Blog > Komentarze do wpisu

-> Rosyjska pułapka

Polska między historią, a geopolityką

Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow jest jak na razie najwyższej rangi przedstawicielem Kremla, który oficjalnie skomentował raport osławionego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego w sprawie katastrofy smoleńskiej. Ławrow z niesłychaną nawet jak na rosyjskiego dyplomatę stanowczością uznał, że nie wolno kwestionować raportu MAK w żaden sposób, bo "będzie to bluźniercze"! W podobny sposób wypowiadał się niegdyś poprzednik Ławrowa na stanowisku ministra spraw zagranicznych - osławiony Wiaczesław Mołotow. Twierdził mianowicie, że polski rząd, a premier Władysław Sikorski w szczególności, współpracuje z Niemcami i Hitlerem, ponieważ podobnie jak Niemcy uważa, że polscy oficerowie w Katyniu zostali wymordowani na rozkaz Stalina. Następnie Rosjanie zerwali stosunki dyplomatyczne z rządem generała Sikorskiego i doprowadzili do politycznej izolacji Polski na arenie międzynarodowej w końcowej fazie II wojny światowej.
Raport MAK jest fałszerstwem w całości, ponieważ już Albert Einstein twierdził, że pół prawdy równa się całe kłamstwo. MAK w praktyce nie jest międzypaństwowy, tylko całkowicie rosyjski. A jednak przez ostatnie dziewięć miesięcy premier Tusk i jego ministrowie wielokrotnie zapewniali, że mają absolutną pewność co do rzetelności rosyjskiego śledztwa, że w oparciu o nie może być prowadzone śledztwo polskie. I oto Moskwa pokazała, jak można jej ufać. Największe wątpliwości dotyczące raportu MAK związane są z pracą rosyjskich kontrolerów. Komitet nie dopatrzył się z ich strony zaniedbań. Ale w raporcie przyznaje, że nie ma filmu wideo rejestrującego to, co działo się w wieży kontroli lotów, co było widać na ekranie radaru. Powodem ma być "skręcenie" (zwarcie) przewodów pomiędzy kamerą a magnetowidem. Takie tłumaczenie budzi wątpliwości, bo kierownik strefy lądowania Wiktor Ryżenko twierdził, że sprawdzał urządzenia i były sprawne. Wątpliwości są tym większe, że strona polska zwracała się do MAK o przekazanie "zaciętej" taśmy i nie dostaliśmy jej.
Tymczasem film ma kolosalne znaczenie. Pozwoliłby ocenić działalność kierownika strefy lądowania i sprawność sprzętu, jaki był zainstalowany w wieży. Dlaczego odmówiono wydania "uszkodzonej" taśmy? Czy istotnie nic się nie nagrało? Czy może film obnażał błędy kontrolerów? Utrzymywali oni załogę w przekonaniu, że jest na "kursie i ścieżce", choć tak nie było! Za późno wydali też komendę "horyzont". Film wideo mógłby na to rzucić więcej światła. Z raportu MAK wynika, że pilot nie reagował na komendę "horyzont". To nie jest prawdą. Gdyby pilot nie zareagował na komendę "horyzont", samolot zderzyłby się z ziemią dużo wcześniej. Jeszcze przed drzewem, o które zaczepił, urywając skrzydło. Piloci o wiele wcześniej podjęli próbę przerwania podejścia.
Pilot kpt. Arkadiusz Protasiuk już na wysokości 100 metrów próbował przerwać lądowanie. 22 sekundy przed uderzeniem w ziemię wydał komendę "odchodzimy". Wiadomo to z odczytanych przez polskich ekspertów nagrań z czarnej skrzynki. Dotąd wiedzieliśmy, że drugi pilot 14 sekund przed katastrofą powiedział "odchodzimy", a potem nic się nie działo. To wszystko wskazuje na znacząco ważne dla śledztwa zeznania Pawła Plusnina i Wiktora Ryżenki - rosyjskich kontrolerów z wieży lotniska, którzy sprowadzali Tu-154. W protokołach ich przesłuchań z kwietnia były sprzeczności, więc rosyjscy śledczy je unieważnili i zasugerowali, by brać pod uwagę zeznania z sierpnia. Z tych nowych rozbieżności zostały usunięte.
W polityce rosyjskiej, niegdyś carskiej, a następnie sowieckiej, od dawna istnieje pojęcie "maskirowka", co dosłownie można tłumaczyć jako maskowanie, kamuflaż. To jest nieomal tradycyjna doktryna rosyjska, która w rzeczywistości jest polityczną prowokacją bądź polityką drugiego i nawet trzeciego dna. Nawet w świetle raportu MAK wydaje się, że rosyjscy oficerowie na lotnisku w Smoleńsku naprowadzali polski samolot w pułapkę. Czy podawali Polakom błędne dane celowo czy omyłkowo - to pytanie nadal jest otwarte. Ale wydaje się, że według tej wiedzy, jaką mamy, także na podstawie filmu dołączonego do raportu, polski samolot leciał prosto w zastawioną na niego pułapkę, i to wcale nie w końcowej fazie lotu, ale wcześniej.
Mam wrażenie, że raport MAK został napisany już dawno, wiele miesięcy wcześniej, a teraz ręką niezastąpionej pani generał Anodiny naniesiono jedynie na niego poprawki. Co gorsza odnoszę wrażenie... że Kreml "naprowadza" już nie Tu-154 z polskim prezydentem, ale Polskę jako taką w pułapkę międzynarodowej katastrofy. Negowanie przez Polskę rosyjskiego śledztwa i raportu zostało już przygotowane medialnie, a zapewne też dyplomatycznie na arenie międzynarodowej w Unii Europejskiej i w Stanach Zjednoczonych. Po to był m.in. niezbędnie potrzebny pijany polski generał - dowódca całego lotnictwa. Polska ma zostać zniesławiona, ośmieszona, uznana za niewiarygodną, a następnie ograniczona i wyizolowana na arenie międzynarodowej. To bardzo możliwy scenariusz. To pułapka! Oczywiście, akcentowana będzie polska rusofobia, bo przecież nikt w Europie nie będzie słuchał polskich wyjaśnień, że taką samą rusofobię mieli już niegdyś Mickiewicz, Słowacki, Norwid, Pułaski, Kościuszko i Piłsudski. Z całą pewnością rosyjski strategiczny scenariusz przewiduje też podsycanie konfliktu wewnątrz Polski, między poszczególnymi partiami politycznymi i politykami oraz "rozgrywanie" Polaków. To wszystko już było. To wszystko osłabiało Polskę, a umacniało wpływy agentury rosyjskiej wewnątrz Rzeczypospolitej.


Józef Szaniawski
(Nasz Dziennik)





środa, 26 stycznia 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -