Blog > Komentarze do wpisu

-> Pamiętnik z Orientu

Niejako wbrew temu co dzieje się w pogodzie, Tarnowskie Centrum Kultury oferuje nam wystawę fotografii, będących pamiątką z podróży po egzotycznych krainach dalekiego wschodu - „Indie, Iran, pamiętnik z podróży”. Na wystawę składają się fotografie autorstwa Edyty i Łukasza Parzuchowskich oraz Iwony Kukli, których wielką pasją są podróże, od wielu lat skutecznie łączone z fotografią. Wernisaż z udziałem autorów tej bardzo „gorącej” wystawy odbył się we środę 8 grudnia gromadząc licznych lokalnych globtroterów i koneserów dobrej fotografii. W części poświęconej Indiom dominują portrety, będące wyrazem fascynacji człowiekiem oraz obrazujące zróżnicowaną mozaikę etniczną Indii. To kraj różnorodności, nie dający się opisać jednym słowem. Jest mieszaniną wszechobecnych dźwięków, kolorów, zapachów i smaków. Oglądając fotografie państwa Parzuchowskich mamy szansę przenieść się w te odległe rejony i choć na moment wczuć się w klimat kraju, o którym Mark Twain napisał: "Indie - jedyny kraj, który wszyscy pragną zobaczyć, a raz ujrzawszy, choćby tylko przelotnie, nie zechcą oddać ujrzanego obrazu za wszystkie widoki świata razem wzięte." Jesteśmy małżeństwem -  mówia o sobie Edyta I Łukarz Parzuchowscy - dla którego podróże i fotografia to pasja, a zarazem praca. Podróżujemy w strony bliskie i nieco dalsze. Odwiedziliśmy kraje Azji, Europy oraz Afryki. Poprzez fotografie wyrażamy samych siebie i to w jaki sposób widzimy świat. Wspólnie realizujemy marzenia, a każdą wolną chwilę spędzamy w plenerze. Owocem naszych wypraw są tysiące fotografii będących obszerną dokumentacją, ukazującą zabytki architektury, krajobrazy a przede wszystkim ludzi w ich codziennym życiu. Każde ze zdjęć ma swoją historię, w którą wplecione są nasze przygody. Z kolei zdjęcia z Iranu wykonane przez Iwonę Kuklę, to głównie fotografie budowli sakralnych i świeckich, odznaczających się bogactwem form, kolorów i niezwykłym zróżnicowaniem zdobień. Iran to wysublimowane piękno, typowe dla orientu. Kraj o wielowiekowym dziedzictwie kulturowym dawnej Persji, która jest prawdopodobnie kolebką pierwszej religii monoteistycznej, a która od wieków rozbudza fantazje europejczyków. Jest to kraj, na którego obszarze znajdują się materialne świadectwa narodzin cywilizacji, gdzie podziwiać można wspaniałe meczety i bogactwo kultury islamskiej, gdzie stykają się kulturowe wpływy perskie, muzułmańskie i afrykańskie. Iran to rozległa kraina pełna pięknych krajobrazów, pustyń i majestatycznych gór.
Podczas wernisażu wystąpił Mirosław „Miro” Kępiński, który zagrał na sitarze, czyli najbardziej znanym tradycyjnym indyjsko - perskim instrumencie, wykorzystywanym na subkontynencie Indyjskim. Swym występem wprowadził w niepowtarzalną atmosferę tych orientalnych krajów, co wspaniale uzupełniły opowieści autorów zdjęć z ich ekscytujących i egzotycznych podróży.



Edyta i Łukasz Parzuchowscy spędzili ponad miesiąc podróżując po Indiach. Zwiedzali, poznawali ludzi i miejsca oraz robili niezwykłe zdjęcia. Opowiadają o tym na co trzeba uważać, co warto zobaczyć i zachęcają żeby jechać do Indii jak najszybciej.


Na co powinni zwrócić uwagę turyści przyjeżdżający do Indii?

Edyta Parzuchowska: W Indiach na ulicy widok okaleczonych ludzi jest czymś normalnym. Nie powinno się takich osób traktować jak atrakcji turystycznej, a przede wszystkim nie należy robić takim osobom zdjęć co się niestety bardzo często zdarza. Trzeba również mieć na uwadze, że ludzie w Indiach mają inne poczucie czasu. Normą jest godzinne oczekiwanie na zamówione jedzenie bądź rachunek. W Indiach żyje się trochę inaczej niż w Polsce. U nas szybko, tam nieco wolniej.

Łukasz Parzuchowski: Należy zwrócić uwagę na klimatyzowane pomieszczenia w restauracjach i droższych hotelach. Kilkukrotne przejście z ulicy gdzie temperatura dochodzi do 40 stopni a wilgotność jest znacznie powyżej przeciętnej (na południu Indii) do klimatyzowanego pomieszczenia z temperaturą ok 22 stopni prawie zawsze kończy się przeziębieniem. Uważajmy więc, aby uprzejmość indusa prowadzącego nas do VIP roomu przeznaczonego głównie dla białych turystów nie skończyła się problemami przy powrocie do polski. No chyba, że chcemy się na którymś z europejskich lotnisk tłumaczyć, że to tylko przeziębienie.

Edyta: Na lotniskach międzynarodowych zainstalowane są specjalne skanery podające temperaturę ciała podróżnych. Osoby przylatujące do Indii z wysoka gorączka mogą mieć problem z oficerem medycznym wydającym zaświadczenie niezbędne do opuszczenia terenu lotniska. Oczywiście bardzo ważne są podobnie jak w większości państw Azji szczepienia. Nie ma co prawda obowiązku ich posiadania lecz dla własnego bezpieczeństwa zaleca się zaszczepienie przeciwko błonicy, tężcowi, durowi brzusznemu, polio oraz żółtaczce A i B. Dobrze jest też posiadać mocniejsze środki na biegunkę która niestety zdarza się bardzo często.

Które miasto zrobiło na was największe wrażenie?

Łukasz: Na mnie New Delhi i święte miasto wyznawców hinduizmu - Varanassi.

Edyta: Zdecydowanie Varanassi. W pociągach udających się do tego miasta można zaobserwować starych ludzi czujących, że ich czas na ziemi dobiega końca.  To właśnie w Varanassi leżącym nad świętą rzeką Ganges śmierć daje mokszę - uwolnienie z cyklu życia.

Jak wygląda hinduska ceremonia pogrzebowa?

Edyta: Ciała odziane w kolorowe szaty oznaczające m.in wiek, płeć, stan społeczny przynoszone są na brzeg Gangesu w okolice stosów pogrzebowych na Ghatah.

Łukasz: Ciało najpierw jest obmywane w Gangesie a następnie przyozdobione kwiatami kładzione jest na stos pogrzebowy. Gdy już zwłoki ulegną całkowitemu spaleniu (potrzeba na to około 250 kg drewna) popioły wrzucane są w nurt rzeki. W trakcie ceremonii najbliższa rodzina i przyjaciele zmarłego siedzą w odległości kilku metrów od stosu.

Jak pachną Indie?

Edyta: Przeróżnie lecz zawsze dominującą nutę stanowią charakterystyczne dla Indii przyprawy i kadzidła.

Łukasz: Przyprawami, kadzidłami i … szaletem miejskim. Zdarza się, że w bardzo wąskiej uliczce np. w Varanasii w odległości kilku metrów od siebie znajdują się świątynia pachnąca kadzidłami, stragan ze smażonymi plackami i ściana przy której mężczyźni załatwiają swoje potrzeby. Gdzieś pomiędzy wszystkie zapachy się ze sobą mieszają. Dla mnie tak właśnie pachną Indie.

Edyta: W pierwszych dniach jest to dosyć drażniące zestawienie, po kilku dniach tak bardzo już to nie przeszkadza.

Jeśli ktoś wybiera się do Indii tylko na 2 tygodnie, co powinien zobaczyć?

Edyta: Wszystko zależy od tego po co jedziemy do Indii. Jeżeli interesuje nas jedynie wypoczynek to jedne z najpiękniejszych plaż świata znajdujące się na Goa będą dobrym wyborem.

Jeśli ktoś jedzie zwiedzać?

Łukasz: Zdecydowanie północna część Indii. Komunikacja jest bardzo dobrze rozwinięta a traktując New Delhi jako miejsce startu można przez te 14 dni zobaczyć kilka ciekawych miejsc. To właśnie nieopodal New Delhi znajduje się Agra a w niej słynny Taj Mahal który każdy kto przybywa po raz pierwszy do Indii powinien zobaczyć. Jeżeli wypoczynek to zdecydowanie region Goa. O wiele cieplej i taniej niż np w Hiszpanii czy Grecji.

Za ile dziennie można przeżyć w Indiach? Np. w Delhi?

Łukasz: W New Delhi możemy liczyć dniówkę w wysokości 25 dolarów. Za ta kwotę znajdziemy hotel, zjemy w restauracji, kupimy jaką drobną pamiątkę oraz przejedziemy do kolejnego niezbyt oddalonego miasta. Oczywiście może być też dużo drożej a wszystko zależy od tego jakie standardu oczekujemy i jakie są nasze zdolności zbijania ceny.

Czy Indie są bezpieczne?

Edyta: Należy tak jak wszędzie zachować pewien rozsądek i pamiętać, że biały turysta zawsze kojarzy się z pieniędzmi. Pomimo, że Indie są krajem stosunkowo bezpiecznym to obnoszenie się z drogimi aparatami czy kamerami późnym wieczorem w biednych dzielnicach jest zwyczajnym kuszeniem losu.

Jak Hindusi są nastawieni do turystów?

Łukasz: Bardzo przyjacielsko. Chętnie pozują do zdjęć niezależnie od stanu społecznego. W większości przypadków jako podziękowanie wystarczy chwila rozmowy. Pokazanie zdjęć na wyświetlaczu aparatu zawsze kończy się uśmiechami i widać, że sprawia im to wielką przyjemność. Ludzie w Indiach są prawie zawsze działają bezinteresownie z czystej ludzkiej życzliwości. Wyjątkiem są naciągacze ale taki jest koloryt tego kraju.

Edyta: Indus poproszony o pomoc zawsze bardzo chętnie pomaga. Jeżeli jednak ktoś nieproszony oferuje nam swoją pomoc to prawie zawsze ma w tym jakiś interes. Zazwyczaj jest to prowizja od sprzedaży w sklepie do którego odwiedzenia udało mu się nas namówić. Niestety nie da się przed tym uciec. To trzeba najzwyczajniej na świecie polubić. Po kilkunastu dniach przestajemy na to zwracać uwagę.

Co powiedzielibyście osobom, które chcą jechać do Indii?

Łukasz: Czas takich Indii jakie jeszcze można zobaczyć powoli dobiega końca. W miastach pojawia się coraz więcej typowo europejskich sklepów, restauracji. Europejskie standardy powoli lecz nieubłaganie zaczynają być coraz powszechniejsze w życiu mieszkańców Indii.

Edyta: Ale wciąż ludzie tam żyjący znacznie się różnią od nas Europejczyków. Kobiety w sari, charakterystyczny make up . Im dalej od wielkich miast tym więcej kontrastów i kolorów tak typowych dla Indii. To jest właśnie ta różnica którą warto zobaczyć.


na podstawie materiałów organizatorów
oraz zasobów internetowych opracował
Ryszard Zaprzałka




czwartek, 23 grudnia 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

  • -> Cztery kobiety - cztery nie - pokoje...

    Zupełnie wyjątkowy charakter miał ostatni w tym roku wernisaż w Galerii Miejskiej BWA, zlokalizowanej pod znanym wszystkim miłośnikom sztuki adresem czyli dworc

  • -> Najstarsze istniejące...

    Tarnów ma najstarsze w Polsce muzeum diecezjalne. Placówkę założył w 1888 r. ks. Józef Bąba. W ten sposób uratował wiele bezcennych dzieł. Muzeum mieści się prz



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -