Blog > Komentarze do wpisu

-> Wyrobione sumienie biskupa Pieronka

Świat według Poświatowskiego

Ojojojoj! A to się dopiero porobiło! Biskup Tadeusz Pieronek występuje z kościoła katolickiego i zakłada własny! Tak przynajmniej wynika z jego wywiadu udzielonego „Rzeczpospolitej”, w którym stwierdza, w kontekście zapowiedzi złożenia przez lewicę w Sejmie projektów ustaw o liberalizacji aborcji i związkach partnerskich, że nie ma to większego związku z kościołem. „Jeżeli ktoś jest chrześcijaninem i ma wyrobione sumienie‚ to ustawy mu nie przeszkadzają” - stwierdził hierarcha. W tej wizji chrześcijaństwa Tadeusza Pieronka, wbrew nauczaniu kościoła, ustawowe przyzwolenie na aborcję nie jest niczym złym i przeciw zalegalizowaniu zabijania nienarodzonych katolikowi nie wypada protestować. Nie wypada także protestować przeciwko prawu do zawierania małżeństw między dwoma panami albo dwoma paniami. Zapewne też prawdziwy, postępowy katolik nie powinien protestować przeciwko prawu do adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Zapewne biskupowi nie będzie też przeszkadzał projekt ustawy usuwającej krzyże, w tym najlepiej także przydrożne kapliczki, z przestrzeni publicznej. W końcu „Moralność to jest działanie zgodne z sumieniem. Jeżeli ktoś jest chrześcijaninem i ma wyrobione sumienie‚ to ustawy mu nie przeszkadzają.”

Z wypowiedzi księdza biskupa z pewnością ucieszy się nie tylko Adam Michnik, Jarosław Gowin, ale też i marszałek o zszarganych nerwach, Niesiołowski Stefan, który perorował iż „część Episkopatu popiera kłamstwo i nienawiść, co jest absolutnie sprzeczne z katolicyzmem”. Tadeusz Pieronek najwyraźniej nie chce popierać kłamstwa i nienawiści, stąd też i jego wrażliwe zasłuchanie i zapatrzenie w wektory postępu i wytyczne płynąc z Platformy i całego różowego Salonu, tłumaczące jak też w dzisiejszych czasach nauczanie Chrystusa należy interpretować, do czego Chrystus wzywał, co przynosił itd. itp. Zanim jednak „nie popierająca kłamstwa i nienawiści” część biskupów uzna, że Chrystus był tylko prorokiem, czyniąc na kolejnym etapie rozwoju teologii ukłon w stronę islamu – w ramach ekumenizmu rzecz jasna - lub też zacznie przyodziewać mycki i zmieniać imiona na bardziej słuszne i starotestamentowe, by w episkopacie mogło zaroić się od jawnych, a nie zakamuflowanych Icków, wypowiedź jego Ekscelencji z pewnością wzruszyła w zaświatach jego niegdysiejszych wykładowców, którzy tu na ziemi przewracają się w grobach żałując, że księdza biskupa nie pogonili z seminarium, kiedy jeszcze był alumnem. Ksiądz biskup powinien przeprosić jeszcze za okres błędów i wypaczeń w kościele katolickim, którego to okresu jednym z symboli jest np. ksiądz Jerzy Popiełuszko, który zamiast pozostawić moralność swojemu wewnętrznemu, „wyrobionemu” sumieniu, wyszedł do ludzi i nauczał, co jest dobre a co złe. Z tej perspektywy rzeczywiście takie np. zabijanie nienarodzonych jest tylko i wyłącznie sprawą czyjegoś, „wyrobionego” lub nie sumienia i prawdziwy katolik nie powinien protestować, gdy ktoś chce wprowadzić szeroko takie prawo - no bo wtedy przestanie być prawdziwym katolikiem, stając się jedynie jakimś „szerzącym kłamstwo i nienawiść” „katolem”. Niewątpliwie słowa księdza biskupa należycie docenią również wszyscy święci, wszyscy męczennicy i doktorzy Kościoła, którzy zbłądzili, uprawiając politykę” polegającą na głoszeniu nauczania Chrystusa. Tych męczenników nie brak również i dzisiaj – chrześcijanie na całym świecie są zabijani i mordowani – np. w Indiach, nie wspominając już o takiej Korei Północnej, gdzie tylko w tym roku skazano na śmierć co najmniej trzech chrześcijan, a dwudziestu posłano do obozu pracy, za udział w „podziemnym” nabożeństwie. Jednak „ustawowy” zakaz odprawiania mszy świętej czy wyznawania katolickiej wiary, to przecież jedynie wewnętrzna sprawa czyjegoś, odpowiednio „wyrobionego” sumienia. Skoro więc takie nowinki głosi dziś sam biskup, to co dopiero powiedzieć o księżach drobniejszego płazu, który niekiedy zdarza się snuć na kazaniach takie, ocierające się o herezję wywody, że ich wykładowcy z seminarium słysząc je musieliby czerwienić się ze wstydu?

Z takimi poglądami ksiądz biskup mógłby zostać wielkim mistrzem jakiejś loży, albo innym wysokim komisarzem czuwającym nad tym, aby chrześcijańskie sumienia i moralność nie naruszały przestrzeni publicznej i nie narzucały się tym, którzy preferują np. mentalność Kalego. Tadeusz Pieronek mógłby np. przypilnować, żeby w Wielkiej Brytanii zamknięte zostały wszystkie katolickie agencje adopcyjne. Na szczęście jednak trudzić się tym nie musi, ponieważ właśnie ostatnią taką agencję zamknięto. Powód – władze uznały, że nie ma ona prawa odmawiać swych usług parom homoseksualnym, ponieważ byłoby to dyskryminujące. Wcześniejsze uchwalenia takiego „antydyskryminacyjnego” prawa było jednak tylko sprawą „wyrobionego sumienia”, nie zaś jakichś masowych protestów przeciw niemu, gdyż byłoby to niegodne prawdziwego chrześcijanina. Nawet gdy podobne ustawy uchwalane są w rdzennie katolickich jeszcze niedawno krajach.

Biskup Pieronek mógłby też nałożyć przykładną ekskomunikę na wszystkich tych, którzy podczas niedawnej parady homoseksualistów w Manchesterze trzymali w rękach tabliczki z napisem „przestań grzeszyć”. Byłoby to cenną wskazówką dla rady tego miasta, która wespół z policją zastanawia się teraz, czy to nie była „mowa nienawiści”, co oznaczałoby złamanie prawa zakazującego „szerzenia nienawiści”. Na szczęście księdza biskupa po części wyręczy rzecznik rady miasta, który zapowiada iż wespół z policją dołoży starań, by w przyszłości uniknąć tej „tyrady nienawiści” - tym bardziej że, nawiasem mówiąc, w jednym ze skandynawskich krajów dawno już sądownie ukarano kapłana, który nazwał homoseksualizm grzechem. Zanim jednak ksiądz biskup przysiądzie do wydzierania homofobicznych części Pisma Świętego, zacytujmy wypowiedź wspomnianego rzecznika: ”Mamy dumną historię wolności słowa w Manchesterze, a na nienawiść nie ma u nas miejsca – kontynuuje. - Jestem chrześcijaninem i wierzę, że ci ludzie są strasznie daleko od głoszenia swojej wiary”. Tak na marginesie - to oczywiście wiadomość podana przez portal Fronda.pl, za co muszę Państwa przeprosić, albowiem podawanie takich informacji ocieka agresją. Tak przynajmniej zdecydował jeszcze inny hierarcha, arcybiskup Józef Życiński, który w sierpniu w swoim „Pasterskim kwadransie” stwierdził: „Osobiście nie polecałbym nikomu lektury portalu Fronda, gdzie bardzo często znajdujemy tradycjonalistyczne, aż do przesady rozwiązania, oceny i komentarze (niezależne od redakcji) ociekające agresją.” Ten pogłębiony filozoficznie wywód nie powinien nas jednak dziwić, gdy uświadomimy sobie, że Jego Ekscelencja, dziś „zadymiony PO”, za PRL nosił ksywkę TW Filozof.

Ale powróćmy do biskupa Pieronka. Jego „wyrobionemu sumieniu” z pewnością nie przeszkadzałoby, gdyby ktoś zmierzał do wprowadzenia ustawy obniżającej granicę wieku rozpoczęcia współżycia seksualnego do 14 lat. Do czegoś takiego wzywa jeden z czołowych brytyjskich aktywistów homoseksualnych, co oczywiście nie ma żadnego związku z homofobicznymi stwierdzeniami dotyczącymi pedofilii wśród „kochających inaczej”. Być może angielski aktywista znalazłby nawet wsparcie w gronie niektórych katolickich hierarchów, których „wyrobione sumienia”, wskutek zamiatania tych przypadków pod dywan sprawiły, że dostarczono kolejnego argumentu środowiskom walczącym z kościołem katolickim, zaś sam kościół musi wypłacać gigantyczne odszkodowania.

Wyrobionego sumienia biskupa Pieronka nie powinno także szokować, gdy w obronie kilku Meksykanek skazanych za zabójstwo noworodków stają feministki, nazywające to „aborcją”. Wyrobione sumienie księdza biskupa z pewnością przyklaśnie akcji ONZ, która w Meksyku wystartowała z kampanią reklamową, która w imię „pełni praw człowieka” zachęca homoseksualistów do adopcji dzieci. W końcu „orientacja seksualna” stanowi część Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, czyż nie? Katolik o wyrobionym sumieniu nie powinien też protestować, gdy jakieś lobby wzywa rząd USA do podjęcia kroków prawnych przeciw katolickim szpitalom, które odmawiają zabijania dzieci nienarodzonych, gdyż jest to „sprzeczne z prawem”,  stanowiąc odmowę udzielenia „nagłej pomocy medycznej”. Katolickie szpitale powinny przestać być katolickie, albo zostać zamknięte, w ślad za brytyjskim klinikami adopcyjnymi!

Wewnętrzną sprawą „wyrobionego sumienia” pozostaje również, gdy gubernator generalny Mexico City składa pozew przeciwko meksykańskim duchownym (w tym kardynałowi), skarżąc ich m.in. o „homofobię”, ponieważ duchowni ci krytykowali ustawy promujące homoseksualizm i zabijanie nienarodzonych, a także oskarżyli gubernatora o przekupstwo sędziów Sądu Najwyższego, głosujących za uznaniem zgodności z konstytucją związków tych samych płci i nadaniu im przywilejów jakie mają małżeństwa.

I żeby wrócić na rodzime podwórko: tylko sprawą wyrobionego sumienia pozostać muszą również naciski homo-lobby, by Ministerstwo Edukacji Narodowej wycofało jeden z podręczników do „wychowania do życia w rodzinie”, ponieważ znajduje się w nim, „wewnątrzsumienny”, homofobiczny zapis głoszący iż „homoseksualizm to choroba, z której można się jednak wyleczyć”.

„Jeżeli ktoś jest chrześcijaninem i ma wyrobione sumienie‚ to ustawy mu nie przeszkadzają” - stwierdza biskup Pieronek. Oto pasterz, który naucza swoje owieczki że mają milczeć, gdy dąży się do wprowadzania ustaw przyzwalających na zabijanie nienarodzonych, zawieranie małżeństw i adopcję dzieci przez osoby homoseksualne, eutanazję, usuwanie krzyży z przestrzeni publicznej itd. itp. Biskupa Pieronka, strażnika ognia świeckości państwa, widzę gdzieś tam, w niedalekiej przyszłości, jako napominającego i asystującego przy deportowaniu wiernych do obozów reedukacyjnych dla homofobów, czy błogosławiącego odbieranie rodzicom dzieci. Bo nawet i w Polsce już rozpoczęło się odbieranie dzieci z powodu „biedy” rodziców. Wprawdzie to jeszcze nie to samo co w Europie, gdzie zanim się takie dziecko rodzicom odbierze, wcześniej opieka społeczna zachęca matkę, z przyczyn humanitarnych rzecz jasna, do dokonania morderstwa nie narodzonej pociechy, bo lepiej dziecko przed narodzinami zamordować, niżby miało w jakiejś „mizernej cichej stajence lichej” cierpieć niedostatek w kochającej rodzinie - ale zawszeć to jakiś dobry początek, zwłaszcza gdy ma się odpowiednio „wyrobione” sumienie. I jakoś mało cieszy mnie wyobrażenie, w którym, gdy ksiądz biskup zakończy już swoje „nauczanie”, a ostatni chrześcijanin zostanie z jego błogosławieństwem skazany, na pustyni laickiej lub muzułmańskiej Europy, katowskim mieczem jako ostatni ścięty zostaje sam Tadeusz Pieronek – jako ostatni „przedstawiciel” religii „nieprzyjaciół rodzaju ludzkiego”. Póki co jednak wydaje się być on „jedynie” kolejnym „wilkiem w owczej skórze”... Uchowaj nas Boże przed takimi „wyrobionymi sumieniami”...


Mirosław Poświatowski



czwartek, 16 września 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • - > Świetlicki w parku

    W drugiej edycji projektu „Doba dla kultury”, która odbywała się w Tarnowie 31 maja i 1 czerwca, poczesne miejsce przypadło dubeltowemu spotkaniu z

  • -> Jak Piłsudski obalił rząd Witosa

    Chłop z Wierzchosławic przewidział, że marszałek przejmie władzę na drodze przewrotu? Był piękny maj 1926 roku. W stolicy jednak mało kto z beztroską patrzył na

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -