Blog > Komentarze do wpisu

-> Sylwester ludzi gór…

To jeden z hitów ostatnich lat na niebanalne spędzenie tej jedynej nocy w roku. To swoisty fenomen wart opisania go przez socjologów i badaczy kultury. Obok liczących nieraz kilkaset tysięcy uczestników spotkań na placach i ulicach wielkich metropolii, które zapoczątkowały powszechną modę na tego typu sylwestrowe fiesty, powitanie Nowego Roku w ciszy i majestacie gór stało się wyzwaniem rzuconym wielowiekowej tradycji i obyczajom.


Ten wymowny znak sprzeciwu wobec zbanalizowaniu i komercyjnemu zakłamaniu misterium sylwestrowej nocy, najlepiej widoczny jest w scenerii ośnieżonych świerków i jodeł, wśród szczytów gór i leśnych polan. Im wyżej, tym lepiej. Im trudniej, tym radośniej. Śnieg i mróz, wiejący wiatr na przemian z mistyczną ciszą, płonące watry i pochodnie, rozgwieżdżone aż po horyzont niebo.  To wszystko fascynuje i przyciąga. Sprawia, że widzimy i czujemy inaczej. W górach stajemy się lepsi, niż na dole na co dzień. To wszystko powoduje, że te sylwestrowe spotkania, nierzadko połączone z plenerową mszą świętą, w specjalnej turystyczno – pielgrzymkowej oprawie, mają takie wzięcie. Najstarsze, mające ponad 30 – letnią tradycję, są sylwestrowe msze św. na Przehybie, bardziej kameralne, rodzinne. Za to sylwestrowe Msze Święte Ludzi Gór, organizowane od 15 lat na Jaworzynie Krynickiej gromadzą liczące ponad tysiąc osób rzesze turystów z całej Polski i z zagranicy. Sprzyja temu zapewne bliskość Krynicy i uruchomiona niedawno kolej gondolowa na szczyt Jaworzyny. Ale prawdziwi ludzie gór wyruszają z Czarnego Potoku już wieczorem, pieszo i z pochodniami. Ponad dwugodzinne zdobywanie szczytu w warunkach zimowych i tyleż samo czasu zajmujący powrót, to dodatkowe atrakcje tej niezapomnianej nocy. Pamiętam, jak przed kilkoma laty mozolnie, gęsiego setki ludzi szło pod górę, nierzadko zapadając się po pas w śnieg, z pochodniami i śpiewem na ustach, gdy tymczasem „minął nas” terenowy, rajdowy mercedes, w którym siedział uśmiechnięty ordynariusz tarnowski, bp. Wiktor Skworc. Widząc naszą „golgotę” i swoją siurpryzę, w następnym roku wysłał na Jaworzynę swojego biskupa pomocniczego Jana Styrnę, który wraz z nami pieszo zdobył szczyt i zyskał tym powszechne uznanie. Zawsze po takiej górskiej mszy, odprawianej o godz. 23, odbywa się o północy prowadzone przez przewodników tatrzańskich, pożegnanie Starego i powitanie Nowego Roku, któremu tradycyjnie towarzyszą szampańskie toasty i humory, oraz pokazy ogni sztucznych, koncerty kapel góralskich i zabawa pod gołym niebem.


Nie inaczej też jest w najbliżej Tarnowa położonej Jamnej, górskim mateczniku ojca Jana Góry. Ten charyzmatyczny dominikanin, duszpasterz akademicki i doktor świętej teologii, ale także biznesmen i manager, od ponad 10 lat zaprasza młodzież oraz ludzi wszystkich stanów na jamneńskiego Sylwestra. Odbywa się on w części stworzonego przez Górę duszpasterskiego holdingu: Lednica – Jamna – Hermanice, w „Respublica Dominicana” na Jamnej, mającej swój herb, sztandar i hymn. Jamna to niezwykła wioska położona w Rożnowsko – Ciężkowickim Parku Krajobrazowym, ukryta wśród malowniczych lasów, jarów i parowów. Liczy niespełna 90 stałych mieszkańców, rozsianych na ponad 25 km kwadratowych. Historia tej wioski, szczególnie ta okupacyjna i jej teraźniejszość to gotowy scenariusz filmowy. Jeszcze nie dawno prowadził tam tylko leśny dukt, a i teraz, szczególnie zimą, dotrzeć tam można tylko pieszo. To tylko godzina drogi przez góry, z Paleśnicy dokąd kursują autobusy. Ale Jamna to przede wszystkim góra – 530 m. n.p.m., której rozległy masyw, miejscami dziki i niedostępny, jest prawdziwą ozdobą tego regionu i magnesem przyciągającym kilkanaście tysięcy ludzi rocznie. Właśnie tę górę podarowali miejscowi górale o. Janowi Górze z Poznania, który przewodzi tamtejszemu duszpasterstwu akademickiemu. I to był początek obecnego fenomenu Jamnej i swoistej mody na to magiczne dla wielu miejsce. A wszystko zaczęło się w... sylwestrową noc, 31 grudnia 1991 r., kiedy to o. Góra odwiedził wraz z poznańskimi studentami, niejako po drodze na Sylwestra w Zakopanem, pobliską wieś Paleśnicę. Nie bez powodu, albowiem, jako mały chłopak spędzał tam wakacje u swojego stryja, tamtejszego Plebana. Okazało się, że miejscowi pamiętali jeszcze młodego chłopaka, który pomagał im kopać rowy pod nowy wodociąg do plebani. Efektem tamtych odwiedzin było przekazanie przez miejscową gminę starej, nieczynnej i mocno zrujnowanej czteroklasowej szkoły, pobliskiego wzgórza i kawałka lasu, poznańskim dominikanom. Dzisiaj na szczycie stoi piękny, kamienno – drewniany góralski kościół z łaskami słynącym obrazem Matki Niezawodnej Nadziei, który osobiście koronował Wielki Przyjaciel Jamnej i o. Góry osobiście, Jan Paweł II. On też „dokonał nalotu na Jamną”, jak to sam określił, 16 czerwca 1999 r. o godz. 17.14, w drodze ze Starego Sącza do Wadowic. W  dolnym kościele znajduje się m.in. unikalna kolekcja tronów papieskich, z tym najcenniejszym, podarowanym o. Górze przez marszałka Sejmu M. Płażyńskiego, na którym siedział Papież podczas swojej wizyty w polskim Parlamencie. Poniżej, w wyremontowanej starej szkole znajduje się główna baza dominikańskiej „Szkoły Wiary” - dom św. Jacka, z oryginalną kaplicą – muzeum papieskim, lektorium pełnym książek i pamiątek po znakomitym tarnowskim pisarzu Romanie Brandstaetterze oraz połączony z prawdziwą wiejską kuchnią refektarz, główne miejsce wigilijnych i sylwestrowych biesiad. W dobudowanej wieży znajduje się m.in. apartament papieski, do którego meble ofiarowali Lech Wałęsa i Hanna Suchocka. Zresztą cały ten niezwykły dom – muzeum – schronisko – klasztor, wypełniony jest pamiątkami i darami z całego świata. Obok krzyża katolickiego wykonanego z chleba przez więźniów jednego z obozów koncentracyjnych, stoi krzyż prawosławny, nad którym wisi gwiazda Dawida i prawdziwy Tałes. Usiąść można na krzesłach podarowanych przez gminę protestancką i obejrzeć oryginalny pas afrykańskiego kacyka. Na ścianach wiszą portrety Marszałka Piłsudskiego, Cesarza Franciszka Józefa i... Kostka, wielkiego oryginała, pierwszego obywatela jamneńskiej republiki. Sąsiadują z nimi stare mapy i skrzyżowane szable, końskie rzędy i ludowe rzeźby. Tak jest wszędzie, w Kaplicy Męczeństwa mieszkańców Jamnej i Kaplicy Matki Boskiej Narciarskiej, na Leśnej Drodze Krzyżowej i w Pustelni, w domach bł. Czesława i bł. Bronisławy, w niedawno zbudowanym „Wieczerniku”, i „U Kostka”, we wszystkich 10, nowoczesnych, wielofunkcyjnych budynkach tworzących nową Jamną, duszpasterski ośrodek poznańskich dominikanów. Ich guru, idol młodzieży i gwiazda mediów, o. Jan Góra, którego niektórzy nazywają „Owsiakiem w spódnicy” i „Wiolettą Villas polskiego kościoła”, jest chyba drugim po papieżu Polakiem, zdolnym zgromadzić i skutecznie ewangelizować takie tłumy młodzieży, regularnie na  Lednicy bywa ich ponad 100 tysięcy. Spora część z nich /ośrodek może pomieścić jednorazowo kilkaset osób/, regularnie bywa na Jamnej, szczególnie w wakacje i ferie zimowe, gdzie w praktyce realizuje jeden z podstawowych charyzmatów dominikańskich” „ora et labora” – modli się i pracuje, doskonaląc swoją fizyczną i duchową kondycję. Ale także bawi się, szczególnie w Sylwestra. Na Jamną z roku na rok przybywa coraz więcej ludzi, zwabionych „Przynętą Pana Boga”, jak mówi o sobie o. Jan Góra, pisarz, autor 15 książek i twórca słynnej pieśni – hymnu „Abba, Ojcze !” A gościli w tamtejszej „Respublice Dominicana”, niektórzy bywają tam regularnie, m.in. kardynałowie J. Glemp /Polska/ i Ch. Schonborn /Austria/, biskup tarnowski W. Skworc /kolega szkolny o. J. Góry/, premier Hanna Suchocka, jeden z najbogatszych Polaków, wielki donator dzieł ojca Góry – Jan Kulczyk, rektor Uniwersytetu Poznańskiego, prof. Stefan Jurga, kompozytor Zbigniew Praisner /osiedlił się po sąsiedzku/, gwiazdy teatru, filmu i telewizji, dziennikarze i pisarze, znani parlamentarzyści, biznesmeni oraz tłumy młodzieży. Kilka dni przed Sylwestrem ojciec Andrzej, stały rezydent Jamnej, dosłownie nie odchodził od telefonu. Dzwonią ludzie z całej Polski dopytując się o śnieg i ojca Górę, bez których nie wyobrażają sobie Sylwestra na Jamnej. Ojciec Jan nigdy jeszcze nie zawiódł /wakacje i ferie to jego stała pora pobytów na Jamnej/, natomiast zdarzają się niedobory „na odcinku śniegu”, którego często nie ma do ostatniej chwili. Ale stali bywalcy Janowej góry, do których i ja się zaliczam co roku podejmują to ryzyko i przyjeżdżają, w sile co najmniej tysiąca osób. I zawsze dobry Bóg sprawia, że tuż przed północą sypnie śniegiem, że hej! Sylwester na Jamnej od lat ma swój stały porządek i ład. Świętowanie zaczyna się śpiewaniem staropolskich kolęd przy kominku, przeplatanych rozważaniami rozdziału 21 Ewangelii Św. Jana, który zwykle komentuje i podsumowuje gość specjalny Sylwestra. Niejako równolegle odbywa się całodzienna adoracja dzieciątka Jezus przy leśnym ognisku, zakończona bardzo widowiskową, pięknie muzycznie i tanecznie oprawioną przez studentów uroczystą procesją Świętej Rodziny z oddalonej o ponad kilometr Pustelni do jamneńskiego Kościoła, gdzie o godz. 16 odbyła się msza św. Obowiązkowym preludium do właściwej sylwestrowej zabawy są popołudniowo – wieczorne taneczne warsztaty integracyjne. W bogatym programie tego jedynego dnia w roku, jest jeszcze oryginalna kolęda, którą tradycyjnie tworzy barwna i głośna grupa przebierańców wraz ze Świętą Rodziną na żywym osiołku, odwiedzająca nieliczne domy sąsiadów o. Góry. Ten osioł to prawdziwa ale nie jedyna osobliwość Jamnej, o której można by opowiadać bez końca. Nazywa się Janusz Pankracy i posiada naukowy tytuł doktora humoris causa, nadany mu przez zaprzyjaźniony z Jamną, Uniwersytet Poznański.  A wieczorem rozpoczyna się tradycyjnym „Polonezem na śniegu” - Wielki Sylwestrowy Bal pod gwiazdami, który trwa do białego rana. Wszyscy świetnie się bawią, choć miodu i wódki nie piją  /zamiast toastów są gorące życzenia i serdeczne kanony/, bowiem na Jamnej obowiązuje ściśle i dobrowolnie /!/ przestrzegana przez wszystkich prohibicja... Niezorientowanych informuje, iż nie ogląda się tam też telewizji, nie ma gazet ani papierosów. Nikt nikogo nie pyta, kim jest, skąd przybywa, czy jest wierzący – wystarczy, że jest. Każdorazowo tworzy się na Jamnej wspólnota ludzi naprawdę wolnych, młodych bez względu na wiek. Zresztą tam zawsze coś się dzieje – w wakacje regularnie koczuje tam po kilkaset osób. Sławne są  tamtejsze, prawdziwie ekumeniczne, dożynki i plenerowe koncerty, unikalne w skali kraju radosne pogrzeby Matki Boskiej i niezapomniane, międzynarodowe zabawy sylwestrowe. Podobny, a zarazem zupełnie inny, będzie i ten przełom roku. Ojciec Jan Góra ma, jak sam to określa, głowę robaczywą od pomysłów… I oby tak zostało!


Ryszard Zaprzałka


foto by Google Search





piątek, 31 grudnia 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -