Blog > Komentarze do wpisu

-> Zbigniew Mirosławski i jego światło

Wadowicki góral z urodzenia a tarnowianin z wyboru, po gruntownym wyedukowaniu się prawniczo – historycznym na UJ w Krakowie i podyplomowo pedagogicznie w Rzeszowie, od kilkunastu lat pracuje jako nauczyciel dyplomowany w Zespole Szkół Plastycznych ( był tam nawet dyrektorem), i od niedawna w I LO.  Popularny wśród młodzieży historyk i poeta jest prawdziwym kolekcjonerem licznych nagród i wyróżnień zdobytych w przeróżnych turniejach i konkursach literackich, m.in. im. H. Poświatowskiej w Częstochowie, Łódzkiej Wiośnie Poetów, poezji górskiej im. T. Stacha w Zakopanem, poezji albertyńskiej w Puławach, im. R. Brandstaettera w Tarnowie, im. M. Kozaczkowej w Dąbrowie Tarnowskiej. W swoim bogatym dorobku ma 7 tomików wierszy: „Biuro Poezji Zagubionej”, „Czas Bramy”, „Niebieska Góra”, „Ostoja”, „Te miejsca, w których nas nie ma”,  „Zastygle pejzaże” i najnowszy „Wewnętrznego światła wspólnota”. Z powodzeniem para się także prozą, jest autorem powieści – dziennika z przełomu wieków pt. „Dzień za dniem”, publikowanej w odcinkach na łamach „Kajetu Artystyczno – Kulturalnego i jego kontynuacji pt. „Aspiracje” wydawanych prze Miejską Bibliotekę Publiczną w Tarnowie, gdzie od lat prowadzi warsztaty poetyckie gromadząc wokół siebie literacko uzdolnioną młodzież, dla której jest prawdziwym autorytetem. Ma na swoim literackim koncie redakcje licznych zbiorów wierszy i opowiadań, antologii i almanachów. A lista jego publikacji jest zaiste imponująca, jest ich ponad 200, m.in.: paryska „Kultura”, „Twórczość”, lubelski „Akcent”, poznański „Czas Kultury”, wrocławska „Odra”, krakowski „Suplement”, bydgoski „Akant”, gdański „Autograf”, słupski „Ślad”. Regularnie zamieszcza swoje wiersze w Internecie na stronach grupy twórczej „Liberum Arbitrum”.  Wiersze Zbigniewa Mirosławskiego ukazały się dotąd po rosyjsku, ukraińsku i francusku.  Jego nazwisko pojawia się w wielu encyklopediach i monografiach, m.in. dr Marian Morawczyński pisze o nim w swoim monumentalnym dziele zatytułowanym „Od Raby do Wisłoki”, w którym znalazła się również i moja notka biograficzna wraz z kilkoma wierszami. Zresztą prof. Mirosławski, którego znajomością się szczycę, „popełnił” także obszerny tekst poświecony mojej skromnej twórczości poetyckiej zamieszczony w szóstym zbiorze moich wierszy pt. „Vitae Valor”. I oto teraz zostaliśmy obdarowani kolejnym tomikiem tego płodnego autora. Premiera „Wewnętrznego świata wspólnoty” odbyła się w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Tarnowie przy ul. Krakowskiej we środę 4 listopada 2010 gromadząc liczne grono ludzi pióra, przyjaciół i znajomych Zbigniewa Mirosławskiego. Jak się okazało, ten prawdziwie renesansowy człowiek, postanowił jeszcze swoje doświadczenie życiowe poszerzyć wchodząc w świat polityki, i to od razu tej ponad lokalnej, kandydując do Sejmiku Województwa Małopolskiego z listy…PSL. Jak przełoży się to na poetyckie postrzeganie świata tego na wskroś miejskiego inteligenta – zobaczymy! Póki co, otrzymaliśmy wybór poezji prawdziwie wysokich lotów, wysmakowanej intelektualnie i artystycznie dojrzałej. To twórczość wysokiej próby, po lekturze której pozostaje n niedosyt, co dobrze prognozuje…wspólnocie wewnętrznego światła, do której i ja nieśmiało predestynuję. Jednym słowem Bravo Maestro! Niechaj suplementem do tej laudacji będzie interesujący wywiad, jakiego Zbigniew Mirosławski udzielił jakiś czas temu redaktorowi Jerzemu Reuterowi, a opublikowanemu w Gazecie Krakowskiej.

  

Jak pisze w przedmowie do najnowszego tomiku naszego autora Dariusz Romanowski, także poeta, a zarazem jego kolega z pracy, bowiem jest bibliotekarzem w tarnowskim plastyku – „Przystąpieniu do recenzji kolejnego zbioru wierszy Zbigniewa Mirosławskiego towarzyszy nieodparta refleksja, że zadanie to spełnić mogę jedynie w ścisłej łączności z autorem, dzięki osobistym konsultacjom. Posiadam w tym zakresie pełny komfort, szczycąc się Jego wieloletnią przyjaźnią. O wartości tej twórczości już pisałem. Powtarzać tego nie będę. Jeśli ktoś ciekawy, niechaj sięga po tomik pt. „Zastygłe pejzaże”, mam wrażenie dostępny nie tylko w tarnowskich bibliotekach. Jego recenzja ukazała się także w numerze 5 „Znaj”, ogólnopolskiego kwartalnika artystyczno-naukowego Stowarzyszenia Autorów Polskich.
Biorąc zatem przysłowiowego „byka za rogi”, będę się starał uchwycić ważne tropy tej poezji. Uwypuklając istotne myśli i metafory, pozwalające na kompleksowe odczytanie przesłania zawartego nie tylko w „Wewnętrznego Światła Wspólnocie”, także w poprzedzających ją książkach. Już wędrując w ślad za autorem po galeriach malarstwa, poznając komentarze literackie do twórczości: Abakanowicz, Beksińskiego, Hasiora czy Szajny, także artystów tej miary, co Picasso lub Salvadore Dali, podróżując do Wenecji, Wiednia czy Londynu - otrzymywaliśmy sporą dawkę erudycji. Rozległej wrażliwości obejmującej niewątpliwie sprawy świata tego z perspektywy zaangażowanego humanisty, występującego w obronie godności i sprawiedliwości dla każdego, pod każdą szerokością i długością geograficzną. Tym kwestiom Mirosławski pozostaje nadal wierny, ale jego droga obecnie wiedzie nas jeszcze dalej. Sygnałem najistotniejszym jest tak jak to zresztą być powinno, sam tytuł obecnej pozycji - „Wewnętrznego Światła Wspólnota”. O czym chce nam autor zakomunikować? W jaki sposób chce do nas trafić? Jak wyobraża sobie nawiązanie wspólnotowej łączności? Poprzez komunię świetlistą, poprzez życiodajne światło, duchowe zrozumienie i porozumienie. Telepatycznie wręcz, jeśli wierzyć w takie możliwości. Czy może się to rzeczywiście udać? I tym razem inspirację stanowi twórczość artystów takiej miary, jak: Tadeusza Kantora, Feliksa Topolskiego, Adama Myjaka, Mieczysława Górowskiego, Leonarda Cohena, Oskara Niemayera. Jest też sporo odwołań do antyglobalistycznej filozofii: Noemi Klein, Noama Chomsky'ego, Marshala Mc Luhan'a, egzystencjalizmu Jeana Paula Sartre'a, Simone de Beauvoir, współczesnych guru: Stephena Hawkinga, Hannah Arendt czy Jacques'a Derridy. Gdybyśmy chcieli prześledzić indeks geograficzny opisywanych miejsc i indeks wymienianych, wspominanych osób, jasno zobaczymy, że refleksja ma charakter globalny. Od Wadowic do „świata bez granic” jak szyderczo pisze o reklamach „Wrigley Orbit” czy „Coca Coli”. Tarnów to nie Stambuł czy Frankfurt, ale wnioski z wycieczek: do Pragi czeskiej, Berlina lub nade wszystko Wiednia są oczywiste. Wystarczy przeczytać teksty *** „Czy możemy zrozumieć...” i *** „Prater po skwarnym dniu...”. Musimy szukać tego, co nas łączy! Bieda i poniżenie emigrantów, „...głębokie ślady butów...człowieka ściganego”, jak bohater powieści pt. „Śnieg” tureckiego noblisty Orhana Pamuka, różnice religijne i społeczne mieszkańców Greenpoint'u czy Brooklyn'u, wyznawców uśmiechniętego Buddy, przemawiającego mocnym głosem Allacha czy cierpiącego „Syna Cieśli”, to nie powody do kulturowego ostracyzmu lub jakiegokolwiek innego wykluczenia. A pojawiają się w tych poezjach: Platon, Campanella, Tomasz Morus, van Gogh, Lautrec,  Verdi, Eichmann, Nyerere, Senghor, Gandhi, Mandela i Einstein! Z miast: Londyn i Paryż, Brasilia i Lwów, Archangielsk i Korażma, Biesłan i Santomato di Pistoia koło Florencji. Globalna wioska. Otrzymaliśmy tomik manifest. Zbiór poezji mocno zaangażowanej. Opowiadającej się po stronie prostych ludzi, świadomości ich braterstwa i osobistego samorozwoju. Szczególnie ważnym w tym kontekście jest utwór pt. „Innerlichtkeit”, który jest w pewnym sensie niemieckim odpowiednikiem tytułowej „Wewnętrznego światła wspólnoty”.
Pointą niezwykle istotną są także słowa:
„...magia miejsca
przemawia do nas intuicyjnie,
to energia, którą wznieca niezwykły czakram;
Zrozumienie w oczach drugiego człowieka,
moc działania i świadomość idei...
...To nadzieja wyjścia naprzeciw,
rozwoju boskości w sobie,
światła, które
wieczne mroki rozświeca.”
Energia „bijąca z tej twórczości” przyciąga nas niewątpliwie. Daje siłę potrzebną do trudów codzienności. Podobna moc uderza z fotografii Jana Boczara doskonale współgrających z treścią tej poezji.”


Zbigniew Mirosławski

m

Czy poezja pomaga ci w życiu? Jeżeli zgodzimy się na elitarność poezji, tworzącą zamknięty krąg, w którym egzystują poeci, to ta elitarność jest co najmniej iluzoryczna.
To dwa pytania. Pierwsze, czy poezja pomaga mi w moim życiu? Odpowiem na nie krótko. Tak. Drugie pytanie, „Czy poezja jest elitarna?”, z góry zakłada moją zgodę. Chcę tutaj dodać pewne zastrzeżenia. Powszechne „rozumienie” poezji zakłada, że poetą jest każdy rymopis czy tzw. „wierszokleta”. Dla mnie okolicznościowe rymy recytowane np. przy okazji czyichś imienin nie są poezją. Poezja elitarna natomiast to ta o ambicjach filozoficzno-ontologicznych. Jej dostępność (czytaj elitarność) iluzoryczna nie jest.

Josiph Brodski pisał o poezji jako prajęzyku ludzi, którzy w zaraniu swoich dziejów posługiwali się śpiewem – poezją. Czy poezja wraz z człowiekiem podlega ewolucji?
To o czym pisał Brodski dotyczy choćby czasów homeryckich, kiedy teksty „Iliady” czy „Odysei” opowiadano z pamięci przy wykorzystaniu stóp poetyckich (w wersyfikacji iloczasowej). Język jest żywym instrumentem i jako taki podlega oczywiście zmianom wraz z rozwojem bądź regresem społeczno-kulturowym.

Żyjemy w zupełnie innych czasach niż wielcy romantycy. Czy łatwo pokonywać codzienną prozę i być jednocześnie w innym poetyckim świecie?
Rozumiem, że pytanie dotyczy „prozy życia” a nie tej literackiej. Tak poezja jak i literatura są rodzajem ucieczki od rzeczywistości, choć tak naprawdę od rzeczywistości uciec się nie da. Istnieje bowiem i poetyka konkretu, i poetyka nonsensu. W tym rozumieniu można zacytować Edwarda Stachurę - „wszystko jest poezją”.

Pracujesz z młodzieżą, ocierasz się codziennie o artystyczne zmagania swoich uczniów, na pewno oceniasz ich wrażliwość. Na ile dzisiejsza młodzież przygotowana jest do przeżywania poezji?
Spośród młodzieży naszego „Plastyka” spora grupa uczniów próbuje swoich sił na  niwie literackiej. Świadczy to nie tylko o dobrym przygotowaniu do odbioru ale i o talentach twórczych. Te jak słusznie zauważasz „zmagania artystyczne”, aby „odpowiednie dać rzeczy słowo” są wynikiem uwrażliwienia na sztukę i sposoby jej komunikacji.
 
A ty? Co w twoim życiu robi poezja?
Każdy spotkany człowiek może być „otwartą książką”. Trzeba tylko umieć go „przeczytać”. Lektura innych poetów daje mi pojęcie o szerokiej skali poetyckiego oddziaływania. Moich sześć zbiorów wierszy to nie tylko liryczny pamiętnik. Przede wszystkim to dyskurs ze światem.
 
Nie tak jeszcze dawno poeci byli bardzo potrzebni władzy. A obecnie? Nie widać współczesnych Gałczyńskich i Broniewskich. Czy to już koniec socrealizmu?
Sztuka realistyczna w formie i socjalistyczna w treści od początku była nieporozumieniem. Sztuka a więc i poezja to nie nachalna propaganda. Gałczyński i Broniewski dzisiaj nie napisali by już takich utworów. Władza, która chce rozumieć sztukę i docenia jej znaczenie nie trafia się często. Na szczęście „dyktaturę ciemniaków” mamy za sobą.

Bursa pisał, ze poeta cierpi za miliony z małymi przerwami na toaletę. Kiedy cierpi za miliony Zbigniew Mirosławski? 
Każdy kto nie jest obojętny, kogo nie dotknęła coraz bardziej niestety powszechna znieczulica, musi reagować. Reakcją poety jest wiersz, refleksja w nim zawarta. Ona czyni nas lepszymi. „Zjadaczy chleba, może nie w anioły, „przerabia”, jak chce Słowacki, ale chroni przed tym, żeby dookoła nie pozostały same matoły”. Piszę zatem dla wszystkich ale każdy czyta tylko tyle na ile go stać!


Ryszard Zaprzałka



środa, 17 listopada 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej

    Boże Ciało to zwyczajowa nazwa katolickiej uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, zwanej również Świętem Najświętszego Ciała Chrystusa. Jest to święt



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -