Blog > Komentarze do wpisu

-> Krystyny Drozd - o tym i owym

Pisarz – żołnierz,  Jan Bielatowicz

          „Nie ma jednego Bielatowicza – jest ich cały pluton. I jak bywało w wojsku polskim na ziemi obcej, są w nim same szarże, ani jednego zupaka. W drugim szeregu ukrywa się skromnie podchorąży poeta. Właśnie niedawno stamtąd się wychylił, ogłaszając kilka przejmujących autentycznością wierszy pisanych w chorobie ... Jest chorąży buńczucznej publicystki, są podporucznicy językoznawstwa i historii literatury, którzy tylko dlatego nie awansują, że zły los odciął ich od macierzystej jednostki, od Jagiellońskiej Alma Mater, gdzie patrzyłyby im się katedry. Jest porucznik dowcipnego i mądrego felietonu, porucznik-tłumacz i porucznik-redaktor „Gazety Niedzielnej”, potem nieodżałowanego i niedocenionego „Życia”. Jest kapitan krytyki literackiej. Jest major-wydawca, dyplomowany w sztuce edytorskiej i pułkownik bardzo pięknej prozy gawędziarsko-dokumentalnej” – pisał  o  nim  Michał Chmielowiec. A  Jerzy Giedroyć wspominał  iż  znali się z czasów Brygady  Karpackiej, kolegowali nawet.  Zaś Melchior Wańkowicz dodawał: Tarnów  w pojęciu tego gawędziarza i regionalisty  jest pępkiem świata.

          Choć mieszkał w nim tylko  niespełna  dziesięć lat, ukochał ten Tarnów   miłością ogromną.   Miasto  odwzajemniło tę miłość: przy Katedralnej 2  widnieje stosowna tablica a jedna  z ulic,  na Piaskówce,  nosi  jego imię  i nazwisko. Wydana   przez Instytut PAX,   przed  dwudziestu czterema laty „Książeczka”  cieszy się ogromnym powodzeniem i  co  rusz w antykwariacie ktoś  o nią   pyta.  Sam Bielatowicz określił ją  jako „rzecz wspominkarską, drobnomieszczańską. Nie nowoczesną, nie freudowską, nie kafkowską , ani nawet nie naśladująca Gombrowicza”; dodając  gorzko, ale i  kpiarsko, „ iż   najchętniej sprzedałby  200 egzemplarzy  za sto funtów jakiemuś mecenasowi z Tarnowa.” Tak, obrazy  dzieciństwa  i młodości  umiejscowione  pomiędzy  Rzeszowem, Pilznem, Tarnowem , nawet Ciężkowicami, Zakopanem , Bukowiną Tatrzańska – za 100 funtów!  Nieistniejące a zapamiętane  miejsca,  osobliwe  zachowania i zwyczaje, nietuzinkowe persony pięknego Tarnowa,  zwanego małym Wiedniem -   za marnych   sto funtów!
         I  sklepy,  kawiarnie i wyszynki, również i te pod niebem, obok  Mickiewicza,  na placu Kazimierza.    Nauczyciele   nie tylko od Palucha wychodzący , ale i  zjeżdżający  do niego co  rusz „w świcie swych posłów ludowych, mecenasa Janigi i najbliższej rodziny z pobliskich Wierzchosławic, w lśniących butach z cholewami i złotą spinką pod kołnierzykiem koszuli, skupiony, poważny, pierwszy chłop u steru Rzeczypospolitej, Wincenty Witos.”
Katedra i  wzgórze katedralne, ratusz, Dom Mikołajowski, Góra świętego  Marcina .  I  zaloty  na głównym  trakcie  miasta   zarówno  studentów i  panienek  od Kingi,  czy Urszulanek a nawet Serafitek,  gra w guziki pod Apollo, gole strzelane przez Ziemiana…  „ utracone  smaki  i przyprawy,  pachnące  z daleka, mlekiem i miodem płynące, gdzie tłuste i zawiesiste polewki zwano zupką nic, z gwoździa, galopką, lub wodzianką(…).
 I tarnowskie biedronki , co  Krakowską w górę, potem  Wałową, Lwowską w dół   miasto okrążały ?   Nie, nie  mogę się oprzeć przed zacytowaniem przepysznego ich  opisu : „(…)Wyjeżdżać mógł nasz tramwaj spod dworca kolejowego dopiero wtedy, gdy na drugie ramię wideł rozjazdu wjechał wóz pędzący ze strony przeciwnej i kiedy już motorniczy z celebrą i wśród zachwytów widzów przełożył dyszel na dachu wozu do tyłu. Działo się to wszystko tak wolno, że zanim wóz ruszył połowa podróżnych, narozkoszowawszy się wnętrzem tramwaju, wybiegała niby to urażona na ulicę, by potem ścigać się z tramwajem w górę ulicy Krakowskiej, przeciąwszy przedtem na przełaj planty kolejowe.
Wjeżdżając na Krakowską zgrzytały piskliwie, jakby w przewidywaniu niezmiernej fatygi. Jeszcze gładka przestrzeń nad kościołem misjonarzy i browarem Sanguszki nie sprawiała im trudu, ale już od pierwszej rozjezdni u wylotu ulicy Krasińskiego zaczynała się wyczerpująca spinaczka. Od tego już miejsca ci, którzy wybrali się pieszo zyskiwali przewagę nad tramwajem. Pod "Apollo" szło jeszcze jako tako, aliści od "Marzenia" wyglądało, że tramwaj nieuchronnie zacznie się staczać do tyłu. Ale wozy z herbem Leliwa nigdy się nie cofały. Na plac Sobieskiego, pod starostwo wjeżdżały rozgrzane zwycięstwem nad przestrzenią blisko tysiąca metrów. Nic dziwnego, że stąd już tanecznie, w pląsach, gęsto dzwoniąc i wesoło sypiąc iskry spod kół i znad drutów, rwały czerwone tramwaje półkolem wokół śródmieścia, przez ulice Wałową do Pilźnieńskiej Bramy, aby z górki na pazurki stoczyć się w dół ulicy Lwowskiej ku Grabówce”.

I  wszystko to,   za  funcików  sto?....

      Jan Bielatowicz  urodził się    16 listopada  1913 roku  w Nisku.  Przeżył  lat 52 . Połowę z nich na emigracji. Po  wybuchu wojny  przeszedł  na Węgry, gdzie organizował przerzuty polskich żołnierzy do Francji, za co  został aresztowany i osadzony w obozie.  Uciekł  i   przez Jugosławię  oraz   Turcję przedostał się do Hajfy, by zgłosić się do polskiego wojska. Służył w 5 Pułku Strzelców Podhalańskich i w 3 Batalionie Strzelców Karpackich; walczył pod Tobrukiem i w kampanii włoskiej . Po wojnie osiadł w Anglii. Został odznaczony dwukrotnie  Krzyżem Walecznych, Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami   oraz czterokrotnie  Medalem Wojska. Otrzymał też  Krzyż Pamiątkowy Monte Cassino  i pamiątkowe odznaczenia brytyjskie. Pośmiertnie nadano mu  Krzyż  Srebrny  Orderu Virtuti Militari.

        Był postacią niezwykle barwną. Energicznym i postawnym mężczyzną. Na jego twarzy gościł zawsze rozpromieniony  uśmiech.  Ryży wąsik i płomienne włosy  przydawały uroku  jego pogodnemu obliczu.  Słynął  nie tylko z energii i pracowitości,  również  z  dowcipu i bardzo towarzyskiej natury. Był  nie tylko  smakoszem ale   i znawcą win.

       Studia ukończył  na Uniwersytecie Jagiellońskim  uzyskując stopień magistra filologii polskiej.  Debiutował w prasie krajowej  w wieku  17 lat,  chociaż   osiem lat wcześniej wydawał już własną, domową   gazetkę „Dunajec”. Był redaktorem naczelnym katolickich tygodników „Gazeta Niedzielna” i „Życie", miesięcznika „Droga” oraz redaktorem Biblioteki Polskiej „Veritasu”. Współpracował z „Wiadomościami” Mieczysława Grydzewskiego, z paryską „Kulturą” i z Radiem Wolna Europa.  W 1955 r. Związek Pisarzy Polskich  na Obczyźnie przyznał  Bielatowiczowi   nagrodę  krytyka literackiego. Sześć lat później londyńskie "Wiadomości" przyznały mu nagrodę za "Książeczkę",  jako najlepszą książkę roku wydaną na emigracji.

       Częściowo sparaliżowany, zmarł w  27 listopada 1965 w Londynie. Został pochowany na cmentarzu w South Ealing.

Święty, Święty Mocny, Święty a Nieśmiertelny
Gdybyś w swej mocy
Po mękach ciała i duszy
Na tym łez padole
Miał dać nam, Synom Ewy
jak głoszą Twoi prorocy
Jeszcze cierpienie wieczne
To lepiej niech się stanie
Jak głoszą twoi wrogowie
Że skażesz nas wszystkich
Jak wszelką Twoją materię bez duszy


Krystyna Drozd
(Dziennik Polski)



czwartek, 14 października 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -