Blog > Komentarze do wpisu

-> Solski w opałach, czyli król jest nagi…

Znowu głośno o tarnowskim teatrze. Tym razem za sprawą publikacji znanego krytyka filmowego i teatralnego, cenionego pisarza i publicysty, tarnowianina Łukasza Maciejewskiego na łamach tygodnika „Temi” nr 42/10.2010 z 20 października. W swoim tekście stawia odważną tezę, że „Teatr w Tarnowie jest martwy”. Według niego cała działalność placówki od miesięcy skupia się niemal wyłącznie na małoobsadowych, topornych artystycznie i nieudolnych intelektualnie przedstawieniach pokazywanych w Pałacu Młodzieży lub maleńkiej piwniczce TCK. - Chciałem w ten sposób sprowokować dyskusję – mówi radiu ESKA Łukasz Maciejewski. - Wyraziłem opinie, które od dawna krążą w kuluarach – najlepiej świadczy o tym odzew jaki dostałem po publikacji – dodaje.
A co na takie dictum dyrekcja teatru - „Teatr żyje i ma się dobrze”. Odpowiada dyrektor Edward Żentara uważając zarzuty za bezpodstawne i obrażającego jego, jego instytucję i wszystkich artystów. Dodaje jednak, że jest otwarty na krytykę i w takiej sytuacji być może potrzebna jest publiczna dyskusja. Teatr za to chwali się dużą frekwencją na ostatnim festiwalu Talia – blisko 3 tysiące widzów i dwiema ostatnimi premierami, zapowiadając kolejne. Bowiem już 6 listopada na deskach teatru zobaczymy „Antygonę w Nowym Jorku” Janusza Głowackiego. Z kolei dyrektor magistrackiego wydziału kultury Marcin Sobczyk, odpowiadając na zarzuty podkreśla, że to stan przejściowy na czas remontu budynku przy ulicy Mickiewicza. Teatr funkcjonuje w trudnych warunkach lokalowych i z budżetem o nieco mniejszym niż w normalnych warunkach. Z kolei internauci piszą m.in. Nie uważamy, że Tarnowski Teatr jest martwy, bo w ostatnich dwóch latach wyprodukowano tu kilka naprawdę dobrych a jednostkowo nawet świetnych spektakli. Widzieliśmy je, dlatego wiemy, co mówimy. Dyrekcja powinna mieć również prawo do (racjonalnego) dobierania sobie współpracowników. Mówienie jednak przez dyrektora Żentarę o dobrej, przyjemnej atmosferze, jaka wreszcie zapanowała wśród pracowników tarnowskiego teatru, po absurdalnych i groteskowych wojnach personalnych sprzed kilku miesięcy, trąci co najmniej niesmakiem. Festiwal komedii skończył się tragikomicznie. Ja też czytałem ostatnie TEMI i w pełni podzielam poglądy tam wyrażone przez Łukasza Maciejewskiego. Nareszcie ktoś miał odwagę (i nazwisko) aby publicznie wyrazić to, o czym mówią wszyscy naprawdę zatroskani losem Tarnowskiego Teatru ale nie mają medialnego przebicia. Naprawdę najwyższa pora na reanimację tego trupa i wyjęcie go z szafy. Jak na razie dyrekcja teatru nie ma żadnej wizji poremontowego bytu podległej sobie placówki (na ostatniej konferencji prasowej padały tylko ogólniki) - brak repertuaru, zespołu aktorskiego, reżyserów i scenografów, o teatralnych pracowniach nie wspominając. A gdzie projekty pozyskiwania pozabudżetowych środków, np. z UE, bowiem tylko na lokalnych sponsorach typu elektrownia i gazownia nie można się opierać. Poza tym nie zawsze jest to akceptowane społecznie - kolejne podwyżki taryf prądu i gazu kojarzą się wielu tarnowianom z koniecznością łożenia na teatr, a nikt nikogo nie pyta o zdanie w tej kwestii. Odnoszę wrażenie, ze remont budynku teatru stanowi dobry pretekst dla jego dyrekcji aby spokojnie sobie pożyć i za parawanem pozorów udawać (pseudo premiery, zero inicjatyw, marazm i nuda, brak śmiałej wizji tego, co po), że wszystko jest oki. A jak można i powinno się działać w takich remontowych okolicznościach, najlepiej byłoby zapytać starych pracowników teatru, pamiętających pionierskie czasy dyrekcji Ryszarda Smożewskiego. Teatr bez stałej siedziby działał na kilku scenach w mieście (grał w kościołach muzeach i... więzieniach, organizował wielkie widowiska plenerowe i plany filmowe), i poza nim m.in. dawał głośne premiery w zamkach w Nowym Wiśniczu i w Dębnie, dworku w Dołędze, prowadził szeroki objazd, był obecny na wielu liczących się festiwalach, w tv i radio. Byłem jednym z nich i dobrze pamiętam, że już na początku poprzedniego remontu teatru jego nowy dyrektor miał zakontraktowanych markowych twórców, którzy jak wiadomo mają swoje kalendarze wypełnione zobowiązaniami na kilka sezonów naprzód, a którzy po zakończonym remoncie stworzyli nowe oblicze tej sceny. A i Talia jeszcze kilka lat temu była prawdziwym festiwalem a nie teatralną wydmuszką. Czas ostatni na prawdziwe, odważne zmiany, a nie przedwyborcze ściemy i pjar. Król jest nagi! A oto pełny tekst głośnego artykułu Łukasza Maciejewskiego (źródło: Facebook):

Teatr w Tarnowie jest martwy

Od lat nie komentuję na bieżąco wydarzeń kulturalnych w Tarnowie. Jako mieszkający na stałe w Krakowie, "przyszywany" tarnowianin, nie czuję się uprawniony do oceny premier, wystaw, koncertów czy przeglądów organizowanych w mieście.

Uważam jednak, że w przypadku Tarnowskiego Teatru miarka się przebrała. Czasami trzeba zabrać głos, kiedy wszyscy milczą. A "Solski", w mojej opinii, jest dzisiaj ruiną. Określenie to nie ma nic wspólnego z oceną trwającego właśnie remontu przybytku Melpomeny, tylko ze stylem i jakością zarządzania instytucją.

Nie chcę i nie powinienem podważać całej działalności Pana Edwarda Żentary na stanowisku dyrektora Tarnowskiego Teatru. Po kolejnym festiwalu Talia trzeba sobie jednak jasno powiedzieć: tak źle z teatrem w Tarnowie jeszcze nie było.

Oczywiście, każdy awers ma swój rewers. Oczyma wyobraźni widzę wysyłane do Temi monity i urzędowe pisma, w których pracownicy teatru, być może sam dyrektor, będą usprawiedliwiali własną inercję przedłużającym się remontem, brakiem infrastruktury, złą aurą albo dowolnymi argumentami "za" lub "przeciw". Biorąc pod uwagę tego typu inicjatywy, uprzedzam z góry, że w najmniejszym stopniu nie chodzi mi o pyskówkę albo o wyliczankę czyichkolwiek zasług i przewinień. Upominam się jedynie o jak najszybszą, najlepiej radykalną, zmianę stylu funkcjonowania teatru w Tarnowie. W dotychczasowej formule jest nie do przyjęcia.

Postrzegany jestem przede wszystkim jako krytyk filmowy, ale od wielu lat zajmuję się też publicystyką teatralną. Jestem stałym współpracownikiem branżowego miesięcznika "Teatr", "Notatnika Teatralnego", wreszcie stałym recenzentem dziennika "Polska. Gazeta Krakowska". Mimo to za dyrekcji Pana Żentary nie zostałem zaproszony na żadną premierę, nie otrzymywałem również jakichkolwiek informacji na temat działalności instytucji. Niestety, nie ja jeden. Przed napisaniem tekstu zapytałem zaprzyjaźnionych recenzentów z Krakowa (o innych miastach w ogóle nie wspominam), kiedy ostatnio dostali zaproszenia z Tarnowskiego Teatru. Odpowiedź jest wspólna: teatr w Tarnowie taktycznie ignoruje recenzentów.

Rozumiem tę postawę. Na pewno wygodniej jest nie zapraszać nikogo, nie być ocenianym przez profesjonalistów i w~ ten sposób unikać krępujących, merytorycznych ocen. To polityka zapewniająca małą stabilizację, która jednak na dłuższą metę wydaje się absurdem. Miejski teatr to zbyt droga zabawka, żeby za publiczne pieniądze uprawiać na tym poletku własny, prywatny ogródek - bez prawa do polemiki. W każdym razie efekt takiej działalności jest taki, że teatr w Tarnowie przestał funkcjonować na forum ogólnopolskim.

Jeżdżąc na festiwale teatralne, uczestnicząc w konferencjach teatrologicznych, pytam czasami kolegów-krytyków, czy nie wybraliby się do Tarnowa, nie napisaliby o naszym teatrze. Reakcją rozmówców nieodmiennie jest zdumienie: że teatr w Tarnowie w ogóle istnieje. Nikt mi nie wierzy, że powstają tutaj ciągle przedstawienia, a wkrótce zostanie oddany do użytku nowy, wierzę, że nowoczesny i funkcjonalny, obiekt. Warto wyraźnie powiedzieć, że poza Tarnowem teatr jest martwy. Nie jestem wcale pewien, czy przy takim stopniu zapuszczenia uda się komukolwiek reaktywować tego trupa.

Bo z czym dzisiaj kojarzy się "Solski"? Niektórym widzom zapewne z remontem, większości jednak z zasłyszanymi plotkami o pijackich awanturach, skandalach natury towarzyskiej albo o zwolnieniu niemal wszystkich aktorów. Na temat działalności artystycznej od miesięcy nikt w Tarnowie nie rozmawia. Tak jakby kolejne, odbębniane niejako z przymusu premiery były jedynie ponurą przykrywką dla jakiegoś niewydarzonego skandaliku z lokalnego magla.

Na jednym z tarnowskich portali przeczytałem właśnie triumfalną zapowiedź Edwarda Żentary, dotyczącą festiwalu komedii Talia. To tylko konformizm czy już hipokryzja? Po pierwsze, uważam, że teatr definitywnie stracił prawo do używania nazwy "festiwal", bo w momencie zrezygnowania z jury, komisji selekcyjnej, wreszcie z dbałości o klasę proponowanych przedstawień nazwa Talia, która wypracowała sobie pewną ogólnopolską renomę, w obecnej formule przestała mieć jakikolwiek sens. Dzisiaj "festiwal" to skromny zestaw mniej lub bardziej przypadkowych przedstawień - artystycznie co najmniej wątpliwych, przeterminowanych lub stricte konfekcyjnych.

Można oczywiście wzruszyć ramionami albo konfidencjonalnie westchnąć: jak mamy robić dobry teatr w Tarnowie, skoro nie ma na to warunków? Budynek teatru rzeczywiście czeka na oddanie, a tymczasowa salka w Pałacu Młodzieży jest niefunkcjonalna i brzydka. To jednak uniki. Czyżby Pan Edward Żentara nie słyszał o przedstawieniach plenerowych, happeningach, performance albo parateatralnych widowiskach? Chyba jednak nie, skoro cała działalność teatru od miesięcy skupia się niemal wyłącznie na małoobsadowych, topornych artystycznie i nieudolnych intelektualnie przedstawieniach, pokazywanych w Pałacu Młodzieży lub maleńkiej piwniczce TCK.

To smutna konstatacja, ale - niestety - można było to wszystko przewidzieć. Tuż po wygraniu konkursu na stanowisko dyrektora teatru przez Pana Edwarda Żentarę, bardzo dobrego aktora i, moim zdaniem, fatalnego reżysera, otrzymałem z Urzędu Miasta Tarnowa pismo z prośbą o zaopiniowanie planu pracy oraz pomysłów przyszłego dyrektora. Ów plik dokumentów wprawił mnie w osłupienie. W komentarzu wysłanym wówczas do prezydenta Tarnowa pisałem: "Akademicki, ale w złym tego słowa znaczeniu, styl pracy przyszłego teatru oznacza wybór współpracujących z teatrem (przypadkowych?) reżyserów, którzy - ani w jednym przypadku - nie stanowią o sile i znaczeniu teatru w Polsce. Również linia repertuarowa, polegająca na sprawdzonych pomysłach, osobliwie wzbogacająca je o ponad-stuletnie ramoty (Betlejem Polskie) albo o powtarzane do znudzenia we wszystkich teatrach prowincjonalnych farsy (Cooney) nie budzi mojego entuzjazmu. (...) Uważam, że z takim pomysłem na prowadzenie teatru w Tarnowie oraz z takimi nazwiskami zaproszonych do współpracy reżyserów możemy być niemal pewni, że "Solski" pozostanie teatrem lokalnym, niczym niewyróżniającym się z bezwyrazowej teatralnej magmy klasy B."

Jeżeli pomyliłem się w czymkolwiek, to jedynie w jakościowej klasyfikacji instytucji. Klasa "B" wydaje się dzisiaj upragnionym, ale niemożliwym do zrealizowania marzeniem. Dryfujemy poniżej jakiejkolwiek średniej.


oprac. Ryszard Zaprzałka



poniedziałek, 25 października 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Tarnów ma budżet na 2013 rok

    Teatr za tak małe pieniądze to jest parodia teatru - Ewelina Pietrowiak.  Zdecydowali o tym radni podczas sesji 20 grudnia. Za budżetem zagłoso

  • -> Pytania o sens

    Do repertuaru Teatru im. L. Solskiego w Tarnowie końcem października dołączyło nowe przedstawienie – „Piosenki o wierze i poświęceniu” Przemys

  • -> „Brzydal"

    Teatr im. L. Solskiego w Tarnowie zaprosił w sobotę 30 listopada 2012 o godz. 18.00 na kolejną premierę (studencką) w 59 sezonie artystycznym. Tym razem na Małe



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -