Blog > Komentarze do wpisu

-> Jerzy Nowosielski – artysta totalny (cz.2)

Nie ceni Pan malarstwa amerykańskiego?
- Zależy jakiego. Hiperrealizm jest bardzo dobrym malarstwem. XIX-wieczne amerykańskie malarstwo amatorskie też jest świetne. Natomiast nie cierpię Warhola, którego sprowadzamy do Polski za duże pieniądze.

Wystawę Warhola w Muzeum Narodowym w Warszawie uważa Pan za nieporozumienie?
- Przecież to szmaciarz. Mogę tak mówić, chociaż nie powinienem, bo on pochodził z Łemkowszczyzny, czyli ojczyzny mojego ojca. Ale dla mnie to jest nikt, jeśli chodzi o malarstwo.

Francisa Bacona, autora najgłośniejszych w naszym stuleciu ukrzyżowań, ocenia Pan wyżej niż Andy Warhola.
- Bacon był artystą, który cierpiał z powodu realizacji swoich wizji malarskich. A Warhol był cwaniakiem, który pływał po koniunkturze. Jednak ja go w jakimś sensie szanuję - był przynajmniej uczciwy. Powiedział: "Chociaż byłbyś geniuszem, jeżeli nikt cię nie wylansuje, jesteś nikim".

Czy wierzy Pan, że sztuka jest po stronie dobra, że zbawia świat? Wstrząsającym ukrzyżowaniom Bacona trudno odmówić rangi wielkiej sztuki, a jednak Chrystus zostaje w nich przedstawiony jako ochłap mięsa, bez żadnej nadziei na zmartwychwstanie.
- Bacon jest klasycznym przykładem tego, że sztuka może być wyrazicielem obecności upadłego bytu w naszej świadomości. Jego malarstwo jest rzeczywiście satanistyczne, chociaż sam Bacon był bardzo dobrym człowiekiem, i to nie jego wina, że tak mu wyszło. To był jego los - przypadło mu w udziale świadczenie o realności zła w rzeczywistości empirycznej.

Na ukrzyżowania Bacona patrzy Pan jako na dzieła satanistyczne, ale przecież można na nie również spojrzeć jak na obrazy głęboko tragiczne, świadczące o kondycji współczesności, o załamaniu wiary w samą możliwość zmartwychwstania.
- Nie, to już jest poziom infernalny. Myślę, że on nie pozostawia żadnej możliwości reinterpretacji w kierunku jakiejś nadziei, jakiegoś dobra. No, ale taka jest prawda i on tę prawdę namalował. Myślałem, że tego się nie da w ogóle namalować, a on to zrobił.

Mówi Pan, że Bacon namalował prawdę. Zapytam więc raz jeszcze, czy obrazy Bacona - prawda w nich wyrażona - mogą prowadzić człowieka do zła?
- Oczywiście, że do dobra. Poznać oblicze diabła, to znaczy dotknąć samego dna absurdu metafizycznego, a z dna absurdu można się odbić już tylko w kierunku dobra.
Bacon to wspaniały malarz, świadek rzeczywistości infernalnej. A XX wiek, było nie było, był najbardziej infernalny w całej historii naszego gatunku.

Czy Bacon może być zbawiony?
- Ależ proszę pana. To oczywiste.

Czy diabeł może być zbawiony?
- Z idei nieskończonego Miłosierdzia Bożego zrobiono jeden wielki skandal. Ta idea zresztą nie jest nowa, bo występuje na przykład w kazaniach Pseudo-Jana Złotoustego, ale w tym wieku znamy ją z relacji siostry Faustyny.
Kościół nie może przyjąć koncepcji nieskończonego miłosierdzia, bo Kościół jest instytucją pedagogiczną, a nieskończone miłosierdzie jest antypedagogiczne. Z siostry Faustyny zrobiono błogosławioną i sprawa załatwiona.

Na czym polega wyjątkowość chrześcijaństwa? Wizja Boga przybijanego do deski nie jest wszak wizją nazbyt estetyczną.
- Bywała i estetyczną. Były takie realizacje tematu ukrzyżowania, nawet w jego najbardziej tragicznych aspektach, które były wspaniałymi dziełami sztuki, weźmy na przykład takie "Ukrzyżowanie" Gruenewalda. Ale to jest co innego niż ukrzyżowania Bacona.

Na czym ta inność polega?
- Na tym, że pod pierwszą warstwą skrajnie tragicznego widzenia Męki Chrystusa istnieje drugi pokład tajemniczego piękna, które daje jakąś nadzieję, natomiast z obrazów Bacona żadnej nadziei nie można czerpać.

Mówi Pan: Nadzieja jest rzeczą bardzo trudną, prawie niemożliwą. Wiara w Boga jest rzeczą bardzo trudną, prawie niemożliwą...
- Właściwie może to i dobrze, dlatego że gdyby wiara była choć odrobinę łatwiejsza, to przestałaby być wiarygodna. Najbardziej wiarygodna jest tajemnica, której palcem nie możemy wskazać, dna nie możemy zgłębić. To jest najbardziej wiarygodne. Im bardziej infernalna jest rzeczywistość empiryczna, tym bardziej możemy spozierać w kierunku jakiejś innej nadziei. Ja tej nadziei nie umiem i nie chcę nazywać, bo każde jej nazwanie byłoby jakimś rodzajem bałwochwalstwa.

Ktoś mógłby powiedzieć, że Pan się łudzi, że nie potrafi unieść ciężaru nicości i stwarza sobie rzeczywistość nadprzyrodzoną, która tak naprawdę nie istnieje.
- Miałby rację. Ale taka jest moja psychika - każe mi się łudzić.

Jeszcze raz zapytam: na czym polega wyjątkowość chrześcijaństwa?
- Na tym, że pojawiła się idea Chrystusa - nie jest nawet ważne, czy on historycznie istniał. Jeżeli taka idea - Boga, który ofiarowuje się na cierpienie i śmierć w obliczu swojego ojca niebieskiego, który notabene cały czas milczy - w ogóle powstała, to jest to rzeczywiście wyjątkowa sprawa w rozwoju świadomości religijnej całego naszego gatunku.

Jest Pan oczywiście zwolennikiem apokatastazy, czyli wiary w ostateczne zwycięstwo dobra i możliwość zbawienia nawet szatana?
- Tak, ale ta idea została wyparta ze świadomości różnych odłamów chrześcijaństwa. Teraz trzeba wrócić do Orygenesa, do świętego Grzegorza z Nyssy. Ta sfera myśli chrześcijańskiej, niestety, została potępiona. Jak wiadomo, unicestwił ją Justynian, który zwołał pseudosobór biskupów. Moim zdaniem autorytet poszczególnych soborów należy już w tej chwili poddać pod dyskusję.

Dlaczego tak nie lubi Pan ortodoksji?
- Teologowie profesjonalni mają to do siebie, że wszystkie trudne sprawy naszej świadomości potrafią zaokrąglić.

Jak Pan, zwolennik apokatastazy, wyobraża sobie raj?
- Nic sobie nie wyobrażam. Taki poinformowany to ja, proszę pana, nie jestem. Moim marzeniom odpowiadałaby sytuacja, gdybyśmy odnaleźli tam wszystkie realia naszej rzeczywistości, tylko przemienione, tak jak przemieniony był Chrystus Zmartwychwstały.

Czyli ten stół będzie przemieniony, ten kot będzie przemieniony...
- Nie wiem, czy stół, kot na pewno.

Dlaczego w XX wieku diabeł objawił się tak wyraźnie, choć bez rogów i kopyt?
- Nasilenie prowokacyjnego zła jest takie duże, bo jest nas więcej i mamy lepsze środki, żeby to zło realizować.

Mówi się o kryzysie wyobraźni religijnej, ludzie już nie organizują myśli wokół pionowej osi diabeł - człowiek - Bóg.
- Nie twierdzę, żeby nastąpił jakiś generalny zanik intuicji metafizycznych, bo one zawsze były bardzo słabe. Po prostu zmienia się sposób myślenia człowieka nowoczesnego. W połowie XIX wieku uważano, że nauka jest wrogiem wiary chrześcijańskiej, teraz zaś zaczyna być jej sprzymierzeńcem. Otwiera horyzonty na takie struktury rzeczywistości fizycznej, które dają bardzo solidną bazę dla powstania nowych odmian myślenia za pomocą intuicji metafizycznych.

Sądzi Pan, że odkrycia współczesnej fizyki dają jakąś nadzieję na odrodzenie metafizyki?
- W takim Związku Radzieckim najbardziej filozoficznie nastawionymi ludźmi byli fizycy i matematycy.

Rozwój cywilizacji, powstanie demokracji liberalnych, oprócz zmniejszenia znaczenia metafizyki, przyniosło także wiele pozytywów: przedłużyło np. dwa razy długość życia ludzkiego.
- Proszę pana, co tam, że życie mi o 20 lat przedłużyli. Tragedia pozostaje tragedią. I tak muszę umrzeć.

Trwogę uważa pan za podstawowe ludzkie doświadczenie?
- Lęk przed śmiercią jest podstawą wszelkiej refleksji, myślenia religijnego.

Chrześcijanin chyba nie powinien bać się śmierci.
- To takie gadanie młodych księży. Póki jest młody, to się nie boi śmierci, ale jak mu przyjdzie leżeć w łóżku i cierpieć, to on się już trochę boi. Chrystus w Ogrójcu też bał się śmierci.

Jak to jest możliwe, że Bóg pozwala istnieć tak okropnej rzeczywistości? Czy Boga nie należałoby postawić przed sądem?
- To są pytania Hioba, pytania z kanonu Biblii hebrajskiej. Człowiek ma prawo oskarżać Boga, człowiek ma prawo pytać Boga o sprawy zasadnicze.

Czyli bluźnierstwo nie istnieje?
- Bluźnierstwo płynące z lekkomyślności albo oportunizmu jest czymś strasznym i brzydkim, natomiast bluźnierstwo płynące z rozpaczy jest w pełni uprawnione. Ja żyję już w czasach ostatecznych, bo jestem stary i znajduję się w tzw. poczekalni. Czekam na śmierć, taką czy inną.

Co Pan, jako awangardzista, myśli o prawie artysty do wolności wypowiedzi?
- Jestem szalenie tradycjonalistycznym artystą, proszę pana, maluję ikony i żaden ze mnie awangardzista. Bo z czego artysta ma się dzisiaj wyzwalać, proszę pana. Im bardziej się wyzwala, tym bardziej jest niewolny. Wyzwalać można się w sytuacji, kiedy człowiek jest absolutnie zniewolony. Kiedy jednak odrzuci wszelkie bariery ograniczające jego świadomość, to już nie ma się z czego wyzwalać.


Tekst z Archiwum Gazety Wyborczej: Gazeta Wyborcza nr 86, wydanie z dnia 11/04/1998 GAZETA ŚWIĄTECZNA





środa, 23 lutego 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

  • -> Cztery kobiety - cztery nie - pokoje...

    Zupełnie wyjątkowy charakter miał ostatni w tym roku wernisaż w Galerii Miejskiej BWA, zlokalizowanej pod znanym wszystkim miłośnikom sztuki adresem czyli dworc

  • -> Najstarsze istniejące...

    Tarnów ma najstarsze w Polsce muzeum diecezjalne. Placówkę założył w 1888 r. ks. Józef Bąba. W ten sposób uratował wiele bezcennych dzieł. Muzeum mieści się prz



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -