Blog > Komentarze do wpisu

-> Za horyzont domu



W piątkowy wieczór 28 stycznia 2011 r. w Centrum Sztuki Mościce odbyło się kolejne spotkanie z cyklu "Za horyzont domu". Tym razem uczestnicy mieli okazję poznać osobiście niezwykłego 22 - latka - Jaśka Melę, który jest najmłodszym w historii i pierwszym niepełnosprawnym zdobywcą dwóch biegunów polarnych, najwyższych szczytów: Afryki - Kilimandżaro i Kaukazu - Elbrus. Jaś Mela w wieku 13 lat uległ ciężkiemu wypadkowi. Podczas burzy schronił się w budynku stacji transformatorowej - został porażony prądem o napięciu 16 000 V. Spędził długie miesiące w szpitalu. W wyniku porażenia lekarze zdecydowali o amputacji lewego podudzia i prawego przedramienia. Po skomplikowanej rehabilitacji i uzyskaniu środków na protezę nogi Jasiek dzięki pomocy rodziny i wielu wspaniałych ludzi odzyskał wiarę w siebie. Teraz swoją życiową energią dzieli się z innymi chorymi.


Spotkanie inaugurowała wystawa fotografii pt "Dwa bieguny" i projekcja filmu z tej wyprawy. Większość rozmowy z Jaśkiem poświęcona była wspomnieniom ze zdobycia obu biegunów polarnych. Jak przyznaje sam Jasiek: - W życiu nie można gdybać, bo nigdy nie wiadomo, co się wydarzy. Nie wierzyłem, że wyruszę na taką wyprawę. Kiedy Marek Kamiński zaproponował mu wspólną wyprawę potrzebował trochę czasu na przemyślenia. Nie zdawał sobie sprawy, z czym taka wędrówka się wiąże. Nawet najbardziej forsowne treningi w Polsce nie były w części tak ciężkie, jak warunki na Biegunach.

Na pytanie jednego z uczestników spotkania o najtrudniejsze momenty, odpowiedział z uśmiechem: Owszem było ich kilka, ale po prostu wiedziałem, że muszę przez nie przejść. Podczas rozmowy Jasiek kilkukrotnie powtarzał: Nie można nigdy odwracać się do tyłu, trzeba iść ciągle do przodu. Nie ma takich barier, których nie da się przekroczyć. Wierzę, że się zawsze uda.

Wielu zastanawia się z pewnością, skąd u tak młodego chłopaka tyle wewnętrznej siły i wiary? Jasiek poraża swoją skromnością, szczerością słów, które wypowiada. - Czuję się szczęściarzem. Chociaż dużo straciłem, więcej zyskałem. Każde doświadczenie mnie wzmacnia - mówi. Jak nadzwyczajnie brzmi powyższe zdanie w kontekście tego wszystkiego, czego doświadczył Jasiek i jego rodzina. W niedługim czasie przed jego tragicznym wypadkiem, rodzina straciła w wyniku pożaru praktycznie cały dotychczasowy dorobek życia. Rok później utopił się najmłodszy brat Jaśka - Piotruś. Splot tragicznych wydarzeń, które ciężko ogarnąć myślami, a co dopiero doświadczyć.


Pytany o swoją wiarę w tych momentach tłumaczy zwyczajnie: Jestem wierzący. Od zawsze rodzice powtarzali mi, że każde doświadczenie w życiu ma swój sens. Tak było, gdy odszedł mój brat i tak było z moim kalectwem. Nie mam pojęcia, gdzie teraz bym był, gdyby nie mój wypadek. Bóg jest dla mnie światłem, bez Niego nie dałbym sobie po prostu rady.

Oczywiście w pierwszych tygodniach po wypadku pojawiał się bunt: Czułem się jak kaleka, inny, pewnie gorszy. Kiedy poznałem innych niepełnosprawnych, którzy żyją na maksa postanowiłem, że nie dam zrobić z siebie kaleki. Biegun był tylko symbolem zwycięstwa - przełamałem samego siebie. W tym widzi zwycięstwo nad słabościami.

W październiku 2008 roku razem z podopiecznymi Fundacji Anny Dymnej "Mimo Wszystko" Jasiek wszedł na Dach Afryki - Kilimandżaro. Z wielkim przejęciem wspomina wszystkich uczestników tej wyprawy. Zwłaszcza tych, którzy byli całkowicie uzależnieni od pomocy innych. - Tego nie da się opisać słowami. Kiedy ja mogę iść na swojej protezie o własnych siłach, a przede mną kolega bez nóg, któremu wózek odmówił posłuszeństwa, próbuje pokonać trasę idąc na rękach. Takich sytuacji było wiele. Jasiek Mela w 2008 roku założył własną fundację "Poza horyzonty". Jej głównym celem jest pomoc osobom po wypadkach, które potrzebują protez.

Wolontariusze nie odmawiają pomocy nikomu, bez względu na niepełnosprawność. O swojej pasji niesienia pomocy innym Jasiek mówi, jak zwykle bardzo prosto i skromnie: Zawsze miałem szczęście do cudownych ludzi, którzy mnie inspirują. Chciałem się podzielić z tymi, którym tej inspiracji brakuje. Trzeba przywracać ludziom ich marzenia.

Jasiek nie ukrywa, że są w jego pracy chwile, w których nie wie, jak się zachować, co powiedzieć. - Pamiętam spotkanie z w jednej z klinik onkologii z łysymi dziećmi. Zupełnie nie wiedziałem jak z nimi rozmawiać. One marzą przecież o naszym normalnym życiu, o tym, co nas codziennie tak często nudzi. Takie spotkanie nauczyły mnie doceniać każdą chwilę życia, przecież nigdy nie wiadomo, która z nich jest naszą ostatnią - tłumaczył pełen powagi.

Jasiek Mela jest zwyczajnym młodym mężczyzną, pełnym pasji i marzeń. Swoje życie opisał w książce "Poza horyzonty". Po wczorajszym spotkaniu wiele osób ustawiło się w kolejce po autograf tego zwyczajnego - niezwyczajnego człowieka.



Jasiek uwielbia poezję Stachury i ks. Twardowskiego, inspiruje go postać Ojca Świętego Jana Pawła II i Małego Księcia. Uwielbia podróże pociągiem i autostopem. Ma narzeczoną i piękne marzenie o szczęśliwej rodzinie, której przekaże swoją miłość do życia i pasje. - Co jest większym sukcesem od wychowania swoich dzieci na szlachetnych ludzi? Nie żyjemy przecież dla samych siebie, ale dla innych!


Jadwiga Bożek
(Dziennik Polski)


foto by Michał Gancarz





czwartek, 03 lutego 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -