Blog > Komentarze do wpisu

-> BAD COMPANY – SUPERGRUPA SPRZED LAT (felieton nr 61)

ml

28 lipca 58 lat skończył Simon Kirke – jeden z najlepszych pałkerów w historii rocka, współzałożyciel legendarnej grupy Free, a od sierpnia 1973 perkusista zespołu Bad Company. O Free już pisałem nadarza się więc okazja aby przypomnieć tę drugą formację.

   Począwszy od lat sześćdziesiątych w muzyce rockowej funkcjonowało pojęcie supergrupa. Mianem tym określano zespoły, które zostały utworzone przez byłych członków innych znanych i cenionych bandów. Tak było w przypadku Bad Company. Kapela została założona przez Paula Rodgersa – świetnego wokalistę zespołu Free oraz gitarzystę  Micka Ralphsa – grającego wcześniej w popularnej w tamtych latach formacji Mott The Hoople. Dołączyli do nich: kumpel Rodgersa z Free – wspomniany Simon Kirke oraz basista zespołu King Crimson Boz Burrell. W przypadku tego ostatniego poszukiwania, a raczej przesłuchania trwały długo i według słów Micka Ralphsa Burrell był dopiero szesnastym basistą, który ostatecznie znalazł się na pokładzie Bad Company.
   Pomysł nazwy swojej formacji muzycy zaczerpnęli z amerykańskiego filmu z roku 1972 z Jeffem Bridgesem w roli głównej. Managerem zespołu został Peter Grant człowiek bardzo ceniony w branży muzycznej, który walnie przyczynił się do tego, że kilka lat wcześniej mega kapelą stał się zespół Led Zeppelin. Dzięki Grantowi Bad Company zaczęło nagrywać w Swan Song wytwórni należącej do Zeppelinów. Trzeba jednak stwierdzić, że taki stan rzeczy nastąpił głównie dzięki temu, że Grant doskonale znał i cenił sobie dokonania Paula Rodgersa.
   Z muzyką kwartetu zetknąłem się w 1974 roku. Wówczas pojawił się jego debiutancki album zatytułowany po prostu Bad Company. Oczywiście zespół przypadł mi od razu do gustu, bo przecież brzmiał podobnie jak Free, czyli jedna z moich ulubionych kapel. Na debiutanckiej płycie Bad Co. zaprezentował jednak jak to się wtedy określało bardziej heavyrockowe brzmienie. Niepowtarzalny Free sytuował się, jak by nie było, bliżej bluesa.
   Styl zespołu z charakterystycznym dynamicznym śpiewem Rodgersa opierał się na ciężkich wyrazistych riffach, potężnej rockowej energii – i co bardzo istotne – solidnych kompozycjach. Bestsellerowy debiutancki album przyniósł świetne numery. Oprócz tytułowego, były to bardzo dobrze sprzedające się Can’t Get Enough i Movin On oraz Rock Steady, a także znaną jeszcze z zespołu Mott The Hoople kompozycję Micka Ralphsa Ready For Love. Dla fanów rocka była to uczta. Nic zatem dziwnego, że album sprzedawał się znakomicie.
   Potem przyszły kolejne krążki, które przyniosły grupie olbrzymi sukces po obu stronach Atlantyku. Zespół odbywał przy tym wyczerpujące trasy koncertowe, które stosownie podbudowywały jego markę w świecie. W gruncie rzeczy wszystkie pierwsze cztery krążki zespołu zasługują na uznanie. Ja jednak szczególnym sentymentem darzę płytę drugą i trzecią. Wydany w 1975 roku drugi album zespołu został zatytułowany Straight Shooter i zawierał, zresztą podobnie jak pierwszy, kilka znakomitych, dynamicznych numerów, z których na pierwszy plan wybijały się Good Lovin’ Gone Bad i przede wszystkim Feel Like Makin Love. Płyta zawierała również spokojniejsze kompozycje w rodzaju Shooting Star, czy Anna. Trzeba przyznać, że układ numerów na płytach Bad Company (mowa o czarnych „analogach”), gdzie na każdej stronie oprócz dynamicznych kawałków z solidnym rockowym wykopem znajdowały się również utwory balladowe, pochodził jeszcze z czasów Free.
   Kolejne albumy z lat 1976-1977 Run With The Pack i Burnin’ Sky przyniosły szereg udanych kawałków, z których tytułowe, choć znakomite wcale nie różniły się jakościowo od takich jak: mocne i soczyste Live For The Music, Honey Child lub Man Needs Woman czy spokojniejszych w rodzaju Silver, Blue And Gold.
   Potem było nieco słabiej, nastąpiły kolejne zmiany personalne, które nie służyły kapeli, wszak cóż był wart zespół bez charakterystycznego głosu Paula Rodgersa. Na szczęście w 1998 roku Złe Towarzystwo znów zagrało w swoim podstawowym składzie, lansując takie numery, jak Hey, Hey czy Hammer Of Love.
   Dwa lata temu pojawiła się w Polsce płyta DVD zawierająca utwory pochodzące z dwóch amerykańskich koncertów z Denver i Anaheim, nagrane w 2002 roku. Bad Company odbywało wówczas trasę koncertową, przed którą bilety na siedem amerykańskich oraz osiem angielskich koncertów zostały wyprzedane niemal natychmiast. Co prawda szkoda, że wśród koncertujących muzyków nie ma Micka Ralphsa oraz zmarłego cztery lat później Boza Burrella, nie mniej jednak Rodgers i Kirke demonstrują wyborną formę, a wspomagający ich gitarzysta Dave „Bucket” Colwell oraz basista Jaz Lochrie grają naprawdę porządnie. Ten ponad półtorej godzinny występ przedstawia kapelę grającą z olbrzymim powerem, Rodgers zadziwia swoją ciągle młodzieńczą energią i jakby jeszcze szlachetniejszym głosem, Kirke natomiast wali w bębny z niezwykłą precyzją, a przy tym z siłą godną najwyższego uznania.
   Bad Company nigdy nie był zespołem rewolucyjnym, zresztą nie to było ambicją jego muzyków, którzy chcieli po prostu grać ostrego bluesrocka. Czynili to, zwłaszcza na swoich pierwszych czterech płytach, na poziomie dla innych nieosiągalnym.


Krzysztof Borowiec


foto by Google Search



środa, 20 października 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> WENUS Z KRAJU TULIPANÓW (felieton nr 99)

    Było to 42 lata temu. W styczniu 1970 roku piosenka Venus mało znanej w Ameryce holenderskiej grupy Shocking Blue weszła na listę bestsellerów singlowych magaz

  • -> Skład Kultury

    14 grudnia odbędzie się kolejny koncert z cyklu Skład Kultury, którego organizatorem jest Tarnowskie Centrum Kultury. Gospodarzem imprezy będzie tarnowski zespó

  • -> PROWOKACYJNY DEBIUT (felieton nr 98)

    16 czerwca minęło 40 lat od dnia, w którym ukazał się pierwszy album Roxy Music - zespołu, który w dziejach rocka był uważany za glamrockowy, progresywny, artro



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -