Blog > Komentarze do wpisu

-> Niepotrzebne rocznice, wstydliwa niepodległość

Krok po kroku, data po dacie rząd PO – PSL odbiera nam prawo do pamięci o naszej przeszłości. Nie ma już defilad w Święto Niepodległości - a przecież jeszcze dobrze pamiętamy skurcz w gardle ze wzruszenia, gdy Lech Kaczyński, prezydent Rzeczypospolitej, odbierał honory wojskowe przed przemarszem pododdziałów naszego wojska. Dziś wojsko wydaje się w stadium likwidacji, a gdy wycofamy się z Afganistanu, rozproszeniu i dezorganizacji ulegną ostatnie jednostki, zdolne jeszcze do akcji bojowych. Ale po co nam wojsko - przekonuje rządowa propaganda - skoro nikt nie zagraża naszej niepodległości. Kiedy już będziemy mieć armię słabszą i gorzej uzbrojoną od Estonii, wtedy naprawdę okaże się, czy nie mamy wrogów. Czy wojsko uzbrojone w przestarzały sprzęt, słabo wyszkolone, marnie opłacane i pozbawione społecznego prestiżu będzie zdolne do obrony niepodległości w sytuacji, gdy ta niepodległość rzeczywiście zostanie zagrożona? A jak dostrzec zagrożenie niepodległości, skoro rocznica jej odzyskania jest co najwyżej okazją do występów znudzonych oficjeli, którym kiepscy sekretarze piszą kiepskie przemówienia, wypełnione okolicznościową papką. Skoro państwa nie stać na obchody Święta Niepodległości, to jak można oczekiwać, że narodową rocznicą przejmą się młodzi obywatele, że za swoje święto uznają ją polscy żołnierze, że telewizyjna publiczność, karmiona tego dnia zwykłą mieszanką rozrywkowych produkcji, zada sobie pytanie, czy niepodległość jest jej jeszcze do czegoś potrzebna. Jak to się stało, że w odzyskanej po półwieczu niepodległej Polsce niepodległość okazała się tanim reliktem lekceważonej przeszłości? Na drodze do bezpaństwowego społeczeństwa w pozbawionej swej dumy i tradycji Europie obchody narodowych rocznic stały się wstydliwą pamiątką po czasach patriotycznych uniesień. W zamyśle ekipy PO - PSL na niepodległościowe pochody przychodzić powinni sterani wiekiem i biedą kombatanci oraz zawsze ta sama garstka ludzi, którzy nie dali sobie jeszcze wmówić, że miłość Ojczyzny jest już tylko przeżytkiem.

Kompleks niższości
Krok po kroku, data po dacie rząd PO - PSL odbiera nam prawo do pamięci o naszej dumnej przeszłości. W zeszłym roku na Westerplatte w 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej spotkali się przywódcy państw, które na Polskę najechały: Niemiec i Rosji. Niegdysiejszych aliantów reprezentowali drugorzędni urzędnicy, a polski rząd pokornie wysłuchiwał wypowiedzi, które miały usprawiedliwić wrześniową agresję. Budowane w Gdańsku muzeum II wojny światowej ma - według jego twórców - reprezentować "europejski punkt widzenia", aby tylko nikogo nie drażnić naszymi polskimi pretensjami. Gdyby ktoś we Francji, Wielkiej Brytanii czy Norwegii wpadł na podobny pomysł, zostałby przez tamtejszą opinię publiczną bezlitośnie wyśmiany, a następnie wysłany na posadę, na której wymyślanie czegokolwiek daleko wykracza poza zakres jego obowiązków. Kto ma upomnieć się o polski punkt widzenia w prezentowaniu naszego udziału w największym z wojennych kataklizmów, jak nie my sami? I jak prostować brednie, które zdarza się wypisywać zagranicznym dziennikarzom, skoro już z góry rezygnujemy z upominania się o swoje racje? Obecna władza jest zupełnie głucha na tego typu pytania.
Jeszcze dziesięć lat temu w rocznicę Sierpnia 80 europejskie gazety zauważały zasługi "Solidarności" w przezwyciężaniu podziału Europy i demontowaniu żelaznej kurtyny. W tym roku dyskretnie wyciszyliśmy obchody 30. rocznicy największego w Europie strajku, ograniczając się do wyrzucenia pieniędzy na żenująco prowincjonalne widowisko. Pozwoliliśmy tym samym, aby to Niemcy, którzy skutecznie przypominają datę zburzenia berlińskiego muru, zapewnili sobie monopol na organizowanie święta wolności środkowo-wschodniej Europy.
Nie będzie Muzeum Ziem Zachodnich ani Muzeum Kresów, których projekty - usłużnie wobec możnych sąsiadów - skasował obecny rząd. Już szykuje się obcięcie funduszy dla Muzeum Powstania Warszawskiego. Instytut Pamięci Narodowej, najważniejsza z polskich instytucji realizujących politykę historyczną Rzeczypospolitej, został wolą sejmowej większości ubezwłasnowolniony i poddany politycznej poprawności. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego całkiem niedawno pozwalało sobie na pogróżki wobec uczonych i uczelni za niestosowanie się do "jedynie słusznej" wykładni niedawnej przeszłości.

Historyczny analfabetyzm
Ostatnio Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa wpadła na kuriozalny pomysł budowy monumentu na grobie bolszewickich najeźdźców, poległych podczas ofensywy na Warszawę w 1920 roku. Częścią tego monumentu był rząd kamiennych bagnetów skierowanych w stronę odwiedzających cmentarz. Dopiero po licznych protestach zdecydowano się zdemontować bagnety, pozostawiając jedynie potężny prawosławny krzyż. Mniejsza z tym, że pochowani tam czerwonoarmiejcy pewnie zniszczyliby ten znak wiary, gdyby spotkali go na swej drodze. Gorsze jest jednak co innego: ta sama Rada podobno odmawia wsparcia budowy mauzoleum powstańców listopadowych wydobytych z masowej mogiły w Kopnej Górze koło Białegostoku. Dlaczego dla szacownej Rady bolszewiccy żołnierze są lepsi od polskich powstańców? Czy w kolejnym geście uległości wobec imperialnych ambicji Rosji ktoś nie wymyśli, aby np. w Przemyślu postawić pomnik sowieckim sołdatom, poległym podczas najazdu na Polskę 17 września 1939 roku?
Gabinet Donalda Tuska jest na najlepszej drodze do uczynienia z Polaków ogłupiałych i zakompleksionych mieszkańców europejskich peryferii. Podczas gdy Niemcy wydają miliony euro na promocję swojej polityki historycznej, zarówno u siebie, jak i za granicą, podczas gdy Rosja na imperialnych tęsknotach buduje swoją wizję mocarstwowej przeszłości, podczas gdy Ukraińcy, Litwini, Słowacy, Węgrzy troszczą się o narodową edukację młodego pokolenia my podążamy w dokładnie przeciwnym kierunku. Rząd Platformy nawet wykombinował, jak z systemu szkolnego pozbyć się treści dla niego niewygodnych, i zredukował naukę historii do jednej klasy liceum ogólnokształcącego (tak, tak: ogólnokształcącego!), w pozostałych dwóch klasach ograniczając ją do kilku godzin infantylnych pogadanek. Już dziś większość młodych ludzi po szkole średniej nie ma pojęcia o historii najnowszej, zarówno o okresie komunistycznej dyktatury, jak i o wolnościowej rewolucji "Solidarności" czy o dziejach III RP. Co będzie, gdy pomysły rządu Tuska zostaną wcielone w życie? Wykształcimy narodowych analfabetów, za co dzisiejsi ministrowie zamiast emerytur dostaną w nagrodę wymarzone europejskie posady.

Nie oddamy pamięci
Przed nami okrągła rocznica Grudnia 70, za rok taka sama rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Czy znów w telewizji zobaczymy Lecha Wałęsę, który będzie nas przekonywał, że to pod jego światłym przewodnictwem Polska przekształciła się w krainę szczęścia i dostatku? Może pokażą nam Wojciecha Jaruzelskiego - jak to bywało jeszcze nie tak dawno - który nadal kpi sobie z polskiego wymiaru sprawiedliwości? A może prezydenccy doradcy - Tadeusz Mazowiecki i Henryk Wujec, roztoczą kolejną wizję dobroczynnych skutków grubej kreski?
Nie dajmy się zwariować. Historia Polski jest powodem naszej dumy, a narodowe rocznice są świadectwem naszego przywiązania do wolności. Polska polityka historyczna, eksponująca nasze dokonania i poniesione ofiary, jest koniecznym elementem naszej racji stanu. Gdy pozwolimy odebrać sobie pamięć, w końcu możemy stać się łatwym łupem dla polityków, dla których pełne kieszenie okażą się jedynym celem ich władzy.


Prof. Ryszard Terlecki
(Nasz Dziennik)


Autor jest historykiem, posłem PiS, byłym dyrektorem krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.



piątek, 12 listopada 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -