wstępu żaden turysta.

Dzięki egzotycznym fotografiom Jadwigi Hadryś i barwnym opowieściom etnologa Roberta Dula, tarnowianie mogli odbyć podróż w głąb jednej z najstarszych kultur świata.



Jadwiga Hadryś urodziła się w Polsce, lecz wkrótce po maturze, w grudniu 1975 roku, wyjechała do Australii. Osiedliła się w Sydney. W 1981 ukończyła studia graficzne w Sydney College of the Arts, uzyskując tytuł Magistra Sztuki i Komunikacji Wizualnej. Po ukończeniu studiów podjęła prace w australijskiej SBS Television i przez 13 lat pracowała na stanowisku kierownika działu graficznego. Jednocześnie wykonywała grafiki, ilustracje i okładki do książek, projektowała plakaty i kostiumy teatralne. Jest autorką wielu indywidualnych i zbiorowych wystaw malarskich i fotograficznych w Australii i w Europie. Część jej kolekcji fotograficznej ”Aborygeni Australii” znajduje się m.in. w zbiorach The Metropolitan Museum of Arts w Nowym Jorku.



Robert Andrzej Dul - etnolog, muzeolog, podróżnik. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego(Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej), podyplomowych studiów muzealniczych i zabytkoznawczych na Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz studiów doktoranckich w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. Wieloletni kustosz i pracownik Działu Kultur Pozaeuropejskich Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie. Obecnie działa jako badacz ekspert w Fundacji na Rzecz Niematerialnego Dziedzictwa Kultury. Autor książek, artykułów naukowych i popularnonaukowych na temat kultury i sztuk rdzennych mieszkańców Australii i Oceanii, antropologii teatru i tańca, podróżnictwa i muzeologii. W wolnych chwilach podróżuje, dokumentuje i pisze bajki...


oprac. Ryszard Zaprzałka
PS. Przy pisaniu tego artykułu korzystałem m.in. z tekstu Jadwigi Bożek opublikowanego na łamach poniedziałkowego (28.03.2011) Dziennik Polskiego




środa, 30 marca 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

  • -> Cztery kobiety - cztery nie - pokoje...

    Zupełnie wyjątkowy charakter miał ostatni w tym roku wernisaż w Galerii Miejskiej BWA, zlokalizowanej pod znanym wszystkim miłośnikom sztuki adresem czyli dworc

  • -> Najstarsze istniejące...

    Tarnów ma najstarsze w Polsce muzeum diecezjalne. Placówkę założył w 1888 r. ks. Józef Bąba. W ten sposób uratował wiele bezcennych dzieł. Muzeum mieści się prz



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -