Blog > Komentarze do wpisu

-> Szopki betlejemskie (cz.1)

My też pastuszkowie, nie tylko królowie, na wozie, na wozie.
Jedziemy z kapelą, niech nas rozweselą, na mrozie, na mrozie.
Graj, mówi Jezus, Bartku swoje, stój, Dziecię, tylko bas nastroję
I smyczek i smyczek.

Trudno dzisiaj wyobrazić sobie święta Bożego Narodzenia bez szopki betlejemskiej. Przez wieki wrosła ona w tradycję ludową i obyczaj, obrzędowość świecką i religijną. Ta ostatnia swoimi korzeniami sięga aż IV wieku. Przez pierwsze trzy, Kościół obchodził jedynie datę zmartwychwstania Chrystusa. Kościołowi antycznemu wystarczała sama znajomość faktu narodzin. Natomiast chrześcijanie wywodzący się z kultury hellenistycznej przywiązywali duże znaczenie do daty narodzin. Stąd miejsce narodzin Chrystusa od początku było obiektem szczególnego pietyzmu i czci tej części chrześcijan. Dokumentują to liczne przekazy i źródła historyczne. Z polecenia Heleny, matki cesarza Konstantyna, w IV wieku zbudowano nad grotą w której przyszedł na świat przyszły Zbawiciel świata, Bazylikę Narodzin Chrystusa. W kolejnych wiekach doznała ona licznych uszkodzeń i wymagała pilnego remontu. Dokonano go około roku 540 za czasów cesarza Justyniana i od tamtej pory, w prawie niezmienionej bryle architektonicznej przetrwała do dzisiaj. Po jakimś czasie Rzym pozazdrościł sławy Betlejem i też chciał mieć swoją grotę betlejemską. Od VI wieku w Bazylice NMP Większej, w specjalnie do tego celu zbudowanej kaplicy, czczony jest drewniany żłóbek, podobno pochodzący ze stajenki betlejemskiej. Warte odnotowania są także artystyczne prezentacje żłóbka, jakie można spotkać na grobowcach i sarkofagach rzymskich, pochodzących z tego okresu. Jednakże szerokie rozpowszechnienie idei corocznego „odtwarzania” żłóbka betlejemskiego w kościołach, zawdzięczamy św. Franciszkowi z Asyżu. To on w 1223 roku po raz pierwszy przygotował para teatralną inscenizację wydarzeń w Betlejem.



Tę pierwszą w historii szopkę św. Franciszek zbudował na leśnej polanie w pobliżu kościoła w Greccio. Były tam nieruchome figury, początkowo tylko św. Rodziny i żywe zwierzęta, a wśród nich wół i osioł. Z czasem szopkę, poza postaciami św. Rodziny, zaczęli stopniowo wypełniać pasterze, aniołowie, Trzej Królowie oraz Herod i jego słudzy. Z biegiem lat szopka ewoluuje w kierunku przedstawiania aktualnych  dla danego czasu ludzi i wydarzeń. Św. Rodzinie towarzyszą przy żłóbku przedstawiciele wszystkich niemalże stanów: chłopi i rzemieślnicy, mieszczanie i szlachta, rycerze i wojsko, przedstawiciele władzy świeckiej i duchownej. Coraz częściej też znajdują się w niej odniesienia do aktualnych wydarzeń. Również zakony franciszkańskie przyczyniły się do rozpowszechnienia zwyczaju sprawowania jasełkowych misteriów. Początkowo wystawiano je wyłącznie w kościołach , jednakże w miarę wypełniania ich świeckimi treściami, zakazano ich organizacji w tych miejscach. W kościołach pozostały jeno kompozycje nieruchomych figur przedstawiające Boże Narodzenie. Od XVIII wieku szopki zaczęły pojawiać się również w domach prywatnych, a to za sprawą austriackiego cesarza Józefa II, który zakazał prezentowania ich w kościołach.

Także ustawiana od 24 lat szopka na placu św. Piotra należy do jednych z ważniejszych wydarzeń obchodów Bożego Narodzenia w Watykanie. Kiedy w 1982 roku na życzenie Jana Pawła II na Placu świętego Piotra po raz pierwszy stanęła szopka i choinka, nawet w Watykanie nie brakowało głosów sprzeciwu wobec tego pomysłu. Byli pracownicy watykańskich instytucji wspominają, że otwarcie za Spiżową Bramą wyrażano wtedy opinię, że taki zwyczaj dobry jest w Krakowie, ale nie w Rzymie, a już tym bardziej przed bazyliką. Teraz szopka i ogromne drzewko należą do stałych elementów obchodów Bożego Narodzenia w Watykanie.

Polskie szopki są pochodzenia włoskiego i ich pojawienie się na naszych terenach zawdzięczamy właśnie zakonowi św. Franciszka. Niektóre z nich miały do tysiąca ruchomych figur. Od innych wyróżniało ich to, że zamiast Trzech Króli, często pojawiali się w nich polscy królowie, pan Twardowski, krakowiacy i górale.


Wśród wielu tradycji polskich szopek, najbardziej znane są szopki krakowskie, które pojawiły się w XIX wieku. Ich twórcami byli przeważnie cieśle i murarze z Krakowa i okolic. W swojej architekturze i zdobnictwie nawiązywały i nawiązują do dnia dzisiejszego do monumentalnych, głównie gotyckich budowli starego Krakowa. Charakterystycznymi elementami tych szopek są: Zamek Królewski, Katedra na Wawelu, a zwłaszcza złota kopuła nad Kaplicą Zygmuntowską, mury obronne, Kościół Mariacki, attyka sukiennic oraz fasady staromiejskich budynków. Za prekursorów tego stylu w polskim szopkarstwie uważa się Michała i Leona Ezenekierów, murarzy i kaflarzy z podkrakowskiej wsi Krowodrza, obecnie dzielnicy miasta, która stała się centrum szopkarstwa krakowskiego. Szopki krakowskie mają niezwykłe bogate fasady, z mnóstwem misternie wykonanych detali i filigranowych ozdób, wieżyczek, kolumn, gzymsów, balustrad, miniaturowych krat, a nawet imitacje witraży. Od roku 1927 istnieje tradycja konkursu na najpiękniejszą szopkę, jego pierwsza edycja odbyła się w 1937. Obecnie, każdego roku na początku grudnia, u stóp pomnika Adama Mickiewicza na krakowskim Rynku podziwiać można bajecznie kolorowe szopki, wykonane przez artystów – amatorów, o różnym wykształceniu i zawodach. Są tam prawdziwe dzieła sztuki modelarskiej i zdobniczej, od wielkich 2 – 3 metrowych wielokondygnacyjnych budowli, do  kilkucentymetrowych miniaturek. Ich tradycyjnymi bohaterami są „od zawsze”: św. Rodzina i Lajkonik, smok Wawelski i hejnalista. Tradycyjnie już, najlepsze prace kupuje Muzeum Historyczne w Krakowie, które ma w swoich zbiorach już około 200 szopek. Poza Krakowem właściwie nie ma takich szopek. Aliści od pasterki można podziwiać w kościołach nieco inaczej wyglądające szopki, żłóbki, czy jak mówią niektórzy – stajenki betlejemskie. Zwykle znajdują się w nich obok św. Rodziny, aniołowie, Trzej Królowie i pasterze oraz różnego rodzaju zwierzęta. Obowiązkowo też musi świecić nad nimi gwiazda betlejemska. W ostatnich latach w szopkach znaleźć można sobowtóry znanych postaci historycznych i żyjących obecnie osobistości kościelnych, polityków, ludzi świata kultury i sztuki. Hitem ostatnich sezonów szopkarskich są tzw. żywe szopki, w których obok żywych ludzi są też prawdziwe zwierzęta.

Także i w Tarnowie doczekaliśmy się podobnej atrakcji. Najbardziej znana jest ta  przygotowywana w kościele o. Bernardynów - mała ruchoma szopka, przed laty bardzo popularna wśród tarnowian, ale czasy świetności zdaje się mieć już za sobą. Kilka lat temu roku wylądował w niej nawet Adam Małysz, ale jego sława tylko na krótko przyciągnęła uwagę do bernardyńskiej szopki. Do tamtej dobrej tradycji nawiązują obecnie budowane już od ośmiu lat na klasztornym dziedzińcu szopki plenerowe. Najmniejsze owce świata, miniaturowe krowy, kozy i koniki, do tego aż trzy wielbłądy, osiołek, lamy, a nawet kilka emu. Tarnowska żywa szopka u Bernardynów w tym roku zadziwia nie tyle liczbą zwierząt, ile przede wszystkim rozmachem, z jakim wykonano zagrody, w których można oglądać egzotyczne dla nas zwierzęta. Wszystko to stało się możliwe dlatego, że obecną szopkę po raz pierwszy  posadowiono  nie na dziedzińcu, lecz w rozpościerających się za klasztorem obszernych ogrodach - Dzięki takiej lokalizacji zwierzęta mają więcej przestrzeni i swobody, a zwiedzający mogą je oglądać w lepszych warunkach i mniejszym ścisku - mówi o. Zenon Burdak, bernardyn.  W tarnowskiej szopce, głównie w zadaszonej zagrodzie o średnicy blisko 20 metrów, gościnę znalazło ponad 30 zwierząt reprezentujących kilkanaście egzotycznych ras. Z wolnego wybiegu korzystają jedynie wielbłądy (wszystkie trzy  przyjechały do Tarnowa z łódzkiego cyrku) oraz koniki. O każdym ze znajdujących się w szopce zwierząt można poczytać na specjalnej tablicy, przy wejściu to "tarnowskiego Betlejem". W każdym roku  uroczyste otwarcie i poświęcenie szopki tradycyjnie odbywa  się tuż po pasterce. Dodatkową atrakcją jest także organizowany co roku  uroczysty „Pochód Trzech Króli” ulicami miasta. Także w tym roku w czwartkowe święto Trzech Króli, po mszy św. w kościele księży Misjonarzy przejdzie ulicami: Krakowską, Targową i Bernardyńską barwny pochód, którego współorganizorem jest młodzież z VII LO. Trzem królom jadącym na wielbłądach towarzyszyć będzie asysta m.in. małych kolędników oraz Orkiestra Dęta Zakładów Azotowych.





środa, 05 stycznia 2011, tarnowski_kurier_kulturalny



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -