Blog > Komentarze do wpisu

-> Pomnik w trawie – Dorota Jarecka

W projekcie "Tarnów. 1000 lat nowoczesności" czas liczy się od założenia Państwowej Fabryki Związków Azotowych w Mościcach. Tarnów dzięki Sasnalowi odkrywa swoją międzywojenną przeszłość.



Cementowe kręgi jeden na drugim ułożone w piramidę, trochę jak powielony znak nieskończoności, zwielokrotniona ósemka. Obrzucone lepikiem, jeszcze błyszczą plamy niezaschniętej czarnej cieczy, artysta niedawno ukończył pracę. Wewnątrz jednego z nich odczytać można datę 28.03.1983, o której jednak Wilhelm Sasnal zaraz powie, że niewiele znaczy. To, że kojarzy się ze stanem wojennym, jest OK, bo cała rzeźba jakoś wiąże się z klimatem zagrożenia i niepokoju, jednak data równie dobrze mogła być inna.

Rzeźba dla Tarnowa, a właściwie dla dzielnicy Mościce - gdzie Sasnal się urodził i gdzie są znane na całą Polskę Zakłady Azotowe - stanęła w ubiegłą niedzielę, na trawniku niedaleko dworca kolejowego Tarnów-Mościce. Inauguracji przyglądał się tłumek tarnowian i ludzi przyjezdnych. Szczególnie mocno zareagowano na interpretację katastroficzną. Tak - mówiono - tu rzeczywiście był klimat zagrożenia, wierzyło się, że w Azoty skierowane są wyrzutnie zza żelaznej kurtyny. Tego samego dnia wieczorem słyszę opowiadanie o róży, która, jak nocą wypuszczano z fabryki jakieś chemikalia, rano miała przepalone liście. I o tym, jak babcia Sasnala mówiła, że w razie chemicznej awarii najlepsze są zawieszone w oknach mokre koce.

Na inaugurację rzeźby zostałam zaproszona przez Galerię Miejską w Tarnowie. To część zakrojonego na wiele miesięcy projektu, którego pomysłodawcami są młodzi kuratorzy Ewa Łączyńska-Widz i Dawid Radziszewski. Projekt ma tytuł "Tarnów. 1000 lat nowoczesności". Tysiąc lat, oczywiście, licząc do przodu. I nie od dziś, ale od założenia Państwowej Fabryki Związków Azotowych w Mościcach pod Tarnowem. Bo Tarnów odkrywa swoją międzywojenną przeszłość.

Inauguracji projektu towarzyszy książka pod tym samym tytułem, którą czytam w podróży do Tarnowa i niemal żałuję, że pociąg dojechał do stacji. To historia miasta, jakby przewodnik, ale opowiedziany inaczej. Nie zaczyna się przy katedrze ani przy ruinach synagogi, ale w innym miejscu, tam gdzie w 1927 r. prezydent Mościcki postanowił zbudować Państwową Fabrykę Związków Azotowych, by popchnąć do przodu polskie rolnictwo.

To był nie tylko projekt przemysłowy, ale także społeczny i kulturalny. Na terenie dawnych dóbr księcia Sanguszki wytyczono ulice i działki, wybudowano fabrykę, domy dla inżynierów, robotników, szkołę, kościół i kasyno z muszlą koncertową, pomyślano o przychodni, boisku i hali sportowej. Na zdjęciach w książce to wszystko wygląda jak utopia - domy w stylu dworkowym tuż koło dymiących kominów. Sprawdza się w rzeczywistości. Przedwojenni urbaniści nie żałowali ludziom zieleni. Nowa dzielnica została zaprojektowana na planie miasta ogrodu - tłumaczy nam miłośniczka Mościc Barbara Brożek-Czekańska, która oprowadza naszą grupę. Uważa, że to jedna z najlepszych polskich realizacji idei angielskiego architekta Howarda - zatopienia domów w zieleni.

Na zdjęciach z okresu międzywojennego widać wille na ugorze. Dzisiaj idę ulicą wśród drzew, zależnie od gatunku ulice nazywają się: Czerwonych Klonów, Jesionowa, Głogowa, Jarzębinowa. Czytam wywiad z Wilhelmem Sasnalem, wspomina rodziców swojej mamy, którzy przed wojną przyjechali tu do pracy. Mieszkali w drewnianym baraku. Dzisiaj już baraków nie ma, różnice klasowe się zatarły, wille w stylu dworkowym - kiedyś dwurodzinne - są dzielone na więcej mieszkań.

To Sasnal jest w pewnym sensie winny całego zamieszania. Na swoich obrazach z ok. 2005 r. uchwycił rodzinne Mościce: fabrykę, głośniki fabrycznego radiowęzła, własną szkołę podstawową i portret jej patrona Władysława Broniewskiego, a także pierwszego dyrektora fabryki Tadeusza Zwisłockiego (według zdjęcia z epoki). Kiedy uwaga świata skupiła się na Sasnalu, światło padło także na Mościce. Co zbiega się z dzisiejszym zainteresowaniem architekturą modernizmu i rosnącą świadomością, że podobnie jak renesans i barok, jest ona historycznie ważna, że jej budowle to zabytki.

Chodzimy po osiedlu Za Torem. To ciekawy przykład międzywojennej architektury nowoczesnej, zresztą doskonale utrzymanej, są ludzie, którzy od przedwojnia nie zmienili nawet klamki. Ale w Mościcach jest i powojenna nowoczesność: hala sportowa, przeszklony dworzec (dzisiaj totalnie zdegradowany). Zaś w starym Tarnowie, kilka kroków od Rynku, niesamowity dom doktora Książka zbudowany w latach 60. przez architekta Wojciecha Pietrzyka - wyjątkowy przykład prywatnej inwestycji, na owe czasy awangardowej, różnej od socjalistycznego budownictwa, a jednocześnie nawiązującej do modernistycznej tradycji przedwojennego Tarnowa.

I widać ścieranie się postaw. Książka "Tarnów. 1000 lat nowoczesności" wydana przez trzydziestolatków to dowód na brak postkomunistycznego kompleksu. Oni nie wstydzą się, że im się podobają modernistyczne pudełka i powojenna architektura PRL, a nawet socrealizm. Ale ciągle istnieją postawy przeciwne, zaciekłe w poprawianiu przeszłości. Kiedy przyjeżdżamy na miejsce, właśnie kończy się remont Mościckiego Centrum Kultury. To dramat. Świetny nowoczesny budynek z lat 70. z niezwykłym połamanym dachem został zamieniony w brzydką i ciężką, niby to postmodernistyczną makabryłę. Ktoś wpadł na pomysł, by dach i ściany tej lekkiej przeszklonej architektury obłożyć styropianem.

Architektura to świetny pretekst, by pogrzebać w archiwach, odkryć historię własnego miasta. W listopadzie w ramach projektu "Tarnów. 1000 lat nowoczesności" zobaczymy wystawę zapomnianego wizjonera Jana Głuszaka, który mieszkał w Tarnowie i w latach 60. tworzył architektoniczne wizje podobne do megastruktur innego wizjonera - utopisty, ale za to o światowej sławie Yony Friedmana. Latem przyszłego roku sztuka w Tarnowie wyjdzie z galerii - będą wystawy w przestrzeni publicznej z udziałem współczesnych artystów, Galeria chce też urządzić (na stałe) "szlak architektury modernizmu" - ścieżkę zwiedzania zabytków nowoczesności.

Właśnie w Tarnowie widać, że tożsamość nie jest rzeczą daną od Boga ani genetycznym uwarunkowaniem, ale kwestią twórczego podejścia do własnej przeszłości, wysiłków, by ją zrozumieć. Tak tutaj myśli więcej osób, nie tylko kuratorzy z galerii, jak pani Peterko, która z pietyzmem traktuje swój modernistyczny dom w Mościcach zbudowany jeszcze przez jej ojca. Czy pani Barbara Brożek-Czekalska, która wychowała się w Mościcach i potem wyjechała, ale skręcało ją z tęsknoty, więc wróciła i założyła Towarzystwo Przyjaciół Mościc. Zebrania odbywają się u niej w domu.

Kiedy patrzyłam na cementowe kręgi, które przez uczestniczących w wydarzeniu ludzi zgodnie zostały uznane za piękne, kiedy słuchałam Wilhelma Sasnala, który mówił, że wcale mu nie przeszkadza, że jego rzeźba niedługo zostanie pokryta graffiti i że wokół niej wyrosną chaszcze, myślałam o problemie pomnika.

O tym, że dzisiaj w Polsce do tworzenia pomników używa się mechanizmów, dzięki którym kiedyś stawiano fabryki. Powstaje komitet o dumnej nazwie, na odlanie rzeźby z brązu trzeba zebrać miliony, a wstęgę musi przeciąć co najmniej prezydent.

Jak widać w Tarnowie, są możliwe pomniki, które do swego powstania nie potrzebują całego narodu, wystarczą mała grupa osób i lokalny patriotyzm. Zresztą może nawet nie ma innego?

"Tarnów. 1000 lat nowoczesności" Biuro Wystaw Artystycznych, Galeria Miejska w Tarnowie, kuratorzy Ewa Łączyńska-Widz, Dawid Radziszewski. Książka pod tym samym tytułem i redakcją wydana przez Stowarzyszenie 40 000 Malarzy i Galerię Miejską w Tarnowie, Warszawa-Tarnów 2010.

Gazeta Wyborcza


oprac. Ryszard Zaprzałka


foto by Paweł Topolski



sobota, 11 września 2010, tarnowski_kurier_kulturalny

Polecane wpisy

  • -> Paleta Marty Odbierzychleb

    Malarstwo „pani od polskiego” to przede wszystkim kwiaty, pejzaże i ostatnio portrety. Aktualnie oglądać je można w nauczycielskiej Galerii „P

  • -> Cztery kobiety - cztery nie - pokoje...

    Zupełnie wyjątkowy charakter miał ostatni w tym roku wernisaż w Galerii Miejskiej BWA, zlokalizowanej pod znanym wszystkim miłośnikom sztuki adresem czyli dworc

  • -> Najstarsze istniejące...

    Tarnów ma najstarsze w Polsce muzeum diecezjalne. Placówkę założył w 1888 r. ks. Józef Bąba. W ten sposób uratował wiele bezcennych dzieł. Muzeum mieści się prz



Znajdziesz nas w Google+




WSPARCIE DLA MATYSKA










Pegazem po Tarnowie 512

Tarnowski Teatr kończy sezon bez personalnych rewolucji. W nowy wejdzie z odrobinę mniejszym zespołem - aktorzy Jolanta Januszówna i Jerzy Ogrodnicki przechodzą na emeryturę. E. Pietrowiak, dyrektor artystyczna tarnowskiej sceny, bacznie przygląda się absolwentom szkół teatralnych, ale na razie nie zamierza powiększać etatowego zespołu. Gotowa jest też lista osób, które mają tworzyć reaktywowaną po latach Radę Artystyczną Teatru Solskiego. W jej składzie znajdą się m.in. aktorzy tarnowskiej sceny oraz… M. Smolis, związany z warszawskim Teatrem Syrena. Za nami również Debata Finałowa pomiędzy II LO i XVI LO, której przewodnią tezą był: „Tarnów to miasto sprzyjające młodym ludziom”. Całość tego oryginalnego projektu edukacyjnego (współfinansowany przez Szwajcarię), realizowanego w Tarnowie, to głównie zasługa stosunkowo młodego tarnowskiego Stowarzyszenia KANON, któremu przewodzą Iwona i Dariusz Snopkowscy. Zgodnie ze zasadą przyjętą w Tarnowskiej Lidze Debatanckiej, na godzinę przed pojedynkiem odbyło się losowanie stron. XVI LO przypadło bronienie tezy, II LO natomiast jej oskarżanie. A w Loży mędrców zasiedli m.in. prezydent Tarnowa R. Ścigała, redaktor naczelny Temi T. Bałchanowski i szef Działu promocji Radia RDN Małopolska M. Biedroń. Stosunkiem głosów 2:5 (małe punkty: 728:807) Loża opowiedziała się po stronie opozycji w tej debacie czyli II LO. Tym samym tytuł Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej przypadł II Liceum Ogólnokształcącemu, XVI Liceum Ogólnokształcące im. Armii Krajowej zdobyło drugie miejsce. Należy przypomnieć, iż trzecie miejsce w rozgrywkach zajął Zespół Szkół Ekonomiczno - Gastronomicznych w Tarnowie. Już teraz Organizatorzy zapraszają na UROCZYSTĄ GALĘ w tarnowskim teatrze planowaną na 18-go czerwca, na której nastąpi wręczenie Pucharu Mistrza Tarnowskiej Ligi Debatanckiej, medali oraz pamiątkowych prezentów dla wszystkich uczestników projektu. Już po raz drugi w Tarnowie, w ramach obchodów Światowego Dnia Rozwoju Kultury, odbyła się „Doba Dla Kultury”. W trakcie „Doby” w dniach 31 maja (piątek) – 1 czerwca (sobota) można było, m.in.: zwiedzić kabiny projekcyjne Kina Marzenie, zobaczyć scenę „z drugiej strony” w tarnowskim Teatrze, spotkać się z M. Świetlickim i wziąć udział w koncercie „Świetlików” w Pałacyku Strzeleckim. Ponadto, spotkać się z postaciami z bajek na pikniku dla najmłodszych w Parku Strzeleckim, wziąć udział w warsztatach radiowych i telewizyjnych, uczestniczyć w próbie warsztatów wokalnych w TCK, zwiedzić introligatornię i dział starodruków MBP, zobaczyć wystawy w BWA, Muzeum Etnograficznym, siedzibie ZPAP, Galerii Aniołowo, Izbie Pamięci Światowego Związku Żołnierzy AK, zwiedzić Dworek Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. We wszystkich instytucjach biorących udział w „Dobie dla Kultury” można było zbierać okolicznościowe „stemple uczestnika”. Dla najaktywniejszych przewidziano nagrody. Miniony tydzień zakończył pierwszo czerwcowy, niestety deszczowy, blok imprez związanych z Dniem Dziecka, którego artystyczną dominantą był rozpoczynający się właśnie tego dnia w tarnowskim teatrze V Festiwal Spektakli Dziecięcych Mała Talia. Blisko 5000 dzieci z regionu tarnowskiego będzie miało okazję zobaczyć 5 tytułów zaprezentowanych przez aktorów z Rzeszowa, Częstochowy, Rabki i Tarnowa. Kończąc odnotujmy jeszcze symboliczną wizytę w Tarnowie najstarszego ocalałego z getta tarnowskiego Żyda 87 – letniego Leo Kleina…



Z cyklu o tym i owym 162 czyli urodziny województwa...

Onegdaj, w sobotę województwo tarnowskie obchodziłoby 38. urodziny. Obchodziłoby, gdyby nie przestało istnieć. Stało się tak w wyniku reformy administracyjnej z 1stycznia1999 roku. W tym momencie na jego terenie mieszkało ponad 700 tys. ludzi. Dokładnie 1 czerwca 1975 Tarnów stał się stolicą nowo utworzonego województwa tarnowskiego. Graniczyło ono z województwami: krakowskim, kieleckim, tarnobrzeskim, rzeszowskim, krośnieńskim i nowosądeckim. 86 lat temu, dokładnie 4 czerwca, odbyło się uroczyste otwarcie Muzeum Miejskiego. Józef Jakubowski, drugi zastępca burmistrza Juliana Kryplewskiego, 7 stycznia 1927 roku złożył Radzie Miejskiej propozycję powołania „Muzeum Miasta Tarnowa”. Sześć dni później szanowne grono rajców jednogłośnie projekt przyjęło. Wspomniana uchwała rady z 13stycznia 1927 roku przewidywała przekazanie na cele muzeum dwóch pokoi na pierwszym piętrze kamienicy przy ulicy Krakowskiej 12, będącej własnością tzw. funduszu teatralnego (dziś mało kto pamięta, że to przy Krakowskiej w Tarnowie stanąć miał teatr). Pomieszczenia muzealne wyremontowano, po czym Józef Jakubowski przeniósł doń archiwum miejskie wraz z przejętymi depozytami. Żywe zainteresowanie tarnowskiej prasy towarzyszyło czteromiesięcznym przygotowaniom do uroczystego otwarcia ekspozycji, które nastąpiło wobec zgromadzonych przedstawicieli władz miasta 4 czerwca1927roku. Tarnowianie zaś mogli zwiedzać wystawę od dnia następnego. Inwentarz „Muzeum Miasta Tarnowa” pozwala określić charakterystykę zbiorów. Największy był zespół dokumentów dotyczących historii miasta, ważną część zasobów stanowiły przedmioty związane z dziejami miasta. (pik – za muzeum.tarnow.pl itarnow.pl)





NOWA ODSŁONA!













tarnowski kurier kulturalny:







- - - - -