Blog > Komentarze do wpisu

-> Walentynki z Vadimem Brodskim (cz.1)

Z okazji święta zakochanych Centrum Sztuki Mościce zaprosiło we wtorek 15 lutego na "Koncert Karnawałowo -Walentynkowy" z udziałem Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Podkarpackiej pod dyrekcją Jerzego Koska oraz wirtuoza skrzypiec, znakomitego Vadima Brodskiego i solistów: Agnieszki Tomaszewskiej - sopran i Jacka Ścibora - tenor. W programie tego wyjątkowego koncertu znalazły się światowe hity wiolinistyki a także przeboje zespołu The Beatles w opracowaniu na orkiestrę symfoniczną. Maestro Jerzy Kosek to dyrygent i pedagog, urodzony w Ornecie. Studiował w klasie dyrygentury Karola Stryji w Akademii Muzycznej w Katowicach, uzyskując dyplom z wyróżnieniem. Swoje umiejętności doskonalił w Berlinie oraz w Wiedniu. W 2002 uzyskał kwalifikację I stopnia w dziedzinie dyrygentury i stopień naukowy doktora sztuki. Jest laureatem wielu międzynarodowych konkursów dyrygenckich, m.in. w Budapeszcie i Jerozolimie. Jerzy Kosek dyrygował większością polskich orkiestr symfonicznych i kameralnych, a za granicą - w Niemczech, Austrii, Danii, Holandii, Portugalii, na Węgrzech, Ukrainie, w Jugosławii, Izraelu, Wenezueli, Stanach Zjednoczonych (m.in. w Carnegie Hall w Nowym Jorku) i Chinach. W swoim dorobku posiada kilkanaście płyt CD, nagrania archiwalne dla Polskiego Radia i Telewizji Polskiej, jak również telewizji izraelskiej i jugosłowiańskiej. Był dyrektorem Filharmonii w Częstochowie, Olsztynie i Rzeszowie. Obecnie pracuje w Zakładzie Chóralistyki i Muzyki Religijnej w Instytucie Muzyki Uniwersytetu Rzeszowskiego. Agnieszka Tomaszewska – sopran ukończyła z wyróżnieniem Akademię Muzyczną im. St. Moniuszki w Gdańsku. Studia wokalne kontynuowała w Universität für Musik und darstellende Kunst w Wiedniu. Ukończyła Das Internationale Operntudio der Hamburgische Staatsoper. Uczestniczyła w kursach mistrzowskich w kraju i za granicą, ma na swoim ko0ncie liczne nagrody i wyróżnienia, krajowe i zagraniczne. Obecnie współpracuje z Operą Krakowską, Operą Narodową w Warszawie. Artystka prowadzi aktywną działalność koncertową w kraju i za granicą: występuje z recitalami, bierze udział w wykonaniach muzyki kameralnej i oratoryjno - kantatowej, a także współpracuje z zespołami i wykonującymi muzykę dawnej i współczesną. Ma na swoim koncie udział w nagraniach CD/DVD,  nagrywała również dla radia i telewizji. Jacek Ścibor - tenor, studia ukończył w Akademii Muzycznej w Poznaniu z wyróżnieniem. Studia podyplomowe kontynuował we wrocławskiej Akademii Muzycznej. W lutym 2006 roku w ramach kursów otrzymał dyplom mistrzowski w klasie śpiewu prof. Ewy Czernak. Jego działalność artystyczna obejmuje recitale solowe, dzieła oratoryjno-kantatowe. Od roku 2003 koncertuje z zespołem muzyki dawnej Collegium Musicum. Poza Polską koncertuje w Danii, Austrii, Szwecji, Włoszech, Niemczech, Słowacji i Ukrainie. Dokonał nagrań dla Telewizji oraz Radia Rzeszów. W swym dorobku posiada nagranie 4 płyt CD z muzyką współczesnego kompozytora Waldemara Wałeckiego. Aktualnie jako doktor sztuki wokalnej jest pracownikiem Instytutu Muzyki Uniwersytetu Rzeszowskiego. Oczywiście głównym magnesem przyciągającym tarnowskich melomanów był wybitny maestro Vadim Brodski, wirtuoz skrzypiec znany szeroko w świecie ale i w Tarnowie. Za czasów pamiętnej dyrekcji Anny Knapik w Centrum Paderewskiego Tarnów - Kąśna Dolna bywał u nas regularnie, pełniąc przez czas jakiś funkcję dyrektora artystycznego Festiwalu Muzyki Kameralnej „Bravo Maestro”, którego był współtwórcą. Vadim Brodski - światowej sławy skrzypek marzył o tym, by zostać sportowcem. Z urodzenia Ukrainiec o żydowskich korzeniach, z wyboru Polak. Dusza towarzystwa. Potomek znakomitego Adolfa Brodskiego, pierwszego wykonawcy Koncertu skrzypcowego Piotra Czajkowskiego. Urodził się w Kijowie. Naukę gry na skrzypcach rozpoczął w wieku 6 lat. Mając 11 lat wystąpił jako solista z Orkiestrą Symfoniczną Kijowskiej Filharmonii, wykonując koncert Dymitra Kabalewskiego pod dyrekcja kompozytora. Jest uczniem Olgi Parchomienko i Davida Ojstracha. W 1982 r zadebiutował w Nowym Jorku. Od 1985 r. mieszka w Rzymie. Poniżej prezentujemy jeden z licznych wywiadów z gwiazdą walentynkowego koncertu w Mościcach.


  - Tatuś, uczestnik drugiej wojny światowej, przywiózł z Niemiec skrzypeczki, na których było napisane "Stradivarius". Nie był to żaden stradivarius, ale tatuś myślał, że tak, i sobie na nich pitolił. Uciekałem wtedy z domu. O tym, że wziąłem je do ręki, zadecydował przypadek. Mieszkaliśmy w tzw. komunałce - osiem osób w dwóch pokojach po osiem metrów kwadratowych. Toaleta była na podwórku, a kuchnia wspólna także dla innych rodzin. Któregoś dnia, kiedy grałem boso na podwórku w piłkę nożną, zawołała mnie ciotka: "Chodź, Vadimku, zobaczysz, jak utalentowane dzieci przyjmują do szkoły muzycznej!". Miała na myśli mojego kuzyna. On miał siedem lat, a ja sześć. Matka zdążyła włożyć mi buty i poszedłem tak, jak stałem: spocony, w samym podkoszulku. Kuzyn oblał egzamin, bo nie miał słuchu, a mnie, ponieważ stałem przy nim, komisja poprosiła, żebym coś zaśpiewał. No to zacząłem: "Ej mambo, mambo italiano". Była to mocno podejrzana w tamtych latach piosenka, bo "imperialistyczna". Przerażony szef komisji poprosił: "Zaśpiewaj lepiej kołysankę". I tak zdałem egzamin. Pozostał jeszcze wybór kierunku. Mama marzyła, żebym grał na fortepianie - wyznaje artysta.

Artysta gra na skrzypcach Gennaro Gagliano z 1747 roku. Jest jednym z nielicznych skrzypków w historii, który miał zaszczyt zagrać w 1998 roku podczas tournée z orkiestrą Simfonica di Savona na słynnym instrumencie Guarneri del Gesu, należącym do Niccolo Paganiniego. Koncertował z wieloma znakomitymi orkiestrami: Filharmonia Moskiewska, Filharmonia w Sankt Petersburgu, Filharmonia Narodowa w Warszawie, Mexico National Symphony, London Philharmonic Orchestra, Jerusalem Symphony, New Jersey Symphony, Suisse Romande Orchestra w Genewie.



VADIM BRODSKI - Najlepszy koncert jeszcze przede mną

Światowej sławy skrzypek marzył o tym, by zostać sportowcem. Z urodzenia Ukrainiec o żydowskich korzeniach, z wyboru Polak. Reaguje wściekłością, jeśli za granicą ktoś mówi źle o Polsce. Dusza towarzystwa. Pingpongista i... łyżwiarz.

GALA: Zagrałeś w filmach Jacka Bromskiego, np. w jego ostatniej komedii „U Pana Boga w ogródku”. Maestro, postanowiłeś zostać aktorem?
VADIM BRODSKI: Nie, po prostu jestem ukochanym aktorem tego reżysera. Żartuję. Lubimy się z Jackiem i to moja druga rola w jego filmach. Wydawało mi się, że nie ma nic prostszego, niż być aktorem. Ale po występie w filmie „To ja, złodziej” nabrałem pokory. Grałem ukraińskiego bandziora ze złotymi zębami, obwieszonego złotymi łańcuchami. W komedii „U Pana Boga w ogródku” byłem ukraińskim skrzypkiem, który przyjechał do Polski i musiał jakoś sobie radzić, więc grał pod kościołem, udając niewidomego.

GALA: Poniekąd zagrałeś siebie… Też kiedyś przyjechałeś z Ukrainy do Polski i musiałeś sobie radzić. Ale ty grałeś w najlepszych salach koncertowych.
VADIM BRODSKI: Przyjechałem tu w innych realiach, mając inną pozycję. Nie wiem jednak, jak by to było dzisiaj. Na ulicach Krakowa i Warszawy widziałem dobrze grających ze Wschodu, którzy tak zarabiali na życie. Ich start będzie trudniejszy.

GALA: Nie każdy skrzypek wygrywa jak ty międzynarodowy konkurs im. Wieniawskiego. Zresztą wygrywałeś wszystkie konkursy skrzypcowe, do jakich się zgłosiłeś – we Włoszech im. Paganiniego, w Szwajcarii Tibora Vargi. Cudowne dziecko! W wieku 11 lat występowałeś jako solista z Orkiestrą Filharmonii Kijowskiej.
VADIM BRODSKI: Byłem normalnym dzieckiem. Grałem w piłkę nożną, marzyłem, żeby zostać zawodowym pingpongistą. Trenowałem ping-ponga do 16. roku życia. Jeździłem nawet po Ukrainie w drużynie młodzików. Zarabiałem prawie tyle, ile mój ojciec, inżynier w stoczni...

GALA: Jak to się stało, że rodzice posłali cię do szkoły muzycznej? Zadecydował o tym kuzyn, sławny skrzypek Adolf Brodski?
VADIM BRODSKI: Nie, to daleki krewny – stryjeczny kuzyn mojego dziadka, chociaż niektórzy menedżerowie, szczególnie amerykańscy, nachalnie piszą, że był moim ojcem… Zasłynął jako pierwszy wykonawca niezwykle trudnego koncertu Czajkowskiego.

GALA: Jak to się więc stało, że pingpongista został skrzypkiem?
VADIM BRODSKI: Tatuś, uczestnik drugiej wojny światowej, przywiózł z Niemiec skrzypeczki, na których było napisane „Stradivarius”. Nie był to żaden stradivarius, ale tatuś myślał, że tak, i sobie na nich pitolił. Uciekałem wtedy z domu. O tym, że wziąłem je do ręki, zadecydował przypadek. Mieszkaliśmy w tzw. komunałce – osiem osób w dwóch pokojach po osiem metrów kwadratowych. Toaleta była na podwórku, a kuchnia wspólna także dla innych rodzin. Któregoś dnia, kiedy grałem boso na podwórku w piłkę nożną, zawołała mnie ciotka: „Chodź, Vadimku, zobaczysz, jak utalentowane dzieci przyjmują do szkoły muzycznej!”. Miała na myśli mojego kuzyna. On miał siedem lat, a ja sześć. Matka zdążyła włożyć mi buty i poszedłem tak, jak stałem: spocony, w samym podkoszulku. Kuzyn oblał egzamin, bo nie miał słuchu, a mnie, ponieważ stałem przy nim, komisja poprosiła, żebym coś zaśpiewał. No to zacząłem: „Ej mambo, mambo italiano”. Była to mocno podejrzana w tamtych latach piosenka, bo „imperialistyczna”. Przerażony szef komisji poprosił: „Zaśpiewaj lepiej kołysankę”. I tak zdałem egzamin. Pozostał jeszcze wybór kierunku. Mama marzyła, żebym grał na fortepianie.

GALA: Miała przygotowanie muzyczne?
VADIM BRODSKI: Nie. Ale zakochała się w pianiście z „Rapsodii”, hollywoodzkiego wyciskacza łez z lat 50. Były tam trzy główne postacie: pianista, skrzypek i bogata dziewczyna, którą grała Liz Taylor. Mama zabierała mnie na ten film z pięć razy. Za każdym razem płakała. Ale kiedy dyrektorka szkoły przeczytała, ile kosztuje miesiąc nauki gry na fortepianie – sześć rubli dwadzieścia kopiejek, mama zamarła. To była równowartość sześciu kilogramów mięsa. Więc dyrektorka czytała dalej: trąbka – rubel trzydzieści, perkusja – półtora rubla, kontrabas – rubel dziewięćdziesiąt. I na koniec: skrzypce – dwa ruble dziewięćdziesiąt. A mama z ulgą: „Vadimku, grasz na skrzypcach!”. To los. Dzisiaj nie wyobrażam sobie życia bez skrzypiec. Ktoś z nieba nad tym czuwał.

GALA: I twoje dzieciństwo się skończyło.
VADIM BRODSKI: O nie! Stałem się tylko bardzo zajętym dzieckiem. Bo ciągle grałem w ping- -ponga, waterpolo, jeździłem na nartachv i łyżwach. Obok domu był stadion. Wystarczyło przeskoczyć przez płot i było pole hokejowe. A na skrzypcach ćwiczyłem z przyjemnością. Całe szczęście, że byłem tak zajęty, bo mieszkaliśmy w bandyckiej dzielnicy. Większość kumpli z podwórka została kryminalistami. 12-letnie dzieci piły wódę i paliły papierosy.




sobota, 19 lutego 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> WENUS Z KRAJU TULIPANÓW (felieton nr 99)

    Było to 42 lata temu. W styczniu 1970 roku piosenka Venus mało znanej w Ameryce holenderskiej grupy Shocking Blue weszła na listę bestsellerów singlowych magaz

  • -> Skład Kultury

    14 grudnia odbędzie się kolejny koncert z cyklu Skład Kultury, którego organizatorem jest Tarnowskie Centrum Kultury. Gospodarzem imprezy będzie tarnowski zespó

  • -> PROWOKACYJNY DEBIUT (felieton nr 98)

    16 czerwca minęło 40 lat od dnia, w którym ukazał się pierwszy album Roxy Music - zespołu, który w dziejach rocka był uważany za glamrockowy, progresywny, artro



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -