Blog > Komentarze do wpisu

-> Klimakteryjna Talia 2010

17 października koncertem finałowym w kinie „Marzenie”, podczas którego po raz  kolejny już w Tarnowie wystąpili znakomici warszawscy aktorzy: W. Zborowski i M. Opania,  zakończył się XIV Ogólnopolski Festiwal Komedii TALIA 2010. Przed koncertem poznaliśmy laureatów tegorocznego festiwalu, odbywającego się w dniach 10 – 17.11.2010. w sali Pałacu Młodzieży (Teatr ciągle w remoncie), której ciasnota i techniczna siermiężność nie odstraszyła na szczęście ani ani aktorów, ani widzów, których w festiwalu uczestniczyło około 3 tysięcy. 
Tuż przed rozpoczęciem kolejnej edycji tego bardzo cenionego i lubianego przez widzów Festiwalu znane  słowa Gogola: Z kogo się śmiejecie? – przypomniał dyrektor tarnowskiego teatru i gospodarz imprezy Edward Żentara - Z samych siebie się śmiejecie! I tak zaprawdę jest. Teatr niczym lustro odbija współczesne nastroje, szuka ważkich tematów i komentuje otaczającą nas rzeczywistość. Sięga po nasze emocje, by współtworzyć magiczne złudzenie podróży w głąb samych siebie. Tarnowski Festiwal jest konfrontacją spektakli komediowych, ich różnorodnych gatunków i form. Każdy rok przynosi nowy, atrakcyjny program, stając się tym samym wydarzeniem interdyscyplinarnym, łączącym różne gatunki sztuki. W ciągu 8 festiwalowych dni widzowie obejrzeli: "Lekcję szaleństwa", "Bożyszcza kobiet”,„Klimakterium… i już", "Duety" i „Szczęśliwy dzień" oraz 4 spektakle towarzyszące. Gwiazd i wielkich nazwisk nie zabrakło. Wystarczy wymienić M. Lipińską, H. Śleszyńską, P. Holzt, Joannę Żółkowską, Annę Dereszowską czy K. Kowalewskiego i Marka Siudyma. Po skali zainteresowań poszczególnymi spektaklami niekwestionowanym faworytem do zwycięstwa było „Klimakterium", czyli kwartet szalonych babek po sześćdziesiątce z Krystyną Sienkiewicz na czele, która na scenie podwinęła kiecę i z rozbrajającą szczerością zapragnęła zostać... miss Tarnowa. Sztuka Elżbiety Jodłowskiej rozbawiła publiczność do łez. Seria zabawnych gagów związanych z menopauzą i problemami wieku zachwyciły nie tylko kobiety, ale także mężczyzn. Owacjom na stojąco nie było końca! Nic też dziwnego, że Główna Nagroda – statuetka Tarnowskiej Talii – decyzją widzów przypadła w tym roku temu właśnie spektaklowi. Przedstawienie firmowane przez Agencję Artystyczną „Klimaty” z Warszawy wyreżyserował Cezary Domagała, autorką tekstu jest Elżbieta Jodłowska, muzyki Janusz Bogucki, a scenografii Tatiana Kwiatkowska. W nagrodzonym spektaklu wystąpiły: Elżbieta Jodłowska, Krystyna Sienkiewicz, Elżbieta Jarosik i Ludmiła Warzecha. Dwie nagrody indywidualne, przyznane przez  dyrektora Tarnowskiego Teatru Edwarda Żentarę, trafiły do Piotra Gąsowskiego („Bożyszcze kobiet”) który, jak napisano w uzasadnieniu, z precyzją pokazał, ze trudno być bożyszczem kobiet bez mamusi, mieszkania i marzeń („To Piotr dźwiga ciężar całego spektaklu, a dla nas partnerujących mu aktorek to niesamowita przyjemność grać u jego boku” – komplementowała laureata koleżanka z obsady A. Dereszowska), oraz Tadeusza Łomnickiego („Duety”), za stworzenie wrażenia, że słowo duet może na scenie zwielokrotnić się aż do oktetu aktorskiego. Cztery wcielenia Łomnickiego, etiuda po etiudzie, zaskakiwały publiczność. Nieśmiały fajtłapa z matrymonialnego ogłoszenia, nonszalancki aktor, zdesperowany mąż i kochający brat to kompendium męskich cech z maestrią zaprezentowanych przez krakowskiego aktora. W pamięć widzów zapadła niewątpliwie fascynująca scena picia soku przez duetową parę (M. Barełkowska – T. Łomnicki), oraz wykreowana przez Łomnickiego postać fajtłapowatego kawalera, będąca kalką postaci z kultowego „Rejsu” M. Piwowskiego. Tak więc tegoroczną Talię zdobyli, czy też zdominowali mężczyźni, i trochę żal, że w wśród laureatów zabrakło pań. Tym bardziej, że motywem przewodnim Festiwalu  miały być (i były!) piękne kobiety właśnie. A było w czym wybierać, chociażby groteskową Paulinę Holtz („Leksykon szaleństwa”), czy cytowaną wyżej, prawdziwą femme fatale Annę Dereszowską („Bożyszcze kobiet”). Wprawdzie nagroda główna przypadła kwartetowi szalonych „klimakterek”, nie mniej ich spektakl jest już grany od kilku sezonów, także w Tarnowie, gdzie był pokazywany w MCK. Generalnie zabrakło w festiwalowym menu nowości, najnowszych premier, i to nie koniecznych tych „stołecznych”, wszak dobrych komedii nie brak i w innych teatrach, trzeba tylko powrócić do sprawdzonego modelu poprzednich Talii. Wtedy, specjalna komisja kwalifikacyjna jeździła po Polsce i wyłapywała co ciekawsze spektakle komediowe i zapraszała je do Tarnowa. Aliści wraz z odejściem z Solskiego Grażyny Nowak, wieloletniej zastępcy dyrektora kolejnych szefów teatru, wiele się zmieniło…      
Drugą część nagrody – 15 tysięcy złotych – laureatki tegorocznej „Talii” przekazały w całości na leczenie Kaliny Janowskiej. Zbiórka pieniędzy dla dziewczynki dotkniętej chorobą nowotworową trwała także przez cały festiwal - do specjalnych puszek udało się zebrać ponad 1,6 tyś. zł. Rozstrzygnięto również konkurs na logo przyszłorocznej Talii, którego zwycięzcą został Tadeusz Kazimierczak.

Rozmowa z Tadeuszem Łomnickim, aktorem Teatru Ludowego w Krakowie, laureatem nagrody indywidualnej podczas XIV Ogólnopolskiego Festiwalu Komedii „Talia”, opublikowana na portalu TarnowskieInfo.pl

Komedia to nie jest wyciskacz śmiechu

Co roku praktycznie Teatr Ludowy prezentuje spektakl podczas tarnowskiego festiwalu komedii, i zwykle przedstawienia te zdobywają nagrody. Czy to oznacza, że w Państwa zespole specyficznie podchodzicie do pracy nad komedią?
Należałoby przede wszystkim zweryfikować znaczenie słowa komedia. W repertuarze naszego teatru rzeczywiście jest sporo komedii, ale przyczyną takiego stanu rzeczy są: dobry repertuar, zdolni aktorzy i znakomici reżyserzy. Lubimy komedię i staramy się od początku, od doboru repertuaru, poprzez jego realizację, by nie traktować jej jako wyciskacz śmiechu. Podchodzimy do tego, jak do każdej innej pracy. Moim pierwszym komediowym doświadczeniem w Teatrze Ludowym była farsa, zatytułowana „Prywatna klinika” w reżyserii Jerzego Fedorowicza. Uznaliśmy, że sam tekst jest śmieszny, zawiera zabawne sytuacje i nie ma co go na siłę „uśmieszniać”. Człowiek znajduje się w jakichś emocjach, coś mu się w życiu przytrafia. Jeśli to jest „Makbet”, to mu się przytrafia nóż, jeśli jest bohaterem komedii, to mu się przytrafi laseczka. I jeden i drugi się przewróci. Jeden wywoła lawinę śmiechu, a drugi wykrwawi się na śmierć. To są konsekwencje dramaturgiczne. Szukamy przede wszystkim bohaterów, którzy są prawdziwi. W tym widzę praźródło sukcesów naszego teatru. Komedia ma być śmieszna, ma pozwolić widzowi na czas pobytu w teatrze zapomnieć o realnym świecie, ale nie o to chodzi, by publiczność długo się śmiała, ale po kwadransie nie potrafiła powiedzieć, o czym było przedstawienie.

Od dawna jest Pan członkiem zespołu Teatru Ludowego?
Od 1995 roku. Wcześniej, przez dwa lata po ukończeniu szkoły teatralnej pracowałem w nieistniejącym już Teatrze „Maszkaron”.

Przez całe życie jest Pan więc związany z Galicją.
Tak. Urodziłem się w Piwnicznej. Do szkoły średniej chodziłem w Nowym Sączu, studiowałem w Krakowie i tu cały czas pracuję. Niewiele brakowało, abym po ukończeniu szkoły teatralnej trafił do Szczecina, ale uznałem, że to trochę za daleko i kiedy pojawiła się szansa pozostanie w Krakowie wybrałem tę opcję. Dwa lata później miałem już prawie podpisaną umowę z teatrem w Łodzi. Kiedy jednak dyrektor Fedorowicz zaproponował mi pracę w swoim zespole, znów wybrałem Kraków. Kiedy po raz kolejny miałem się przeprowadzać, pojawiła się propozycja pracy w szkole teatralnej i jeszcze raz pozostałem w Krakowie. Za każdym razem życie stawia mnie w takiej sytuacji, że gdy otworzę jakieś drzwi, to widzę przed sobą Rynek w Krakowie.

A czy z Tarnowem ma Pan jakieś artystyczne konotacje?
Jedynie takie, że grałem tu już kilka przedstawień. Tarnów kojarzy mi się natomiast z pielgrzymkami na Jasną Górę, w których uczestniczyłem w latach osiemdziesiątych. Wyruszaliśmy zawsze z Tarnowa, jako stolicy diecezji.

Pan skończył szkołę teatralną na początku lat dziewięćdziesiątych. Widzi Pan różnicę pomiędzy pańskim rocznikiem, a obecnymi absolwentami PWST?
Widzę sporą różnicę, nie tylko ja, ale i osoby, z którymi zdarza mi się na ten temat rozmawiać. Nie chciałbym się jednak na ten temat wypowiadać, bo nie jestem zaangażowany w kształcenie studentów.

Kiedyś szkoła teatralna była główną przepustką do zawodu. Dziś aktorem można zostać bez szkoły teatralnej, występując np. w serialach, czy filmie. To dobry trend?
Uważam, że nie. Ja się bardzo cieszę, że mogę pracować w teatrze, i chciałbym w nim pracować jak najdłużej, bez względu na to, jak układałaby się moja kariera pozateatralna. Teatr jest dla aktora tym, czym szpital dla lekarza. Lekarze mogą praktykować w różnych miejscach, realizować się zawodowo, zarabiać nawet pieniądze, ale to właśnie dzięki szpitalowi mogą być w swoim zawodzie „na bieżąco”. Praca w teatrze daje aktorowi możliwość spotkania z interesującymi reżyserami, a przede wszystkim czas na osiągnięcie dobrego efektu. W Polsce z ekranów telewizyjnych i kinowych emanuje przede wszystkim widoczny gołym okiem brak czasu na przygotowanie do pracy. Bardziej nawet czasu, niż pieniędzy. Widzę czasem w polskich serialach aktorów, o których wiem, że są świetni, ale są w tej pracy bardzo przewidywalni. Słyszę od ludzi, którzy oglądają seriale, że im już mieszają się fabuły i postaci bohaterów. Bo aktorzy nie mają czasu, by budować postacie. Widziałam jednak w tym roku kilka polskich filmów kinowych, które dało się oglądać. Może to znak, że nadchodzą nowe czasy.
Wracając zaś do tematu szkoły aktorskiej – wiadomo, że szkoła nie nauczy aktorstwa, ale daje przygotowanie. Nie da się czytać książki, jeśli nie nauczyło się wcześniej czytać liter. Ważne jest też, że gdy wyjeżdżam do innych miast, czy pracuję w nowym zespole, szybciej jesteśmy w stanie znaleźć wspólny język z koleżankami i kolegami po szkole teatralnej. Łatwiej się współpracuje, bo podobnych rzeczy nas uczono.

Wróćmy do „Duetów”, przedstawienia, które prezentowaliście w tym roku w Tarnowie . Gdyby miał Pan namówić kogoś do obejrzenia tego spektaklu, co by Pan powiedział?
Nie wiem, od czego zacząć. Pewnie tak, że to są cztery małe spektakle. Można zobaczyć coś, co publiczność lubi – aktorów, którzy nagle w trakcie przedstawienia stają się innymi postaciami. Widz dostrzega, na ile jesteśmy sprawni zawodowo. Człowiek staje się nagle innym człowiekiem. To i zabawne i ciekawe. A poza tym nasz spektakl zawiera optymistyczną pointę.

Trudno nie zapytać na koniec - czy często jest Pan porównywany do swojego imiennika, Tadeusza Łomnickiego?
Odpowiem w ten sposób – gdy nadawano mi imię nie było w tym żadnych odniesień do osoby Tadeusza Łomnickiego. Przypuszczam, że moi rodzice nie wiedzieli nawet, że jest taki wielki polski aktor. Porównania, a czasem żarty rozpoczęły się w liceum. Później nazywać się Tadeusz Łomnicki i być aktorem, to była raczej kula u nogi niż powód do radości. Przez kilka lat starałem się z tym walczyć, później zrezygnowałem. Dziś, to chyba nawet smutne, coraz rzadziej słyszę o swoim wielkim imienniku. Po prostu – młodzi ludzie nie kojarzą już nazwiska Tadeusz Łomnicki.

Dziękuje za rozmowę.



Oto szczegółowy werdykt tegorocznej Talii:

Po podliczeniu wszystkich oddanych głosów stwierdziła, że w plebiscycie publiczności oddano łącznie 970 głosów. Nagrodę główną XIV Ogólnopolskiego Festiwalu Komedii Talia, statuetkę Talii oraz nagrodę finansową w wysokości 15 000 zł (słownie: piętnaście tysięcy złotych) otrzymuje spektakl :
I miejsce - „KLIMAKTERIUM… I JUŻ”
Elżbiety Jodłowskiej w reżyserii Cezarego Domagały Agencja Artystyczna KLIMATY – Warszawa, Uzyskując 966punktów
II miejsce - „SZCZĘŚLIWY DZIEŃ”
Andrzeja Chichłowskiego w reżyserii Andrzeja Grabarczyka Studio Mojotribe - Warszawa
Uzyskując 768 punktów
III miejsce - „DUETY”
Peter’a Quiltera w reżyserii Włodzimierza Nurkowskiego z Teatru Ludowego z Krakowa
Uzyskując 754 punktów
IV miejsce „BOŻYSZCZE KOBIET”
Neil’a Simona w reżyserii Cezarego Morawskiego z Teatru Capitol z Warszawy
Uzyskując 717 punktów
V miejsce „LEKCJA SZALEŃSTWA”
Eugene Ionesco w reżyserii Waldemara Śmigasiewicza z Teatru Nowego w Zabrzu
Uzyskując 518 punktów
Dyrekcja Festiwalu przyznała także nagrody indywidualne dla:
Piotra Gąsowskiego, który z precyzją pokazał, że trudno być bożyszczem kobiet bez mamusi, mieszkania i marzeń w spektaklu „Bożyszcze kobiet” w reżyserii Cezarego Morawskiego Teatru CAPITOL z Warszawy (nagroda pieniężna w wysokości 5000 zł).
Tadeusza Łomnickiego, za stworzenie wrażenia, że słowo duet może na scenie zwielokrotnić się aż do oktetu aktorskiego w spektaklu „Duety” Teatru Ludowego z Krakowa w reżyserii Włodzimierza Nurkowskiego (nagroda pieniężna w wysokości 5000 zł).


Ryszard Zaprzałka


foto by Paweł Topolski



wtorek, 19 października 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Tarnów ma budżet na 2013 rok

    Teatr za tak małe pieniądze to jest parodia teatru - Ewelina Pietrowiak.  Zdecydowali o tym radni podczas sesji 20 grudnia. Za budżetem zagłoso

  • -> Pytania o sens

    Do repertuaru Teatru im. L. Solskiego w Tarnowie końcem października dołączyło nowe przedstawienie – „Piosenki o wierze i poświęceniu” Przemys

  • -> „Brzydal"

    Teatr im. L. Solskiego w Tarnowie zaprosił w sobotę 30 listopada 2012 o godz. 18.00 na kolejną premierę (studencką) w 59 sezonie artystycznym. Tym razem na Małe



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -