Blog > Komentarze do wpisu

-> Mistrz Mowy Polskiej (cz.2)



Wspomnienia przyjaciół

Anna Dymna
Krzysztofa Kolbergera bardzo dobrze znałam, bo przez 10 lat jeździliśmy po całym świecie grając "Pana Tadeusza". Zawsze czułam się przy nim tak, jakbym weszła w bezpieczne miejsce, gdzie jest świeże powietrze i słońce. Dziś zdałam sobie sprawę, że w tych brutalnych, często niestety chamskich czasach Krzysiu był prawdziwym arystokratą ducha. On zawsze był czymś zajęty, zawsze był czymś zafascynowany, on lubił piękne rzeczy. Miał w sobie taką niezwykłą łagodność. Nigdy nie pozwalał sobie, żeby się na kogoś zdenerwować. Nigdy nikogo nie zbył, nigdy nikogo nie potraktował źle.

Wiele lat na naszych oczach walczył z chorobą. Nigdy nie widziałam kogoś, kto by tak chorował, jak on. On wyglądał jak człowiek, który dzięki chorobie udał się w jakąś niezwykłą podróż. Cały czas był uśmiechnięty, życzliwy. Nikogo nie epatował swoją chorobą, nie męczył. Ani słowa skargi.

Był razem z Kamilem Durczokiem w moim programie "Spotkajmy się". Opowiadał tak, że ja się przestałam bać, mimo że nie jestem przecież chora. Krzysiek oswajał swoje cierpienie, chorobę dla innych ludzi. Ilu ludzi dzięki niemu się uśmiechnęło, cierpiąc, tego ja nie wiem, ale na pewno są ich tysiące. Tacy ludzie robią więcej niż lekarstwa, cudotwórcy i lekarze. Dlatego że jest to przestrzeń, w której najbardziej potrzeba nam uśmiechu i siły, a Krzysiek potrafił to tak po prostu. (PAP)



Michał Bajor
Z Krzysiem Kolbergerem, śp. Danusią Rinn, Ewą Wiśniewską, Małgosią Zajączkowską i kilkoma jeszcze osobami stanowiliśmy od lat towarzyską paczkę. Byliśmy zaprzyjaźnieni. Spotykaliśmy się kilka razy do roku, żeby pogadać o swoim życiu, o sprawach ważnych i błahych. Od pewnego czasu wizyty Krzysztofa były rzadsze; gdy nie przychodził, bo gorzej się czuł, dzwoniliśmy do niego. Bywaliśmy u siebie na premierach, koncertach - mocna grupa przyjaciół, którzy potrzebowali się wzajemnie. To Krzysztof właśnie pomagał nam, by chorą Danusię Rinn ulokować w Domu Aktora Weterana w Skolimowie, gdzie miała zagwarantowaną opiekę. Mimo choroby Krzyś żył niezwykle intensywnie. Był nietuzinkowym aktorem, który swą barwą głosu oczarował całą Polskę. Miał bardzo trudne życie, ale przeżył je pięknie. (JOC)

Marian Dziędziel
Nie chce mi się wierzyć, że jednak przegrał, że już nigdy nie usłyszymy ze sceny tego niepowtarzalnego głosu. Z Krzysztofem znaliśmy się prywatnie, ale zawodowo spotkaliśmy się jedyny raz, przed trzema laty w moim Teatrze im. Słowackiego, gdzie zagraliśmy razem w "Łucji szalonej": on Jamesa Joyce'a, a ja Junga. Podziwialiśmy tę jego siłę nadprzyrodzoną, dzięki której pracował fenomenalnie, choć przecież zmagał się cały czas z chorobą. Mój Boże, jak myśmy się podczas pracy bawili tytułami... On do mnie: Mistrzu, a ja do niego: Książę Poezji, Książę Słowa. Jakże do niego te słowa pasowały. Bardzo się polubiliśmy. Podziwiałem, z jaką żył precyzją, by z życia nie stracić jednej sekundy, by wypełnić je do końca. Fenomenalny człowiek. (JOC)

Jan Englert
Krzysztof był jednym z tych aktorów, którzy unaoczniają określenie "artysta" w pełnym tego słowa znaczeniu. Artysta to człowiek, który stwarza rzeczywistość, a nie tapla się w rzeczywistości zastanej. Zajmuje się nie tylko ciałem, ale i duchem. Krzysztof był bardzo uduchowionym człowiekiem, mężczyzną pełnym wiary, a przede wszystkim świetnie wychowanym i zachowującym klasę w każdej sytuacji. To towarzyszyło jego aktorstwu - a niektórzy twierdzą, że przeszkadzało jego aktorstwu. Otóż, on zajął w naszym środowisku niezwykle rzadkie miejsce, a mianowicie aktora operującego fantastycznie słowem. Świetnie deklamował, wspaniale interpretował poezję. Właśnie słowo jest cechą charakterystyczną jego warsztatu aktorskiego. Był człowiekiem zamkniętym w sobie, introwertykiem, ale lubianym. Niewielu może powiedzieć, że przyjaźniło się z Krzysztofem, natomiast nikt nie miał do niego żadnych pretensji. Wzruszające były ostatnie trzy lata i podjęcie pracy nad rolą w "Wiele hałasu o nic" Szekspira. Ta praca niezmiernie wyczerpywała go fizycznie, ale podejmował ten trud i grał ją do końca swoich dni. To było wyraźne cierpienie, ale wychodził na scenę i walczył.

Ignacy Gogolewski
Jestem wstrząśnięty tą wiadomością, choć przecież wiedziałem o jego ciężkiej chorobie. Krzysztof, mój student, jeden z najzdolniejszych... Ostatnio graliśmy razem w "Ryszardzie II" - on mojego scenicznego brata. Jakże podglądał każdy ruch, gest... Jeszcze w maju spotkaliśmy się w Sopocie, podczas festiwalu Dwóch Teatrów. Przyglądałem się jego perypetiom - bohatersko woził ze sobą wielki bagaż z różnymi mikserami, które pomagały mu w przestrzeganiu drakońskiej diety. Był piękny i bohaterski w swej walce. Po raz ostatni widzieliśmy się dwa miesiące temu w radiu, podczas rozdawania Splendorów. Był blady, ale mówił mi, że czuje się nieźle. Wydawało się, że wygra. Bo jakże mógł przegrać tak dobry człowiek? I tak wielki, charyzmatyczny artysta... (JOC)

Janusz Majewski
Krzysztof Kolberger zagrał u mnie jedną z ważniejszych ról w filmie "Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny", a także w serialu telewizyjnym "Królowa Bona". Wcielił się w postać poety o imieniu Anonimus; w jednej ze scen recytował fragmenty poezji Czesława Miłosza. Na planie filmu zdarzyła się rzecz dziwna, w której fizyka zmieszała się z metafizyką. W pewnym momencie zauważyłem, że wszystkie zbliżenia, ujęcia Krzysztofa Kolbergera są nieostre. Jak gdyby takie zmiękczone. Sprawdzaliśmy to, robiliśmy nawet specjalne próby z operatorem Zygmuntem Samosiukiem i okazało się, że aktor ten ma chyba aurę, która po prostu powodowała, że jego zdjęcia były zawsze lekko jak gdyby nieostre. Jak gdyby otoczone jakąś mgiełką, to było zastanawiające zjawisko. Nigdy w życiu z czymś takim się nie spotkałem. To można sprawdzić, film istnieje, to się zarejestrowało i każdy może to zobaczyć.


oprac. Ryszard Zaprzałka





sobota, 08 stycznia 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -