Blog > Komentarze do wpisu

-> Kwesta z Rufinem Piotrowskim w tle

W tym roku już po raz 18. Komitet Opieki nad Starym Cmentarzem będzie wraz z wolontariuszami kwestował na rzecz odnowienia pomników tej najstarszej miejskiej nekropolii. Należy ona również do najstarszych w Polsce; założona została w latach 80. XVIII wieku. Na obszarze ponad 3,5 ha spoczywa ok.70 tyś. tarnowian. Tegoroczna kwesta odbywać się będzie w niedzielę 31 października i poniedziałek Wszystkich Świętych, 1 listopada od godz. 8.30 do 18.30. Podczas kwesty darczyńcom wręczane będą małe foldery, na których będą fotografie nagrobków ostatnio odrestaurowanych przez Komitet i przez Miejski Zarząd Cmentarzy. Folder finansowany jest przez MZC.  Podczas ubiegłorocznej kwesty zebrano 20 tys. zł. Właśnie zakończyły się finansowane za tę kwotę prace konserwatorskie przy dwóch nagrobkach, wytypowanych przez KOnSC. Były to nagrobki:

1. Franza Rittera von Czaderskiego (1969-1903) kapitana ck. armii austriackiej, zm. w 1903 r. podczas odbywania w Tarnowie służby. Nagrobek ten znajduje się w kw. I po lewej stronie głównej alei.
 
2. Marii Otfinowskiej (1828-1895) w kw. XIII, mieszkanka Strusiny; nagrobek w kształcie trumny, niezwykle rzadki na Starym Cmentarzu w Tarnowie.

Koszt renowacji dwóch nagrobków wyniósł 18.500 zł. Podczas zbliżającej się kwesty 2010, nagrobki te, podobnie jak pozostałe 35 odnowione w ubiegłych latach dzięki pieniądzom zebranym przez kwestarzy Komitetu Opieki nad Starym Cmentarzem w ciągu ostatnich 17 lat (łącznie uzbierano ponad 120 tys.zł), będą specjalnie oznakowane i w ten sposób pokazane tarnowianom. Podczas corocznej zbiórki na rzecz Starego Cmentarza kwestują członkowie KOnSC, jego sympatycy i osoby towarzyszące. z reguły jest to ok. 30 osób. Lista jest otwarta. Do najwytrwalszych kwestarzy należą: Zofia Hosaja, Anna Bułdys, Urszula Hajek, Genowefa Krerowicz, Danuta Mazur, Dariusz Januś, Robert Moździerz, Tadeusz Mędzelewski Tadeusz Trzos, Ryszard Lis, Józef Bossowski, Piotr Baszczyński, Robert Moździerz, Stanisław Olszówka, Włodzimierz Łabno, Zdzisław Kostrzewski, Janusz Cieśla, Ryszard Żądło, Mariusz Szafarz oraz znana tarnowska rodzina Sypków – Barbara, Tadeusz i Antoni – wieloletni przewodniczący Komitetu Opieki nad Starym Cmentarzem. - "Długoletni kwestarze mają swoich stałych darczyńców. Ani choroba, ani pogoda nie jest nam straszna - opowiada A. Sypek. I jako przykład podaje nieżyjącego już honorowego prezesa KOnSC Jana Preissa, który przez kilka lat kwestował podpierając się kulami..." W dniach tegorocznej kwesty nabyć będzie można pierwszy kolorowy przewodnik po Starym Cmentarzu autorstwa Antoniego Sypka.  Człowieka prawdziwie pięknego, renesansowego, bez którego Judymowej pasji Tarnowskie Powązki nie byłyby tym, czym są…


Z cyklu znani Tarnowianie

Sybirak Rufin Piotrowski

Gdy po wprowadzeniu Piotrowskiego do celi w kijowskim więzieniu,  przeprowadzono skrupulatną rewizję, okazało się, że kajdany zakute na jego nogach były tak ciasne, że nie można było ściągnąć butów. Po przeszukaniu, Rufina Piotrowskiego pozostawili samego w małej celi, gdzie miał oczekiwać na osądzenie i karę śmierci. „Otóż na koniec jestem w Kijowie, gdzie ostatecznie ma się rozstrzygnąć los mojego życia; to ciasne, smutne więzienie będzie ostatnim dla mnie na ziemi mieszkaniem skąd wprost pójdę na rusztowanie; takiż to ma być koniec wszystkich moich nadziei, taka nagroda wszystkich moich prac i usiłowań dla ojczyzny, dla moich współobywateli i dla siebie?” – pisał w Pamiętnikach z pobytu na Syberii Rufin Piotrowski.

W półmroku carskich kazamatów słychać było nieustający szmer łańcuchów i odgłosy pracującego bez przerwy kowala, a po przyłożeniu do ściany ucha można było wyłowić płynące z oddali słowa polskich piosenek. Piotrowski spędził w kijowskiej twierdzy kilka tygodni, oczekując na wyrok. Po drobiazgowym śledztwie carski sąd skazał go na śmierć przez rozstrzelanie, ale w przypływie łaski zamieniono wyrok na dożywotnie zesłanie do ciężkich robót na Syberię. Co było gorsze? Gdy, jak pisał zesłaniec, kibitka w iście szatańskim pędzie ruszyła z Kijowa do Omska, poprzysiągł, że nigdy nie da się uwięzić na całe życie. Rufin Piotrowski urodził się 28 stycznie 1806 roku w miejscowości Malina na Ukrainie. Pochodził z mieszczańsko szlacheckiej rodziny Józefa i Agnieszki z Zakusiłłów. Ponoć rodzina ze strony ojca posiadała kilka kamienic na warszawskiej Pradze, lecz wszystko utraciła po wielkiej rzezi dokonanej przez generała carskiego Suworowa. Z czasem rodzice Rufina stracili z niewiadomych przyczyn cały majątek ziemski i niczym nie różnili się od chłopów. Do wybuchu powstania listopadowego pobierał nauki w Kaniowie i nic nie wiadomo o dalszej edukacji Piotrowskiego. Na pewno wiele czytał i żywo interesował się historią Polski, co wyraźnie uwidacznia się w jego pamiętnikach. Do powstania zgłosił się na ochotnika, wstąpił się do korpusu Dwernickiego i wziął udział w bitwie pod Boremlem, na lewym brzegu Styru. Niestety, otoczony przez armię rosyjską korpus przekroczył granicę austriacką i złożył broń.  Rufin Piotrowski, jak wielu powstańców, uciekł do Opatowa i pierwsze co zrobił to poszedł do spowiedzi. „Ksiądz Bernardyn spowiednik, między innymi napomnieniami, bardzo przykładnymi i w duchu ewangelicznym, napomknął mi o niewczesności rewolucji listopadowej, o złamaniu przysięgi dla cara rosyjskiego, jako króla Polski i o karze jaka na wiarołomców spaść musi” – pisał Piotrowski.  Nie posłuchał rad księdza i powrócił do powstania, w którym walczył do końca. Po kapitulacji Piotrowski wyjechał do Paryża na emigrację i został osadzony w tak zwanym zakładzie, który był odpowiednikiem obozu jenieckiego. Wypłacany żołd wystarczył zaledwie na głodowe przetrwanie, a nieustająca nostalgia powodowała, że Piotrowski postanowił za wszelką cenę powrócić do Polski. Schorowany popadał w coraz większa tęsknotę za krajem ojczystym, ale pomimo wielu starań nie otrzymał żadnej pomocy ze strony towarzystw patriotycznych. Zrezygnowany rozchorował się i trafił do szpitala. Po kilku tygodniach poznał tam Amerykanina, który wzruszony historią Piotrowskiego załatwił mu angielski paszport na nazwisko Józef Katharo. Z nowym paszportem odwiedził wiele ambasad i uzyskał wizy na przejazd przez kilka krajów Europy. Wyruszył w drogę 9 stycznia 1843 roku. Po przejechaniu przez Niemcy i Austrię zatrzymał się na dłużej na Węgrzech, gdzie próbował namówić Węgrów na zjednoczenie się z Turcją przeciwko monarchii austrowęgierskiej. Ubrany w strój wędrowca, z brodą do pasa budził powszechny szacunek. Przeszedł na piechotę węgierską pusztę, sypiał z pasterzami przy ognisku i opowiadał w ich języku historię Polski. Węgrzy jednak nie dali się namówić na polityczną współpracę. Piotrowski nie reprezentował żadnej organizacji i przez to był zbyt anonimową postacią. Jeszcze tego samego roku władze carskie aresztowały Piotrowskiego w Kamieńcu i przewiozły go do twierdzy kijowskiej. W trakcie śledztwa przyznał się do swojego prawdziwego nazwiska i ujawnił prawie całą prawdę o sobie. Skazanego na dożywotnie zesłanie na Sybir osadzono w Ekateryńskim Zawodie nad Irtyszem. Była to wielka gorzelnia, w której pracowali głównie zesłańcy. Piotrowski spotkał tam wielu Polaków. Bardzo szybko ułożył sobie wygodne życie, wybudował nawet dom. Jak pisał w pamiętnikach, był zauroczony przyrodą Syberii, którą nazywał krainą dobrobytu i wielkich bogactw. Całkowicie też zmienił swój stosunek do Rosjan, o których pisał – „Patrząc na tak szlachetnych Rosjan, męczenników wolności i apostołów przyszłego szczęścia swej ojczyzny, Rosji, znikł w mej duszy przedział odróżniający Polaków od Rosjan.” Oczywiście, miał na myśli rosyjskich rewolucjonistów i bojowników o wolność. Piotrowski całą swoją nienawiść przerzucił na carski system samodzierżawienia i ucisku. Przez szesnaście miesięcy zbierał żywność, suszył chleb na suchary, rysował mapy i oszczędzał pieniądze. W lutym 1846 roku uciekł z niewoli i ruszył na najdłuższą podróż swojego życia. Była sroga zima, ale akurat ta pora roku dawała szansę na zaniechanie pościgu przez rosyjskich siepaczy. Piotrowski przemierzał bezkres syberyjskiej tajgi pieszo. Spał w wykopanych w śniegu jamach i unikał ludzkich sadyb. Znał doskonale język rosyjski, więc zapuścił długą brodę i udawał mużyka wędrującego przez Syberię w ramach pokuty za grzechy. Pierwszym miastem do którego dotarł był Irbit, gdzie odbywały się wielkie targi, na które zjeżdżało się tysiące chłopów. Potem skierował się na Niżnyj Tagił i stanął u stóp Uralu. Te potężne góry przeszedł pieszo. Pokonywał samotnie wielkie odległości, ale, jak twierdził, przybliżająca się z każdą wiorstą Polska dodawała mu sił. Będąc w europejskiej części Rosji przyłączył się do pielgrzymki, wędrującej do słynnych monastyrów na Wyspach Sołowieckich na Morzu Białym. Podczas pielgrzymki zatrudniał się na statkach jako sternik, zwykły marynarz, cieśla i kucharz. Nie dotarł jednak na Wyspy Sołowieckie. Odłączył się w drodze od pielgrzymów i poszedł do Petersburga, a następnie dopłynął do Rygi, skąd przewędrował przez Litwę i Kurlandię jako wędrowny handlarz szczeciną świńską. Po dotarciu do Królewca znalazł się poza Rosją, ale Prusy nie zgotowały mu radosnego powitania. Został aresztowany. Na wieść o losach Piotrowskiego prasa w Królewcu, Niemczech i Austrii zaapelowała o uwolnienie bohatera. Kampania na rzecz Piotrowskiego przyniosła dobry skutek, po czym został zwolniony i sowicie zaopatrzony w pieniądze zebrane wśród mieszkańców Królewca. Następnymi etapami były Gdańsk, Szczecin, Berlin i Lipsk, a w końcu Paryż, do którego przyjechał pod koniec 1846 roku. Przez kolejnych kilkanaście lat Rufin Piotrowski działał na rzecz antyrosyjskich organizacji, pisał artykuły o niewolniczej pracy na Syberii, przebywał w Turcji i służył w randze oficera w różnych armiach Europy. W 1867 roku przyjechał do Tarnowa i objął stanowisko nauczyciela w majątku Jordanów w Błoniach pod Zgłobicami. Tutaj poznał, mając 63 lata, wdowę po Ludwiku Zaborowskim, Anielę Stachowicz, z którą wziął ślub w 1870 roku. Zmarł w dwa lata później na opuchliznę płuc w domu przy ulicy Strusina 302. W testamencie zapisał 100 000 zł. r. na różne cele dobroczynne. Skąd miał ów majątek? Ponoć posiadał akcje francuskich kolei żelaznych. Pochowany na Starym Cmentarzu w Tarnowie doczekał się pięknego pomnika, który stoi tuż przy mogile powstańców. Na odsłonięciu pomnika głos zabrał profesor tarnowskiego gimnazjum F. Habura – Z dumą i radością Polaka oświadczam, że na pomnik ten składała się cała Polska; Korona, Ruś i Litwa, bogaci i ubodzy, uczeni i prostaczkowie, szlachta, mieszczanie i wieśniacy, kapłani chrześcijańscy i Żydzi, nauczyciele i uczniowie, mężowie i niewiasty, a największe na ten cel złożyli dary bracia nasi tułacze z Paryża.
(za Kazimierz Bańburski – Cmentarz Stary w Tarnowie)


Jerzy Reuter
(Gazeta Krakowska)



sobota, 30 października 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -