Blog > Komentarze do wpisu

-> Jerzy Nowosielski – artysta totalny (cz.1)

Jeden z największych polskich malarzy zmarł w poniedziałek w Krakowie. Miał 88 lat Urodził się w 1923 r. w Krakowie. Ojciec był Łemkiem i działaczem społeczności ukraińskiej w Krakowie, matka katoliczka pochodziła ze spolszczonej rodziny austriackiej. Był trzecim, późnym dzieckiem. Zanim się urodził, rodzice mieli synów, którzy zmarli w czasie I wojny światowej. We wrześniu 39 Nowosielscy uciekli do Lwowa, ale po miesiącu, kiedy wkroczyli tam Rosjanie, wrócili. Kiedy koledzy Nowosielskiego byli w konspiracji, on - podobno za namową rodziców - mieszkał w klasztorze. Od 1942 do 1943 r. był w nowicjacie w ławrze pod Lwowem. Przeżył wojnę z ukraińską kenkartą, bo przed wojną w dowodzie tożsamości miał wpisaną narodowość ukraińską i "niekiedy czuł się Ukraińcem". Jego ojczyzną stało się prawosławie, ponieważ ortodoksja prawosławna "najmniej krępuje człowieka. (...) Tam najważniejsza jest liturgia i tajemnica". Jako nastolatek odbył pielgrzymkę na Wołyń, pisał potem: "Ja, malarz polski, duchowo narodziłem się w Ławrze Poczajowskiej". Jeszcze w czasie okupacji zaczął studia malarskie w Kunstgewerbeschule w Krakowie. Kończył je po wojnie w ASP (później był jej profesorem). W 1957 r. był współzałożycielem Grupy Krakowskiej. Malował martwe natury, pejzaże i kompozycje abstrakcyjne. Cały czas jako człowiek pogranicza zmagał się ze swoją wiarą (podobno był moment, kiedy ją zupełnie stracił) i z własną tożsamością. Dziś mówimy Nowosielski, myślimy ikona, mówimy ikona, myślimy Nowosielski. Potrafił jak nikt inny malować wnętrza kościołów. Pierwsze freski namalował w cerkwi greckokatolickiej w Bolechowie na Ukrainie w czasie wojny. Ostatni obraz to krzyż ołtarzowy namalowany w latach 90. dla dominikanów na warszawskim Służewie. Jego autorstwa są dekoracje ścienne w kościołach katolickich w Wesołej i Nowych Tychach oraz w cerkwiach w Hajnówce i w Krakowie. W kilku miejscowościach - w tym w kościele w Wesołej - wierni domagali się... zamalowania jego dzieł, uważając, że to "bohomazy". Jego jedyną wymarzoną całościową realizacją świątyni - od projektu do wykonania ikon i polichromii - jest greckokatolicka cerkiew w Białym Borze na Pomorzu Zachodnim. W cerkwiach unickich wykonał też największą liczbę ikonostasów i pojedynczych ikon. Fascynacja ikonami zaprowadziła go do uprawiania teologii, pisał eseje z dziedziny teologii prawosławnej. Oceniał sytuację rodzaju ludzkiego z pesymizmem pierwszych chrześcijan i najbardziej radykalnych ojców Kościoła, a także rosyjskich filozofów religii. Wyznawał: "Nie wierzę w człowieka i prawo naturalne. Wierzę w to, że człowiek może być przyjacielem Boga. Tylko w to wierzę". Nie obchodziło go, jak nasz świat będzie urządzony, ale to, w jakim sensie sam zmartwychwstanie i w jakim zmartwychwstanie świat. "Boję się teologów w sutannach. A teolog taki jak ja - teolog amator, teolog na własny użytek - po prostu sobie myśli, nie forsuje żadnych rozwiązań, nie musi ich bowiem naginać do telos, celu". Podkreślał, że najważniejszą przyczyną zła jest zaniechanie wysiłku umysłowego - wyrzeczenie się prób poznania tajemnicy naszego bytu. "Jeżeli z tego rezygnujemy i zatrzymujemy się na etapie jakiejś ortodoksji, wtedy zło w jakiś sposób się w nas obiektywizuje. Schodzimy do poziomu moralistyki, która robi więcej szkody niż dobra". Był zwolennikiem apokatastazy - nadziei powszechnego zbawienia wszystkich ludzi i całego stworzenia. "Prawem największego nawet grzesznika jest zbawienie". Powracającym tematem jego obrazów były kobiety. "Kobieta jest symbolem Kościoła. A cerkiew i akt są do siebie podobne. Kształty barokowych kopuł przypominają kształt kobiecego ciała. Cerkiew i kobieta to królestwo boże na ziemi" - mówił. W 1996 r. wraz z żoną Zofią założył fundację wspierającą współczesną sztukę polską. Swoje obrazy wystawiał wyłącznie w galerii Andrzeja Starmacha, znanego krakowskiego mansarda i swojego przyjaciela. „Poznaliśmy się w 1973 roku - wspomina, wierzyć się nie chce, ileż to już lat. 38! Spotkaliśmy się po raz pierwszy przez malarza Tadeusza Brzozowskiego. Stawał się dla mnie coraz ważniejszą osobą, a przez ostatnie lata - chcąc, nie chcąc - ja się stałem dla niego ważną osobą, bo po prostu się nim opiekowałem. Był dla mnie przyjacielem, mentorem, a od czasu śmierci mego ojca - także drugim ojcem. Odszedł od nas jeden z ostatnich wielkich XX wieku.”



Czy Bóg się wycofał?

Bluźnierstwo płynące z lekkomyślności albo oportunizmu jest czymś strasznym i brzydkim. Bluźnierstwo płynące z rozpaczy jest w pełni uprawnione - mówi Jerzy Nowosielski w rozmowie z Dariuszem Suską opublikowanej na łamach Gazety Wyborczej.

Dariusz Suska: Najbardziej wpływowi filozofowie nowożytni, tacy jak Schopenhauer czy Nietzsche, są bardzo pesymistyczni w ocenie rzeczywistości. Schopenhauer mówi o wzajemnym pożeraniu się istot żywych, o świecie jako kolisku cierpienia i śmierci. Czy chrześcijaninowi taka wizja może być bliska?

Jerzy Nowosielski: Jako chrześcijaninowi jest mi bardzo bliska, bo ja jestem też bliski manicheizmowi.

Wierzy Pan więc, że tym światem i tą historią rządzi diabeł?
- Wierzę, że tzw. upadłe byty subtelne w jakimś continuum czasoprzestrzennym, którego my nie umiemy ani znaleźć, ani nazwać, tak gruntownie zepsuły boskie dzieło stworzenia, że właściwie żyjemy na gruzach. To oczywiste, że światem rządzi diabeł. Zresztą nawet w Ewangelii określony on jest mianem księcia tego świata. W pismach św. Jana rzeczywistość także jest oparta na elemencie zła.

Jeżeli przyjmiemy, że diabeł rządzi światem, to musimy również uznać, że Bóg, jeżeli jest wszechmocny, z tego świata się wycofał.
- Wygląda na to, że się wycofał.

Nie uczestniczy w historii?
- W jakiś sposób uczestniczy, ale jak, to nie umiem kreślić. W każdym razie Bóg nie urządza tej rzeczywistości w obronie istot na nią się składających.

Uważa Pan, że w diabła jest o wiele łatwiej wierzyć niż w Pana Boga?
- Ależ oczywiście, w Boga jest prawie w ogóle niemożliwe wierzyć. W diabła musi się wierzyć, bo się go dotyka na co dzień. Cała tragedia zwierzęcej i ludzkiej egzystencji, tragedia przyrody - to są jawne rządy szatana i upadłych aniołów. Natomiast gdzie jest ten Bóg? Gdzie go szukać?

Mówi Pan o tragedii całego stworzenia, nie tylko człowieka - jednak w potocznym wyobrażeniu przyrodzie odmawia się odkupienia.
- Bezpodstawnie, bo nawet u św. Pawła można znaleźć teksty temu przeciwne: "Całe stworzenie niechaj oczekuje objawienia się godności Synów Bożych".

Uważa Pan więc za nieuprawnioną uzurpację pogląd, że Chrystus umarł tylko za ludzi?
- Ależ oczywiście. To jest typowo antropocentryczne skrzywienie świadomości chrześcijańskiej, zresztą bardzo długo istniejące w historii, bo już prawie 1500 lat.

Dlaczego więc nie jest Pan wegetarianinem?
- Inni i tak będą jedli mięso. Nie ma sposobu na to, żeby nie być grzesznikiem. Człowiek jest grzesznikiem z racji swojego istnienia w rzeczywistości empirycznej. Jest takie zdanie u św. Pawła: "Chrystus przyjął na siebie całą naturę ludzką z wyjątkiem grzechu". Oczywiście św. Paweł myślał o grzechu Prawa, to był Żyd, jednak z ontologicznego punktu widzenia takie myślenie nie ma sensu. Chrystus przyjął ludzką naturę razem z grzechem, bo przecież jadł mięso, jadł ryby, uczestniczył w życiu ludzkim, które jest jednym wielkim grzechem. Baranek Boży wziął na siebie grzechy świata. Ale wziął dosłownie, czyli sam stał się grzesznikiem. Jeżeli uczestniczyłby w naturze ludzkiej z wyjątkiem grzechu, to znaczy, że w ogóle by nie uczestniczył. Bo istotą natury ludzkiej jest grzech. Chrystus umarł więc za grzechy świata i swoje.

To jest bardzo nieortodoksyjne.
- Nie interesuje mnie ortodoksja.

Z tego, co Pan mówi, wynika, że musi Pan mieć jakiś szczególny stosunek do herezji.
- Każdy człowiek o autentycznych intuicjach religijnych musi być heretykiem, gdyż herezja to jest inny pogląd, to jest dialog wewnętrzny, to jest walka z zastanymi formami naszej świadomości, które odziedziczyliśmy albo w inny sposób przyjęliśmy, i jesteśmy zmuszeni do ich zweryfikowania. Dlaczego Polacy są tak niereligijnym narodem...

Polacy niereligijnym narodem?!
- Są pobożni, to prawda. Nie stworzyli jednak żadnej wielkiej herezji, bo są bezmyślnie religijni. Religijni natomiast są Rosjanie i Niemcy. Niech Pan policzy liczbę herezji, które oni stworzyli.

Rosjanie i Niemcy są też winni paru innych rzeczy w XX wieku.
- Wahadło wewnętrzne człowieka religijnego jest takie, że styka się on z największą świętością albo największym grzechem. Georges Bernanos powiedział kiedyś, że w sprawach wiary kompetentni są święty i grzesznik. Porządny człowiek nie jest kompetentny.

Czy w świecie, w którym rządzi diabeł, kara śmierci nie jest w takim razie czymś całkiem naturalnym i uprawnionym?
- Kara śmierci zarazem jest i nie jest uprawniona. I tak mordujemy w sposób okrutny całe tabuny zwierząt, żebyśmy mogli napełnić żołądki kiełbasą czy salcesonem. Jak wygląda świniobicie na wsi? Świnia pół dnia kwiczy, cała wieś wie, że sąsiad bije prosiaka, ale wiejska świadomość nie poczuwa się w tej sytuacji do winy. A przecież można byłoby tę świnię uśpić i zarżnąć bezboleśnie, tylko nikomu się nie chce. W Polsce chrześcijaństwo jest, niestety, ślepe na cierpienia zwierząt, czyli istot biologicznie nam najbliższych.

Ludzie uważają, że śmierć świni to nie jest to samo co śmierć człowieka.
- Bo ich tak wciąż jeszcze wielu księży uczy: całe stworzenie jest nam dane i możemy z nim wyprawiać to, co chcemy. Tylko my jesteśmy ważni na tym świecie.

Ci księża mają po temu uzasadnienie, mogą powoływać się na Księgę Rodzaju.
- Mogą. Ale w tej samej Biblii mają bardzo dużo antyuzasadnień, o których już tak chętnie nie pamiętają. Teologia ortodoksyjna, zarówno zachodnia, jak wschodnia, wybiórczo korzysta z tekstów biblijnych. Jedne ignoruje, a drugie wykorzystuje dla swoich celów.

Proszę podać przykład takiego antyuzasadnienia.
- Weźmy choćby tekst Eklezjasty: "Los bowiem synów ludzkich jest ten sam, co i los zwierząt; los ich jest jeden: jaka śmierć jednego, taka śmierć drugiego, i dech życia ten sam. W niczym więc człowiek nie przewyższa zwierząt. Bo wszystko jest marnością. Wszystko idzie na jedno miejsce: powstało wszystko z prochu i wszystko do prochu znów wraca. Kto pozna, czy dusza synów ludzkich idzie w górę, a dusza zwierząt zstępuje w dół, do ziemi". Zwierzęta cierpią tak jak i my z mocy okrutnego prawa natury, ale cierpią niewyobrażalnie także z naszych rąk. Nie jestem doktrynerem, psy drapieżne, zresztą przez nas "wyprodukowane", bym usypiał, ale z przerażeniem dowiedziałem się np., że polski Senat uchylił zakaz mechanicznego tuczu drobiu. Ja nie wiem, co to za ludzie siedzą w tym Senacie. Jemy mięso, co już jest wielką tragedią i poniżeniem naszej ludzkiej kondycji, a tu jeszcze to!

Nie razi Pana w takim razie, że Biblia przekazuje sprzeczne ze sobą przesłania?
- Pismo Święte jest całe usłane sprzecznościami. Ale co z tego? Dlaczego ja na przykład nie wierzę w Koran? Bo Koran jest tak napisany, że tam wszystko jasne, wszystko do siebie pasuje. A w Ewangelii same sprzeczności, nic nie pasuje. Pismo Święte musi być zbiorem sprzeczności, bo obrazuje walkę prawa z sumieniem - prawa objawionego na górze Synaj z sumieniem, czyli głosem proroków. Dzisiaj nam mówią, że mieć sumienie to w porządku, ale pod warunkiem, że jest ono dobrze uformowane. Cóż by to było jednak za sumienie, gdyby było z foremki. Prorocy przede wszystkim sprzeciwiali się prawu.

Zwolennicy prawa powiedzą Panu, że tylko dzięki niemu ten świat może być jakoś uporządkowany.
- I będą mieli rację.

Panu na takim porządku nie zależy?
- Oczywiście zależy mi, by - jak wyjdę z tej kawiarni - jakiś byle chuligan nie rąbnął mnie w łeb. Tak, że jakoś mi na tutejszym prawie zależy.

Gdyby więc miał Pan zająć jednoznaczne stanowisko w sprawie kary śmierci?
- Jestem jej przeciwny, ale mam wielu przyjaciół, których bardzo szanuję i którzy są za karą śmierci.

Tadeusz Różewicz jest za karą śmierci?
- Tak.

Na przykład w Stanach Zjednoczonych wykonuje się karę śmierci.
- Amerykanie są wyjątkowo prymitywnym narodem. Z jednej strony są to ewangeliccy purytanie, z drugiej irlandzcy katolicy, więc poczucie prawa jest tam niesłychanie zabsolutyzowane. Oni nie mają głębszej refleksji, jakiś Hemingway czy Steinbeck może i miał, ale nie ogół. I to Amerykanie nas teraz okupują z tą swoją sztuką, z tym swoim wyciem.





środa, 23 lutego 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

  • -> Cztery kobiety - cztery nie - pokoje...

    Zupełnie wyjątkowy charakter miał ostatni w tym roku wernisaż w Galerii Miejskiej BWA, zlokalizowanej pod znanym wszystkim miłośnikom sztuki adresem czyli dworc

  • -> Najstarsze istniejące...

    Tarnów ma najstarsze w Polsce muzeum diecezjalne. Placówkę założył w 1888 r. ks. Józef Bąba. W ten sposób uratował wiele bezcennych dzieł. Muzeum mieści się prz

Komentarze
2011/03/16 01:18:15
Tutaj bardzo ciekawy artykuł o nieznanym epizodzie z życia zmarłego, widzianym oczami jego wieloletniego przyjaciela ks. prof. Rudnickiego: dstp.cba.pl/?p=4236


Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -