Blog > Komentarze do wpisu

-> Akty - bryły

"W kobietach są całe oceany ciekawości, której nie można zaspokoić..."

Oglądamy czy podglądamy? Budzą się w nas uczucia wyższe czy niższe? - to pytanie, które zadajemy sobie każdorazowo oglądając fotografie aktów. Nagość dominuje w ikonosferze od wieków i w pewien sposób przyzwyczailiśmy się do niej. Nie zmienia to faktu, że pytanie co sprawia, że nadal przyciągają nas przedstawienia kobiecego ciała jest aktualne. Nie inaczej jest w przypadku fotograficznych czarno – białych kobiecych aktów Wacława Wantucha, jednego z najwybitniejszych polskich fotografików zajmujących się fotografią studyjną, obecnie prezentowanych w Galerii Tarnowskiego Centrum Kultury. Na tę oryginalną ekspozycję składają się prace artysty zamieszczone w albumie „Akty”, wydanego przez wydawnictwo Bosz w 2010 roku. Wernisaż wystawy, którą oglądać można od dnia 7 stycznia 2011, odbył się z udziałem autora prac we środę 5 stycznia gromadząc spore grono koneserów dobrej fotografii oraz kobiecego ciała. W jego trakcie Tomasz Sobczak - prezes Tarnowskiego Towarzystwa Fotograficznego, przedstawił sylwetkę artysty, oraz zaprezentował film dokumentujący powstanie tego niezwykłego zbioru aktów. Wacław Wantuch urodził się w 1965 Tuchowie. ukończył Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych w Nowym Sączu oraz Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie, gdzie pracuje jako artysta grafik oraz fotografik. Jest autorem i ilustratorem książki Kamień Wawelski (The Wawel Stone), wydanej w 1992. Poza fotografią zajmuje się również reżyserią spektakli scenicznych "Kamień, światło, dźwięk" ("Stone, light, sound") w teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Mieszka i pracuje w Krakowie. Tworzy przede wszystkim akty kobiece.  Wystawiał w kraju i za granicą. Znakiem rozpoznawczym jego aktów są zaskakujące ujęcia. Kobiece ciało traktuje jedynie jako bryłę, która w odpowiednim świetle jest pretekstem do stworzenia ciekawej kompozycji. Jednak to na pozór zupełnie przedmiotowe potraktowanie, pełne jest napięcia i emocji, przykuwający uwagę szczegół, zaskakująca prostota, a jednocześnie ciało, lub jego fragment pokazane w zupełnie inny sposób. Wacław Wantuch ciało kobiety traktuje podobnie jak rzeźbiarz glinę, z której tworzy niezwykłe kształty, bowiem akty w wykonaniu Wantucha często przybierają formy abstrakcyjne. Pomimo niezwykłych póz, jakie przybierają modelki, ciało kobiece nie traci nic ze zmysłowości i atrakcyjności. Artysta pozwala nam spojrzeć z bliska i niemal dotknąć, drżącej z emocji skóry modelek, dostrzec detale, które zachwycają formą, budując obraz opiewający piękno ciała. Piękno, które kryje się w formie, przez autora wydobyte walorem i niekiedy ukazane z perspektywy, która powoduje zniekształcenie proporcji, ale nadal zachwyca. Dla fotografa najważniejsza  wydaje się  jest forma i kształt. Plany ogólne sąsiadują ze zbliżeniami. Elementem łączącym niektóre prace jest zbliżanie się wielu z nich do abstrakcji. Intrygujące bryły i figury geometryczne okazują się być fragmentami kobiecego ciała. Nie jest to dzieło odkrywcze, które wytycza nowe ścieżki w dziedzinie aktu. Wantuch podąża raczej utartym szlakiem w obranym przez siebie kierunku. - Łakomie gapię się na modelki Wantucha i zazdroszczę mu, że tak umie fotografować nie tylko ich plecy. Podziwiam piękno fotografii i myślę o przychylnych dziewczynach. One istnieją. Ponad sztuką i ponad pokoleniami – dywaguje pisarz Jerzy Pilch. - Nie wiem, czy w sztukach plastycznych jest "kryterium pleców", czy w ogóle istnieje jakiś - dajmy na to - czeladniczy egzamin, na którym uczeń ma "zrobić plecy" - i jak je zrobi, to znaczy, że coś umie. Ale przyjrzyjcie się - nie omijając, ma się rozumieć, innych ujęć - jak Wantuch fotografuje plecy, a pojmiecie jak wiele on umie i wiele widzi. Jak oświetlona jego obiektywem płaszczyzna pleców niebywale bywa zmysłowa i zarazem nierealna, realistyczna i abstrakcyjna, symboliczna i werystyczna. Jeśli istnieje fotografia esencji nagości, fotografia nagości samej w sobie, to jest to fotografia damskich pleców przez tego autora uczyniona – uzupełnia ceniony pisarz i znawca kobiet. - Oglądając zdjęcia i obrazy – nie mówiąc o rzeźbach – przedstawiające nagie kobiety, żałuję, że nie jestem mężczyzną – komentuje fotograficzną twórczość Wacława Wantucha znana malarka Hanna Bakuła.


„Dreszczyk emocji – pisze we wstępie do albumu „Akty” H. Bakuła - który towarzyszy patrzeniu na piękne, kobiece ciało jest  mi obcy. Widzę tylko formę i kolor. Nie ma detalu, który by mnie wprowadził w stan nerwowej ekscytacji. Skupiam się, ale chłód pozostaje. Skóra jest tylko płaszczyzną odbijającą światło. Poszczególne kształty to figury geometryczne. Biust przypomina stożki, uda – walce, pośladki – kule. Jakby się zastanowić nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Może ciekawsze są włosy, jako kolorowy, lekko nerwowy kontrast, do tej doskonałej geometrii? Twarz często bywa bardzo różna od reszty ciała modela, tak że całość wygląda jak karafka ze źle dobranym korkiem. Rafaelowska buzia zakończona jest rubensowskim zadem i zbyt mocnymi nogami. Chuda, nosata sekutnica, po zdjęciu ubrania okazuje się być ideałem Boticellego. Miękkie linie ciała, delikatne piersi, uda jak cyprysy. Powinna chodzić nago, ale tego nie wie. Dopiero artysta ma zaszczyt ją o tym poinformować i dobrze, jeżeli posłucha.
Nagość dla malarza to nic nadzwyczajnego. Modelka – czy model – jest dla twórcy pretekstem do opowiedzenia wszystkiego o sobie i troszkę o pozującym. Nie ma dla mnie różnicy miedzy piękną twarzą, pięknymi piersiami czy pupą. Cieszą mnie identycznie. Myślę, że facet ma dodatkowe, erotyczne doznania i uważam to za niesprawiedliwe. Dla mnie akt jest pretekstem. Nagle „coś” oświetla to, co będę malowała, zaczyna się wspólny lot. Ma on cechy zjawiska nadprzyrodzonego. Częściowo traci się kontakt z rzeczywistością, poczucie czasu. Ręka dokładnie wie, gdzie powinna być plama, a gdzie linia. Istnienie pozującej osoby jest coraz mniej ważne, ale szybujemy razem, uwięzieni w intymnej, ponadczasowej bańce. Nagle nie ma już nic więcej do namalowania, światło gaśnie i zabawa się kończy. Pozostaje dzieło sztuki.
Album ten poświęcony jest aktowi kobiecemu, choć bardziej by mnie cieszyła sytuacja odwrotna, ale akty męskie kojarzą się częściej ze sztuką gejowską. Może dlatego, że i malarki są – również z powodów estetycznych – bardziej zainteresowane nagą kobietą niż mężczyzną. Ze mną jest tak samo: wolę akt z biustem i bujną fryzurą niż bez.


Zabawne, że naga kobieta, jako temat dzieła, jest zupełnie naturalna. Od zarania świata był akt. Parafrazując – „na początku był akt”. Biust, talia i biodra pojawiają się już w malarstwie jaskiniowym; od tego momentu towarzyszą ludziom we wszystkich epokach. Antyk, Renesans, Barok i Klasycyzm śpiewają pełnym głosem zachwyt nad najładniejszym pomysłem Stwórcy – ludzkim ciałem. Sztuka romańska, Gotyk czy pruderyjny Romantyzm z nagości rezygnują, chyba że przemycą jakąś efemeryczną nieboszczkę w przezroczystym całunie. Koniec XIX wieku produkuje aseksualne kolubryny udające antyczne piękności, z orientalną kapelą i wielbłądem w tle. Potem Secesja, czas powojowatych, pretensjonalnych, ale kusząco powykręcanych pań. Wydawałoby się, że artyści powiedzieli już wszystko. Nic z tego. Na świat mieszczańskiej sztuki spadają jak jastrzębie: impresjonizm, fowizm, konstruktywizm i inne nowe style. Ciało coraz mniej przypomina naturę. Jest deformowane, używane do formalnych sztuczek. Zanika potoczny erotyzm, pojawia się dialog między twórcą a przedmiotem składającym się z kończyn, tułowia i głowy. Kolor uzyskuje nowe prawa. Model staje się pretekstem i pozostaje nim do dzisiaj, choć klasyczny akt ciągle ekscytuje. Czasami zastępuje go artystyczna fotografia, która innym językiem opowiada tę samą historię – piękna nagiej kobiety.
Z tą młodszą kuzynką malarstwa i grafiki jest zupełnie inaczej. Intymność modela i twórcy wzbogacona jest obecnością chłodnej, sprytnej maszyny. Fotograf to kuglarz, aparat – różdżka. Tylko absolutna sprawność techniczna spowoduje, że jakaś rozebrana kobieta stanie się demonem erotyzmu, symbolem rozpaczy, poematem o ludzkim ciele. Technika jest równie ważna jak emocje. To chyba dotyczy wszystkich dyscyplin sztuki.

Akty Wacława Wantucha to rzeźby klasyczne, czarno-białe układanki pełne tłumionych emocji. Artysta, schowany za aparatem, udaje niewiniątko i prowokuje paraerotyczne pozy. Nie pozwala modelkom decydować o swoim ciele ani opowiadać własnych historyjek o jego pięknie. Wyklucza kokieterię. Jak każdy demiurg, ma swoją koncepcję. Zdjęcia są doskonałe przez nieomylne wybranie fragmentów nagiej kobiety, aby uzyskać zamierzony i od dawna przemyślany efekt. Ciało ma czasem prawo zaprezentować się w całości – na to też jest chwila czasu – ale sztuka tkwi w szczegółach: w doskonałości piersi, pośladków czy ud. Kolor nie ma znaczenia. Jest tylko forma. Tak jak w niepolichromowanej rzeźbie. Brak barw pomaga w koncentracji. Nieprawdopodobna krągłość jakby marmurowego biustu, kusząca gładkość brzucha i napięcie skóry podkreślają skupienie modela. Neutralne tło. Czysto jak w protestanckiej kuchni. Ten kalejdoskop chłodnych obserwacji to tylko pozory. Zdjęcia kipią profesjonalnie ujarzmionymi emocjami. W bursztynie albumu tkwią zaklęte owady emocji artysty i jego modelek. Sennie przechadza się ponadczasowe piękno. Zostaną nietknięte czasem, bo „ars longa, vita brevis”. Proszę o tym pamiętać."


oprac. Ryszard Zaprzałka


foto by Paweł Topolski





środa, 12 stycznia 2011, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

  • -> Cztery kobiety - cztery nie - pokoje...

    Zupełnie wyjątkowy charakter miał ostatni w tym roku wernisaż w Galerii Miejskiej BWA, zlokalizowanej pod znanym wszystkim miłośnikom sztuki adresem czyli dworc

  • -> Najstarsze istniejące...

    Tarnów ma najstarsze w Polsce muzeum diecezjalne. Placówkę założył w 1888 r. ks. Józef Bąba. W ten sposób uratował wiele bezcennych dzieł. Muzeum mieści się prz



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -