Blog > Komentarze do wpisu

-> Uwaga, uwaga, tu stacja Tarnów!...

Tarnów ma od soboty najpiekniejszy dworzec kolejowy w Tarnowie. To nie dworzec, to pałac. Tak wyglada w stulecie swojego istnienia. Remont trwał ponad trzy lata i kosztował ponad 42 mln zł. Starą piosenkę Jana Pietrzaka, w tekście której pojawia się "zapluty dworzec w Tarnowie", pamiętają jeszcze tylko tarnowianie - pisze na łamach Dziennika Polskiego redaktor Wiesław Ziobro. Kiedy w latach osiemdziesiątych piosenkę puszczano w Polskim Radiu, znanemu artyście mieli za złe, bo marna to była promocja miasta.

Żal żalem, ale Jan Pietrzak miał dużo racji. Piękny dworzec, wybudowany na początku XX stulecia, od dawna nie był już piękny. Był brudny, obskurny, ponury. Światełko w tunelu zaświeciło się na krótko wiosną 1987 roku, gdy było wiadomo, że papież Jan Paweł II przybędzie z pielgrzymką także do Tarnowa. Spodziewano się setek tysięcy pasażerów w ciągu dwóch dni.

Wtedy zapadła szybka decyzja o odnowieniu podupadłego dworca. Odnowienie - to właściwe określenie. Z remontem jako takim nie miało wiele wspólnego. Pospiesznie odmalowano elewację i uporządkowano otoczenie. Wkrótce po papieskiej pielgrzymce fuszerka objawiła się w pełni.

Przez kolejne dwadzieścia lat nie robiono nic, oprócz łatania dziur w rynnach. Tylko grzyb rósł na ścianach bez opamiętania.

Dworzec PKP i jego otoczenie przypominały przez lata fragment biednego rumuńskiego miasteczka. Władze miasta i ówczesnego województwa co rusz monitowały do kolei w tej sprawie, ale wciąż brakowało funduszy na generalny remont. Z zazdrością spoglądano, jak remontuje się Dworzec Główny w Krakowie...

Aż w końcu w 2007 roku roboty ruszyły na dobre. Wtedy można było już wierzyć, że za niedługo tarnowski dworzec będzie należał do najpiękniejszych w Polsce. Jak kiedyś...

Pomylili Tarnów... ze Lwowem

Tarnów, gdy w połowie XIX wieku dotarła doń żelazna kolej, pierwszy dworzec miał o wiele mniej okazały. Wtedy można było stąd dojechać do Krakowa i Dębicy. Wkrótce, wraz z rozwojem stacji, niezbędny wydał się większy i nowocześniejszy obiekt. Obecny zbudowany został równe 100 lat temu, według projektu Edwarda Baudischa. Powstał na wzór dworca we Lwowie, co do dzisiaj bywa czasem powodem pomyłek. Jeśli w internetowej wyszukiwarce Google znajdziemy hasło "Obrazy dla: dworzec Tarnów", naszym oczom ukażą się dwie fotografie. Ale tylko jedna z nich dotyczy Tarnowa. Druga, omyłkowo, ukazuje dworzec właśnie we Lwowie. Pomylić można się łatwo; podobne bryły obydwu dworców świetnie temu służą. Ale baczniejszy obserwator odkryje na drugim zdjęciu lokomotywę o oryginalnej, niespotykanej na naszych torach, sylwetce. To ukraińska kolej we Lwowie, nie w Tarnowie.

- Wiadomo mi o historyjkach z przełomu stuleci, gdy niektórzy podróżujący nocną koleją pasażerowie, nagle wyrwani ze snu, spoglądając na dworzec w Tarnowie, prędko wyskakiwali z wagonów, myśląc, że dojechali do Lwowa... - opowiada Antoni Sypek, znany historyk miasta, autor książki "Mój Tarnów".

Pseudobarokowy gmach, złożony z trzech połączonych ze sobą części, wyróżnia się wielkimi oknami o pełnych łukach, które dostarczają dużo światła. Obszerne mansardowe dachy także wyróżniają ten dworzec spośród wielu innych.

Stanisław Potępa w swojej popularnej książeczce "Fiakrem po Tarnowie" cytuje fragment artykułu z czasopisma "Pogoń", w którym autor pisze: "Według planów przygotowanych w ministerstwie, odstrychnie się nowy dworzec tarnowski od szablonów dworców kolejowych stawianych w stylu tzw. koszarowym, będzie to budowla piękna architektonicznie, w stylu lekkiej secesji".

- Spośród dworców galicyjskich na największą uwagę zasługiwały w Krakowie, Lwowie, Tarnowie i Przemyślu. Można jeszcze dodać dworzec bocheński, ale jest znacznie skromniejszy od wymienionych - mówi Andrzej B. Krupiński, historyk sztuki.

Miejscowa prasa była także krytyczna, gdy po otwarciu nowego dworca zrazu uwidoczniły się braki w jego funkcjonowaniu.

"Pomijając brud zagnieżdżający się w nowych ubikacjach (...) - pisała "Pogoń" - poczekalnie zarówno I, II i III klasy bywają stale na klucz zamknięte i podobno dopiero 5 minut przed odejściem każdego pociągu wolno je odmykać. Tak przynajmniej informują publiczność portierzy indagowani o wpuszczenie przybyłych na dworzec podróżnych, którzy dopiero po kupieniu biletu jazdy lub biletu peronowego i wylegitymowaniu się przed tymże portierem do poczekalni wpuszczeni być mogą".

Zabrakło mostu

Problem wydawał się poważny, jeśli zważyć, że z biegiem czasu stacja kolejowa w Tarnowie nabierała coraz większego znaczenia. Wnet można było stąd dojechać do Lwowa, a Tarnowsko-Leluchowską Koleją Państwową na Węgry, przez Słowację. W 1906 roku, z inicjatywy księcia Andrzeja Lubomirskiego i po zaangażowaniau funduszy prywatnych, ruszyła na Powiśle Dąbrowskie szczucinka, która kursowała do początku XXI wieku. Trasa wiodła ku Królestwu Polskiemu, do niewielkiego miasteczka nad Wisłą. Jego nazwa, Szczucin, przez dziesiątki lat sprawiała pasażerom nie lada problemy. Nazwa mylona była z nazwą miasta dużo bardziej znanego, podobnie brzmiącą: Szczecin. W przeszłości niejeden pasażer, po zapowiedzi przez głośniki, wsiadł do pociągu do Szczucina, zamiast do Szczecina. Do dzisiaj starzy kolejarze opowiadają o takich pechowcach. Aby ograniczyć ryzyko pomyłki, na rozkładach jazdy od pewnego czasu obowiązkowo pisano: "Szczucin k. Tarnowa".

Co pewien czas przypominane plany wydłużenia szlaku ze Szczucina - przez most na Wiśle, który trzeba byłoby zbudować, do stolicy kraju - potęgują starą tęsknotę za dużym węzłem kolejowym w Tarnowie.

Pierwsi gospodarze dworca, którzy oszczędzali na poczekalniach, zadbali o podróżnych w inny sposób. Postanowili pozytywnie wpłynąć na ich doznania... estetyczne. Zamówili dziesięć obrazów przedstawiających urokliwe miejsca w Tatrach i Pieninach, rozwieszając je w holu. Wybór miejsc, które znalazły się na malowidłach, nie był przypadkowy. Do dzisiaj wielu pasażerów, udających się z różnych zakątków w kraju w polskie góry, przesiadkę ma w Tarnowie.

Dworzec był świadkiem ważnych, nie tylko dla miasta, wydarzeń. 30 czerwca 1929 roku tłum mieszkańców witał sprowadzone z Syrii prochy urodzonego w Tarnowie gen. Józefa Bema, "bohatera dwóch narodów".

Niektórzy publicyści upierają się, że II wojna światowa zaczęła się w Tarnowie, na dworcu kolejowym. Mają na myśli tragiczne zdarzenie z 28 sierpnia 1939 roku, gdy w przechowalni bagażu wybuchła bomba zegarowa. Podłożył ją zakwaterowany wcześniej w pobliskim hotelu Antoni Guzy, przeszkolony przez Niemców dywersant. W wyniku prowokacji 20 osób zginęło, a 30 zostało rannych. Ofiar mogło być więcej, gdyby pociąg osobowy z Krakowa nie spóźnił się 8 minut. Na starych archiwalnych zdjęciach można obejrzeć, jak wskutek wybuchu ucierpiał sam dworzec; zawaliła się część budynku stacyjnego.

- Dom mojej babci znajdował się przy Krakowskiej 60, około 150 metrów od dworca. W czasie zamachu w domu wyleciały szyby we wszystkich oknach - mówi Antoni Sypek.

Pierwsze poważne zniszczenie gmachu dworcowego nastąpiło wcześniej. Jak podaje Klaudia Barszcz w "Encyklopedii Tarnowa", w latach 1914-15 Rosjanie, po zajęciu Galicji, przystąpili do rozbudowy stacji, lecz w 1915 wycofująca się armia rosyjska zniszczyła niektóre obiekty inżynieryjne, a ostrzał artyleryjski spowodował uszkodzenia dworca. Naprawiono je dopiero po wojnie.

Z tego samego dworca, 14 czerwca 1940 roku, wyruszył pierwszy transport 728 więźniów do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. W tym roku, w 70-lecie tego wydarzenia, na peronie postawiono pamiątkowy obelisk.
 
Parowóz na pomnik

Rok 1964 też zapisał się na trwałe w historii dworca, ale wtedy panowała radość. Po zelektryfikowaniu linii kolejowej Kraków-Przemyśl na peron wjechał pierwszy pociąg elektryczny. Świat kolei parowej został w Tarnowie zatrzymany przez umieszczenie obok lokomotywowni - jako pomnika techniki - parowozu Ol49. Szkoda, że nie można go oglądać w bardziej eksponowanym miejscu. Rzeczywiście, taki, między innymi, parowóz przemierzał okoliczne trasy. Ponad 100-tonowa maszyna, polskiej produkcji, napędzana silnikiem o mocy prawie 1300 koni mechanicznych, umiała rozpędzić skład do 100 kilometrów na godzinę. To wcale nie tak mało, zresztą inne parowozy z przeszłości, przydzielane pospiesznym, jeździły od Ol49 o 20-30 km na godz. szybciej...

Do Tarnowa przybyła kolej parowa jeszcze raz, latem 1996 roku. Stało się to na uroczystość 90-lecia dogorywającej już szczucinki. Pociąg przyjechał ze skansenu taboru kolejowego w Chabówce. Obok niego dumnie stanęły również współczesne elektrowozy i cały ów pokaz mocy PKP cieszył się wśród mieszkańców miasta dużym powodzeniem.

Stulecie dworca zostało uczczone jeszcze bardziej znacząco. W sam jubileusz zakończył się remont zespołu budynków, które odzyskały dawny blask. Remont, tradycyjnie po polsku z "poślizgiem", miał w założeniu przywrócić obiektowi także secesyjny charakter wnętrz, które swoim wyposażeniem przypominają aranżacje znane z eleganckich hoteli lub banków. W porozumieniu z konserwatorem zabytków, z Anglii sprowadzono płytki na posadzkę, a z Włoch kostkę brukową, która ma przypominać tę z czasów Franciszka Józefa. Na cały remont PKP SA wydały ponad 40 mln zł.

- Mamy trzy tysiące dworców kolejowych, tysiąc jest czynnych, ale tarnowski to perełka - powiedział prasie w 2008 roku Andrzej Wach, prezes PKP SA.
 
Człowiek z Budki Suflera

- Myślę, że generalnie remont został przeprowadzony dość przyzwoicie - twierdzi Andrzej B. Krupiński. - Zauważa się pewną myśl projektantów, właściwa jest kolorystyka zewnętrzna. Ale drażnią mnie niektóre nowości w środku, domyślam się, że chodziło o usprawnienie funkcjonowania obiektu. Brakuje mi natomiast nawiązującego do epoki wystroju dawnej poczekalni I klasy, nie rozumiem też, po co ten las słupków na placu przydworcowym...

Każdego roku na tarnowskim dworcu odprawia się ok. 670 tys. pasażerów, a roczny ich przepływ wynosi niemal 3 mln. Któż tu nie bywał... Obok wielu bezdomnych, którzy zwłaszcza w latach 90. na dobre się rozgościli, pojawiali się też wielcy i znani. Dworzec miał stałych bywalców, a jak podaje Waldemar Bałda w "Spacerowniku po Tarnowie", na nim wychował się Tomasz Zaliszewski, późniejszy sławny perkusista rockowy i autor tekstów, członek legendarnej grupy Budka Suflera.

- Moja rodzina była silnie związana z tym miejscem - podkreśla Antoni Sypek. - Dziadek, Sebastian Lach, wywodzący się z okolic Limanowej, był kolejarzem do lat dwudziestych ubiegłego wieku. Dobrze się wtedy kolejarzom powodziło, dziadka było stać na wybudowanie w pobliżu dworca domku. Swego czasu na stacji świetnie prosperowała restauracja Koziołkowskich dla podróżnych, czynna całą noc, a kolejarze cenili sobie w pobliżu sławną knajpę Mońka Abenda, serwującą znakomite flaki. Jakieś dwadzieścia lat temu niespodziewanie odezwał się do mnie syn Abenda, mieszkający w Izraelu, który gdzieś przeczytał mój artykuł o kolejowej knajpce jego ojca.
 
Dawno temu z dworca kursował latem - na wniosek mieszkańców - sezonowy pociąg do Bogumiłowic. Ludzie jeździli na plażę nad Dunajec.
 
- W tamtych czasach chodziło się na dworzec jak dzisiaj do galerii handlowej - mówi Antoni Sypek. - Całymi rodzinami. Witało się i żegnało zatrzymujące się pociągi, podziwiało się je, traktowało się to wszystko jak rozrywkę. Dla dzieciaków to dopiero była atrakcja!

Duża atrakcja kolejowa zdarzyła się kilka lat temu. Dwa razy, jeszcze przed remontem, zawitał tu Venice Simplon-Orient Express, najdroższy i najbardziej ekskluzywny pociąg świata, znany miłośnikom powieści kryminalnych Agathy Christie. Dawniej regularnie kursował między Paryżem i Konstantynopolem, obecnie obiera różne, wyłącznie komercyjne, trasy. Kiedy zatrzymywał się w Tarnowie, na peronie witał go tłumek ciekawskich, pospiesznie robiąc zdjęcia. Być może teraz - jeśli Orient Express znów zawita w te strony - również jego pasażerowie sięgną po aparaty, w zachwycie nad niezwykłym dworcem...


Wiesław Ziobro
(Dziennik Polski)


Nowy Dworzec

Nareszcie — po kilku latach prawdziwej męki zarówno personelu kolejowego, jak przejeżdżającej Publiczności, doczekaliśmy się nowego dworca kolejowego, którego otwarcie odbyło się bardzo uroczyście we czwartek d. 24 bm. W pięknie przystrojonym westybulu zebrali się liczni przedstawiciele władz rządowych i autonomicznych, duchownych i świeckich, posłowie do Rady państwa i Sejmu, delegaci instytucji miejscowych i przedstawiciele miejscowego personelu kolejowego, ażeby uczestniczyć w uroczystości poświęcenia. Burmistrz Tadeusz Tertil wyraził imieniem miasta życzenie, ażeby szlachetne myśli inicjatorów i wykonawców tego epokowego dzieła ziściły się w całej pełni, co tem łatwiej wobec nowych urządzeń miejskich spełnić się może. Wzniesiony przezeń okrzyk na cześć wielkodusznego Monarchy, powtórzono z zapałem, po czym zabrał głos szef sekcji Kosiński, który oddając dworzec imieniem ministra do publicznego użytku, podziękował zarazem dr. Zborowskiemu za troskliwe czuwanie nad przeprowadzeniem budowy.

"POGOŃ" z dnia 27.11.1910 r.



poniedziałek, 15 listopada 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -