Blog > Komentarze do wpisu

-> Laleczka (cz.1)

W sobotę, 25 września o godzinie 18 w Muzeum Etnograficznym, mieszczącym się przy ul. Krakowskiej 10 odbyło się rozstrzygnięcie Międzynarodowego Konkursu Poezji Romskiej im. Papuszy O Złote Pióro Papuszy, który od dwóch lat organizuje Muzeum Okręgowe w Tarnowie (protokół jury w załączeniu). Konkurs ogłoszony został w setną rocznicę urodzin romskiej poetki  Bronisławy Wajs – Papuszy, która była pierwszą świadomą poetką romską w Polsce. Zachowana do dziś twórczość literacka Papuszy to 40 zapisanych przez nią własnoręcznie utworów. Pozostawiła ona ponadto sporo napisanych przez siebie tekstów, zawierających opis jej cygańskiego życia. Dziś – jak piszą na swoich stronach internetowych tarnowscy muzealnicy - po latach organizowany Konkurs Poezji Romskiej im. Papuszy jest okazją do popularyzacji twórczości poetyckiej osób pochodzących ze środowiska romskiego, ale i nie tylko. To przedsięwzięcie pozwala sukcesywnie zaprezentować odmienną obyczajowość i kulturę Romów zwłaszcza osobom, które do tej pory nie miały z nią styczności. Konkurs ten przybliża także samym Romom wiedzę na temat ich historii oraz zwyczajowości, opartą na doświadczeniach wędrówek i nomadycznej egzystencji. W tamten sobotni wieczór do dworku przy ul. Krakowskiej przybyli zarówno laureaci, jak i osoby, które zainteresowane są kulturą i historią Romów. Uroczystość poprowadził Dyrektor Muzeum Okręgowego – Adam Bartosz, który honorował nagrodzonych laureatów. Po tej oficjalnej celebrze Edward Żentara – Dyrektor Teatru im. L. Solskiego recytował wiersze zwycięzców konkursu. Można było posłuchać nastrojowych utworów o doświadczeniach wędrówek i nomadycznej egzystencji romskiej społeczności. Następnie swoje utwory zaprezentowała zebranym Luminita Mihai Cioaba, która zajęła pierwsze miejsce w kategorii „Utwór w Języku Romskim”. Wszystko to odbywało się w niezwykłej scenerii oryginalnych wozów romskich, wyeksponowanych na muzealnym podwórku, przy ognisku i dźwiękach kapeli cygańskiej z Braszowa (Rumunia). Patronująca temu unikalnemu projektowi Papusza , wł. Bronisława Wajs - urodziła się w 1909 lub 1910 r. w Lublinie. Pochodziła z grupy Polska Roma (polscy Romowie nizinni). Przed wojną jej tabor wędrował po Wołyniu, Podolu i Wileńszczyźnie, po wojnie po Ziemiach Odzyskanych. W 1950 r., po 40 latach wędrówek, Papusza zamieszkała w Żaganiu, a w 1954 r. osiadła na stałe w Gorzowie Wielkopolskim. Jej talent odkrył w 1949 r. poeta, pisarz i znawca kultury cygańskiej Jerzy Ficowski, kiedy podczas wędrówek z Romami trafił do taboru Dionizego Wajsa, męża Papuszy. Namówił ją, by przesyłała mu swoje poetyckie improwizacje pisane w języku romskim, a on przekładał je na polski i dokonywał wersyfikacji. W 1951 r. Ficowski wysłał Julianowi Tuwimowi dedykowaną mu "Pieśń cygańską z Papuszy głowy ułożoną" i to z inicjatywy Tuwima ukazały się pierwsze przekłady wierszy poetki. W 1953 r. Papusza - oskarżana przez Romów o kolaborację z niecygańskim środowiskiem i "zdradę" - zamilkła, jedynie pod koniec lat 60. napisała jeszcze kilka wierszy. Jej dorobek to ok. 40 utworów. Opublikowała dwa tomiki: "Pieśni Papuszy" (1956) i "Pieśni mówione" (1973). W 1958 r. przyznano jej Lubuską Nagrodę Literacką. W 1967 r. została przyjęta do Związku Literatów Polskich. W 1978 r. dostała Nagrodę Ministra Kultury. Zmarła w 1987 r. w Inowrocławiu, dokąd przeniosła się pod koniec życia. W 1996 r. jej rękopisy zostały odkupione od Ficowskiego przez Ministerstwo Kultury i przekazane Stowarzyszeniu Twórców i Miłośników Kultury Cygańskiej w Gorzowie Wlkp. Tego typu spotkania, jak to ostatnie w Tarnowie, bez wątpienia są okazją do przybliżenia tak bardzo jeszcze mało znanej kultury i obyczajowości romskiej zwłaszcza osobom, które nie miały z nią styczności, ale też i tym którzy chcą poszerzyć swoją wiedzę na ten temat. Zaś Papusza to w romskim języku „laleczka”. A zanim zaczniemy resocjalizować Romów, jak postulują mądrale tego świata, dowiedzmy się o nich czegoś - mówi scenarzystka i reżyserka Joanna Kos-Krauze, która z Krzysztofem Krauze kręci film o Papuszy i Romach. O tym najnowszym projekcie znanych twórców rozmawiała na łamach Gazety Wyborczej Donata Subbotko.



Papusza w sześciu odsłonach

Donata Subbotko: Dlaczego postanowiliście nakręcić film o Papuszy i Romach?
Joanna Kos-Krauze: Szukamy takich projektów, w które warto zainwestować parę lat życia. Starannie się do nich przygotowujemy, sami piszemy scenariusze - to wymaga czasu i determinacji. Papusza jest jednym z moich ukochanych bohaterów jeszcze od czasów liceum. Podobnie jak w Nikiforze najpierw poruszyła mnie jej historia. Wiersze - jako poetycki ewenement, ich siłę - zaczęłam świadomie doceniać później. W naszych rozmowach z Krzysztofem temat Papuszy ciągle powracał. W końcu do niego dojrzeliśmy. Kilka dni temu zaczęliśmy tzw. zdjęcia uciekające, plenery bez aktorów. Potrzebujemy ich, bo to będzie duże historyczne kino. Zdjęcia aktorskie ruszą koło lutego i potrwają do maja. W produkcję wszedł PISF, który właśnie przyznał nam dotację [od red. - 5 mln zł], a także Canal+ i TVP. Kręcić będziemy we wschodniej Polsce - okolice Suwałk, Biebrzy.

Jaka będzie wasza Papusza?
Połączenie niezłomności charakteru z delikatnością. Papusza była osobą nadwrażliwą. Świat ją zachwycał, ale i uwierał. Gdy ktoś ją zwymyślał, krzyknął, potrafiła zemdleć. Poruszające są archiwalne materiały radiowe - w głosie Papuszy jest miękkość, życzliwość na granicy dziecięcej egzaltacji i jakiś ciemny ton, lęk. Dla mnie to głos człowieka zastraszonego, próbującego ten zachwyt nad światem utrzymać na siłę, człowieka przepraszającego, że żyje. Niezależnie od dramatów, upokorzeń, jakie znosiła, nie była zgorzkniała. Słyszę w jej głosie błaganie o akceptację. Notabene Papusza mówiła bardzo dobrze po polsku. Te monologi są czystą poezją. Taki slam tamtych czasów.

To będzie film o poetce czy o romskiej poetce?
O cenie, którą się płaci za inność. Osip Mandelsztam powtarzał: "Prawdziwa sztuka zawsze na początku jest niechciana". Papusza była po pierwsze Cyganką, po drugie - cygańską kobietą, która ośmieliła się nauczyć czytać i pisać. To, że jej wiersze zostały przetłumaczone na język polski, że powstał pierwszy słownik polsko-romski, było złamaniem niepisanego kodeksu cygańskiego "romanipen", na którym każdy Rom opiera swoje poczucie tożsamości i bezpieczeństwa. W kontaktach ze światem dla Romów największym zakazem tabuicznym jest język. Pilnują, żeby "gadzie", czyli obcy, nie mieli do niego dostępu. Papusza tę zasadę złamała na skutek spotkania z Jerzym Ficowskim. Ona zapisywała wiersze fonetycznie, po romsku, a Ficowski je tłumaczył. Przy tej okazji powstał pierwszy w historii słownik polsko-romski, co miało smutne reperkusje, bo ubecja wykorzystywała go przy przeprowadzaniu akcji "Wielki postój", czyli przymusowego osiedlania Romów. Papusza przeżyła nie tylko odrzucenie jako artystka, ale również jako członek wspólnoty, bez której nie potrafiła żyć. I tworzyć.

Żyła blisko 80 lat. Ile jej historii zobaczymy na ekranie?
Po raz pierwszy poważyliśmy się z Krzysztofem na eksperyment ze strukturą narracyjną. Dzięki temu możemy opowiedzieć jej życie od narodzin do odejścia. Do tej pory nasze scenariusze miały klasyczną, linearną konstrukcję, czasem używaliśmy pewnych klamer dramaturgicznych. Ten film ma strukturę emocjonalną. Opowiadamy go w sześciu odsłonach czasowych. Sami jesteśmy ciekawi, jak to się sprawdzi. Odtwórczyni Papuszy dopiero szukamy. W pierwszym rzędzie wśród Romów, ale pod sercem mamy też inne swoje typy. Zagrają trzy aktorki: jedna Papuszę siedmioletnią, druga - nastoletnią, przeżywającą pierwszą miłość, trzecia - Papuszę od jej 29. roku życia aż do końca. Wielkie wyzwanie dla aktorki i charakteryzatora.

Źródłem inspiracji do opowieści o Cyganach były zapewne książki Jerzego Ficowskiego?
Tłumaczenia poezji Papuszy zachwycają, ponieważ dokonał ich ten wybitny poeta. Moim zdaniem niedoceniony w Polsce. Nasz film będzie mu dedykowany. Bez książek Jerzego Ficowskiego o Romach, bez jego gigantycznej pracy nie byłoby tego projektu. Od początku mogliśmy liczyć na wsparcie i piękne opowieści Elżbiety Ficowskiej, żony Jerzego. Ona tak jak my jest zdeterminowana, żeby ten film powstał. Pomogły nam też książki Adama Bartosza i Andrzeja Mirgi. Wiele zawdzięczamy Angelice Kuźniak, która przygotowuje książkę o Papuszy. Jej archiwum i tytaniczna praca są imponujące. Nasz film będzie opowieścią m.in. o spotkaniu Jerzego i Papuszy, które zaważyło na ich życiu. Na starość Papusza powtarzała: "Gdybym ja, głupia, nie nauczyła się czytać i pisać, byłabym dzisiaj szczęśliwa...". Ficowski rozpoznał jej talent, namówił ją, żeby zaczęła zapisywać wiersze, potem je tłumaczył, dokonał wersyfikacji utworów. Wspólnie z Julianem Tuwimem, dzięki któremu jej wiersze po raz pierwszy wydrukowano, uknuli spisek. Spisek dwóch poetów, aby ocalić i pokazać światu trzeciego - Papuszę.

Wykorzystacie romską muzykę ludową?
Muzykę pisze Jan Kanty Pawluśkiewicz. Jest pierwszym na świecie autorem oratorium do tekstu w języku romskim, zresztą wierszy Papuszy. Stworzył je wiele lat temu. Cześć tej muzyki użyjemy, resztę dopisze. Papusza swoje pieśni improwizowała, głównie przy akompaniamencie harf.

Jaki był los polskich Romów w czasach Papuszy, a jaki jest teraz?
Komuna była zamrażarką problemów tej mniejszości - Romowie byli przymusowo osiedlani, każdy z nich znajdował prawdziwe lub fikcyjne zatrudnienie, mieli dostęp do edukacji, ale nie zrobiono nic dla ich rzeczywistej integracji. Problem się zaczął, gdy komuna padła. Regulowano prawo własności i okazało się, że w gospodarce wolnorynkowej Romowie się nie odnajdują. Ekonomiści mówią, że to społeczność, która najbardziej odczuła ten ostatni kryzys. Na Słowacji, Węgrzech, w Czechach są ostatni w kolejce do pracy i pierwsi do zwolnienia. W Polsce za ich sytuację odpowiedzialna jest realnie w MSWiA tylko jedna osoba. Niedawno na spotkaniu w Lublinie marszałek Grzegorz Schetyna na pytanie o Romów odpowiedział, że u nas polityka mniejszościowa jest modelowa. Włosy stają dęba! Jedna osoba odpowiedzialna za ponad 20-tysięczną mniejszość! Od 30 lat stwarzamy pozory, że u nas nie ma problemów z mniejszościami, bo ostatnią wysłaliśmy na emigrację w 1968 r. i udajemy, że mamy jednolite społeczeństwo. Ten słynny świr, rumuński faszysta Antonescu w czasie drugiej wojny światowej jako pierwszy zdefiniował Romów nie jako nację, ale jako problem - "problem cygański". Jest XXI wiek, a my do tej pory operujemy takim samym językiem! O asymilacji Romów nie ma co mówić, dla tej grupy to zły pomysł, ale trzeba ich integrować przez edukację dzieci. W Stanach dzieciom z najbiedniejszych czarnych rodzin proponowano stypendia, uczyły się w klasach integracyjnych - do takiej szkoły chodziła Michelle Obama. A u nas właśnie zamknięto jedyną w Polsce romską szkołę. To się w głowie nie mieści! Prowadził ją w Suwałkach Jacek Milewski, autor pięknej książki "Dym się rozwiewa" przedstawiającej Romów inaczej, niż widzi ich większość Polaków.



niedziela, 10 października 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

Komentarze
Gość: rybak, 85.117.21.*
2010/10/10 13:01:28
Prawda jest taka, że to własnie Ficowski do spółki z Tuwimem próbowali, na wyraźne zlecenie PZPR i SB, inwigilować za pośrednictwem Papuszy środowiska romskie. Namówili biedną kobietę na poparcie pomysłu likwidacji taborów i manipulowali Papuszą. Romowie w końcu wykluczyli Papuszę, a ta popadła w ciężką depresję i wylądowała w szpitalu. To była zaplanowana akcja bezpieki, a jej wykonawcami był Ficowski i Tuwim.


Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -