Blog > Komentarze do wpisu

-> Arcybiskup Józef Życiński 1948 - 2011

"In spiritu et veritate" - w duchu i w prawdzie.

Kościół stracił wyjątkowego pasterza, a Polska mądrego, odważnego kapłana „rogatych dusz” - były ordynariusz diecezji tarnowskiej i metropolita lubelski nie żyje. Zmarł  nagle, w czwartek 10 lutego, wieczorem w Rzymie. Miał 62 lata. Prawdopodobną przyczyną śmierci był wylew krwi do mózgu. Do Wiecznego Miasta abp Życiński pojechał na sesję plenarną Kongregacji ds. Wychowania Katolickiego, której był członkiem. Śmierć arcybiskupa jest tragiczną wiadomością dla całej demokratycznej Polski.  Był człowiekiem wiary ewangelicznej i odwagi rzadko spotykanej; był człowiekiem najwyższej klasy intelektualnej i prawości niepospolitej. Był pokorny wobec wartości chrześcijańskich i niepokorny wobec możnych tego świata. Był biskupem tarnowskim w latach 1990-1997, arcybiskupem i metropolitą lubelskim od 1997 r.  Józef Życiński urodził się w Nowej Wsi koło Piotrkowa Trybunalskiego. W 1972 r. po ukończeniu studiów w Wyższym Częstochowskim Seminarium Duchownym w Krakowie przyjął święcenia kapłańskie. W 1976 r. na Wydziale Teologicznym w Krakowie uzyskał stopień naukowy doktora teologii. Drugi stopień doktora, tym razem filozofii, uzyskał na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. Habilitował się w roku 1980 na podstawie pracy: Prostota i dyskonfirmowalność jako kryteria heurystyczne w kosmologii relatywistycznej. W latach 1982-1985 pełnił funkcję prodziekana, a od 1988 do 1990 dziekana Wydziału Filozoficznego tej uczelni. Jest inicjatorem serii zeszytów Zagadnienia Filozoficzne w Nauce, wydawanych przez PAT, edycji angielskiej Philosophy in Science wydawanej przez PAT, Obserwatorium Watykańskie i Uniwersytet w Tucson, oraz serii wydawniczej Philosophy in Science Library, poświęconej problematyce interdyscyplinarnej, wydawanej przez przy współpracy Obserwatorium Watykańskim. Od 4.11.1990 r. do 14.06.1997 r. był biskupem tarnowskim. Założył m.in. rozgłośnię diecezji tarnowskiej Radio Dobra Nowina - obecnie Radio RDN Małopolska i wydawnictwo diecezji tarnowskiej "Biblos" oraz stworzył tarnowski oddział Gościa Niedzielnego. 14 czerwca 1997 r. został mianowany Arcybiskupem Metropolitą Lubelskim. Urząd ten uroczyście objął 29 czerwca 1997 r. w Archikatedrze Lubelskiej pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty. Był 11 rządcą diecezji i drugim metropolitą. Pełnił również urząd Wielkiego Kanclerza Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Był autorem ponad 50 pozycji książkowych oraz ok. 300 artykułów poświęconych problematyce filozofii oraz dialogu chrześcijaństwa z myślą współczesną, publikowanych także w języku angielskim, niemieckim, włoskim, francuskim, hiszpańskim, rosyjskim, słowackim i węgierskim. Prowadził wykłady m. in. w Berkeley, Oxfordzie, Catholic University of America w Waszyngtonie, Catholic University of Australia w Sydney. Arcybiskup Józef Życiński był członkiem Europejskiej Akademii Nauki i Sztuki w Wiedniu, członkiem Kongregacji do Spraw Wychowania Katolickiego, członkiem Papieskiej Rady Kultury, członkiem zagranicznym Rosyjskiej Akademii Nauk Przyrodniczych, członkiem Komisji Wspólnej Episkopatu i Rządu RP, przewodniczył Radzie Episkopatu do Spraw Apostolstwa Świeckich i Radzie Programowej KAI, był członkiem Komisji Episkopatu do Spraw Nauki Wiary, członkiem Wspólnej Grupy Roboczej (Joint Working Group) Kościoła Katolickiego i Światowej Rady Kościołów na kadencję 1999-2005 r., członkiem Komitetu Biologii Ewolucyjnej i Teoretycznej PAN.  - Szok, głęboki żal i refleksja o człowieku, którego straciliśmy – tak biskup tarnowski Wiktor Skworc przyjął wiadomość o śmierci metropolity lubelskiego arcybiskupa Józefa Życińskiego. - Docierały do nas sygnały, że pogarsza się stan jego zdrowia, odkładał jednak leczenie do czasu powrotu do Polski. To pokazuje człowieka, w pełni zaangażowanego i oddanego sprawie głoszenia ewangelii, który odchodzi nagle – mówi biskup Skworc. - Mam zaszczyt kontynuować dzieło, które rozpoczął będąc biskupem tarnowskim w latach 1990 do 1997. Chciałbym też, aby kościół tarnowski towarzyszył arcybiskupowi Życińskiemu w jego ostatniej drodze – dodaje Wiktor Skworc. Pogrzeb arcybiskupa Józefa Życińskiego odbędzie się w sobotę 19 lutego, zostanie on pochowany w lubelskiej archikatedrze. Wiadomo już na pewno, że trumna z ciałem abpa Józefa Życińskiego w drodze z Rzymu do Lublina zatrzyma się w Tarnowie. Będzie to miało miejsce we wtorek 15 lutego po południu. Wierni będą mogli modlić się przy jego trumnie w tarnowskiej katedrze podczas specjalnej mszy św. żałobnej odprawionej o godz. 18 oraz po niej, aż do godziny 22.

 




Człowiek niebywały

Polska, nauka i Kościół tracą wielkiego człowieka. Józef Życiński nie mieścił się we współczesnych realiach. Mówiono o nim "liberał". Tak, był nim, jeśli pod tym słowem rozumieć człowieka otwartego na wszystkich, odważnie wypowiadającego się w kontrowersyjnych kwestiach i zawsze kierującego się swym wielkim, prawdziwym, kapłańskim sercem. Jego śmierć to palec boży, którego nie rozumiemy. Czasem ci, którzy są najbardziej potrzebni odchodzą, żeby swą śmiercią dać znak, tym, którzy wcześniej nie dostrzegali ich znaczenia i wielkości - mówi biskup Tadeusz Pieronek.

Powiew świeżego powietrza

Józef Życiński, wielki naukowiec, wybitny biskup, a prywatnie - niezwykle ciepły, serdeczny człowiek, we wrześniu tego roku skończyłby 63 lata. Urodził się w biednym domu kolejarza pod Piotrkowem Trybunalskim, uczył się w piotrkowskim liceum i poszedł do częstochowskiego seminarium w Krakowie. Szybko się okazało się, że równie gorliwie jak się modli, tak siedzi w książkach. Po krótkim epizodzie wikarego, trafił na studia. Pracę magisterską o ewolucji wszechświata napisał u ks. prof. Kazimierza Kłósaka. Od tego krytyka dialektycznego materializmu nauczył się myślenia i odwagi.

Jego intelektualnym mistrzem był Alfred Whitehead, za nim powtarzał, że świat to łańcuch zdarzeń uporządkowanych przez Boga. Wierzył, że dzięki nauce lepiej zrozumie religię.

Wykłady z kosmologii, które w latach 80 prowadził na krakowskiej Papieskiej Akademii Teologicznej były jak powiew świeżego powietrza w szarej rzeczywistości PRL-u. Ściągali na nie tłumnie, i studenci matematyki, i polonistyki. Życińskiego uwielbiano za cięty dowcip i błyskotliwą inteligencję. I wielkie serce. Pamiętając, że seminarium skończył dzięki pomocy finansowej dobrych ludzi, sam fundował stypendia dla ubogich studentów.

Z ks. prof. Michałem Hellerem pisał książki, które wyrywano sobie spod lady: Wszechświat i filozofię, Nieuniknione pytania, Drogi myślących. Podczas stanu wojennego publikował w "Tygodniku Powszechnym" niezwykłe "Listy do Nikodema", które dla wielu ludzi były ewangeliczną wskazówką jak zachować godność w trudnym czasach.

Wolałbym być naukowcem

Szybko doceniono go, również w świecie. Był dziekanem Wydziału Filozoficznego PAT, wielkim kanclerzem KUL. Wykładał w Berkeley i Oksfordzie. Napisał ponad 50 książek i kilkaset artykułów poświęconych filozofii, teologii, kulturze, nauce.

Wydawało się, że przed tym, cenionym przez Jana Pawła II, zaprzyjaźnionym z ks. prof. Józefem Tischnerem, księdzem intelektualistą stoją otworem drzwi wielkiej naukowej światowej kariery. A jednak, gdy usłyszał pytanie, czy zechce zostać biskupem, odpowiedział "tak". Choć wiedział, że to oznacza koniec całkowitego poświęcenia się nauce i nowe obowiązki: parafialne wizytacje, bierzmowania, chrzty, dyscyplinowanie księży, pilnowanie diecezjalnych finansów.

Gdy go zapytałam kiedyś, dlaczego się zgodził, westchnął, że na takie pytanie nie odpowiada się "nie". Ale, dodał, wolałby, żeby jego życie toczyło się w bibliotekach i salach wykładowych, nie w kurii.

Został biskupem w Tarnowie, potem w Lublinie. I szybko się okazało, że to niezwykły hierarcha. Nie tylko pracowity, zaangażowany w otwieranie Kościoła na świeckich, pomagający ubogim. Miał swoje zdanie i nie bał się mówić, co myślał. Że katolik powinien był otwarty na innych, również poszukujących, wątpiących, innej wiary. Stanowczo potępiał nacjonalizm, ksenofobię, antysemityzm.

Podczas zebrań polskiego episkopatu nie wahał się wszczynać dyskusji o trudnych problemach polskiego Kościoła, choćby politykierstwie Radia Maryja. Mimo, że wśród biskupów zawsze był w zdecydowanej mniejszości.

Nie niszczyć człowieka

- Walił prawdę prosto w oczy zgodnie ze swoją dewizą "In spiritu et veritate". Co oznacza: w duchu i w prawdzie - mówi jeden z lubelskich księży.

Chętnie bywał w mediach, traktując je jak tubę ewangelizacyjną. Wśród lubelskich księży krążył dowcip: "Otwieram >>Gazetę Wyborczą<<, a tam Życiński, otwieram >>Rzeczpospolitą<< - tam Życiński. Włączam radio - Życiński, włączam telewizję - Życiński. Idę odprawiać mszę i aż się boję otworzyć tabernakulum".

Stefan Wilkanowicz mówił dwa lata temu w Gazecie Wyborczej: - Ten żart jeden z księży opowiedział kiedyś na zebraniu przy arcybiskupie. Arcybiskup śmiał się, nie był w ogóle urażony.

Chętnie komentował politykę. Zawsze broniąc skrzywdzonych. O insynuacjach, że dziadek Tuska wstąpił na ochotnika do Wehrmachtu mówił, że to prymitywizm moralny, a prowokację wobec posłanki Sawickiej określił jako "niszczenie człowieka". Ostro rozprawił się z koalicją PiS-u z Samoobroną i LPR-em.

Ubolewał nad ślepą wiarą w esbeckie teczki. Najpierw bronił oskarżanych o współpracę kolegów-księży, w końcu doszło do tego, że musiał sam tłumaczyć się z plotek, że był tajnym współpracownikiem. Zrobił to jasno i stanowczo, mówiąc, że spotykał się z esbekami przy składaniu wniosków paszportowych i nie wiedział, że ktokolwiek wpisał go jako TW Filozofa.

Andrzej Grajewski historyk, który zajmował się inwigilacją esbecką wśród księży, mówił w GW, że esbecy pewnie marzyli o tym, by Życiński - uznany na świecie uczony - został ich agentem, ale on jest przekonany, że autor Listów do Nikodema nie mógł uwikłać się w żadną współpracę.

Pracę Życińskiego dla dialogu katolików z Żydami porównywano z tym, co dla porozumienia polsko-niemieckiego zrobił biskup Alfons Nossol na Opolszczyźnie. W Radiu Maryja nazwą go za to "Żydzińskim".

W Lublinie organizował Kongresy Kultury Chrześcijańskiej, na które zapraszał ludzi z różnych światów intelektualnych i światopoglądowych, również ateistów.

Świadectwo humanizmu

Ks. Andrzej Luter, duszpasterz dziennikarzy: - Był niezwykle dobrym człowiekiem. Zawsze kierował się miłością. Gdy się dowiedział, że ktoś został skrzywdzony, pomówiony, komuś się źle dzieje, natychmiast dzwonił, żeby ten ktoś wiedział, że ma w nim wsparcie.

Ostatnio na jego pomoc mógł liczyć ojciec Ludwik Wiśniewski atakowany za swój list do nuncjusza apostolskiego w Polsce w sprawie kondycji Kościoła katolickiego w Polsce: - Będzie mi go bardzo brakować. Był moim pocieszycielem - powiedział ojciec Ludwik w TVN24.

Jego mistrzem i wzorem był Karol Wojtyła. Przestrzegając przed jego banalnym, dewocyjnym uwielbieniem biskup Życiński mówił: - Mam czasem wrażenie, że dziś w zamęcie i wirze świata niektóre kręgi zachowują się tak, jak gdyby znowu zamierzały usunąć go na bok. Czas płynie, my oswajamy się z myślą, że go nie ma. Odstawiliśmy go na urągające estetyce pomniki. Redukujemy do pamiątek - piusek, wiecznych piór i sutann. Tuż po śmierci może i takie zbieractwo było ważne. Ale dziś taka piuska czy inna, to pióro czy inne - to nie ma już większego znaczenia. Jeśli nie spróbujemy zrozumieć papieskiego świadectwa cierpienia i poszukiwania ukrytego w nim sensu, pozostaną tylko towarzystwa sentymentalnych wzdychań imienia Jana Pawła II. Całe szczęście, że istnieje wiele środowisk, które potrafią wydobywać z duchowego dziedzictwa papieża to, co najważniejsze. Ufajmy, iż przyszła beatyfikacja będzie temu służyć, ukazując jego niepowtarzalną duchową wielkość, której nie zatrze płynący czas.

Marzył, by w Lublinie powstało Centrum Jana Pawła II.

Gdy w 2007 roku został człowiekiem roku "Gazety Wyborczej" za konsekwentną obronę wartości ładu demokratycznego i pluralizmu, za chrześcijańskie świadectwo humanizmu i tolerancji prof. Barbara Skarga powiedziała o nim: Człowiek niebywały.


Aleksandra Klich
(Gazeta Wyborcza)





wtorek, 15 lutego 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

Komentarze
Gość: eradycator, *.internetdsl.tpnet.pl
2011/02/17 07:58:46
nie rozumiecie palca Bożego ? żenada po prostu , mowa trawa , jak takie bzdury można pisać ;P


Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -