Blog > Komentarze do wpisu

-> "Pod tym znakiem zwyciężysz"

- Chrześcijaństwo nie czciło krzyża samego. Krzyż dla chrześcijan ma sens tylko wtedy, gdy jest na nim Jezus - mówi dr Jan Partyka z Zakładu Archeologii Klasycznej Uniwersytetu Warszawskiego, znawca symboliki i sztuki wczesnochrześcijańskiej. Karl Rahner, jeden z najwybitniejszych teologów, pisał: "W ujęciu katolickim życie każdego chrześcijanina jest naznaczone krzyżem Jezusa".

Minucjusz Feliks, chrześcijański prawnik, już około 1800 lat temu, w polemice z wyznawcami starych bóstw przekonywał: "Nie uwielbiamy krzyży ani ich nie pragniemy. To wy, którzy poświęcacie drewniane bożki, adorujecie drewniane krzyże jako część waszych bóstw". Przyznał jednak: "Kształt krzyża jest wpisany w wiele zjawisk naturalnych, częściowo znajduje też zastosowanie w naszych obrzędach".

Dr Partyka podkreśla, że sam krzyż jest znakiem wiary oraz narzędziem śmierci i męki, ale męki haniebnej. - To nie jest byle jaki znak, ale jeden z najważniejszych w dziejach ludzkości. Dlatego trzeba uważać, co przedstawia. Przecież złamany krzyż to nic innego jak swastyka, znak solarny - dodaje. Przypomina, że u Majów w Palenque znaleziono zabytek z czasów przedchrześcijańskich przedstawiający - jakby się wydawało - adorację krzyża. Tymczasem był to symbol... kukurydzy. Krzyż jest jednym z najstarszych symboli. Znany był na długo przed Chrystusem i chyba we wszystkich cywilizacjach i kulturach, począwszy od neolitu.

Dr Partyka apeluje, by ludzie mieniący się chrześcijanami zechcieli cokolwiek dowiedzieć się o krzyżu. Przyznaje, że poziom wiedzy na jego temat jest żenująco niski, a dowodzą tego ostatnie wydarzenia sprzed Pałacu Prezydenckiego. Trwał tam przez wiele tygodni spór o krzyż. - Spór ideologiczny, polityczny, emocjonalny - mówi. - Niestety, czym jest krzyż - jako symbol wiary chrześcijańskiej - tego strony sporu nie wiedzą. O zaniku wiedzy na temat krzyża i respektu dla niego świadczy także - zdaniem dr. Partyki - choćby ceremonia chowania zmarłych. Jeszcze kilkadziesiąt, a nawet kilkanaście lat temu regułą było, że jeżeli na trumnie umieszczony był krzyż z pasyjką, czyli z wizerunkiem ukrzyżowanego Jezusa, to w momencie, gdy trumna szła do ziemi, pasyjkę zdejmowano i oddawano ją rodzinie zmarłego. Dlaczego? - Kiedyś stary grabarz wytłumaczył to prosto: "Nie można Jezusa drugi raz chować. Chrystus jest znakiem zmartwychwstania" - opowiada dr Partyka. - Dziś pasyjki są coraz droższe, wystawniejsze, ale wielu ludzi nawet nie zastanawia się nad głębią przesłania Jezusa na krzyżu. Z tą opinią koresponduje wypowiedź Alfonsa Rosenberga (1902-1985), niemieckiego Żyda, pisarza, mistyka: "Krzyż stał się tak powszechny w szkołach, urzędach, mieszkaniach, że prędzej można by nazwać go odznaką niż znakiem potężnej siły niegdyś prawdziwego symbolu. Od czasów Oświecenia krzyż utracił swój sakralny charakter, obiecujący zbawienie".

Dr Jan Partyka wyjaśnia, że krzyż, na którym zawieszony jest Jezus, jako znak, pojawił się dopiero w V wieku, około czterysta lat po Jego śmierci. Najstarszym znanym nam świadectwem, na którym jest pokazana scena z ukrzyżowanym Chrystusem, znajduje się na cedrowych drzwiach Bazyliki św. Sabiny na Awentynie w Rzymie. To dzieło sztuki datowane na lata 430-440. Pokazuje Jezusa pomiędzy dwoma łotrami. Chrystus jest od nich znacznie większy, a wszystkie trzy krzyże są połączone ze sobą belkami zarówno na górze, jak i na dole. Nad głowami ukrzyżowanych umieszczono trójkąt z belek. Następne zachowane zabytki z wizerunkiem Chrystusa rozciągniętego na krzyżu pochodzą z końca VI stulecia. To ołowiane ampułki pielgrzymie z Monzy i Bobbio, pochodzące z Jerozolimy. Pielgrzymi przywozili w nich olej lub wodę. Taki dewocyjny souvenir z podróży do Ziemi Świętej. - To pierwsze znane nam krzyże, które wyglądają tak jak te, które można dziś znaleźć w naszych kościołach i domach - twierdzi prof. Elżbieta Jastrzębowska, szefowa Zakładu Archeologii Klasycznej UW, autorka m.in. "Sztuki wczesnochrześcijańskiej".

Zarówno prof. Jastrzębowska, jak i dr Partyka mocno podkreślają, że wcześniej - przed V wiekiem - krzyż z Jezusem na nim nie mógł być znakiem używanym przez chrześcijan. Dlaczego? Ponieważ krzyż był powszechnie uważany za symbol kary wyjątkowo okrutnej, haniebnej, poniżającej. Rzymianie na śmierć przez ukrzyżowanie skazywali wyłącznie nie-Rzymian, przede wszystkim niewolników. Tak zrobili np. z kilkoma tysiącami z nich, którzy walczyli pod wodzą Spartakusa (73-71 p.n.e.). Ujętych przybito do krzyży, które postawiono wzdłuż drogi. Podobna śmierć spotkała Żydów pojmanych po wojnie żydowskiej (66-73 n.e.). Zresztą w całym starożytnym świecie śmierć na krzyżu była uważana za wyjątkowo haniebną i okrutną. Herodot pisze, że ten szczególnie okrutny rodzaj kary śmierci stosowali Persowie. Z nimi zaś - z Persami - i innymi przeciwnikami podobnie postępował Aleksander Wielki. Nawet w Grecji antycznej zdarzały się przypadki ukrzyżowania. W Starym Testamencie krzyżowanie jest natomiast nieznane, chociaż ciała niektórych nieżyjących już skazańców dla większego pohańbienia były zawieszane na drzewie. Przypomnijmy, że św. Piotr, który był Żydem, zginął na krzyżu. Ale św. Paweł, jako obywatel Rzymu, został ścięty. Rzymianin nie mógł być skazany na śmierć przez ukrzyżowanie. Dr Jan Partyka przypomina mowę Cycerona przeciwko Werresowi, namiestnikowi Sycylii. Cycero mniej miał mu za złe to, że dopuścił się malwersacji na dużą skalę, niż to, iż ukrzyżował obywatela Rzymu. - To było w oczach Rzymian wielkie pohańbienie.

Również pierwszym chrześcijanom krzyż bardzo źle się kojarzył (św. Paweł był nielicznym wyjątkiem). Symbol upokarzającej kary nie mógł więc być znakiem ruchu religijnego, który chciał pozyskać nowych członków wśród Rzymian. Żydzi kpili z chrześcijan - którzy przecież w początkach Kościoła w ogromnej części sami byli Żydami - z tego powodu, że ich przywódca, założyciel, zginął na krzyżu. Chrześcijanie nie podejmowali polemiki w tej sprawie, bo i dla nich nie był to powód do dumy. I znowu św. Paweł był wyjątkiem. Ale ojciec Kościoła Orygenes (185-254) nie krył: "Śmierć na krzyżu jest najwyższą hańbą". Dodajmy, że w tradycji żydowskiej "wiszący był przeklęty przez Boga" (Księga Powtórzonego Prawa).

Kiedy sytuacja uległa zmianie? - Przełomowe znaczenie miało zniesienie kary śmierci przez ukrzyżowanie. Zniósł ją cesarz Konstantyn Wielki (panował w latach 306-337). Dobrych kilkadziesiąt lat musiało jednak upłynąć, zanim krzyż przestał się kojarzyć z tą haniebną i okrutną śmiercią i nabrał dla chrześcijan innego znaczenia - odpowiada dr Jan Partyka.

Od piątego wieku, gdy powoli w niepamięć odchodziło znaczenie kary śmierci przez ukrzyżowanie, Chrystus zaczął być przedstawiany na krzyżu. - Z tym, że krzyż z Jezusem był wówczas dla chrześcijan znakiem triumfu Chrystusa. Przez ojców Kościoła był nazywany "tronem łaski", "tronem miłosierdzia" - mówi dr Partyka. - Aż do końca epoki romańskiej (mniej więcej do końca XII w.) Chrystus na krzyżu pokazywany był jako triumfujący, a nie cierpiący. Od gotyku dopiero widzimy Jezusa pełnego boleści, poranionego, z głową opuszczoną, ze ściekającą krwią z czoła - precyzuje dr Partyka.

Prof. Jastrzębowska przyznaje, że przed V wiekiem w ikonografii pojawiają się obrazy przedstawiające mękę Chrystusa, czyli tak zwane sceny pasyjne. Ich twórcy nie pokazują jednak, jak Jezus niesie krzyż na Golgotę. Zamiast niego ukazany jest Szymon Cyrenejczyk, który mu pomagał dźwigać ten ciężar. Znawczyni wczesnego chrześcijaństwa podkreśla, że w pierwszych wiekach nie można było ukazywać Chrystusa cierpiącego. On musiał triumfować, zwyciężać. - Dlatego nigdy nie był przedstawiany w koronie cierniowej. Zamiast niej nad głową miał wieniec triumfalny. Dla ówczesnych chrześcijan kult męki Chrystusa byłby nie do pomyślenia - twierdzi autorka "Sztuki wczesnochrześcijańskiej".

Skoro nie krzyża, to jakich symboli używali pierwsi chrześcijanie? - Cały korpus inskrypcji chrześcijańskich z ozdobnikami liczy ponad sto tysięcy sztuk. I tak można np. zobaczyć kotwice, jako znak nadziei, gołębice - znak duszy czy symbol ryby - mówi dr Jan Partyka. Te symbole odnajdujemy w katakumbach lub w postaci reliefów na sarkofagach znajdujących się w podziemnych cmentarzach Rzymu. Jednak w pierwszych wiekach to, że pochowany w nich człowiek był chrześcijaninem, poznać można tylko po tym, iż na jego sarkofagu wyryto lub namalowano sceny biblijne zarówno z Nowego, jak i Starego Testamentu, np. Chrystusa uzdrawiającego. Czasami na sarkofagach umieszczona była używana do dziś przez chrześcijan inskrypcja nagrobna: "in pace", czyli "spoczywaj w pokoju". Poza katakumbami w zasadzie nie zachowały się żadne symbole używane przez pierwotny Kościół. Wyjątkiem jest Dura Europos, starożytne miasto znajdujące się nad Eufratem, na terenie dzisiejszej Syrii, odkryte w latach 20. XX wieku. Zachowały się w nim bezcenne zabytki. Stało się to dzięki temu, że w połowie III wieku zostało zniszczone przez Persów, a mieszkańcy wypędzeni. Nigdy później go nie odbudowano. Po kilkunastu stuleciach pod zwałami gruzów znaleziono tam chrześcijański dom, a w nim malowidła biblijne na ścianach. Nie było jednak żadnego krzyża.

Zdaniem prof. Elżbiety Jastrzębowskiej w pierwszych wiekach wyznawcy Chrystusa nie mieli żadnego konkretnego, oczywistego symbolu. Nie była nim nawet ryba. Przekonanie o tym, że ryba była najważniejszym symbolem pierwszych wspólnot chrześcijańskich, jest - według prof. Jastrzębowskiej - mitem. - Okazało się, że ryba w ikonografii rzymskiej, a zwłaszcza ikonografii nagrobnej, przedstawia po prostu tradycyjny składnik menu przygotowywanego na ucztę pogrzebową. Dieta starożytnych Rzymian w dużej mierze była oparta na rybach, a już na stypach jedzono ją obowiązkowo. W zdecydowanej większości przypadków znak ryby nie oznaczał, że pochowany był wyznawcą Chrystusa, tylko że jego bliscy na pogrzebie zjedli danie z ryby - wyjaśnia. Przyznaje natomiast, że bywają przypadki, iż ryba rzeczywiście występuje na grobach chrześcijan. - Ale zawsze w towarzystwie rozmaitych biblijnych symboli i scen - podkreśla prof. Jastrzębowska. Mocne przekonanie o wielkiej roli symbolu ryby dla pierwotnego Kościoła wynika także z faktu, że greckie słowo "ichthys" (ryba) jest akrostychem wyrażenia "Iesous Christos Theou Huios, Soter", czyli "Jezus Chrystus Syn Boga, Zbawca". Szefowa Zakładu Archeologii Klasycznej UW zwraca przy tym uwagę, że pierwsi wyznawcy Chrystusa nie chodzili do żadnych świątyń, bo ich nie mieli. Modlili się w domach, o czym pisze zresztą św. Paweł w Listach. Zwykły stół, który na co dzień służył do jedzenia, stawał się ołtarzem. - Z całą pewnością można powiedzieć, że nie adorowano podczas takich modłów krzyża, którego chrześcijanie w ogóle wówczas nie używali - twierdzi prof. Elżbieta Jastrzębowska.

Dr Jan Partyka wyjaśnia, że zanim krzyż pojawił się w V stuleciu, w poprzedzającym go stuleciu powszechnie używany przez chrześcijan był jedynie chryzmon (chrystogram). Występował on zarówno w inskrypcjach, jak i na malowidłach oraz przedmiotach codziennego użytku. W tamtym czasie pełnił podobną rolę co teraz krzyż, ale nim nie był. Chrystogram składał się z dwóch nałożonych na siebie greckich liter: "Chi" i "Ro", czyli dwóch pierwszych liter w słowie "Chrystus". W alfabecie łacińskim można to oddać przez litery "X" i "P".

Znana jest historia, że ten symbol przyśnił się cesarzowi Konstantynowi przed bitwą przy moście Mulwijskim w 312 roku. Wiemy o tym dzięki dwóm intelektualistom chrześcijańskim, Euzebiuszowi i Laktancjuszowi, którzy przebywali na dworze Konstantyna. Konstantyn miał zobaczyć w czasie snu chryzmon i usłyszeć słynne słowa "in hoc signo vinces", czyli "pod tym znakiem zwyciężysz". Konstantyn po obudzeniu kazał ten znak namalować na tarczach swoich żołnierzy. Miało to zresztą nie tylko wymiar metafizyczny. Tarcze miały skłonić chrześcijan z wrogiej armii Maksencjusza do przejścia do szeregów Konstantyna. Prof. Aleksander Krawczuk w biografii poświęconej Konstantynowi Wielkiemu zwrócił uwagę, że decyzja Konstantyna była mądra, przebiegła, ponieważ znak krzyża za swój mogli uznać zarówno chrześcijanie, jak i wyznawczy Mitry, a ci przeważali w obu armiach.

Ewolucja od chryzmonu do krzyża w obecnej postaci następowała stopniowo. "X" - z chryzmonu - zaczęło się prostować. Różnica pomiędzy tym pierwszym krzyżem a znanym dzisiaj polega na tym, że tamten górną belkę miał zakręconą tak jak litera "P". Z czasem również ta litera się wyprostowała i tym sposobem powstał łaciński krzyż, który od kilkunastu wieków jest najważniejszym symbolem chrześcijańskim.


Włodzimierz Knap

                                                               (Dziennik Polski)


piątek, 15 października 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

Komentarze
2010/10/15 18:48:19
A gdyby Jezusa powieszono w sposób klasyczny? Co teraz byśmy czcili? Sznurek, czy szubienicę?


Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -